Dlaczego cytrusy trzeba obierać w rękawiczkach i nie używać z nich skórki?
newbielink:http://kamilgotuje.pl/art/dlaczego-cytrusy-trzeba-obiera-w-rkawiczkach-i-nie-uywa-z-nich-skorki [nonactive]
Skórka z cytrusów występuje w tysiącach przepisów kulinarnych. Szkoda, że ich autorzy zachęcają ludzi do trucia się. Nie należę do nawiedzonych ekologów zachęcających do jedzenia korzonków z własnego ogródka. Nie jestem też z tych, którzy popierają jedzenie wyłącznie ekologicznych produktów. Bo żyjemy w Polsce i nie stać nas po prostu na produkty, które są minimum dwa razy droższe od pochodzących z normalnej produkcji. Zwracam jednak uwagę na rzeczy, które są piekielnie szkodliwe, a można z nich zrezygnować.
Gdy powstaje ten wpis mamy środek sezonu na cytrusy, czyli wszelkie pomarańcze, pomelo, grejfruty czy cytryny. Są tanie, powszechnie dostępne. Skórka z cytryny występuje w tysiącach przepisów. Znani kucharze na ekranach telewizorów ścierają ją na tarce do ryb, deserów, marynat, albo ciast. Pomarańczową skórkę daje się do kremów. Ta z pomelo często pojawia się w przepisach kuchni wschodu. W telewizyjnych programach, które są jedynie wielkim skrótem całego procesu gotowania pomija się jeden aspekt: ci kucharze, którzy używają skórki z cytrusów, biorą cytrusy świeże, z pobliskich plantacji - lub importowane, ale ekologiczne. W tym przypadku ekologiczność to przede wszystkim brak konserwantu. Tak tak, świeże, nieprzetworzone owoce też się konserwuje. Weźcie sobie kiedyś w sklepie skrzynkę z mandarynkami i na każdej znajdzie etykietkę, że do konserwacji użyto substancji o tajemniczej nazwie: imazalil. Ten specyfik zapobiega pleśnieniu owoców, które od plantacji do sklepu pokonują tysiące kilometrów, a trwa to kilka tygodni. Nie mogą się więc popsuć. A żaden owoc nie wytrzyma miesiąca na statku i kolejnego miesiąca w łańcuchu dostaw: importer - pośrednik - krajowy dystrybutor - hurtownia - podhurtownia - centrum dystrybucyjne - sklep.
Imazalil na szczęście nie wnika do środka owocu, jest natomiast w skórce. To specyfik silnie toksyczny, karcerogenny, oskarżany o powodowanie nowotworów, uszkadzający układ nerwowy, a przede wszystkim mogący powodować bezpłodność.
Czy to oznacza, że powinniśmy zrezygnować z jedzenia cytrusów? W żadnym wypadku. Warto jednak zwrócić uwagę na kilka rzeczy.
1. Pod żadnym pozorem nie wolno obierać rękoma nieumytych mandarynek, co robimy bardzo często
2. Wszelkie cytrusy najlepiej obierać jednorazowym, plastikowym nożem (100 sztuk w Makro kosztuje 5 zł) i go po prostu potem wyrzucić. A na ręce najlepiej założyć foliowe rękawiczki (2 grosze za parę) i też po prostu wyrzucić.
3. Jeżeli portfel pozwala, a w pobliżu jest sklep z żywnością ekologiczną warto kupić cytrusy organiczne - nie są niczym pryskane, więc są bezpieczne o ile mają odpowiedni certyfikat.
4. Nade wszystko zachęcam jednak do jedzenia polskich owoców, które także zimą są tanie i doskonałej jakości. Świetne będą chociażby jabłka. Poza sezonem warto korzystać też z mrożonych owoców. Przetwórcy kupują je w sezonie, bo wtedy są najtańsze i natychmiast mrożą. Mrożone owoce zachowują niemal 100 procent wartości odżywczych. Przede wszystkim zaś nie dodaje się do nich żadnych konserwantów, bo najlepszym i najtańszym konserwantem żywności jest mróz.
O mrożonkach kiedyś napiszę szerszy tekst. Teraz wspomnę tylko o tym, by patrzeć co się bierze z zamrażarki. Jeżeli kupujemy np. mrożony groszek czy brokuły, to zawartość opakowania powinna być "luźna". Jeżeli warzywa są zmrożone i tworzą jednolitą bryłę to znaczy to tyle, że gdzieś przerwano łańcuch chłodniczy. Może leniwy dostawca nie włączył mrożenia w izotermie, może nieuczciwy sklep wyłącza na noc zamrażarkę by oszczędzić na prądzie. Bryły w opakowaniu świadczą o tym, że produkt został odmrożony, a potem zamrożony, a to jest prosta droga do ostrego zatrucia pokarmowego.
Przy pisaniu notatki oparłem się o wiedzę zawartą w raporcie dostępnym pod adresem: CTTTRLKOQ --> newbielink:http://www.emea.europa.eu/docs/en_GB/document_library/Maximum_Residue_Limits_-_Report/2009/11/WC500014130.pdf [nonactive]
Jeden z komentarzy pod tekstem
Ciekawy artykuł, poruszający bardzo ważny problem, lecz posiadający kilka elementarnych mankamentów:
Po 1. Polaków nie stać an owoce ekologiczne? Śmiechu warte! Gdyby tylko przestali wyrzucać pieniążki na takie produkty"jak papierosy, alkohol, gazety I magazyny, oraz mnóstwo innych niezdrowych I zaśmiecających nasze ciało I umysł badziewi, od razu stać by było KAŻDEGO na produkty ekologiczne.Wiec wydaje mi się ze jest to tylko wygodna wymówka...
Po 2. Imazalil to tylko jeden z wielu konserwantów stosowanych w owocach cytrusowych. Naprawdę jest ich cala masa!: E901, E902, E904, E912, E914, E473, E474, E230, E232, E233. Zszokowani?
Po 3. Rada by do każdego owocu używać jednorazowego noża plastikowego oraz rękawiczek, jest najbardziej nieodpowiedzialna ekologicznie rada jaka słyszałem! Z jednej strony ma być zdrowo I ekologicznie, a z drugiej będziemy zaśmiecać , i tak już ledwo zipiące, środowisko dodatkowymi śmieciami, tak? (które tez najpierw trzeba wyprodukować-znów kosztem energii, złóż naturalnych I zanieczyszczenia środowiska).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz