Jedyny rozsądny dowódca Powstania Warszawskiego, który zadecydował o zakończeniu walki już 4 sierpnia. Dlaczego nie czcimy jego pamięci, a pamiętamy nazwiska innych, wysyłających do walki dzieci i żołnierzy bez broni?
Dowódca VII Obwodu Armii Krajowej ppłk Roman Kłoczkowski “Grosz” w obliczu dużych strat, przeważającej siły pancernej Niemców i zagrożenia życia ludności cywilnej i groźby zniszczenia zabudowań miejskich zadecydował 4 sierpnia o zakończeniu działań powstańczych w Legionowie. Podwarszawska miejscowość była jedynym miejscem poza granicami stolicy, gdzie wybuchło Powstanie Warszawskie o czym trudno szukać wzmianki w publikacjach Muzeum Powstania Warszawskiego
Wydarzenia w Legionowie rzucają ciekawe światło na historię samego Powstania, jest sporo faktów które zastanawiają. Choćby dlaczego 28 lipca Niemcy opuścili koszary w Legionowie i podpalili magazyny żywności, 31 lipca skoncentrowali tu oddziały dywizji pancernej SS „Wiking” i dywizji pancerno-desantowej „Hermann Göring”, a 1 sierpnia w godz. 10–11 kolumna ok. 400 wozów pancernych, czołgów i wozów amunicyjnych odjechała z Jabłonny szosą strużańską.
30 lipca, czyli dwa dni przed godziną „W” oddział podporucznika Zygmunta Mireckiego wyzwolił blisko 4 tys. sowieckich żołnierzy przetrzymywanych w nieludzkich warunkach w obozie jenieckim w Beniaminowie. Armia Czerwona była coraz bliżej.
W mieście powstanie wybuchło dokładnie o godzinie W. Już 1 sierpnia powstańcy w Legionowie osiągnęli cel strategiczny. O godz. 18.00 w Chotomowie został wykolejony jadący od Modlina techniczno-sanitarny pociąg wojskowy. Kosztem niemałych strat przez trzy doby linia kolejowa Modlin – Warszawa była zablokowana.
Siły niemieckich dywizji pancernych były jednak przeważające, a na linię kolejową skierowano pociąg pancerny. Istniało zagrożenie ataku Niemców na ludność cywilną i otwarcia ognia w częściowo drewnianą zabudowę miejską.
W czwartek 4 sierpnia “Grosz” podejmuje decyzję o demobilizacji oddziałów. Jako doświadczony wojskowy po prostu właściwie ocenił sytuację po wstrzymaniu ofensywy armii sowieckiej i wydał rozkaz wygaszenia walk w Legionowie, uchronił to miasto przed pacyfikacją i całkowitym zniszczeniem.
W wyniku tego powstał 300-osobowy batalion pod dowództwem porucznika Bolesława Szymkiewicza „Znicza”, angażujący się w akcje dywersyjne na zapleczu frontu niemiecko-sowieckiego na Pradze. Z kolei 6 września podjęto decyzję o przeprawie najlepiej uzbrojonych żołnierzy na zachodnią stronę Wisły na wysokości Kępy Burakowskiej. Pozostali mieli wrócić do konspiracji na terenie Legionowa.
*** Kim był Roman Kłoczkowski? Przede wszystkim weteranem wojny polsko-bolszewickiej, przedwojennym specjalistą wojsk balonowych i kwatermistrzem 2. Batalionu Balonowego i dowódcą szkoły podoficerskiej w randze majora. W 1939 r. brał udział w Wojnie Obronnej. Po powrocie z frontu w październiku 1939 r. zaczął działać w konspiracji jako jeden z organizatorów ZWZ-AK. W październiku 1942 r. został komendantem I Rejonu Legionowo „Marianowo-Brzozów” wchodzącego w skład „Obroży” – VII Obwodu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej. Za udział w akcji „Burza” został odznaczony przez władze emigracyjne krzyżem Virtuti Militari V klasy. W październiku 1944 r. mianowano go ostatnim komendantem „Obroży”. W 1945 r. powrócił do Legionowa, ale zagrożony aresztowaniem przez UB przeniósł się do Wrocławia. Tam podjął pracę gońca na pogotowiu ratunkowym. Zmarł na zawał serca 24 XII 1952 r.