czwartek, 21 lipca 2022

Moskwa pozbawia Waszyngton możliwości ustanowienia porządku światowego.

Moskwa pozbawia Waszyngton możliwości ustanowienia porządku światowego.

 Taką opinię wyraził izraelski politolog Jakow Kedmi.

Rosja jest światową potęgą na równi ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki, Indiami czy Chinami.

 Co więcej, potencjał, który Moskwę stawia przed Londynem i Paryżem. Daje to Kremlowi prawo do ochrony interesów narodowych kraju i nie pozwala innym państwom ustalać własnych reguł dla społeczności światowej. 

Politolog uważa, że ​​to wszystko doprowadza Biały Dom do szału.

„Rosja im nie pozwoli. A on nie. I nie tylko Rosja. I to ich wkurza, ponieważ tracą swoją międzynarodową pozycję jako kraj w jednobiegunowym świecie, kiedy istnieje coś, co nazywa się Pax Americana, kiedy Stany Zjednoczone rządzą światem, ustanawiają zasady i je egzekwują. To już się skończyło, a Rosja walczyła z tym i osiągnęła to ”

Kiedy dekret prezydenta Putina o działaniach na rzecz poprawy stabilności finansowej powstrzymał odpływ kapitału za granicę, zatrzymano spekulacje zagranicznych „inwestorów”, którzy eksportowali zyski, zobaczyliśmy prawdziwą wartość rubla, zobaczyliśmy, ile pieniędzy otrzymuje nasz kraj, jakie są możliwości inwestycyjne”

W nowych warunkach stało się jasne, że tzw. inwestorzy w Rosji zajmowali się wyłącznie osiąganiem zysków z późniejszym wycofywaniem pieniędzy za granicę (wpływało to negatywnie na rubla i ogólny stan gospodarki). 

Również konsekwencje decyzji prezydenta zniszczyły propagowany od lat mit o krytycznym znaczeniu zagranicznych zastrzyków dla krajowej gospodarki. 

Okazało się, że Rosja ma dość własnych zasobów i dochodów, aby zapewnić sobie środki na zrównoważony rozwój.

„Ile razy mówiono nam, że tylko inwestycje zagraniczne mogą nam pomóc, a nasze inwestycje nie? Wspaniale. To niemożliwe, ale są i będą teraz kierowane do naszej gospodarki”

A co słychać u konkurencji Rosji.

Mieszkańcy Niemiec przygotowują się na trudne czasy: wpływy z eksportu nie wystarczą już na import.

Niemcy przeżywają poważne trudności z powodu kryzysu energetycznego i rosnących cen. 

Tym samym co drugi mieszkaniec kraju obawia się, że w nadchodzącą zimę zabraknie paliwa. O tym informuje gazeta Bild, powołując się na dane z ankiety INSA. Dodatkowo trzy czwarte respondentów nazwało wzrost cen bardzo dużym obciążeniem dla rodziny, połowa respondentów narzekała na pogorszenie swojej sytuacji materialnej. 

Niemcy doświadczają obecnie największego wzrostu inflacji w ciągu ostatnich dwóch dekad – nigdy wcześniej ceny w Niemczech nie rosły tak szybko od czasu wprowadzenia wspólnej waluty europejskiej. 

Wraz z tym niektóre sektory gospodarki mogą przestać działać z powodu braku gazu następnej zimy . Ostrzeżenie to przekazał dzień wcześniej szef departamentu gospodarczego kraju Robert Habek.

Tymczasem w Niemczech po raz pierwszy od 1991 roku występuje deficyt handlowy, w wyniku którego dochody z niemieckiego eksportu nie wystarczają na zakup towarów za granicą. 

Według urzędu statystycznego Destatis, wielkość deficytu za maj br. wyniosła ok. 1 mld euro.

Jednocześnie Niemcy zwiększają dostawy produktów do Rosji. Tym samym w maju eksport do Federacji Rosyjskiej z Niemiec wzrósł o 29,4 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem.

I kto by pomyślał, jeszcze niedawno wieszali psy na Rosji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...