wtorek, 13 października 2020

Jak długo jeszcze?

Pieniądze były, są i będą najważniejszym aspektem każdej działalności gospodarczej, instytucji czy fundacji. Tylko tak po- winien funkcjonować Kościół katolicki na świecie, powinna go obowiązywać, jak każdy inny podmiot gospodarczy, transparentność finansowa i podatkowa. Niewyobrażalną, a przede wszystkim niesprawiedliwą patologią wszech czasów jest nie tylko wyłączenie Kościoła katolickiego z tych zasad, ale dodatkowe finansowanie z budżetu państwa. Do czego prowadzą takie działania, powszechnie jest wiadome choćby na przykładzie naszego „ojca-biznesmena”, który nie tylko pasożytuje na najuboższej grupie społecznej, uszczupla jej budżet i państwa, a przy tym działa niezgodnie z obowiązującym prawem finansowym. Wiernym wyznawcom i wielbicielom tzw. ojca nie przeszkadza, że na ich oczach defrauduje, zagarnia mienie narodowe, pomnaża swój majątek, który jest trudny do oszacowania. Przy każdej możliwej okazji zachęca do wspierania swoich biznesów, zwykle kończąc słowami, „bo tylko wtedy damy radę” lub „Alleluja i do przodu”. Chyba temu panu pomyliły się powołania, bo jak ma się takie zdolności biznesowe, to trzeba rzeczywiście je wykorzystać, ale w sposób klarowny i zgodny z obowiązującym wszystkich innych prawem finansowo-skarbowym. Przede wszystkim zainwestować swoje legalne pieniądze, ponosić ryzyko finansowe. Na razie widzimy, że „ojciec-dyrektor” buduje imperium na koszt społeczeństwa i z budżetu państwa. Wierni i współbracia z zakonu wpatrzeni są w swego idola jak w obraz. Nawet bezdomny [sic!] pan Stanisław z Warszawy zdążył jeszcze tuż przed śmiercią ofiarować zakonnikowi dwa luksusowe samochody, po czym niestety zaraz zmarł. Widać jak w soczewce tę polityczno-biznesową układankę z rządzącymi, czego nawet nie ukrywają najważniejsi przedstawiciele władz, a wręcz przeciwnie, chętnie pozują w świetle kamer podczas różnych uroczystości. Ten korupcyjno-mafijny proceder obu stronom jest bardzo potrzebny do sprawowania władzy i utrzymywania społeczeństwa w hipokryzji, z którą ja podczas swojego życia dotychczas w takiej skali się nie zetknęłam. Nawet komuniści nie robili tego w tak jawny, cyniczny i bezczelny sposób. Przewielebny pan dyrektor doskonale wie, jak zdobyć władzę i utrzymać się przy niej, a przede wszystkim pieniądze, więc kształci przyszłe kadry polityczne i medialne.  Szkoła jest znana z bardzo niskiego poziomu nauczania i w różnych rankingach wypada fatalnie, co nie przeszkadza aspiracjom do utworzenia Wydziału Prawa. Trzeba przecież dokończyć „reformę wymiaru sprawiedliwości”, a do tego są potrzebni „nasi” prokuratorzy, sędziowie, czyli własna kasta, o której marzy „najwybitniejszy” minister sprawiedliwości w wolnej Polsce. Jedyny „sprawiedliwy” pan minister też wcale tego nie ukrywa, tylko mówi do opozycji – „Jak wygracie wybory, też wybierzecie sobie swoich sędziów”. Obu panów łączy nie tylko wspólna modlitwa, ale wzajemne wsparcie tak bardzo potrzebne dla wypełniania swoich misji. Najwybitniejszy minister jest ulubieńcem i częstym gościem swojego „idola”, zapewniając sobie szerokie poparcie wśród wiernych. Dlatego brnie w chaos prawny, przed niczym się nie cofa. Nie mają znaczenia największe autorytety prawnicze, nie tylko w kraju. Absurd zarzucania w Polsce komukolwiek, że został wykształcony przez byłych komunistów, nie wymaga komentarza. Tak samo jak nazywanie 40-letnich sędziów „komuchami”, dlatego niektórzy pokazali swoje zdjęcia z piaskownicy z okresu, kiedy padał w Polsce system komunistyczny. Jest to stała reguła wśród rządzących, ale też ich elektoratu. Jeżeli tylko cokolwiek jest niezgodne z ich przekonaniami, bez żadnych argumentów i dowodów wszystkich innych nazywa się „komunistami” lub „lewakami”. Ostatnio pewnej znajomej powiedziałam, że za niedługo ukaże się moja książka. Kiedy dowiedziała się, o jakiej tematyce, zaraz mnie zapytała, czy należałam do PZPR. Gdy, kategorycznie zaprzeczyłam, oznajmiła mi, że rodzice moi na pewno tak... Czy kiedyś ta paranoja się zakończy? Ciągłe cyniczne powoływanie się na system niemiecki czy szwedzki powinno inspirować do działania raczej kabareciarzy. Chodzi tylko o upolityczniony system bezkarny. Trzeba zrobić wszystko, żeby kolejne wybory nie wymknęły się z rąk, dopóki szkoła Rydzyka nie wykształci nowych kadr, które ewentualnie osądzą aktualną władzę za łamanie prawa i konstytucji. Absurd goni absurd, patologia tworzy patologię. Miernoty mają swoje pięć minut, bo wiedzą, że to jest jedyny ich czas na robienie kariery zawodowej i finansowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...