Inflacja
Jeśli podaż kawioru byłaby tak obfita jak ziemniaków, cena kawioru - to jest, stosunek wymiany między kawiorem a pieniędzmi lub kawiorem a innymi towarami - zmieniłby się znacznie. W tym wypadku, można by otrzymać kawior dużo mniejszym kosztem niż jest wymagane dzisiaj. Podobnie, jeśli ilość pieniędzy jest powiększona, siła kupna jednostki pieniądza zmniejsza się, i ilość towarów, które można otrzymać za jednostkę tego pieniądza zmniejsza się także.
Kiedy w szesnastym wieku, amerykańskie zasoby złota i srebra odkryto i eksploatowano, olbrzymią ilości wartościowych metali eksportowano do Europy. Wskutek nabycia dużej ilości wartościowych metali zakupionych po niższej cenie, zwiększono ilość pieniędzy i mimo, że były z czystego złota lub srebra, przy tej samej wysokości ogólnej produkcji towarów i usług, rezultatem była ogólna tendencja w kierunku wzrostu cen. W ten sam sposób, dzisiaj, kiedy rząd zwiększa ilość papierowych pieniędzy, rezultatem tego jest to, że siła kupna jednostki pieniądza zmniejsza się i skutkiem tego wzrastają ceny. To nazywa się inflacją.
Niefortunnie, w Stanach Zjednoczonych, jak również w innych krajach, niektórzy ludzie wolą przypisywać przyczynę inflacji nie zwiększeniu ilości pieniądza ale raczej wzrostowi cen.
Jednakże nie było nigdy poważnego argumentu przeciwko ekonomicznej interpretacji zależności między cenami i ilością pieniędzy i ich wymianą na towary, produkty i usługi. W dzisiejszych uwarunkowaniach technologicznych nic nie jest łatwiejsze niż wyprodukowanie kawałków papierów, na których pewne pieniężne znaki są wydrukowane. W Stanach Zjednoczonych, gdzie wszystkie pieniądze papierowe są tych samych rozmiarów, rządu nie kosztuje więcej wydrukowanie banknotu tysiącdolarowego od wydrukowania banknotu jednodolarowego. To zwykła procedura drukowania, która wymaga tej samej ilości papieru i farby drukarskiej.
W osiemnastym wieku, kiedy po raz pierwszy spróbowano wypuszczenie banknotów i nadanie tym banknotom wartości jako środka płatniczego - to jest, prawo honorowania w wymiennych transakcjach w ten sam sposób jak złote i srebrne monety były honorowane - rządy i narody wierzyły, że bankierzy mieli pewną tajemniczą wiedzę dającą im możliwość produkowania bogactwa z niczego. Kiedy rządy w osiemnastym wieku były w finansowych kłopotach, uważano, że wszystko co jest potrzebne to sprytny bankier na czele zarządu ich finansowych instytucji, by pozbyć się wszystkich finansowych trudności.
Nie istnieje tajemnicza droga do rozwiązania finansowych problemów rządu; jeśli potrzebuje pieniędzy, musi otrzymać pieniądze przez opodatkowanie obywateli lub w pewnych sytuacjach przez pożyczenie ich od ludzi, którzy je posiadają. Ale wiele rządów, możemy powiedzieć większość rządów, myśli, że istnieje inna metoda dla otrzymania potrzebnych pieniędzy; po prostu (oszukańcza) metoda wydrukowania ich.
Jeśli rząd chce coś zrobić dobroczynnego - jeśli, na przykład, chce wybudować szpital - drogą do znalezienia pieniędzy na ten projekt jest nałożenie podatków na obywateli i zbudowanie szpitala z dochodu podatkowego. Zatem żadna specjalna „rewolucja cen" nie nastąpi, ponieważ kiedy rząd zbiera pieniądze na zbudowanie szpitala, obywatele - płacąc podatki - są zmuszeni zredukować swoje wydatki. Indywidualny płatnik podatkowy jest zmuszony ograniczyć swoje zapotrzebowania albo inwestycje lub oszczędności. Rząd zjawia się na rynku jako kupujący, zastępuje indywidualnego obywatela: obywatel kupuje mniej, ale rząd kupuje więcej. Rząd, ma się rozumieć, nie zawsze kupuje te same towary, które obywatel byłby kupił; ale średnio nie zdarza się, aby ceny wzrastały wskutek budowy przez rząd szpitala.
Wybrałem ten przykład szpitala specjalnie, ponieważ ludzie czasami mówią: „To robi różnice czy rząd używa swoje pieniądze (podatkowe lub pożyczone od obywateli) dla dobrych lub złych potrzeb". Przyjmijmy, że rząd zawsze używa pieniądze, które wydrukował dla zaspokojenia najlepszych potrzeb - potrzeb z którymi my wszyscy się zgadzamy. Nie chodzi o to na co pieniądz jest wydawany, ale w jaki sposób rząd otrzymuje te pieniądze co przynoszą konsekwencje nazywane inflacją, którą większość ludzi w świecie dzisiaj nie uważa za dobroczynną.
Na przykład, bez inflacji, rząd mógłby użyć pieniędzy podatkowych do wynajęcia nowych pracowników lub podwyższenia wynagrodzeń już znajdujących się w służbie rządowej. Zatem ci ludzie, których wynagrodzenia zostały podwyższone, mogą kupować więcej. Kiedy rząd nakłada podatki na obywateli i używa te pieniądze na zwiększenie wynagrodzeń rządowych pracowników, podatnicy muszą mniej wydawać, ale rządowi pracownicy mają więcej do wydawania. Ceny ogólnie nie będą wzrastały.
Ale jeśli rząd nie używa pieniędzy podatkowych dla tych celów, a używa świeżo drukowane w ich miejsce, to znaczy, że będą ludzie, którzy teraz mają więcej pieniędzy niż mieli przedtem. I skoro nie ma więcej towarów niż było poprzednio, ale jest więcej pieniędzy na rynku - i skoro teraz jest więcej ludzi, którzy mogą kupić więcej niż mogliby kupić wczoraj - będzie dodatkowy popyt na tą samą ilość towarów. Zatem ceny będą miały tendencję zwyżkową. Tego nie da się uniknąć, bez względu na co są używane te nowo emitowane pieniądze.
I co najważniejsze, że tendencja wzrostu cen rozwinie się stopniowo; nie jest to ogólny ruch w górę co nazywano „poziomem cen". Metaforycznego (przenośnego) wyrażenia jak „poziom cen" nie powinno się nigdy używać.
Kiedy ludzie mówią o „poziomie cen" mają na myśli obraz poziomu płynu, który idzie w górę lub w dół zgodnie ze zwiększeniem lub zmniejszeniem jego ilości, ale który jak płyn w zbiorniku, zawsze wzrasta równo do poziomu, ale z cenami nie ma czegoś takiego jak ich „poziom". Ceny nie zmieniają się do tej samej wysokości w tym samym czasie. Są zawsze ceny, które zmieniają się szybciej, wzrastając lub obniżając się szybciej niż inne. Istnieje uzasadnienie takiego zachowania się cen.
Rozważmy, wypadek pracownika rządu, który otrzymał nowe pieniądze dodane do pieniędzy już w obiegu. Ludzie nie kupują dzisiaj tych samych towarów i w tej samej ilości jak kupowali wczoraj. Dodatkowe pieniądze, które rząd wydrukował i wprowadził w obieg na rynek nie są używane do kupna wszystkich produktów i usług. Są używane do kupna pewnych produktów, których ceny wzrosną, podczas gdy ceny innych produktów ciągle pozostają po cenach, które przeważały przedtem nim nowe pieniądze zostały wprowadzone na rynek. Zatem, kiedy inflacja zaczyna się, różne grupy wśród ludności są zaatakowane przez inflację, w różny sposób. Te grupy, które otrzymują nowe pieniądze pierwsze, tymczasowo korzystają.
Kiedy rząd wywołuje inflacje w celu prowadzenia wojny, musi kupować zaopatrzenie wojenne, i pierwszymi dostającymi dodatkowe pieniądze są fabryki uzbrojenia i pracownicy w tych przemysłach. Te grupy są teraz w bardzo korzystnym położeniu. Mają wyższe zyski i wyższe płace za pracę; Ich przedsiębiorstwo rozwija się. Dlaczego? Ponieważ oni byli pierwsi otrzymujący dodatkowe pieniądze. I mając teraz więcej pieniędzy do ich dyspozycji, kupują. I kupują od innych ludzi, którzy produkują i sprzedają wyroby, które ci pracownicy uzbrojenia pragną.
Ci inni ludzie tworzą drugą grupę. I ta druga grupa uważa inflację za bardzo dobrą dla przedsiębiorstwa. Dlaczego nie? Czy nie jest to wspaniale sprzedawać więcej? Na przykład, właściciel restauracji w sąsiedztwie fabryki uzbrojenia mówi: „To jest rzeczywiście cudowne! Robotnicy uzbrojenia mają więcej pieniędzy; Jest ich o wiele więcej teraz niż było przedtem; oni wszyscy uczęszczają do mojej restauracji; jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu". On nie widzi żadnego powodu, aby czuć się inaczej.
Sytuacja jest taka: ludzie, do których pieniądze przychodzą najpierw teraz mają wyższy dochód, i mogą ciągle kupować towary i usługi po cenach, które odpowiadają poprzedniemu stanowi rynku, jaki istniał w przededniu inflacji. Zatem, oni są w bardzo korzystnej sytuacji. I w ten sposób inflacja postępuje stopniowo od jednej grupy ludności do drugiej. I wszyscy ci do których dodatkowo pieniądze przychodzą we wczesnych stanach inflacji korzystają, ponieważ oni kupują różne rzeczy po cenach odpowiadających poprzedniemu stanowi rynku, stosunkowi wymiany między pieniędzmi a towarami.
Ale są inne grupy ludności do których dodatkowe pieniądze dochodzą dużo, dużo później. Ci ludzie są w niekorzystnych warunkach. Zanim dodatkowe pieniądze przyjdą do nich są zmuszeni płacić wyższe ceny niż płacili przedtem, za niektóre - lub praktycznie wszystkie - wyroby, które chcieli kupić, podczas gdy ich dochody pozostawały te same, lub nie zwiększyły się proporcjonalnie do cen.
Rozważmy, na przykład, państwo takie jak Stany Zjednoczone podczas II Wojny Światowej; z jednej strony, inflacja w tym czasie faworyzowała robotników uzbrojenia, producentów armat, przemysły uzbrojenia, podczas gdy z drugiej strony działała przeciwko innym grupom ludności. Najbardziej poszkodowani przez inflację byli np. nauczyciele i księża.
Jak wiecie, księża są ludźmi skromnymi, służą Bogu i nie mogą za dużo mówić o pieniądzach. Nauczyciele, podobnie, są osobami przypuszczalnie więcej myślącymi o wykształceniu młodzieży niż o swoich wynagrodzeniach. Konsekwentnie, nauczyciele i księża byli wśród tych najbardziej poszkodowanych przez inflację, bo różne szkoły i kościoły były ostatnimi zdającymi sobie sprawę, że muszą podwyższyć wynagrodzenia. Kiedy starsi kościoła i szkolne korporacje ostatecznie odkryły, że jednak powinny także zwiększyć wynagrodzenia tym oddanym ludziom. Ale wcześniejsze straty, które oni ponieśli pozostały.
Przez długi czas, musieli mniej kupować niż kupowali przedtem, musieli zmniejszyć konsumpcję lepszej i droższej żywności, i ograniczyć kupno nowych ubrań - ponieważ ceny przystosowały się w górę do ilości pieniędzy na rynku, podczas gdy ich dochody nie były jeszcze zwiększone. Ta sytuacja zmieniła się znacznie dzisiaj, przynajmniej dla nauczycieli.
Zatem są zawsze różne grupy ludności będące różnie dotknięte przez inflację. Dla niektórych z nich inflacja nie jest tak zła; one nawet nalegają na jej kontynuowanie, ponieważ jako pierwsze otrzymujące dodatkowo drukowane pieniądze korzystają z niej. Zobaczymy w następnym wykładzie, jak ta nierówność w konsekwencjach inflacji wpływa na politykę, która prowadzi do inflacji.
Wskutek zmian spowodowanych przez inflację, mamy grupy, które są faworyzowane i grupy, które wprost uprawiają spekulację. Nie używam wyrażenia „spekulacja", jaka zarzut przeciwko tym ludziom, ponieważ jeśli jest ktoś, kogo trzeba obwiniać, to jest rząd, który spowodował inflację. I są zawsze ludzie, którzy wykorzystują inflację, ponieważ oni zdają sobie sprawę co się dzieje, wcześniej niż inni ludzie. Mają specjalne zyski na skutek faktu, że będzie z konieczności niejednolitość w procesie inflacji.
Rząd może myśleć, że inflacja - jako metoda zbierania funduszów - jest lepsza niż opodatkowanie, które jest zawsze niepopularne i trudne. W wielu bogatych i wielkich państwach, ustawodawcy często dyskutowali, przez wiele miesięcy, o różnych formach różnych podatków, które były potrzebne, ponieważ parlament zdecydował o zwiększeniu wydatków. Mając przedyskutowane różne metody otrzymania pieniędzy przez opodatkowanie, ostatecznie zdecydowali, że może jest lepiej zrobić to przez inflację.
Ale oczywiście, słowo „inflacja" nie było użyte. Polityk przy władzy, który wszczyna kroki w kierunku inflacji nie ogłasza: „Ja wszczynam kroki w kierunku inflacji". Techniczne metody używane w osiągnięciu inflacji są tak skomplikowane, że zwykły obywatel nie zdaje sobie sprawy, że inflacja się zaczęła.
Podczas jednej z największych inflacji w historii, w Niemieckiej Rzeszy po I Wojnie Światowej, inflacja nie była podczas wojny tak dotkliwa w skutkach, dopiero po wojnie przyniosła katastrofę. Rząd nie powiedział: „Idziemy w kierunku inflacji". Rząd po prostu pożyczył pieniądze bardzo pośrednio - nieuczciwie - w centralnym banku. Rząd nie musiał pytać jak centralny bank ma znaleźć i dostarczyć pieniądze. Centralny bank po prostu wydrukował je.
Dzisiaj techniki dla inflacji są skomplikowane przez fakt, że istnieją pieniądze książeczek czekowych. Z pociągnięciem pióra rząd tworzy niewymienny pieniądz papierowy zatwierdzony dekretem rządowym jako środek obiegowy, w ten sposób zwiększa ilość pieniędzy i kredytów. Rząd po prostu wydaje rozkaz, i papierowe pieniądze pojawiają się.
Rząd nie troszczy się z początku, że pewni ludzie będą tracili, rząd nie troszczy się, że ceny pójdą w górę. Ustawodawcy mówi: „To jest cudowny system!" Ale ten cudowny system ma jedną podstawową wadę: Ten system nie może trwać. Jeśliby inflacja mogła trwać na zawsze, nie byłoby podstawy mówić rządowi, że nie powinien wszczynać inflacji. Ale pewną właściwością inflacji jest, że wcześniej lub później, musi się skończyć. To jest polityka, która nie może trwać.
Na dalszą metę, inflacja kończy się załamaniem środka płatności - katastrofą, sytuacją podobną do tej w Niemczech w 1923 r. Na 1-go sierpnia 1914 r. wartość dolara wynosiła cztery marki i dwadzieścia fenigów. Dziewięć lat i trzy miesiące później w listopadzie 1923 r., dolar był wymieniany za 4.2 miliardy marek. Innymi słowy, marka nie wartała nic. Marka już nie miała żadnej wartości.
Kilka lat temu, sławny autor pisał: „Na dalszą metę wszyscy umrzemy". To jest rzeczywiście prawda, przepraszam, że tak mówię. Ale pytaniem jest jak krótko lub jak długo będzie krótka meta trwać? W osiemnastym wieku żyła sławna pani Madame de Pompadour, której przypisuje się, powiedzenie: A res nous le deluge - po nas choćby potop. Madame de Pompadour na szczęście umarła w krótkiej mecie. Ale jej następczyni na urzędzie Madame du Barry przeżyła krótką metę i została ścięta w długiej mecie. Dla wielu ludzi „długa meta" szybko staje się „krótką metą" - im dłużej trwa inflacja tym wcześniej jest krótka meta.
Jak długo może krótka meta trwać? Jak długo może centralny bank kontynuować inflację? Prawdopodobnie tak długo jak ludzie są przekonani, że rząd wcześniej lub później, ale bezwarunkowo nie za późno, przestanie drukować pieniądze i tym samym zatrzyma zmniejszanie się wartości każdej jednostki pieniądza.
Kiedy ludzie dłużej w to nie wierzą, kiedy zdają sobie sprawę, że rząd będzie tak dalej postępował bez jakiejkolwiek intencji zatrzymania, wtedy zaczynają rozumieć, że ceny jutro będą wyższe niż są dzisiaj. Zatem zaczynają kupować za każdą cenę, powodując wzrost cen do takiej wysokości, że system pieniężny załamuje się całkiem.
Mówię o wypadku Niemiec, który cały świat obserwował. Wiele książek opisywało wydarzenia tego czasu. Chociaż nie jestem Niemcem, ale Austriakiem, widziałem wszystko od wewnątrz: W Austrii, warunki nie różniły się dużo od tych w Niemczech; ani też nie różniły się one dużo w innych Europejskich krajach. Przez wiele lat Niemiecki naród wierzył, że ich inflacja była tylko tymczasową sprawą, że skończy się niebawem. Wierzyli temu przez prawie dziewięć lat aż do lata 1923 r. Wtedy, ostatecznie, zaczęli wątpić. Jak inflacja dalej postępowała, ludzie uważali za rozsądniejsze kupować wszystko co jest do nabycia zamiast trzymać pieniądze w kieszeniach. Ponadto, rozumowali, że nie powinno się udzielać pożyczek, ale odwrotnie, że było dobrą ideą być dłużnikiem. W ten sposób inflacja trwała dając powody do dalszej inflacji.
