„1. członkowie rodziny mogą rozwinąć więzi rodzinne
2. członkowie gminy czy miasta więzi gminne
3. członkowie regionu więzi regionalne
4. członkowie jakiejś grupy społecznej, więzi społeczne
5. członkowie grupy społecznej, które się upiera identyfikować jako naród, więzi narodowe, także w formie nacjonalizmu”
Tylko więzi wymienione w punkcie pierwszym, zwłaszcza te pomiędzy rodzicami a dziećmi, mają charakter naturalny. Powstają niejako automatycznie, nawet przy braku intensywnych kontaktów (zdarza się przecież, że matki szukają swoich dzieci, oddanych kiedyś do adopcji i odwrotnie). Inne więzi – między obcymi ludźmi – mają charakter sztuczny i wymagają dodatkowych czynników integrujących, takich jak kultura, religia, wspólnoty interesów, poglądów, zainteresowań czy wspólny wróg.
Wspólna kultura, tradycja, religia i wspólne interesy mogą łączyć grupy ludzi zamieszkujących jakich rejon czy region. Wspólnym wrogiem w takim przypadku mogą być władze centralne lub przedsiębiorcy, którzy np. chcą ludzi wywłaszczać w związku z budową autostrady, wycinają las – ulubione miejsce rekreacji albo planują zamknąć dający zatrudnienie wielu mieszkańcom zakład pracy czy ważną dla nich stację kolejową.
Niektóre grupy, które upierają się identyfikować jako naród – np. Ukraińcy bazują głównie na nienawiści wobec wybranych obcych nacji, których obsadzili w roli wrogów i gorąco pragną eksterminować. Ich naturalne, chyba wręcz wrodzone, okrucieństwo jest umiejętnie podsycane przez edukację od najmłodszych lat. Tak naprawdę tylko to Ich spaja gdyż silnej, atrakcyjnej, własnej kultury nie wypracowali, religia – wobec powszechnego zeświecczenia – ma raczej charakter symboliczny, a własnych interesów nie są nawet w stanie właściwie rozeznać ( w swoim „samostijnym” państwie cierpią nędzę i nawet rządy sprawują tam przedstawiciele innych nacji).
Inna grupa – Żydzi – zawsze opierała swoją spójność i odrębność na strategii wielorakich powiązań. Ich identyfikacja była zakorzeniona zarówno w ekskluzywistycznej religii i wypływającej zeń tradycji, specyficznych instytucjach plemiennych także z aspektem ekonomicznym (Kahał) jak i w opozycji względem obcych, uważanych za godnych pogardy i zwalczania (goim). Współcześnie – wobec dotykającego także tę społeczność zeświecczenia, słabości tradycyjnych plemiennych struktur ściśle z religią powiązanych i atrakcyjności kultur krajów osiedlenia – kierownicze gremia żydowskie położyły wielki nacisk na szukanie wrogów i intensyfikowanie nienawiści wobec nich. Stąd na przykład organizowane dla żydowskiej młodzieży cykliczne treningi nienawiści pod pretekstem odwiedzania obozów koncentracyjnych (tylko tych usytuowanych na polskiej ziemi). Pielęgnowane jest też u Żydów poczucie własnej wyższości (jako narodu wybranego przez samego Boga a przez to i szczególnie uzdolnionego, skazanego na sukces w każdej dziedzinie i zasługującego na szczególną pozycję oraz wszelkie przywileje). Zastraszeni i przekupieni albo po prostu durni goje gorliwie temu przytakują, przez co wzmacniają efekt.
Wśród ludów arabskich identyfikacja narodowa zdecydowanie ustępuje religijnej. Każdy Arab przede wszystkim czuje się muzułmaninem, a dopiero w dalszej kolejności Egipcjaninem czy Syryjczykiem . Chyba tylko u Turków identyfikacja religijna nie przyćmiła narodowej, co dowodzi, że muzułmanin muzułmaninowi nierówny.
A co z Polakami ? Naszych przodków, opiewanych w Trylogii , jednoczyła religia (mimo całej tolerancji, dominowali katolicy) i kultura (przeplatany łaciną, specyficzny język a nawet tradycyjny strój). Rzeczpospolita miała także licznych wrogów, lecz polskie poczucie narodowe opierało się raczej na wysokiej samoocenie, szacunku dla siebie i swoich (oczywiście nie-chłopów), szczerej i prostej religijności, umiłowaniu wolności. Szlachcic – Sarmata kochał Ojczyznę tym bardziej, im Jej było mniej, bo najważniejsza była dla Niego swoboda. Niechęci do obcych nigdy w polskim społeczeństwie nie było i nadal nie ma, co w zestawieniu z zanikiem poczucia własnej wartości zdaje się stanowić dla narodu śmiertelne zagrożenie.
Sądzę, że rozbiory były dlatego takim ciosem dla Rodaków, że oznaczały one więcej państwa – pazernego, opresyjnego, wciskającego się w każdy kąt i do wszystkiego się wtrącającego. Obojętnie patrząc na śmierć starej Matki-Ojczyzny , dawni Polacy wyobrażali sobie, jak małe dzieci, że kiedy zostaną sierotami, to już im wszystko będzie wolno, bo matula nie skrzyczy i nie da klapsa. Tymczasem pojawiły się macochy z pejczami i karabinami. Ta historia się powtórzyła. Miliony Polaków w radosnym, chocholim tańcu żegnały Polskę Ludową, pędziły do Unii, NATO, święcie wierząc , że te – wespół z USA – zapewnią im raj na ziemi. Do dziś wierzą w te fetysze i są gotowi wyrzec się Boga, Honoru i Ojczyzny, byle tylko zagraniczni panowie dali – te dolary czy EURO. Tymczasem panowie chętnie biorą (ile się tylko da) , a dawać nie chcą. I co dalej z Polakami ? Czy naród polski zniknie ? Nie, nie zniknie, bo jest potrzebny – wrogom. Chyba nigdy i nigdzie nie znajdą lepszego frajera i winowajcy zastępczego do strzyżenia i bicia. Nawet jeśli dziś szczwacze wskazują na Ruskich, to przyszłość należy do Polaków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz