piątek, 18 czerwca 2021

PiS najlepsze na syfilis

Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński, ma wrogów nie tylko w Polsce, ale w całej Europie, podobnie jak Wiktor Orban. Właśnie Parlament Europejski uchwalił rezolucję, krytykującą Komisję Europejską za niedostatecznie ostre konsekwencje wobec Węgier i Polski, w związku z nakazaną przez Naszą Złotą Panią walką o praworządność w naszym bantustanie.

Jakby tego było mało, w związku z tym, krążą fałszywe pogłoski, jakoby papież Franciszek podczas swojej podróży na Węgry, będzie unikał bliskiego spotkania III stopnia z Wiktorem Orbanem. We wrześniu przekonamy się, czy w tych fałszywych pogłoskach było ziarenko prawdy – ale już dzisiaj możemy powiedzieć, że coś może być na rzeczy.

Oficjalnym powodem papieskiej powściągliwości ma być niechętny stosunek Wiktora Orbana do przyjmowania tak zwanych „uchodźców”, to znaczy – drapichrustów z Afryki i Azji – którzy chcieliby się w Europie załapać na socjal, który gitowcy nazywają „mordochłapstwem”. W większości bowiem są to osobnicy tacy, jak pewien Afgańczyk. Pytany, dlaczego chce schronić się w Europie odparł, że już nie może wytrzymać ucisku ze strony… syryjskiego reżymu.

Ale chociaż oficjalne powody rzadko bywają prawdziwe, to w tym może być ziarenko prawdy. Rzecz w tym, że w sprawie imigrantów Nasza Złota Pani narobiła w ciągu dwóch lat tyle głupstw, że starczyłoby ich na całe stulecie. W reakcji na te błazeństwa na niemieckiej scenie politycznej pojawiła się Alternatywa dla Niemiec, z którą być może będziemy mieli zgryzoty jeszcze większe, niż ze skomunizowanymi niemieckimi „chadekami”.

Pamiętamy, że Nasza Złota Pani była nieutulona w żalu, iż przywódcy niektórych krajów nie tylko nie chcą jej naśladować, ale nawet sprzeciwili się „kwotom” imigrantów, które ona chciałaby im poprzydzielać, kiedy dotarło wreszcie do niej, co narobiła . Ponieważ najbardziej sprzeciwiał się Wiktor Orban i nasz Naczelnik Państwa, to Nasza Złota Pani, proklamując walkę o praworządność, wzięła na celownik właśnie ich, a w jej imieniu i na jej zlecenie nagonkę prowadzą nie tylko instytucje unijne, ale i folksdojcze i Żydowie z „Gazety Wyborczej”.

Warto zwrócić uwagę na ten foedus folksdojczów z Żydami – bo to jest dodatkowa ilustracja koordynacji polityki historycznej żydowskiej z niemiecką. No dobrze – ale dlaczego papież Franciszek może posłuchać Naszej Złotej Pani i nie dotknąć Wiktora Orbana nawet przez papierek?

Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Rzecz w tym, że podstawą watykańskich finansów są nadal wpłaty Kościoła niemieckiego i amerykańskiego. Na ten trop wskazuje również okoliczność, że Stolica Apostolska toleruje głoszenie przez niemieckich biskupów jawnych herezji i podlizywanie się zboczeńcom seksualnym. Nie ma takiej bramy, której nie przeszedłby osioł obładowany złotem i wygląda na to, że Spiżowa Brama nie jest wyjątkiem.

Całe szczęście, że papieżowi Franciszkowi nie przyszedł do głowy pomysł ponownego przyjazdu do Polski, bo miałby problem, czy spotkać się z Naczelnikiem Państwa i jego pomazańcami, czy też ominąć ich szerokim łukiem i pobratać się z folksdojczami i Żydami. Chociaż żydowska gazeta dla Polaków co i rusz nieubłaganym palcem wytyka Kościołowi rozmaite występki Niebu obrzydłe, pilotuje akcję apostazji i nadyma uważanego za delegata Belzebuba na Polskę, a w każdym razie – na województwo pomorskie pana Adama Darskiego – to Polska prawdopodobnie i tak pozostanie semper fidelis, więc nie ma co się wysilać. Żydowie i folksdojcze to co innego. Ich sympatie i antypatie zależą od mądrości etapu, więc trzeba o nie nieustannie zabiegać. Zobaczymy tedy, co papież Franciszek powie polskim biskupom, których – jak powiadają – „w trybie pilnym” wezwał we wrześniu do Rzymu.

Wróćmy jednak do Naczelnika Państwa. Ma on, jak wspomniałem, wielu wrogów, ale ma też rzesze wyznawców, no i oczywiście – przyjaciół. Mniejsza już o wyznawców, ale z tymi przyjaciółmi bywają kłopoty – o czym zresztą pisał Adam Mickiewicz w bajce o zającu i niedźwiedziu. Niedźwiedź zaprzyjaźnił się z zającem i kiedy tylko go spotkał, to „zawsze go osapał, odrapał, zawsze nasz zając skrzeczał przeraźliwie…” – i tak dalej. Wreszcie pewnego razu zmęczony tymi karesami zając usnął, a na jego nosie usiadła mucha. Już zabierała się, by zająca boleśnie ukąsić, kiedy niedźwiedź oburzony jej zachowaniem grzmotnął ją łapą i zabił – ale zabił również zająca. „Mądry przeciwnik często mniej zaszkodzi, niźli przyjaciel serdeczny, a głupi” – komentuje Mickiewicz.

Niedawno tedy gruchnęła wieść, że pewna dama zamierza nakręcić film o bohaterskim uczestnictwie Naczelnika Państwa miedzy innymi w tak zwanej „opozycji demokratycznej” w latach 70-tych. Ogromnie byłem tym pomysłem zaciekawiony – co też pani reżyserowa pokaże i poda do wierzenia – bo chociaż sam w tej opozycji w latach 70-tych uczestniczyłem, to nie przypominam sobie, by uczestniczył w niej również Jarosław Kaczyński. Tych opozycjonistów nie było wtedy tak wielu, więc w środowisku jeden o drugim coś tam musiał wiedzieć.

Niestety doznałem zawodu, bo oto media przyniosły nowinę, że na wieść o planowanym filmie Naczelnik Państwa się „wściekł” i uznał ten projekt za „prowokację”. No cóż; mówi się: trudno – chociaż nie ukrywam, że chętnie bym się dowiedział również o tym fragmencie bohaterskiej przeszłości Naczelnika Państwa.

Ale film – filmem – a tymczasem na sprzyjającym Naczelnikowi i w ogóle – obozowi „dobrej zmiany” poświęconym portalu „Fronda” ukazała się publikacja, przekonująca, jak to dobrze, że rządzi Prawo i Sprawiedliwość. Gdyby bowiem rządziła Platforma Obywatelska, a zwłaszcza – Konfederacja – to nasz i tak już przecież wystarczająco nieszczęśliwy kraj, nękałyby epidemie: jak nie ospy, to cholery, jak nie cholery, to dżumy, jak nie dżumy, to syfilisy – i tak dalej.

Chodzi oczywiście o propagandę „wyszczepiania”, w którą „Fronda” właśnie się włączyła – mam nadzieję, że nie bezinteresownie, bo chyba rząd po cichu sypnął złotem zarówno „celeberytom”, jak i niezależnym mediom, które w związku z tym uwijają się, jak w ukropie.

Niewątpliwie autor publikacji chciał jak najlepiej, ale co z tego, kiedy wyszło, że Prawo i Sprawiedliwość jest najlepszym remedium na… syfilis? Może to prawda – ale nie wydaje mi się, by Naczelnikowi Państwa zależało akurat na takiej herostratesowej sławie, że nolens-volens będzie już zawsze kojarzony z syfilisem.

Co tu dużo gadać; Naczelnik ma mnóstwo zgryzot z powodu swoich wrogów, ale wygląda na to, że przyjaciele dostarczają mu ich co najmniej tyle samo, albo nawet jeszcze więcej.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...