I trwało to w Niemczech aż do 28 sierpnia 1923 r. Ogólnie ludzie wierzyli, że inflacyjne pieniądze są rzeczywistymi pieniędzmi, ale z drugiej strony, spostrzegli, że warunki zmieniły się. Przy końcu niemieckiej inflacji, w końcu lata 1923 r., niemieckie fabryki wypłacały swoim robotnikom rano każdego dnia naprzód za dzień. I pracownik przychodził do fabryki ze swoją żoną, wręczał jej natychmiast swoją płacę - wszystkie miliony, które otrzymał - I ona natychmiast udawała się do sklepu by kupić cokolwiek, wszystko jedno co. Zdawała sobie sprawę, co większość ludzi wiedziało w tym czasie - że na drugi dzień, od jednego dnia do drugiego, marka traciła 50% swojej siły kupna. Pieniądze jak czekolada na gorącej kuchni, topniały w kieszeniach ludzi. Ta ostatnia faza niemieckiej inflacji nie trwała długo; po kilku dniach, cały koszmar zakończył się; marka była bez wartości i nowy środek płatniczy musiał być ustanowiony.
Lord Keynes, ten sam człowiek. który powiedział, że na długą metę wszyscy umrzemy, był jednym z długiego szeregu zwolenników inflacji, autorów dwudziestego wieku. Oni wszyscy pisali przeciwko standardowi złota. Kiedy Keynes atakował standard złota, nazwał go „barbarzyńskim zabytkiem". I większość ludzi dzisiaj uważa za śmiechu warte mówić o standardzie złota. W Stanach Zjednoczonych, na przykład, jesteś uważany więcej lub mniej za marzyciela jeśli mówisz: „wcześniej lub później Stany Zjednoczone muszą powrócić do standardu złota".
A jednak standard złota ma olbrzymią zaletę: ilość dostarczonych pieniędzy, w systemie standardu złota, jest niezależna od polityki rządów i politycznych partii. To jest przewaga standardu złota. Jest formą zabezpieczającą kraje przeciwko rozrzutnym rządom: jeśli, pod standardem złota żądają od rządu pieniędzy na coś nowego, minister finansów może powiedzieć : „Powiedzcie mi najpierw, skąd wezmę pieniądze na ten dodatkowy wydatek?"
W systemie inflacyjnym, nic nie jest łatwiejszego dla polityków niż rozkazać rządowi wydrukowanie takiej ilości pieniędzy jaka jest potrzebna na pokrycie ich wydatków. Według Standardu złota wypłacalny rząd ma lepszą sposobność; może powiedzieć do ludzi i polityków: „nie możemy tego zrobić chyba że powiększymy podatki".
Ale w warunkach inflacyjnych, ludzie nabyli zwyczaju patrzenia na rząd jako na instytucję z nieograniczonymi środkami do jego dyspozycji: państwo, rząd może zrobić wszystko. Jeśli, na przykład, naród pragnie zbudowania nowej autostrady, oczekuje się, że rząd ma ją wybudować. Ale skąd rząd otrzyma pieniądze?
Można by powiedzieć, że w Stanach Zjednoczonych dzisiaj a nawet w przeszłości, podczas prezydentury McKinley'a - Partia Republikańska więcej lub mniej popierała politykę uczciwego pieniądza i standardu złota, a Partia Demokratyczna była za polityką inflacji. Oczywiście nie papierowej inflacji, ale srebra.
Był jednak demokratyczny prezydent Stanów Zjednoczonych, Prezydent Cleveland, który przy końcu lat 1880-tych, założył veto sprzeciwiając się decyzji Kongresu wydania małej sumy około 10.000 dolarów - jako pomocy społeczeństwu, które doznało pewnej klęski. I Prezydent Cleveland usprawiedliwił swoje veto pisemnie: „Podczas gdy jest obowiązkiem obywateli wspomagać rząd, nie jest obowiązkiem rządu wspomagać obywateli". To jest coś co każdy mąż stanu powinien napisać na ścianie w jego urzędzie, aby pokazywać ludziom, którzy przychodzą prosić o pieniądze.
Jestem zaambarasowany koniecznością upraszczania tych problemów. Istnieje tak wiele skomplikowanych problemów w systemie monetarnym, i nie musiałbym napisać tomów o nich, jeśli byłyby tak łatwe jak opisuję je tutaj. Ale podstawy są właśnie te: jeśli zwiększysz ilość pieniędzy, powodujesz obniżenie siły kupna jednostki pieniężnej. To jest to, czego ludzie, których sprawy prywatne są niekorzystnie dotknięte, nie lubią. Ludzie, którzy nie korzystają z inflacji są tymi którzy narzekają.
Jeśli inflacja jest zła i jeśli ludzie zdają sobie sprawę z tego, dlaczego stała się prawie sposobem życia we wszystkich krajach? Nawet niektóre najbogatsze kraje cierpią z powodu tej choroby. Stany Zjednoczone dzisiaj są nie ulega wątpliwości najbogatszym krajem w świecie z najwyższym poziomem życia. Ale kiedy podróżuje się w Stanach Zjednoczonych słyszy się ustawiczne rozmowy o inflacji i o konieczności jej zatrzymania. Ale oni tylko mówią; oni nie działają.
Przytoczę pewne fakty: po I Wojnie Światowej, Wielka Brytania powróciła do przedwojennego parytetu złota funta sterlinga. To jest zrewaluowała funta sterlinga do góry. To zwiększyło siłę kupna zarobków każdego robotnika. W swobodnym rynku nominalne pieniężne zarobki powinny być zmniejszone dla skompensowania podwyższonej wartości funta sterlinga i pracowników realne zarobki nie byłyby obniżone. Nie mamy czasu tutaj na przedyskutowania tego uzasadnienia. Ale związki zawodowe robotników Wielkiej Brytanii nie zdradzały ochoty do akceptowania dostosowania płac za pracę do wyższej siły kupna jednostki pieniężnej, wskutek tego realne stawki płac wzrosły znacznie przez te pieniężne działania. To było poważną katastrofą dla Anglii, ponieważ Wielka Brytania jest w przeważającej mierze przemysłowym krajem, który musi importować surowce, półprodukty i żywność w celu utrzymania życia, i musi eksportować wyprodukowane towary aby zapłacić za ten import. Ze wzrostem międzynarodowej wartości funta, ceny brytyjskich towarów wzrosły na zagranicznych rynkach - sprzedaż i eksport zmniejszyły się. Wielka Brytania faktycznie wyeliminowała się z rynków światowych wskutek za wysokich cen swoich wyrobów.
Związki zawodowe nie mogłyby być pokonane. Znana jest siła związków zawodowych dzisiaj. One mają prawo, praktycznie przywileje, używania gwałtów. I rozkaz związku jest, zatem, powiedzmy, nie mniej ważny niż dekret rządu. Rządowy dekret jest rozkazem dla wymuszenia, który aparat wymuszania rządu - policja - jest gotowa wykonać. Musimy być posłuszni dekretom rządu, inaczej będziemy mieli trudności z policją.
Na nieszczęście, mamy teraz, prawie we wszystkich krajach na całym świecie, drugą władzę, która może używać siły: związki zawodowe. Związki pracowników oznaczają płace za pracę i strajkami wymuszają je w ten sam sposób, w jaki rząd mógłby zadekretować minimum płacy za pracę. Nie będę dyskutował zagadnienia związków teraz; będę mówił o tym później. Chcę tylko skonstatować, że jest polityką związków podwyższać stawki za pracę ponad poziom, które by miały na wolnym rynku pracy. Jako rezultat tej polityki związków, znaczna część potencjalnego kapitału pracy mogłaby być użyta tylko przez ludzi lub przemysły, które są przygotowane ponosić straty. A skoro przedsiębiorstwa nie mogą ponosić strat ciągle, zamykają fabryki i ludzie stają się bezrobotnymi. Ustalanie stawek za pracę ponad poziom, który byłby na wolnym rynku pracy, zawsze powoduje bezrobocie znacznej części potencjalnego kapitału pracy.W Wielkiej Brytanii rezultatem wysokich stawek za pracę, wymuszonych przez związki pracowników, było trwałe bezrobocie, przedłużające się z roku na rok. Miliony pracowników straciło pracę, produkcja obniżyła się. Nawet eksperci byli zakłopotani. W tej sytuacji Brytyjski rząd powziął decyzję, którą uważał za nieodzowną, nagłą decyzję : zdewaluowania środka płatniczego, funta.
Rezultatem tego było, że siła kupna stawek płac, na które związki pracowników nalegały, nie była już taką samą. Realne stawki płac, towarowe stawki, były zredukowane. Teraz robotnicy nie mogliby kupić, tak dużo jak mogliby kupić przedtem chociaż nominalne stawki pozostały te same. W ten sposób, sądzono, realne stawki płac wróciłyby do poziomu wolnego rynku i bezrobocie by zanikło.
Ten środek - dewaluację - zaadoptowały różne inne kraje, jak Francja, Holandia, i Belgia. Jeden kraj nawet uciekł się do tej metody dwa razy w ciągu okresu jednego i pół roku. Tym krajem była Czechosłowacja. Dewaluacja waluty była metodą zrobioną ukradkiem, powiedzmy, dla udaremnienia władzy związków. Nie można powiedzieć jednakże, by była rzeczywistym sukcesem.
Po kilku latach, ogół ludzi, robotnicy, nawet związki zawodowe, wszyscy zaczęli rozumieć co się dzieje. Zdawali sobie sprawę, że zdewaluowanie pieniędzy zredukowało ich realne stawki płac. Związki miały siłę sprzeciwić się temu. W wielu krajach wstawiły klauzulę w kontrakt stawek płac zabezpieczającą automatyczny wzrost stawek pieniężnych za pracę ze zwiększaniem się cen. Nazwano to indeksowaniem. Związki zawodowe zapoznały się z indeksowaniem. Niestety, ta metoda zredukowania bezrobocia, którą rząd Brytyjski zapoczątkował w 1931 r. - a którą później zaadoptowano przez prawie wszystkie ważne rządy - ta metoda „rozwiązania bezrobocia" nie działa już dzisiaj.
W 1936 r. Lord Keynes w swym dziele General Theory of Employment, Interest and Money - Ogólna Teoria Zatrudnienia, Odsetek i Pieniędzy niefortunnie podniósł tę metodę - te nagłe zarządzenia okresu między 1929 a 1933 r. - do zasady, do fundamentalnego systemu polityki. I usprawiedliwił ją przez powiedzenie w tym mniej więcej znaczeniu: „Bezrobocie jest złe. Jeśli chce się, aby bezrobocie znikło musi się zdewaluować pieniądz - uciec się do inflacji".
Keynes zdawał sobie sprawę bardzo dobrze, że stawki płac mogą być za wysokie dla rynku, to jest za wysokie, aby opłacało się pracodawcom zwiększenie ilości zatrudnionych, zatem za wysokie z punktu widzenia ogółu pracującej ludności, ponieważ ze stawkami płac nałożonymi przez związki ponad poziom rynku pracy, tylko część z tych chcących pracować może otrzymać pracę.
I Lord Keynes faktycznie, powiedział: „Na pewno masowe bezrobocie, przedłużające się z roku na rok, jest stanem bardzo niezadowalającym" Ale zamiast sugerować, że stawki płac mogłyby i powinny być dostosowane do warunków rynku, faktycznie powiedział: „jeśli ktoś zdewaluuje pieniądze robotnicy nie będą dostatecznie sprytni, aby zdawać sobie z tego sprawę i nie będą stawiać oporu przeciwko spadkowi realnych stawek płac tak długo jak nominalne stawki płac pozostaną te same". Innymi słowy, Lord Keynes mówił, że jeśli ktoś otrzyma tę samą ilość funtów sterlingów dzisiaj jaką otrzymał przed zdewaluowaniem pieniędzy, nie będzie zdawał sobie sprawy, że faktycznie otrzymuje mniej.
W potocznym języku, Keynes proponował oszukiwanie robotników. Zamiast zdeklarować otwarcie, że stawki płac muszą być dostosowane do warunków rynku - ponieważ, jeśli nie będą, część pracowników nie uniknie pozostania bez pracy - w rzeczywistości Lord Keynes powiedział: „Pełne zatrudnienie może być osiągnięte tylko, jeśli będziecie mieli inflację. Oszukaj robotników". Najbardziej interesującym faktem jakkolwiek, jest to, że kiedy (General Theory) Ogólna Teoria Keynes'a była wydana, nie było już możliwe oszukiwać, ponieważ ludzie byli świadomi indeksowania. Ale problem pełnego zatrudnienia pozostał.
Co oznacza „pełne zatrudnienie"? Pełne zatrudnienie zależy od nieskrępowanego rynku pracy, który nie jest manipulowany przez związki pracowników lub rząd. Na tym rynku stawki płac dla każdego rodzaju pracy dążą do osiągnięcia poziomu gdzie każdy pracownik, który chce mieć zatrudnienie może je otrzymać i każdy pracodawca może wynająć tylu pracowników ilu potrzebuje. Jeśli jest popyt na pracę, stawka pracy będzie miała skłonność wzrastać, i jeśli mniejsza ilość pracowników jest potrzebna, stawka pracy będzie miała skłonność opadać.
Jedyną metodą przez którą położenie „pełnego zatrudnienia" może być osiągnięte to przez utrzymanie nieskrępowanego rynku pracy. To jest ważne dla każdego rodzaju pracy i każdego rodzaju artykułu handlu.
Co robi przedsiębiorca, który chce sprzedać artykuły po pięć dolarów za jednostkę? Kiedy nie może go sprzedać po tej cenie, i nie może zatrzymywać towaru, ponieważ musi kupić coś nowego; moda się zmienia, zatem sprzedaje po niższej cenie. Jeśli nie może sprzedać towaru po pięć dolarów, musi sprzedać po cztery. Jeśli nie może sprzedać po cztery, musi sprzedać po trzy. Nie ma innego wyboru, jeśli chce prowadzić przedsiębiorstwo dalej. Może mieć straty, ale te straty są spowodowane faktem, że jego przewidywania rynku na ten produkt nie były trafne.
To samo dzieje się z tysiącami młodych ludzi, którzy przychodzą z rolniczych okręgów do miast, próbując zarobić pieniądze. To zdarza się w każdym przemysłowym kraju. W Stanach Zjednoczonych przychodzą do miasta z myślą, że powinni otrzymać, na przykład, 100 dolarów na tydzień. To może być niemożliwe. Ale jeśli nie może dostać pracy za sto dolarów na tydzień, musi próbować otrzymać pracę za dziewięćdziesiąt lub osiemdziesiąt dolarów, i może nawet mniej. Ale jeśli miałby powiedzieć - jak związki zawodowe to robią - „ jedna setka dolarów lub nic", zatem może pozostać bezrobotnym. Wielu z szukających pracy nie martwi się tym, ponieważ rząd płaci zasiłki bezrobotnym - ze specjalnych podatków nakładanych na pracodawców - które są czasami prawie tak wysokie jak stawki pracy pracownik byłby otrzymał jeśli byłby zatrudniony.
Ponieważ pewni ludzie wierzą, że pełne zatrudnienie może być osiągnięte tylko przez inflację, zatem inflacja jest przyjęta w Stanach Zjednoczonych. Ale ludzie dyskutują pytanie: Czy powinniśmy mieć zdrowy pieniądz z bezrobociem, czy inflację z pełnym zatrudnieniem? To jest faktycznie bardzo fałszywy dylemat.
Aby zająć się tym problemem musimy postawić pytanie: Jak można polepszyć warunki pracowników i wszystkich innych grup ludności? Odpowiedź jest: przez utrzymanie swobodnego rynku pracy i w ten sposób osiągnięcie pełnego zatrudnienia. Naszym dylematem jest, czy to rynek ma wyznaczać stawki płac lub czy mają być wyznaczane przez nacisk i przymus związków? Dylematem nie jest „czy musimy mieć inflację lub bezrobocie?"
Ta błędna analiza problemu jest dyskutowana w Anglii, w Europejskich przemysłowych krajach i nawet w Stanach Zjednoczonych. I niektórzy ludzie mówią: „Teraz patrz, nawet Stany Zjednoczone mają inflację. Dlaczego nie powinniśmy także robić tego samego?"
Tym ludziom powinno się odpowiedzieć przede wszystkim: „Jednym z przywilejów bogatego człowieka jest, że może sobie pozwolić na to by być nierozsądnym dużo dłużej niż biedny człowiek". I to jest sytuacja Stanów Zjednoczonych. Finansowa polityka Stanów Zjednoczonych jest bardzo zła i staje się gorsza. Może Stany Zjednoczone mogą sobie pozwolić być niemądrymi trochę dłużej niż niektóre inne kraje.
Najważniejszą sprawą do zapamiętania jest, że inflacja nie jest aktem Boga, że inflacja nie jest katastrofą żywiołów lub chorobą, która przychodzi jak plaga. Inflacja jest polityką - zdecydowaną polityką ludzi, którzy uciekają się do inflacji, ponieważ uważają, że jest mniejszym złem niż bezrobocie. Ale faktem jest, że inflacja na krótką metę pozornie „leczy" bezrobocie, a równocześnie przygotowuje na dłuższą metę katastrofę gospodarczą z większym bezrobociem. Zatem, inflacja nie leczy bezrobocia. Inflacja jest polityką. A polityka może być zmieniona. Zatem nie ma powodu do tolerowania inflacji. Jeśli ktoś uważa inflację za zło, zatem powinien powstrzymać się od powodowania inflacji. Powinien zrównoważyć budżet rządu. Oczywiście, publiczna opinia musi to popierać; intelektualiści muszą pomóc ludziom do zrozumienia problemu. Mając poparcie opinii publicznej staje się z pewnością możliwe dla wybranych przez ludzi posłów porzucenie polityki inflacyjnej.
Musimy pamiętać, że na długą metę możemy wszyscy umrzeć i na pewno umrzemy. Ale powinniśmy urządzić nasze ziemskie sprawy na krótką metę, w której mamy żyć, w najlepszy możliwie sposób. I jednym ze środków koniecznym do tego celu jest porzucenie polityki inflacyjnej.
Niektórzy ludzie nazywają program ekonomicznej wolności programem negatywnym. Mówią: „Co wy liberałowie właściwie chcecie? Jesteście przeciwko socjalizmowi, interwencji rządu, inflacji, gwałtom związków zawodowych, ochronnym taryfom. . . Mówicie nie, do wszystkiego".
Nazwałbym to oświadczenie jednostronnym i płytkim sformułowaniem problemu, bo jest możliwe sformułowanie liberalnego programu w sposób pozytywny. Jeśli ktoś mówi: „Jestem przeciwko cenzurze", to nie jest jego negatywne oświadczenie; on popiera prawo autorów do decydowania co chcą publikować bez wtrącania się rządu. To nie jest negatywizm to jest ściśle wolność decyzji. Ma się rozumieć, kiedy używam terminu „liberalny" odnośnie do warunków systemu ekonomicznego, rozumiem liberalny w starym klasycznym sensie słowa.
Dzisiaj, większość ludzi uważa znaczne różnice w poziomie życia między wieloma krajami za niepokojące. Dwieście lat temu, warunki w Wielkiej Brytanii były dużo gorsze niż one są dzisiaj w Indiach. Ale Brytyjczycy w 1750 r. nie nazywali siebie - „nierozwiniętym" lub „zacofanym" krajem, ponieważ nie mogli porównać warunków ich kraju z tymi krajami, w których ekonomiczne warunki były bardziej zadawalające. Dzisiaj wszyscy ludzie, którzy nie osiągnęli średniego standardu życia Stanów Zjednoczonych wierzą, że jest coś złego z ich własną sytuacją ekonomiczną. Wiele z tych krajów nazywa siebie „rozwijającymi" się krajami i jako tacy, proszą o pomoc od tak zwanych rozwiniętych lub nawet nadrozwiniętych krajów.
Pozwólcie mi wyjaśnić realność tej sytuacji. Standard życia jest niższy w tak zwanych rozwijających się krajach, ponieważ średni zarobek za ten sam rodzaj pracy jest niższy w tych krajach niż jest w niektórych krajach Zachodniej Europy, Kanady, Japonii, a specjalnie w Stanach Zjednoczonych. Jeśli spróbujemy znaleźć powody tej różnicy, musimy zdawać sobie sprawę, że to nie jest z powodu niższości robotników lub innych zatrudnionych pracowników. Przeważa wśród pewnych grup północnoamerykańskich robotników, skłonność wierzenia, że oni sami są lepsi niż inni ludzie - że to jest ich własna zasługa, że otrzymują wyższe zapłaty niż inni ludzie.
Byłoby to konieczne dla amerykańskiego robotnika odwiedzić inny kraj - powiedzmy, Włochy, skąd wielu amerykańskich robotników przyszło - w celu odkrycia, że to nie jego personalne kwalifikacje, ale warunki w kraju umożliwiają mu wyższą płacę. Jeśli człowiek z Sycylii emigruje do Stanów Zjednoczonych, bardzo prędko może otrzymać płacę, która jest normalną w Stanach Zjednoczonych. I jeśli ten sam człowiek powróci do Sycylii zauważy, że jego pobyt w Stanach Zjednoczonych nie dał mu kwalifikacji, która by mu pozwoliła otrzymać wyższą płacę w Sycylii niż jego współobywatele.
Nie można też wytłumaczyć tej sytuacji ekonomicznej przez przyjęcie jakiejkolwiek niższości ze strony przedsiębiorców poza Stanami Zjednoczonymi. Jest faktem, że poza Stanami Zjednoczonymi, Kanadą, Zachodnią Europą i pewnymi częściami Azji wyposażenie fabryk i technologiczne metody używane są na ogół niższe od tych w Stanach Zjednoczonych. Ale to nie jest z powodu ignorancji przedsiębiorców w tych „nierozwiniętych" krajach. Oni wiedzą dobrze, że fabryki w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie są dużo lepiej wyposażone. Oni sami wiedzą wszystko o technologii, a jeśli nie wiedzą, to mają sposobność douczyć się z książek i periodyków technicznych, które rozpowszechniają te wiadomości.
Stwierdzam ponownie, to nie jest osobista niższość lub ignorancja. Różnicą jest podaż kapitałów, ilość dostępnych kapitałowych produktów. Innymi słowy, kwota kapitału zainwestowana na jednostkę ludności jest większa w tak zwanych przodujących narodach niż w rozwijających się.
Przedsiębiorca nie może płacić pracownikowi więcej niż kwotę dodaną jego pracą do wartości produktu. Nie może płacić więcej, niż klienci są gotowi płacić za dodatkową pracę jego indywidualnego robotnika. Jeśli płaci mu więcej, nie odzyska swojego wydatku od klienta. Ponosi stratę i jak zwracałem uwagę wielokrotnie, i jak każdy wie, przedsiębiorca, który ponosi straty musi zmienić swoje metody prowadzenia przedsiębiorstwa, lub zbankrutować.
Ekonomiści opisują ten stan spraw przez powiedzenie „stawki płac są wyznaczane przez marginesową produkcyjność pracy". To jest tylko inne wyrażenie tego, co powiedziałem przedtem. To znaczy, że skala płac jest zdeterminowana przez kwotę ludzkiej pracy zwiększającą wartość produktu. Jeśli człowiek pracuje używając lepszych i bardziej wydajnych narzędzi, zatem może wykonać w jednej godzinie dużo więcej niż człowiek, który pracuje jedną godzinę narzędziami mniej wydajnymi. Jest oczywiste, że 100 ludzi pracując w amerykańskiej fabryce obuwia wyekwipowanej w najbardziej nowoczesne narzędzia produkuje dużo więcej w tym samym czasie niż szewcy w Indiach, którzy muszą pracować przestarzałymi narzędziami w mniej wyszukany sposób. Pracodawcy we wszystkich tych rozwijających się narodach wiedzą bardzo dobrze, że lepsze narzędzia byłyby uczyniły ich własne przedsiębiorstwa bardziej dochodowe. Chcieliby budować więcej i lepsze fabryki. Jedyną rzeczą, która przeszkadza im to uczynić jest brak kapitału. Różnica między mniej rozwiniętymi i więcej rozwiniętymi narodami jest kwestią czasu: Brytyjczycy zaczęli oszczędzać wcześniej niż inne narody: oni także zaczęli gromadzenie kapitału i inwestowanie go w przedsiębiorstwach. Ponieważ zaczęli wcześniej, był wyższy standard życia w Wielkiej Brytanii kiedy, we wszystkich innych Europejskich krajach, był ciągle niższy. Stopniowo, wszystkie inne narody zaczęły zapoznawać się z brytyjskimi warunkami, i nie było trudno dla nich odkryć powód bogactwa Wielkiej Brytanii. Zaczęli naśladować metody brytyjskich przedsiębiorstw.
Skoro inne narody zaczęły później, i skoro Brytyjczycy nie przestali inwestować kapitału to pozostawiało dużą różnicę miedzy warunkami w Anglii i warunkami w tych innych krajach. Ale stało się coś co spowodowało zanik wyprzedzającego zrywu Wielkiej Brytanii.
Co stało się było największym wydarzeniem w historii dziewiętnastego wieku i to oznacza nie tylko w historii indywidualnego kraju. Tym wielkim wydarzeniem był rozwój, w dziewiętnastym wieku, zagranicznych inwestycji. W 1817 r., wielki brytyjski ekonomista Ricardo ciągle uważał za rzecz oczywistą, że kapitał może być inwestowany tylko w granicach pewnego kraju i że kapitaliści nie będą się starać inwestować za granicą. Ale kilkadziesiąt lat później, inwestycje za granicą zaczęły odgrywać najważniejszą rolę w sprawach świata.
Bez inwestycji kapitału, byłoby konieczne dla narodów mniej rozwiniętych niż Wielka Brytania, zaczynać z metodami i technologią, z którymi Brytyjczycy zaczynali, w początkach i w połowie osiemnastego wieku, i powoli, krok za krokiem - zawsze daleko poniżej technologicznego poziomu brytyjskiej ekonomii - próbować naśladować to co zrobili Brytyjczycy.
Zajęłoby tym krajom wiele, wiele dziesięcioleci osiągnięcie standardu technologicznego rozwoju, który W. Brytania osiągnęła sto lat lub wcześniej przed nimi. Ale wielkim wydarzeniem, które pomogło wszystkim tym krajom, były zagraniczne inwestycje.
Zagraniczne inwestycje oznaczają, że brytyjscy kapitaliści inwestowali brytyjskie kapitały w innych częściach świata. Inwestowali wpierw w tych Europejskich krajach które, z punktu widzenia W. Brytanii, nie posiadały kapitału i były zacofane w ich rozwoju. Jest dobrze znanym faktem, że koleje większości krajów europejskich, a także Stanów Zjednoczonych były budowane za pomocą brytyjskiego kapitału, to samo stało się w Argentynie.
Spółki akcyjne wytwórni gazu w wielu miastach Europy były także brytyjskie. Około 1870 r., brytyjski autor i poeta krytykował swoich współobywateli. Powiedział: „Brytyjczycy stracili swój stary wigor i nie mają już nowych idei. Nie są już więcej ważnym i przodującym narodem w świecie". Na co Herbert Spencer, wielki socjolog odpowiedział: „Patrzmy na Europejski kontynent, wszystkie europejskie stolice mają światło, ponieważ brytyjskie spółki gazowe zaopatrzyły je w gaz". Dalej odpowiadając temu brytyjskiemu krytykowi, Spencer dodał: „mówi pan, że Niemcy są daleko na przedzie przed Wielką Brytanią. Ale popatrz na Niemcy, nawet Berlin, stolica Niemieckiej Rzeszy, stolica Geist'a, byłaby w ciemnościach, gdyby Brytyjska spółka gazu, nie wkroczyła do kraju i nie oświetliła ulic".
W ten sposób brytyjski kapitał wybudował koleje i wiele gałęzi przemysłu w Stanach Zjednoczonych. I, oczywiście, tak długo jak kraj importuje kapitał, jego bilans handlowy jest, co nie-ekonomiści nazywają „niepomyślnym". To znaczy, że ma większy import niż eksport. Przyczyną „pomyślnego" bilansu handlowego W. Brytanii było to, że brytyjskie fabryki wysyłały różne rodzaje wyposażeń przemysłowych do Stanów Zjednoczonych, i te wyposażenia nie były zapłacone gotówką, ale przez nabywanie udziałów (akcji) w amerykańskich przedsiębiorstwach. Ten okres trwał w historii Stanów Zjednoczonych na ogół aż do 1890-tych lat.
Ale kiedy Stany Zjednoczone z pomocą brytyjskiego kapitału - i później z pomocą ich własnej pro-kapitalistycznej polityki - rozwinęły własny system ekonomiczny w bezprzykładny sposób, Amerykanie zaczęli kupować z powrotem kapitał w akcjach, które kiedyś sprzedali obcokrajowcom. Wtedy Stany Zjednoczone miały nadwyżkę eksportu nad importem. Różnica była zapłacona przez importacje - przez odkupienie, repatriację, jak kiedyś to zwano - amerykańskich ogólnych akcji.
Ten okres trwał aż do I Wojny Światowej. Co się stało później jest inną sprawą. To jest historia amerykańskich subwencji dla walczących krajów w czasie, między, i po dwu światowych wojnach: pożyczki i inwestycje, które Stany Zjednoczone zrobiły w Europie, w dodatku do (Lend - Lease) Ustawy
o pożyczce i dzierżawie, zagraniczna pomoc, Plan Marshall'a, żywność, którą posyłano za granicę, i inne subsydia. Podkreślam to, ponieważ ludzie czasami wierzą, że jest czymś haniebnym lub degradującym mieć obcy kapitał pracujący w ich krajach. Musimy sobie zdać sprawę z tego, że we wszystkich krajach, z wyjątkiem Anglii obcy kapitał inwestycyjny odgrywał znaczną rolę w rozwoju nowoczesnych przemysłów.
Jeśli mówię, że zagraniczne inwestycje były największymi historycznymi wydarzeniami w dziewiętnastym wieku, to chcę podkreślić, że wszystkie te ulepszenia nie mogły byłyby powstać, jeśli by nie było żadnych zagranicznych inwestycji. Wszystkie koleje, porty, fabryki i kopalnie w Azji, Kanał Sueski
i wiele innych przedsięwzięć w Zachodniej Półkuli, nie byłoby zbudowane, gdyby nie było zagranicznych inwestycji.
Zagraniczne inwestycje są robione w nadziei, że nie będą wywłaszczone. Nikt by nie inwestował niczego jeśliby wiedział z góry, że ktoś mógłby wywłaszczyć jego inwestycje. W tym czasie kiedy te zagraniczne inwestycje były robione w dziewiętnastym, i na początku dwudziestego wieku, nie było mowy o wywłaszczaniu. Od początku, niektóre kraje okazywały pewną wrogość do obcego kapitału, ale w przeważnie zdawali sobie sprawę z olbrzymich korzyści osiąganych z tych obcych inwestycji.
W pewnych wypadkach zagraniczne inwestycje nie były robione wprost w krajach przemysłowych, ale pośrednio jako pożyczki udzielane krajowym rządom. Zatem to rząd krajowy biorący pożyczkę inwestował ją w przemyśle krajowym. Tak było, na przykład, w wypadku Rosji. Jedynie ze względów politycznych Francuzi zainwestowali w dwu dziesięcioleciach przed I Wojną Światową, około 20 miliardów złotych franków, pożyczając je głównie Rosyjskiemu rządowi. Wszystkie wielkie przedsięwzięcia rosyjskiego rządu - na przykład, kolej łącząca Rosję od Uralskich Gór, przez lód i śniegi Syberii, do Pacyfiku - była budowana przeważnie z zagranicznego kapitału pożyczonego rosyjskiemu rządowi. Musimy zrozumieć, że Francuzi nie przewidywali, że pewnego dnia, będzie tam komunistyczny rosyjski rząd, który po prostu oświadczy, że nie będzie płacił długów zaciągniętych przez ich poprzednika, carski rząd.
Począwszy od I Wojny Światowej, zaczął się w całym świecie okres otwartej wojny przeciwko obcym inwestycjom. Skoro nie ma środka do przeszkodzenia rządowi w wywłaszczaniu zainwestowanego kapitału, nie istnieje w świecie dzisiaj praktycznie żadna prawna ochrona dla zagranicznych inwestycji. Kapitaliści nie przewidzieli tego. Jeśliby kapitaliści krajów eksportujących kapitał zdawali sobie sprawę z tego, wszystkie zagraniczne inwestycje zakończyły by się czterdzieści lub pięćdziesiąt lat temu. Ale kapitaliści nie wierzyli, aby jakikolwiek kraj był tak nieetyczny aby nie uznał długów, wywłaszczał i konfiskował zagraniczny kapitał. Tymi poczynaniami zaczął się nowy rozdział w historii ekonomicznej świata.
Z końcem wielkiego okresu w dziewiętnastym wieku kiedy zagraniczny kapitał pomógł rozwinąć, we wszystkich częściach świata, nowoczesne metody transportu, wytwórczości, kopalnictwa i rolnictwa, przyszła nowa era, w której rządy i partie polityczne uznały zagranicznego inwestora za wyzyskiwacza, który powinien być wyrzucony z kraju.
W tym anty-kapitalistycznym nastawieniu Rosjanie nie byli jedynymi grzesznikami. Znane jest, na przykład, wywłaszczenie amerykańskich kopalń ropy naftowej w Meksyku, i wszystkie wypadki, jakie miały miejsce w tym kraju (Argentynie), o których nie mam potrzeby dyskutować.
Sytuacja w świecie dzisiaj, wytworzona przez system wywłaszczania zagranicznego kapitału, polega albo na bezpośrednim lub na pośrednim wywłaszczaniu przez kontrolę wymiany waluty lub dyskryminację podatkową. To jest główny problem rozwijających się narodów.
Weźmy na przykład, największy z tych narodów: Indie. W brytyjskim systemie, brytyjski kapitał - w przeważającej mierze, ale też kapitał innych europejskich narodów - był inwestowany w Indiach. Brytyjczycy eksportowali do Indii coś innego, co także powinno się wspomnieć w związku z tym problemem, a mianowicie, eksportowali do Indii nowoczesne metody zwalczania chorób zakaźnych. Wynikiem tego był ogromny przyrost ludności i odpowiadające temu, powiększenie krajowych kłopotów. Chcąc zaradzić takiej pogarszającej się sytuacji, Indie uciekły się do wywłaszczania jako środka zaradczego dla ich problemów. Ale nie były to wprost wywłaszczenia; rząd nękał zagranicznych kapitalistów, krępując ich w inwestycjach w taki sposób, że ci zagraniczni inwestorzy byli zmuszani do sprzedania swoich inwestycji.
Indie mogłyby, oczywiście, gromadzić kapitał inną metodą: mianowicie, metodą krajowego gromadzenia kapitału. Ale Indie są tak samo wrogo usposobione do krajowej akumulacji kapitału jak i do zagranicznych kapitalistów. Indyjski rząd mówi, że chce uprzemysłowić Indie, ale co naprawdę ma na myśli, to jest to, że chce wprowadzić socjalistyczne (państwowe) przedsięwzięcia.
Kilka lat temu sławny mąż stanu Jawaharlal Nehru wydał zbiór swoich przemówień. Książka była wydana w intencji uczynienia zagranicznych inwestycji w Indiach bardziej atrakcyjnymi. Indyjski rząd nie jest przeciwny zagranicznym inwestycjom zanim są one zainwestowane. Wrogość zaczyna się kiedy one są już zainwestowane. W jego książce - przytaczam dosłownie - Mr. Nehru powiedział: „Oczywiście, my pragniemy uspołeczniać. Ale my nie sprzeciwiamy się prywatnej przedsiębiorczości. Pragniemy zachęcać w każdy sposób prywatne przedsięwzięcia. Pragniemy obiecać przedsiębiorcom, którzy inwestują w naszym kraju, że nie wywłaszczymy ich ani nie uspołecznimy ich przedsiębiorstw przez dziesięć lat, może przez dłuższy czas". I, on myślał, że to było zaproszeniem inwestorów do Indii!
Problem - jak wiecie - jest gromadzenie krajowego kapitału. We wszystkich krajach dzisiaj istnieją bardzo wysokie podatki na korporacje (spółki akcyjne). Faktycznie, istnieją dwukrotne podatki na spółki akcyjne (korporacje). Najpierw, zyski korporacji są opodatkowane bardzo wysoko, i dywidendy, które wypłacają korporacje swoim udziałowcom są opodatkowane ponownie. I to jest zrobione w progresywny sposób - (im większa dywidenda tym wyższy procent podatku).
Progresywne opodatkowanie dochodu i zysków znaczy, że ściśle ta część dochodu, którą ludzie byliby oszczędzili i zainwestowali jest zabrana przez rządowy podatek. Weźmy przykład ze Stanów Zjednoczonych. Kilka lat temu, był podatek na „nadmierny zysk", co znaczyło, że z dolara zarobionego, korporacja zatrzymywała tylko osiemnaście centów. Kiedy te osiemnaście centów były wypłacone udziałowcom, ci co mieli dużą ilość udziałów musieli płacić z tego następne sześćdziesiąt lub osiemdziesiąt lub nawet większy procent podatku. Z jednego dolara zysku zatrzymali około siedem centów a dziewięćdziesiąt trzy centy zabrał rząd. Z tych dziewięćdziesięciu trzech centów, większa część byłaby oszczędzona i inwestowana. Zamiast tego rząd użył je na bieżące wydatki. To jest polityka Stanów Zjednoczonych.
Sądzę, że wyjaśniłem dokładnie, że polityka Stanów Zjednoczonych nie jest przykładem do naśladowania przez inne kraje. Ta polityka Stanów Zjednoczonych jest gorsza niż zła - jest obłąkana. Chciałbym jedynie do tego dodać, że bogaty kraj może sobie pozwolić dłużej na złą politykę niż kraj ubogi. W Stanach Zjednoczonych, pomimo tych wszystkich metod podatkowania, istnieje ciągle jeszcze pewne dodatkowe gromadzenie kapitału i inwestowanie każdego roku, a zatem istnieje ciągle dążenie w kierunku polepszenia standardu życia.
Ale w wielu innych krajach problem jest bardzo krytyczny. Nie ma tam żadnego - lub wystarczającego - krajowego oszczędzania, a kapitał inwestycyjny zza granicy jest poważnie zredukowany przez fakt, że te kraje są otwarcie wrogo usposobione do inwestycji zagranicznych. Jak mogą mówić o uprzemysłowieniu, o konieczności rozwijania nowych wytwórni, o ulepszaniu wzajemnych stosunków, podnoszeniu poziomu życia, o wyższych stawkach płacy, lepszych urządzeniach transportowych, jeśli te kraje postępują w sposób, który będzie miał skutki całkiem odwrotne. To co ich aktualna polityka osiągnie to całkowite zaprzestanie lub zwolnienie gromadzenia krajowego kapitału i robienie przeszkód zagranicznym kapitałom.
Końcowy rezultat jest z pewnością bardzo zły. Taka sytuacja musi przynieść utratę zaufania zagranicznych inwestycji w świecie. Nawet jeśli by kraje, których to dotyczy miały zmienić swoje praktyki natychmiast i miały robić wszystkie możliwe obietnice, jest bardzo wątpliwe, czy mogłyby raz jeszcze pobudzić zagranicznych kapitalistów do inwestowania.
Istnieją, oczywiście, pewne metody dla uniknięcia tych konsekwencji. Można by ustanowić pewien międzynarodowy statut, a nie porozumienie tylko, który by wycofał zagraniczne inwestycje z pod narodowej jurysdykcji. To jest coś co organizacja Zjednoczonych Narodów mogłaby zrobić. Ale organizacja Zjednoczonych Narodów jest po prostu miejscem zebrań dla bezużytecznych dyskusji. Zdając sobie sprawę z ogromnej doniosłości zagranicznych inwestycji, zdając sobie sprawę, że tylko zagraniczne inwestycje mogą przynieść polepszenie politycznych i ekonomicznych warunków świata, należałoby próbować zrobienia czegoś z punktu widzenia prawa międzynarodowego.
To jest technicznie prawny problem, który tylko nadmieniam, ponieważ sytuacja nie jest beznadziejna. Jeśli świat rzeczywiście pragnie uczynić możliwym dla rozwijających się krajów podniesienie standardu życia do poziomu amerykańskiego sposobu życia, to mogło by to być urzeczywistnione. Jest tylko konieczne by zdawać sobie sprawę jak to mogło by być dokonane.Czego brakuje by uczynić rozwijające się kraje tak prosperującymi jak Stany Zjednoczone, to przede wszystkim brak kapitału - i oczywiście, wolności jego właściwego użycia w dyscyplinie wolnego rynku, a nie w dyscyplinie rządu. Te narody muszą gromadzić kapitał i one muszą umożliwić zagranicznemu kapitałowi przyjście do ich krajów.
Co się tyczy rozwoju oszczędności krajowych, jest koniecznością wspomnieć ponownie, że oszczędności krajowe dokonywane przez ogół ludności nasuwają wniosek stałej wartości jednostki waluty. To oznacza nieobecność jakiegokolwiek rodzaju inflacji.
Wielka część kapitału pracującego w amerykańskich przedsiębiorstwach jest własnością pracowników samych, i innych ludzi o skromnych dochodach. Miliardy i miliardy wkładów oszczędnościowych, obligacji (pożyczek) i polis ubezpieczeniowych finansują te przedsiębiorstwa. Na amerykańskim rynku pieniężnym, już nie banki, ale instytucje ubezpieczeniowe są największymi pieniężnymi pożyczkodawcami. A pieniądze instytucji ubezpieczeniowych są - nie według prawa, ale ekonomicznie - własnością ubezpieczonych. Praktycznie każdy w Stanach Zjednoczonych jest ubezpieczony w taki lub inny sposób.
Wstępnym warunkiem dla większej ekonomicznej równości w świecie jest uprzemysłowienie. A to jest możliwe tylko przez zwiększenie inwestycyjnego kapitału, zwiększenie gromadzenia kapitału. Będziecie zdziwieni, że nie wspomniałem o zarządzeniach, które są uważane za naczelną metodę uprzemysłowienia kraju - mam na myśli... protekcjonizm. Ale taryfy celne i kontrola wymiany walut są ściśle środkami do przeszkodzenia importu kapitału do kraju i do jego uprzemysłowienia. Jedyna droga do zwiększenia uprzemysłowienia jest mieć więcej kapitału. Protekcjonizm może tylko skierować inwestycje od jednej gałęzi przedsiębiorstwa do innej gałęzi.
Protekcjonizm, sam w sobie, nie dodaje nic do kapitału kraju. Aby zacząć nową fabrykę potrzebny jest kapitał. Dla ulepszenia już istniejącej fabryki potrzebny jest kapitał, a nie taryfy celne.
Nie chcę dyskutować całego problemu wolnego handlu lub protekcjonizmu. Spodziewam się, że większość waszych podręczników z ekonomii przedstawia je we właściwy sposób. Protekcja celna nie zmienia ekonomicznej sytuacji w kraju na lepszą. I czego na pewno nie zmienia na lepsze, to problemu organizacji związków zawodowych. Jeśli warunki bytu są niezadowalające, jeśli stawki płac są niskie, jeśli pracownik zarabiający w pewnym kraju patrzy na Stany Zjednoczone i czyta co tam się dzieje, jeśli widzi na filmie jak dom przeciętnego Amerykanina jest umeblowany i zaopatrzony we wszystkie nowoczesne wygody, może być zazdrosny. Ma zupełną rację mówiąc: „Powinniśmy mieć to samo". Ale jedyną drogą do osiągnięcia tego jest przez zwiększenie ilości kapitału.
Związki zawodowe używają gwałtu przeciwko przedsiębiorcom i przeciwko ludziom chcącym pracować nazywając ich łamaczami strajków. Pomimo używania siły i gwałtów, związki żadnym sposobem nie mogą nieustannie podwyższać zarobków wszystkim pracującym. Tak samo bezskuteczne są dekrety rządu ustalające minimalne stawki zarobków. To co związki wywołują, jeśli uda im się podwyższyć płace, to niezmienne, trwałe bezrobocie.
Ale związki nie mogą uprzemysłowić kraju, nie mogą podnieść standardu życia pracowników. I to jest decydujący punkt: trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że wszystkie zarządzenia polityczne kraju, które mają na celu polepszyć poziom życia ludności, muszą być skierowane do zwiększania kapitału zainwestowanego na głowę ludności. Ta na głowę ludności inwestycja kapitału ciągle wzrasta w Stanach Zjednoczonych, pomimo wszystkich złych posunięć politycznych. I to samo jest prawdą w Kanadzie i niektórych Zachodnio-Europejskich krajach. Ale niefortunnie zmniejsza się w krajach jak Indie.
Czytamy każdego dnia w gazetach, że ludność świata zwiększa się o około 45 milionów - lub nawet więcej - w ciągu roku. I czym się to skończy? Jakie będą rezultaty i konsekwencje' ? Pamiętajmy co powiedziałem o Wielkiej Brytanii. W 1750 r. Brytyjczycy wierzyli, że sześć milionów stanowi olbrzymie przeludnienie Wysp Brytyjskich, i że prowadzi to do głodu i plag. Ale tuż przed ostatnią wojną w 1939 r., pięćdziesiąt milionów ludzi żyło na Wyspach Brytyjskich, i standard życia był bez porównania wyższy niż był w 1750 r. To był skutek tego co nazywają uprzemysłowieniem - raczej niedostateczne wyrażenie.
Postęp Brytanii spowodowała zwiększona inwestycja kapitału na głowę ludności. Jak powiedziałem przedtem. . . istnieje tylko jedna droga, na której naród może osiągnąć zamożność: jeśli zwiększy kapitał, zwiększy marginesową produktywność pracy, i efektem będzie wzrost realnych zarobków.
W całym świecie przy nie ograniczonej emigracji, byłaby tendencja w kierunku wyrównania stawek płac. Gdyby nie było przeszkód w przesiedlaniu się ludzi dzisiaj, prawdopodobnie dwadzieścia milionów ludzi próbowałoby osiągnąć Stany Zjednoczone każdego roku w celu zarabiania wyższych stawek płac. Przypływ zredukowałby stawki płac w Stanach Zjednoczonych a podwyższył w innych krajach.
Nie mam czasu zająć się problemem stawiania przeszkód emigracji (przesiedlaniu się ludzi). Ale pragnę powiedzieć, że jest inna metoda w kierunku wyrównywania stawek płac w całym świecie. Tą inna metodą, która działa w nieobecności swobodnej emigracji, jest emigracja kapitału. Kapitaliści mają tendencje przenoszenia się do tych krajów, w których znajduje się obfitość rąk do pracy i w których płaca jest umiarkowana (a przede wszystkim, gdzie istnieje wolność dysponowania kapitałem bez obawy jego wywłaszczenia lub skonfiskowania). I przez fakt, że oni przynosząc kapitał do tych krajów, powodują tendencję wzrostu stawek płac. To pracowało w przeszłości i będzie pracowało w przyszłości, w ten sam sposób.
Kiedy kapitał brytyjski był po raz pierwszy zainwestowany powiedzmy w Austrii lub Boliwii, stawki płac tam były dużo niższe niż w W. Brytanii. Ale dodatkowa inwestycja spowodowała dążenie w kierunku wyższych stawek płac w tych krajach. I taka tendencja przeważała w całym świecie. Jest dobrze znanym faktem, że jak tylko, na przykład, The United Fruit Company przeniosła się do Gwatemali, rezultatem była ogólna tendencja w kierunku wyższych stawek płac, co zmusiło także innych pracodawców do płacenia wyższych stawek płac. Zatem, nie ma zupełnie powodu by być pesymistycznym pod względem przyszłości „nierozwiniętych" krajów.
Zupełnie zgadzam się z komunistami i związkami zawodowymi, kiedy oni mówią: „Jest potrzebne podniesienie standardu życia". Niedawno temu, w książce wydanej w Stanach Zjednoczonych, pewien profesor powiedział: „Mamy obecnie dostatecznie dużo wszystkiego, dlaczego ludzie w świecie mają pracować ciągle tak ciężko? Mamy już wszystko". Nie mam wątpliwości, że ten profesor ma wszystko. Ale są inni ludzie w innych krajach, także wielu ludzi w Stanach Zjednoczonych, którzy pragną i powinni mieć lepszy standard życia.
Poza Stanami Zjednoczonymi - w Ameryce Łacińskiej, i jeszcze bardziej w Azji i Afryce - każdy życzy sobie widzieć polepszone warunki w jego własnym kraju. Wyższy standard życia także przynosi wyższy poziom kultury i cywilizacji.
Tak, zupełnie zgadzam się z końcowym celem - podniesienia standardu życia wszędzie. Ale nie zgadzam się ze środkami jakie mają być przedsięwzięte dla osiągnięcia tego celu. Jakie środki osiągną ten cel? Nie protekcyjne cła, nie interwencje rządu, nie socjalizm, i z pewnością nie gwałty związków zawodowych, eufemistycznie nazwane kolektywnym targowaniem się, które faktycznie, jest targowaniem z rewolwerem przy głowie pracodawcy.
Jest tylko jedna droga, jak ja to widzę, do osiągnięcia tego celu - powszechnego podniesienia standardu życia. Jest to droga z początku uciążliwa, działająca powoli, ale z czasem nabiera przyspieszenia - droga gromadzenia kapitału! Niektórzy ludzie mogą mówić, ta droga jest za powolna. Ale nie istnieje krótka droga do ziemskiego raju. Wymaga czasu i trzeba pracować. Ale nie wymaga tak dużo czasu jak ludzie myślą, i ostatecznie wyrównanie standardu życia przyjdzie.
Około 1840 r., w zachodniej części Niemiec - w Szwabii i Wirtembergii, która była jedną z najbardziej uprzemysłowionych stref w świecie - mówiono: „Nigdy nie osiągniemy poziomu Brytyjczyków. Anglicy pierwsi wystartowali i będą zawsze na przedzie". Trzydzieści lat później Brytyjczycy powiedzieli: „Niemiecki standard szybko rośnie i zbliża się do naszego". A dzisiaj niemiecki dochód na głowę ludności nie jest niższy niż Wielkiej Brytanii.
W centrum Europy, jest mały kraj Szwajcaria, którą natura wyposażyła bardzo ubogo. Nie ma kopalń węgla, nie ma minerałów i żadnych naturalnych bogactw. Ale jej mieszkańcy, poprzez wieki, nieprzerwanie prowadzili kapitalistyczną politykę. Osiągnęli najwyższy standard życia w kontynentalnej Europie i ich kraj wybija się jako jeden z wielkich centrów cywilizacji świata. Nie widzę dlaczego taki kraj jak Argentyna - która jest dużo większa niż Szwajcaria zarówno jeżeli chodzi o ilość ludzi i obszar - nie mogłaby osiągnąć tego samego standardu życia po pewnej ilości lat dobrych decyzji politycznych. Ale - jak podkreślałem - decyzje polityczne muszą być dobre.
Poglądy polityczne i idee
W Wieku Oświecenia, w latach w których Północna Ameryka utrwaliła swoją niezawisłość, i kilka lat później, kiedy kolonie hiszpańskie i portugalskie zostały przekształcone w niezależne państwa, przeważnie nastroje w cywilizacji zachodniej były optymistyczne. W tym czasie wszyscy filozofowie i mężowie stanu byli całkowicie przekonani, że żyją na początku nowej ery zamożności, postępu i wolności. W tym okresie ludzie oczekiwali. że nowe instytucje polityczne - konstytucyjne reprezentatywne rządy ustanowione przez wolne narody Europy i Ameryki - będą działały w bardzo korzystny sposób, i że ekonomiczna wolność będzie nieprzerwanie polepszać materialne warunki ludzkości.
Wiemy bardzo dobrze, że niektóre z tych oczekiwań były za optymistyczne. Jest na pewno prawdą, że doświadczyliśmy, w dziewiętnastym i dwudziestym wieku, niespotykanego dotychczas polepszenia w warunkach ekonomicznych bytu, umożliwiających dużo większej ilości ludzi życie na dużo wyższym poziomie. Ale także wiemy, że wiele z nadziei filozofów osiemnastego wieku zostały w przykry sposób zniweczone - nadzieje, że nie będzie więcej wojen i że rewolucje staną się niepotrzebne. Te oczekiwania nie zostały zrealizowane.
Podczas dziewiętnastego wieku był okres kiedy wojny zmniejszyły się zarówno w liczbie jak i srogości. Ale dwudziesty wiek przyniósł powrót do wojowniczego charakteru życia i możemy niestety powiedzieć, że nie jesteśmy jeszcze przy końcu tragicznych doświadczeń jakie ludzkość będzie przeżywać.
System konstytucyjny, który zaczął się przy końcu osiemnastego wieku zawiódł ludzkość. Większość ludzi - także większość autorów - którzy zajmowali się tym problemem wydawała się myśleć, że nie było związku między stroną ekonomiczną a polityczną problemu
piątek, 16 lipca 2021
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przebudzenie
Marsze Polaków za pokojem – 19 października w Rzeszowie , 26 października w Szczecinie budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...
-
Sokrates – grecki filozof słynął ze swych opowieści dydaktycznych i innych moralnych rad z zakresu – dziś nazwalibyśmy to – stosunków międz...
-
Wiele się obecnie rozprawia o znaczeniu wszechoceanu, z drugiej zaś strony lądów – głównie Eurazji – w starciu o panowanie nad światem. Zas...
-
A to dopiero zakpiła sobie z obywatela Tuska Donalda Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje! Kiedy Naczelnik Państwa, co to najpierw patronował spr...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz