środa, 28 lipca 2021

O jezusowej miłości, fazyzejstwie i pułapce fałszywego rozwoju

O jezusowej miłości, fazyzejstwie i pułapce fałszywego rozwoju

Prawdziwi duchowi nauczyciele znają takie określenie jak „pułapka fałszywego rozwoju” i uczą swoich uczniów, jak jej uniknąć.

Prawdziwi duchowi nauczyciele nie są wcale świątobliwi, posągowi i przesłodzeni jakby byli ulepieni z sacharyny. Nie mówią sztucznie słodkim głosem, nie udają uosobienia miłości i dobroci ani spiżowego pomnika wszelkich cnót świata.

Nie, oni są żywi, prawdziwi, a jeśli trzeba – złośliwi.

Religia przeciwnie – uczy fałszu, pozoranctwa i zakłamania.

W odróżnieniu od kapłana prawiącego banały o miłości i cnocie prawdziwy duchowy mistrz nakazuje swojemu uczniowi ciężką pracę nad sobą, czyli stałe i nieustanne obserwowanie siebie samego, swoich emocji i odczuć, nigdy niesłabnącą czujność, by nie dopuścić do tego, aby w duszę zakradł się fałsz i faryzeuszostwo.

Aby osiągnąć prawdziwe oświecenie i posiąść prawdziwą świętość trzeba być czujnym i tropić oraz bezlitośnie demaskować wroga nie na zewnątrz, lecz we własnym wnętrzu, w swojej własnej duszy. W przeciwnym wypadku wpadamy w pułapkę fałszywego rozwoju i zamiast doskonalić swą duszę odgrywamy komedię fałszywej świętości.

Jeśli nie pracuje się nad sobą na głębokim duchowym poziomie, stwarza się wyłącznie konstrukcję fałszu, pozorów i zakłamania.

Zamiast bezkompromisowo dążyć do prawdy i być po prostu dobrym człowiekiem niejeden człowiek tworzy misterną konstrukcję mitów na swój temat, kreując się na wielkiego, wszechwiedzącego guru lub pogrążonego w wielkiej chrystusowej miłości świętego. Jeśli więc pojawi się na horyzoncie jakiś nieznośny komar, który podszczypuje, demaskuje i zadaje bezczelne pytania, nie pozostaje nic innego, jak drania uciszyć. Najlepiej zarzucając mu grzech najgorszy z możliwych, czyli brak miłości lub wręcz nienawiść.

Zawsze, gdy wykażesz się nonkonformizmem i zakłócisz błogie zadowolenie z siebie świętoszków ktoś natychmiast przywoła przykład Jezusa, co to był taki dobry i nikomu krzywdy nie czynił, lecz kochał każdego miłością wielką i bezwarunkową.

Czyżby, drodzy faryzeusze? A gdzie w Ewangeliach mamy taki budujący przykład umiłowania fałszywych nauk i fałszywych proroków przez Jezusa? Pokażcie mi fragment, w którym Jezus z miłością tuli do serca faryzeuszy i godzi się przyjąć ich wyjaśnienia jako właściwe?

Chyba się wam zupełnie coś popierniczyło…

Gdyby tak było Jezus nie zostałby ukrzyżowany, lecz zrobiłby największą możliwą w tamtych czasach karierę. Zostałby mianowany głównym kapłanem Izraela i stałby się największym faryzeuszem wszechczasów. I dziś nie czcilibyście go w swoich zakłamanych duszach i nie prawilibyście swoich faryzeuszowych nauk, przeinaczając Jego słowa.

***

Zarzucasz mi brak miłości i nietolerancję? Każesz mi naśladować Jezusa?

Mylisz się, kocham cię tak samo, jak Jezus kochał faryzeuszy. Wytykając ci błąd i demaskując twój fałsz naśladuję Jezusa.

Nie czepiaj się więc, bo robię dokładnie to, czego ode mnie oczekujesz.

Źródło: astromaria.wordpress.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...