środa, 19 sierpnia 2020

Przeciw zakłamywaniu przeszłości

Bezpośrednim impulsem do przygotowania niniejszego tekstu stało się pytanie mojej studentki. Po wykładzie na Uniwersytecie Warszawskim, poprosiła mnie o wyjaśnienie sprzeczności między obrazem Polski Ludowej w mediach jako „czarnej dziury”, czasów głodu, kolejek oraz octu na pustych pólkach a oglądanymi przez nią arcydziełami filmowymi, które powstały w tamtych czasach oraz wydanymi wówczas znakomitymi dziełami literackimi.

Jan Dobraczyński na jednej z konferencji międzynarodowych organizowanych przez PAX

Nacisk propagandy kolejnych rządów, łącznie z rządami SLD i PSL, sprawia, że muszę przede wszystkim wyjaśnić, że ani w Polsce, ani w ZSRR nie było „komuny”. Jest to nazwa obraźliwa, określenie deprecjonujące ideały, które miały siłę oddziaływania na rzeczywistość.

Na ile rzeczywistość – zwłaszcza w okresie stalinowskim – odbiegała od głoszonych haseł, to problem odrębny. Była partia komunistyczna w ZSRR, jest obecnie na Śląsku w Polsce, jest w Chinach i rządzi tym państwem, ale komunizm nie został dotąd urzeczywistniony. Wprowadzono w życie jedną spośród wielu teorii socjalizmu, tę zespoloną z marksizmem.

Uważam, że należy okazywać szacunek dla autentycznych wyznawców nawet takich poglądów, których nie podzielamy. Rozbieżność między głoszonym systemem wartości a ich urzeczywistnianiem, towarzyszy nieustannie ludzkości.

[Hmmm… wydaje się że komunizm NIGDY nie miał zamiaru realizować swoich haseł, a „rozbieżność między głoszonym systemem wartości a ich urzeczywistnianiem” zaowocowała milionami trupów – admin]

Być może, absurdalna krytyka Polski Ludowej ma na celu odwrócenie uwagi od niegodziwości obecnego neoliberalizmu ekonomicznego, od potęgi koncernów skłaniających do prowadzenia wojen, czyli zabijania człowieka, by osiągać szybki zysk.

Określa się obecnie człowieka, i nie wzbudza to protestów, mianem „kapitału ludzkiego”. Pozostaje to w sprzeczności z odwoływaniem się do praw człowieka.

W okresie PRL, przynajmniej w teorii, funkcjonowało określenie Gorkiego: „Człowiek to brzmi dumnie”.
W czasach, o których mowa w tym tekście nie gloryfikowano wojen. Wartość pokoju głosiło Stowarzyszenie PAX, a także samotnie Julian Aleksandrowicz, profesor medycyny, kształtując w tym duchu lekarzy.

Po październiku 1956 roku oddziaływały na społeczeństwo dwa równosilne światopoglądy: marksistowski oraz chrześcijański. Ten ostatni odznaczał się wielością nurtów filozoficznych, by wymienić tomizm lowański, rozwijany w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie (dzisiejszy Uniwersytet im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego), tomizm gilsonowski, przekształcony przez o. Alberta Krąpca w tomizm szkoły lubelskiej w KUL, oddziaływał teilhardyzm oraz augustynizm (na równi z tomizmem) znajdujące oparcie w PAXie, personalizm Maritaina głoszony przez „Tygodnik Powszechny”, personalizm Mouniera propagowany przez „Więź”.

Trzeba tu zaznaczyć dla głębszego zrozumienia czasów PRL, że KUL jako jedyny uniwersytet w krajach Europy środkowo-wschodniej był uczelnią prywatną i że Akademia Teologii Katolickiej została utworzona w okresie stalinowskim, w 1954 roku, jako uczelnia państwowa. Już te fakty zmuszają do refleksji nad obiegowymi ocenami czasów PRL.

Poza filozofią o masowym oddziaływaniu, czyli marksistowską oraz chrześcijańską ze zróżnicowanymi nurtami, zaznaczyła się w czasach PRL filozofia rozwoju Bolesława J. Gaweckiego. Filozof ten mógł był publikować swoje dzieła dzięki Instytutowi Wydawniczemu PAX. W środowisku „Więzi” znaleźli oparcie dla siebie myśliciele, którzy kontynuowali polską filozofię narodową, a więc mesjanizm w duchu filozofii Hoene Wrońskiego. Do 1954 roku żył Wincenty Lutosławski, twórca własnego systemu filozoficznego, kontynuator innego nurtu w mesjanizmie, mającego korzenie w poglądach Mickiewicza, Trentowskiego, Cieszkowskiego. Był mistrzem Pawła Trzebuchowskiego, który wydawał swoje publikacje w IW PAX.

Tadeusz Kotarbiński, kontynuował idee szkoły lwowsko-warszawskiej – nurtu dominującego w Polsce Niepodległej, czyli międzywojennej. Był przez wiele lat prezesem Polskiej Akademii Nauk mimo, że nie podzielał poglądów marksistowskich.

Autorka niniejszego tekstu reprezentowała w czasach PRL samotnie nurt neokantowski. Doczekał się on ocen politycznych w środowisku marksistów jako „rewizjonizm w ruchu robotniczym”, ale moje książki przybliżające kantyzm i rozwijające neokantyzm były wydawane przez Instytut Wydawniczy PAX, na mocy decyzji Bolesława Piaseckiego.

Teatr Telewizji należał do najlepszych na świecie. Teatr Jerzego Grotowskiego „Laboratorium” we Wrocławiu był unikalny na skalę światową. Międzynarodowe znaczenie miał także teatr Kantora. Utrwalili się mocno w pamięci nieprzeciętnie utalentowani aktorzy oraz twórcy filmów w tamtym okresie. Trzeba zaznaczyć, że rozwijała się sztuka działań, nowoczesny nurt i odległy od marksistowskiego sposobu pojmowania sztuki. Opera i operetka przyciągały widzów z racji wyśmienitego programu i znakomitych śpiewaków.

Nurtem uprzywilejowanym w literaturze i sztuce przez czynniki partyjne i państwo był w czasach Polski Ludowej realizm socjalistyczny. Powstały pisane w tym duchu powieści tzw. produkcyjniaki, ale także genialne dzieła artystów, w tym rzeźbiarzy, by wymienić na przykład Xawerego Dunikowskiego i Mariana Koniecznego. Po okresie stalinowskim nacisk tego prądu przestał być obowiązujący.

Przez cały okres Polski Ludowej, bez sprzeciwu cenzury, ukazywały się liczne książki pisane w duchu poglądów katolickich, szerzej chrześcijańskich. Należy wyjaśnić, że cenzura państwowa wówczas miała tę zaletę – w porównaniu z dzisiejszą , formalnie nie istniejącą – że były jednoznacznie określone kryteria według których oceniano dopuszczalność publikacji. Dziś dominuje autocenzura, która z istoty swej jest szkodliwa.

Napisano wiele o zależności Polski w tamtych latach od ZSRR i dlatego nie podnoszę tej sprawy. Zresztą, Jałta dała na to przyzwolenie, ale mało słyszy się o pretensjach w stosunku do zachodnich koalicjantów. Wywołuje się nienawiść do Rosji, także do Łukaszenki, który nie wpuścił koncernów do Białorusi. Ale podważając więzi z Rosją, budząc oburzenie na obecność jej wojsk w Polsce w tamtych czasach – nie protestuje się konsekwentnie przeciwko wojskom amerykańskim u nas i nakładom finansowym na ich rzecz.

Rozwinęła się w czasach PRL, zapoczątkowana w Polsce Niepodległej, nauka interdyscyplinarna, a mianowicie higiena psychiczna. Jej twórca Kazimierz Dąbrowski wprowadził nowe idee, które były skuteczne w psychoterapii i cenione wysoko przez wybitnych twórców jak Jerzy Grotowski, Józef Szajna, czy profesor Bruno Hołyst, który pomagał K. Dąbrowskiemu w przezwyciężaniu napotykanych poważnych przeciwności. Wojciech Siemion udostępnił pomieszczenia w teatrze „Prochownia” w Warszawie Ośrodkowi Higieny Psychicznej Dla Ludzi Zdrowych, stworzonemu przez K. Dąbrowskiego. Dane mi było udzielać filozoficznych porad w tym Ośrodku. Ukazywało się też wydawane przez Polską Akademię Nauk pismo „Zdrowie psychiczne” pod redakcją Kazimierza Dąbrowskiego, mimo że nie reprezentowało aprobowanego nurtu.

Kultura popularna w Polsce Ludowej odznaczała się wyższym poziomem niż dzisiejsza. Kabarety, zespół Mazowsze, koncerty zaspokajały gusta również wybrednej publiczności. Dziś nie słyszy się w telewizji artystów takiej miary, co Sława Przybylska.

Na zakończenie tego zarysu o świecie kultury czasów minionych dodam, że przemiany w Polsce Ludowej były w dużej mierze realizacją Radomskiego Programu Polskiej Partii Socjalistycznej, a więc współzałożonej przez Józefa Piłsudskiego. Program ten został uchwalony na XXIV Kongresie w Radomiu, 2 lutego 1937 roku. Jako cel fundamentalny przyjął wyzwolenie się z „jarzma gospodarki kapitalistycznej”, a zatem powszechny dobrobyt społeczeństwa – a nie zysk osiągany przez jakąś grupę osób.

Moje spojrzenie na PRL odbiega od ocen funkcjonujących w mediach. Można je uznać za obiektywne, bowiem jest rezultatem przezwyciężenia w sobie doznanych w tamtych czasach restrykcji, dla opisu których nie ma tu miejsca.

prof. Maria Szyszkowska
Myśl Polska, nr 33-34 (16-23.08.2020)
http://mysl-polska.pl

2 komentarze:

  1. Z tą „prof.” Marią Szyszkowska to już przegięcie.

    A tak o niej pisał mistrz Stanisław Michalkiewicz:
    „Pogadajmy o wolności
    Przed laty słyszałem w telewizji wypowiedź pani prof. Marii Szyszkowskiej, która z jakichś tajemniczych powodów stylizowała się na Jaruhę ze „Starej baśni” Kraszewskiego, że zdefiniowanie pornografii przekracza możliwości umysłu ludzkiego. Już prawie w to uwierzyłem, bo wtedy miałem wobec filozofów znacznie więcej respektu, niż dzisiaj, aliści już następnego dnia miało miejsce wydarzenie, które moją wiarę natychmiast zniszczyło. Oto na Bazarze Różyckiego w Warszawie, sierżant policji schwytał jegomościa, który miał cała torbę pornograficznych kaset. Sierżantowi temu jeden rzut oka wystarczył, by zorientował się, z czym mianowicie ma do czynienia, podczas gdy pani prof. Maria Szyszkowska twierdziła, że przekracza to możliwości umysłu ludzkiego.
    Stanisław Michalkiewicz”

    „Blaga czy sztuka?
    Przed kilkoma laty rządowa telewizja nadawała audycję poświęconą pornografii. Do studia zaproszono ekspertów, m.in. panią prof. Marię Szyszkowską, która, jak wiadomo, jest z zawodu filozofem. Pani prof. Szyszkowska zauważyła m.in., że zdefiniowanie pornografii przekracza możliwości umysłu ludzkiego. Złośliwy przypadek zrządził wszelako, chyba nawet już następnego dnia po tym programie, że na warszawskim Bazarze Różyckiego sierżant policji schwytał sprzedawcę kaset wideo, na których były filmy pornograficzne. Wbrew przypuszczeniom pani prof. Szyszkowskiej okazało się, że rozpoznanie pornografii, które musi przecież być poprzedzone jej zdefiniowaniem, nie przekracza bynajmniej możliwości umysłowych sierżanta policji z komisariatu przy ul. Cyryla i Metodego w Warszawie. W takim razie opinię pani prof. Szyszkowskiej, która, być może, wyrobiła ją sobie na podstawie kontaktów z pracownikami naukowymi Instytutu Filozofii UW, trzeba uznać za nazbyt pesymistyczną.
    Stanisław Michalkiewicz”

    OdpowiedzUsuń
  2. I jeszcze jedna opinia o tej wariatce:

    „Straszne rzeczy!
    Co się stanie na polskich uczelniach – kiedy w wyborach parlamentarnych przegra SLD – strach pomyśleć.
    CAŁA ZGRAJA PSEUDOPROFESORÓW wróci uczyć studentów. Wymienię tu kilka flagowych nazwisk. A więc przede wszystkim złotousty tow. Jaskiernia – profesor od niewiadomoczego, zalotna towarzyszka Senyszyn, słodka Maria Szyszkowska, do której być może dołączy pani doktor Środa – obie od etyki i filozofii, w końcu towarzysz profesor Nałęcz – historyk. Tak mniej więcej wygląda nasz uczelniany dorobek czasów peerelowskich.
    I pomyśleć, że na polskich uczelniach niegdyś wykładali tacy koryfeusze nauki, jak filozofowie Kotarbiński, Osowska i Tatarkiewicz, historycy Kieniewicz czy Gieysztor.

    Czego mogą nauczyć studentów ci państwo, którzy powrócą sfrustrowani ze swojej uroczej wycieczki w politykę? Tow. Jaskiernia pewnie zacznie nauczać etyki – to do niego pasuje. Pani Senyszyn zajmie się ekonomią zwierząt – tak mi wyszło z jej hasła w who is who. Panie Szyszkowska i Środa zaczną stawiać na głowie trendy filozoficzne i etyczne preferując popędy przed uczuciami wyższymi i intelektem – i słusznie, bo jeśli się coś stawia na głowie, to głowa zawsze będzie niżej niż inne części ciała. Natomiast, czym się zajmie profesor Nałęcz jest dla mnie tajemnicą. Znam jego dzieła, historyk z niego – szczerze mówiąc – taki sobie. Po tych kilku miesiącach, kiedy robił i robi z siebie pajaca – takiego na sznurku – (nawet przez jeden dzień był gejem) najlepiej, żeby poszedł na emeryturę, bo do cyrku za stary, a narazić się może na przykrości. Mam nadzieję, że dziś młodzież przychodzi na studia historyczne z zamiłowania. Co będzie, kiedy pan eksmarszałek wejdzie na wykład, a tu go wygwiżdżą?

    Jestem złym człowiekiem. Chciałbym tego dożyć.”

    za http://www.aspektpolski.com/author/

    OdpowiedzUsuń

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...