Sowiecki agent Jaruzelski „13 Grudnia” oczyszczał „z solidarności” sowietom drogi przemarszu dla drugiego rzutu Armii Czerwonej pod planowany napad na „Zapad”.
Z dokumentów i opisu zdarzeń zawartych w książce Sł. Cenckiewicza – Atomowy szpieg, wynika klarowna odpowiedź na temat stanu wojennego z 13 grudnia A.D. 1981. Wynika z nich, że Bolszewicka kanalia, Jaruzelski „13 Grudnia” oczyszczał (prostował św. Jan) sowietom drogi przemarszu dla drugiego rzutu Armii Czerwonej pod planowany napad na „Zapad”.
Z dokumentów i opisu zdarzeń zawartych w książce Sł. Cenckiewicza – Atomowy szpieg, wynika klarowna odpowiedź na temat stanu wojennego z 13 grudnia A.D. 1981. Wynika z nich, że Bolszewicka kanalia, Jaruzelski „13 Grudnia” oczyszczał (prostował św. Jan) sowietom drogi przemarszu dla drugiego rzutu Armii Czerwonej pod planowany napad na „Zapad”.
Drogi przemarszu dla drugiego rzutu Armii Czerwonej to była bardzo ważna rzecz, bo dopiero ten rzut miał zdobyć „zachód”. Pierwszy szedł na zatracenie. Aby te drogi zablokować wystarczyłoby – bo organizacja Solidarności już była zawiązana – wyposażyć aktywistów NSZZ Solidarność w nadajniki satelitarne takie jak miał Kukliński (dla CIA to żadna robota) a mieliby pierwszorzędne informacje o wszelkich ruchach wojsk i ich chwilowych koncentracjach gotowych pod małe uderzenia atomowe. Robota podobna jaką wykonywało AK po 1941 roku na wschodzie RP na rzecz sowietów w meldunkach via Londyn, gdzie sowiecki attachat odbierał gotowe radiowe raporty wywiadu AK. Pięknie to opisał Józef Mackiewicz w powieści Nie trzeba głośno mówić (Anders zakazał jej wydawania). No ale trzeba czytać Józefa Mackiewicza. Tyle i tylko tyle.
I niech to w końcu dotrze do wszystkich mądrali, niech to przyjmą do wiadomości i zamilkną z tymi swoimi przemyśleniami o „mniejszym źle”. Żaden patriotyzm, żadne mniejsze zło to nie było, tylko było to udrażnianie dróg przemarszu dla Armii Czerwonej i oczyszczanie zaplecza frontu z kontrrewolucjoniera (solidarnościowca). Nic więcej.
Co do „przywódcy” Solidarności to tego nikt nie powie głośno, że Wałęsa zrobił karierę, bo SB i MSW spłacało wobec niego dług wdzięczności za wyprowadzenie 15 grudnia 1970 r. robotników pod hasłem „Idziemy uwolnić naszych kolegów”, pod kule LWP i MO w Gdańsku. Było to konieczne do przewrotu i usunięcia Gomółki. To była umowa ustna, bo takich zbrodni nawet komuniści nie zapisywali w aktach. Stoczniowcy sami by nie wyszli z tej stoczni bo i po co? Łatwiej chyba strajkować na swoim terenie niż w kiszce ulicy. To jest cała tajemnica tego zbrodniczego gnoja-robola i tych morderców z PRL-owskiej bezpieki na najwyższym szczeblu. Reszta była konsekwencją tego zbrodniczego czynu. POŁĄCZYŁA ICH WSPÓLNA ZBRODNIA I WSPÓLNA TAJEMNICA. Rozumiecie już teraz o co chodzi? Dlaczego tak trzymają się razem? Dlaczego Wałęsy nigdy nie pobili i pozwalali mu fikać? Jaśniej trochę?
Co do „przywódcy” Solidarności to tego nikt nie powie głośno, że Wałęsa zrobił karierę, bo SB i MSW spłacało wobec niego dług wdzięczności za wyprowadzenie 15 grudnia 1970 r. robotników pod hasłem „Idziemy uwolnić naszych kolegów”, pod kule LWP i MO w Gdańsku. Było to konieczne do przewrotu i usunięcia Gomółki. To była umowa ustna, bo takich zbrodni nawet komuniści nie zapisywali w aktach. Stoczniowcy sami by nie wyszli z tej stoczni bo i po co? Łatwiej chyba strajkować na swoim terenie niż w kiszce ulicy. To jest cała tajemnica tego zbrodniczego gnoja-robola i tych morderców z PRL-owskiej bezpieki na najwyższym szczeblu. Reszta była konsekwencją tego zbrodniczego czynu. POŁĄCZYŁA ICH WSPÓLNA ZBRODNIA I WSPÓLNA TAJEMNICA. Rozumiecie już teraz o co chodzi? Dlaczego tak trzymają się razem? Dlaczego Wałęsy nigdy nie pobili i pozwalali mu fikać? Jaśniej trochę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz