– Jak zwykle bywa z rządami PiS, skończy się na tym, że telewizja rządowa ogłosi wielki sukces Polski, która umocniła swoją suwerenność. Nie spodziewam się żadnych praktycznych rezultatów wynikających z decyzji Trybunału Konstytucyjnego – powiedział prof. Adam Wielomski, komentując orzeczenie TK o nadrzędności Konstytucja RP wobec prawa unijnego.
W czwartek Trybunał Konstytucyjny orzekł, że niektóre przepisy europejskie w zakresie, w jakim organy Unii Europejskiej działają poza granicami kompetencji przekazanych przez Polskę, są niezgodne z polską Konstytucją.
Reakcja Brukseli
Decyzją Trybunału Konstytucyjnego jest zaniepokojona Bruksela. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen poleciła Komisji Europejskiej, by dogłębnie i szybko przeanalizowała ten werdykt.
– Nasze traktaty są bardzo jasne. Wszystkie orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE są wiążące dla wszystkich organów państw członkowskich, w tym sądów krajowych. Prawo UE ma pierwszeństwo przed prawem krajowym, w tym przed przepisami konstytucyjnymi. Zgodziły się na to wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej. Aby to zapewnić, wykorzystamy wszystkie uprawnienia, jakie mamy – dodała.
Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell oświadczył, że nadrzędność prawa UE nad ustawodawstwem krajowym jest jednym z filarów UE.
Politycy związani z PiS twierdzą, że wyrok TK wyznaczył konstytucyjne granice integracji europejskiej i rozgraniczył traktatowe kompetencje organów UE. Uważają, że orzeczenie TK jest bardzo ważne dla suwerenności kraju.
„Wyrok Trybunału Konstytucyjnego potwierdził to, co literalnie wynika z treści konstytucji, to mianowicie, że prawo konstytucyjne ma wyższość nad innymi źródłami prawa” – podkreślił premier Mateusz Morawiecki.
Zaznaczył, że to „samo w ostatnich latach potwierdzały trybunały konstytucyjne wielu państw członkowskich”.
Opozycja straszy polexitem
Po ogłoszeniu wyroku TK pojawiły się liczne głosy, że jest to kolejny krok pisowskich władz do „polexitu”. Krytykom odpowiedział Mateusz Morawiecki, na którego wniosek Trybunał Konstytucyjny zajął się tą sprawą.
„Wejście Polski i krajów Europy Środkowej do Unii Europejskiej to jedno z najważniejszych wydarzeń ostatnich dziesięcioleci. Zarówno dla nas, ale i dla samej UE. Wygraliśmy na tym wszyscy. Dlatego mówię jasno: miejsce Polski jest i będzie w europejskiej rodzinie narodów” – napisał premier na Facebooku.
Jak będzie dalej rozwijała się sytuacja? O opinię w tej sprawie Sputnik poprosił polskiego politologa i publicystę, prof. Adama Wielomskiego.
– Komisja Europejska ma w pełni rację, co wynika z wyższości prawa unijnego nad prawem suwerennych państw, których suwerenność, rzecz jasna, staje pod znakiem zapytania. Jakiś czas temu niemiecki Trybunał Konstytucyjny uznał, że niemiecka konstytucja stoi ponad prawem unijnym. Wtedy nie było wielkiego krzyku, nie stało się nic wielkiego. Poza tym orzeczeniem. Dlatego nie należy traktować tego wyroku Trybunału Konstytucyjnego w Polsce jako niesłychanego wydarzenia – twierdzi prof. Wielomski.
Nie ma się czego bać?
Profesor wyraża wątpliwość, że Polska chce wyjść z Unii Europejskiej.
– Przede wszystkim nie podejrzewam o to premiera Morawieckiego. Ale uważam, że suwerenne państwo, jakim jest państwo polskie, powinno uznawać, że jego konstytucja stoi ponad traktatami unijnymi, ponad prawem europejskim. Uważam to za całkowicie naturalne i oczywiste. Skoro Niemcy mogły, to Polska też – twierdzi prof. Wielomski.
Jego zdaniem orzeczenie nie pociągnie za sobą żadnych konkretnych posunięć.
– Jak zwykle bywa z rządami PiS, skończy się na tym, że telewizja rządowa ogłosi wielki sukces Polski, która umocniła swoją suwerenność. Nie spodziewam się żadnych praktycznych rezultatów wynikających z decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Jest to, w moim przekonaniu, orzeczenie bardzo istotne dla prawdziwych eurosceptyków, do których nie zaliczam Jarosława Kaczyńskiego i jego ekipy. Zresztą mogą na to orzeczenie w przyszłości powoływać się, występując przeciwko prawu europejskiemu – podkreśla Adam Wielomski.
Kto wypełni pustkę prawną?
Zaznacza, że w każdej konstytucji państw członkowskich UE jest zapis, że suwerenny naród – oraz obywatele danego państwa – stoi w oczywistej sprzeczności z zasadą Unii Europejskiej, iż prawo unijne ma pierwszeństwo przed prawem państwowym, co powoduje, że suwerenność narodów poszczególnych państw jest fikcją.
– Coś takiego, jak suwerenny naród europejski, nie istnieje, więc nie można się do niego odwołać. I przez wiele lat prawo unijne funkcjonowało, można powiedzieć, w pustce prawnej. Trybunały konstytucyjne, bądź sądy konstytucyjne poszczególnych państw nie widziały takiej sprzeczności, bądź usiłowały jej nie dostrzec. Po prostu Trybunał Konstytucyjny tę sprzeczność dostrzegł, ponieważ taka była racja polityczna tego orzeczenia. Ale w moim przekonaniu ta sprzeczność jest jak najbardziej autentyczna. Nie ma w tym nic zaskakującego, że Trybunał Konstytucyjny ją zauważył. Powiedziałbym, że zaskakujące jest to, że przez tyle lat funkcjonowania Unii Europejskiej nie zwrócono na ten aspekt uwagi.
Spór o model Unii
Sputnik zwrócił uwagę rozmówcy, że każde państwo unijne, przystępując do Wspólnoty, zdawało sobie sprawę z tego, że dobrowolnie deleguje pełnomocnictwa, czyli przekazuje częściowo swoją suwerenność do organu nadrzędnego, do Unii Europejskiej.
– Trafne słowo „deleguje”. Odsyła do znanego pojęcia sformułowanego przez francuskiego prawnika z XVI wieku Jeana Bodina, który mówił, że suwerenność państwa nie cierpi z powodu delegacji czasowej, którą można cofnąć. To jest właśnie podstawowy problem: czy delegację można cofnąć? Trybunał Konstytucyjny uznał, że skoro prawo polskie i Konstytucja RP stoją ponad traktatami unijnymi, to Polska deleguje część swojej suwerenności, ale ma możliwość cofnięcia tego. Komisja Europejska i instytucje europejskie stoją na stanowisku, że ta delegacja nie jest czasowa i warunkowa, tylko ostateczna i nie można się z niej wycofać. I to jest podstawą sporu.
Jako politolog powiem, że spór tak naprawdę toczy się w kategoriach politologicznych pomiędzy dwoma koncepcjami Unii Europejskiej. A mianowicie: modelem konfederacji suwerennych państw, w którym poszczególne podmioty, stanowiące człony tej konfederacji, mogą nie uznać prawodawstwa unijnego, a nawet wycofać się z sojuszu, a modelem federalnym, w którym poszczególne podmioty nie mogą nie zgodzić się z nadrzędną pozycją prawa unijnego. I o to właściwie chodzi – przekonuje politolog.
Prof. Wielomski uważa, że każdy rząd dbający o suwerenność swego państwa, dąży do posiadania takiego atutu, jak orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego stanowiące, że w razie sytuacji spornej nie podlega prawu unijnemu.
– Nie widzę w tym nic szokującego. Uważam to za normalne. Jednak szansa na to, że to orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego zostanie wykorzystane w praktyce, moim zdaniem, jest minimalna – podsumowuje prof. Adam Wielomski.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz