środa, 24 marca 2021

AUSTRIA Mordował setki dzieci i kroił ich mózgi. Dlaczego pozwolono, by na zbrodniach zbudował karierę?

 AUSTRIA


Mordował setki dzieci i kroił ich mózgi. Dlaczego pozwolono, by na zbrodniach zbudował karierę?

Dla doktora Grossa bestialskie mordy były sprawą tak zwyczajną, jak poranna kawa. Wyzuty z wszelkiej moralności, pozował na geniusza. Obsypywano go honorami, orderami i tytułami. Jako szanowany emeryt dożył naszych czasów. I nikt nie pociągnął go do odpowiedzialności.
Austria lubi przedstawiać się jako pierwsza ofiara nazistowskich Niemiec, ale – nie wchodząc już nawet w kwestię narodowości Hitlera – miała swój poważny wkład w okrutną machinę śmierci stworzoną przez naszych zachodnich sąsiadów.
Piekło Spiegelgrund
Przykładem może być wiedeńska klinika dziecięcia Am Spiegelgrund otwarta w 1940 roku. Trafiały do niej dzieci cierpiące na prawdziwe lub zmyślone choroby oraz mające po prostu „nieodpowiednie” pochodzenie społeczne. Nie pomagano im, nie leczono ich – wręcz przeciwnie. Możemy się o tym przekonać sięgając po nową książę Steve’a Sem-Sandberga zatytułowaną „Wybrańcy”.


Klinika Am Spiegelgrund. To tam swoje mordercze eksperymenty prowadził doktor Heinrich Gross (źródło: domena publiczna).

Małych pacjentów poddawano okrutnym torturom. Przykładowo, ubierano ich w cztery koszule: pierwsze dwie przylegające do ciała były nasączone lodowatą wodą, pozostałe były suche. Zostawili mnie i czekali aż ciepło mojego ciała wysuszy koszule – wspominał Friedrich Zawrel, jeden z pacjentów osławionej klinki. – Trwało to dwa dni i przez ten czas nie dostałem nic do picia i jedzenia.


Doktor Heinrich Gross na zdjęciu z okresu II wojny światowej (źródło: domena publiczna; koloryzacja: Rafał Kuzak).

Na porządku dziennym było bicie i zanurzanie głowy w lodowatej wodzie, a zimą pozostawianie ofiar w nieogrzewanych salach i zamykanie nago na balkonach. Dokonywano eksperymentów medycznych, z których część okazywała się śmiertelna.
Dzieci, które uznawano za „bezwartościowe”, zabijano. Nie, to nie był żaden „akt łaski” skracający cierpienie. Mordowani umierali w męczarniach przez długie dni, zatruwani dużymi dawkami środków uspokajających… Od 25 sierpnia 1940 roku do 3 czerwca 1945 roku w klinice Spiegelgrund zginęło co najmniej 789 dzieci i młodych osób.
Całą akcją sterowano z Berlina, ale dzieci w wiedeńskiej klinice torturowali i mordowali konkretni ludzie. Pełno jest historii o nazistowskich zbrodniarzach, którzy uniknęli odpowiedzialności.

„…jak powiew chłodnego wiatru…”

Jedni uciekli szybko do Ameryki Południowej, innych Stany Zjednoczone uznawały za przydatnych i ściągały do siebie, wreszcie byli tacy, którzy dostawali śmiesznie niskie wyroki i już po kilku latach cieszyli się wolnością. Ale przypadek doktora Heinricha Grossa nawet na tym tle jest szczególnie bulwersujący.


W klinice Spiegelgrund zamordowano co najmniej 789 dzieci. Wiele z nich miał na swoim sumieniu doktor Heinrich Gross (fot. Haeferl; lic. CC BY-SA 3.0).

Gross, rocznik 1915 roku, wstąpił do Hitlerjugend jako siedemnastolatek, w czasach, kiedy w Austrii przynależność do tej organizacji była zakazana. Zaraz po anszlusie został członkiem NSDAP. W 1940 roku młody lekarz rozpoczął pracę w Spiegelgrund, a przez dwa lata kierował tą kliniką.

Co 2-3 tygodnie wybierał dzieci przeznaczone na śmierć. „Jego przejście było jak powiew chłodnego wiatru” – wspominał jeden z tych, którzy doczekali wyzwolenia. Jego podpis widnieje pod 238 aktami zgonów pacjentów skazanych na śmierć.

Szanowany lekarz, wybitny biegły sądowy

Później Gross poszedł walczyć na front, trafił do sowieckiej niewoli, a w 1947 roku wrócił do kraju. Przez chwilę wydawało się, że dosięgnie go ręka sprawiedliwości. W 1948 roku został oskarżony o zdradę i współudział w zabójstwie jednego (!) dziecka.
Zarzuty poważne, ale skończyło się na wyroku dwóch lat więzienia. Nawet nie poszedł za kratki, bo austriacki Sąd Najwyższy uchylił werdykt ze względów proceduralnych, a prokuratura nieoczekiwanie zamknęła sprawę. Gross mógł więc w najlepsze kontynuować karierę lekarza. I to w jaki sposób!

Został szanowanym biegłym sądowym, w dziejach austriackiego wymiaru sprawiedliwości tylko jedna osoba częściej występowała w tym charakterze. Przeszłość przypomniała o sobie raz, w 1975 roku, kiedy miał się wypowiedzieć o dalszych losach pewnego przestępcy, niejakiego Friedricha Zawrela.


Dopiero trzydzieści lat po zakończeniu wojny austriacka prasa zaczęła opisywać zbrodnicze praktyki jakich dopuścił się doktor Heinrich Gross.

Oskarżony pamiętał Grossa, bo jako jedenastolatek trafił do Spiegelgrund. Lekarz, zaniepokojony sytuacją, obiecał dawnemu „pacjentowi”, że napisze mu opinię, dzięki której szybciej wyjdzie na wolność. Brzmiało to jak pewna próba zadośćuczynienia.

A co zrobił Gross? Wyciągnął z archiwum papiery Zawrela z lat 40., dołączył do akt sprawy i napisał taką ekspertyzę, że jeszcze podwyższono mu wyrok.
Gross robił też karierę naukową, wykorzystując dane z badań mózgów pomordowanych dzieci. Spływały na niego różne zaszczyty, łącznie z ważnym państwowym odznaczeniem: Austriackim Krzyżem I Klasy za Zasługi w Dziedzinie Nauki i Sztuki! Na szczęście pojawił się jedyny sprawiedliwy: chirurg Werner Vogt.

Proces trwał godzinę

W 1979 roku lekarz oskarżył Grossa o współudział w zabijaniu dzieci. W odpowiedzi zbrodniarz wytoczył mu proces o naruszenie dóbr osobistych! Koniec końców sąd uniewinnił Vogta, a w sentencji wyroku stwierdził, że Gross był winny stawianych zarzutów. A co stało się potem?
Nic, po prostu straszliwe nic, bo w obliczu jego zbrodni pozbawienie go kilku funkcji kierowniczych i wyrzucenie z Socjalistycznej Partii Austrii trudno nazwać karą. Morderca dzieci w 1981 roku spokojnie przeszedł na emeryturę. Jeszcze do 1997 (albo 1998) roku pracował jako biegły sądowy.


Właśnie w takich słoikach przechowywano mózgi dzieci zamordowanych w klinice Spiegelgrund (fot. Haeferl; lic. CC BY-SA 3.0).

Proces Grossa ruszył dopiero w 2000 roku i skończył się po godzinie. Lekarz zasłonił się demencją i uniknął kary. Dopiero trzy lata później austriackie władze uznały, że człowiek, który torturował i zabijał setki dzieci, nie powinien jednak nosić Austriackiego Krzyża I Klasy za Zasługi w Dziedzinie Nauki i Sztuki – i odebrały mu odznaczenie.
Heinrich Gross zmarł w 2005 roku w wieku 91 lat. Jego historia to ponury dowód na to, jak Austria nie potrafiła się rozliczyć ze zbrodniami z czasów hitlerowskich.


Inspiracją do powstania tego artykułu była najnowsza książka Steve’a Sem-Sandberga pod tytułem „Wybrańcy” (Wydawnictwo Literackie 2016).

Źródło: http://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/01/16/mordowal-setki-dzieci-i-kroil-ich-mozgi-dlaczego-swiat-pozwolil-by-na-zbrodniach-zbudowal-oszalamiajaca-kariere/2/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...