wtorek, 2 sierpnia 2022

Głównym elementem ukraińskiej układanki są interesy amerykańskiego producenta zmodyfikowanego genetycznie ziarna siewnego Monsanto kontrolującego prawie cały ukraiński rynek nasion.

Głównym elementem ukraińskiej układanki są interesy amerykańskiego producenta zmodyfikowanego genetycznie ziarna siewnego Monsanto kontrolującego prawie cały ukraiński rynek nasion.

Jednym z podstawowych warunków miliardowych pożyczek od BŚ i MFW było otwarcie się Ukrainy na rolnictwo modyfikowane genetycznie. Na szczególną uwagę w umowie stowarzyszeniowej z UE zasługuje niezauważalny przez media paragraf 404, który zaleca „wykorzystanie biotechnologii” w ukraińskim rolnictwie. Firma Monsanto jest największym i głównym producentem nasion oraz roślin transgenicznych, a także herbicydów, czyli jest największym trucicielem ludzi i zwierząt oraz zagrożeniem dla środowiska naturalnego. Ukraina nie wprowadzi zakazu upraw GMO z powodu działającego tu silnego lobby Monsanto, które już zdołało kupić ukraińskich polityków i koszernych oligarchów obawiających się sankcji polegających na zamrożeniu ich aktywów ulokowanych w zagranicznych bankach.

Należący do Monsanto i mający w posiadaniu niemal wszystkie centrale nasienne amerykański koncern Cargill stopniowo zwiększał udziały w największych ukraińskich agroholdingach władającymi w sumie kilka milionami hektarów gruntów rolnych i w ciągu ostatnich lat Amerykanie przejęli od Zełenskiego za długi oligarchów 17 milionów hektarów bardzo urodzajnego czarnoziemu tamtejszych agrokoncernów. W lutym 2016 r. Cargill zawarł umowę, na mocy której włoży 100 mln dol. w rozbudowę portu w Jużnem koło Odessy i budowę tam terminala zbożowego o zdolności przeładunkowej 5 milionów ton rocznie. Inwestycja ta pozwoli Amerykanom nie tylko eksportować swoją produkcję bez oglądania się na ukraiński rząd i oligarchów, lecz również przejąć kontrolę nad lwią częścią ukraińskiego eksportu zbóż. Żeby Amerykanie mogli łatwiej i szybciej wywozić ukraińskie zboże, kukurydzę lub słonecznik, Kijów zobowiązał się do rozbudowy prowadzących do portu linii kolejowych. W marcu 2017 roku polski rząd przeznaczył na modernizację infrastruktury transportowej na Ukrainie 100 mln euro. Polak Sławomir Nowak, szef ukraińskiej agencji drogowej Ukrawtodor „zgodnie z rezultatami pracy” wraz z dodatkami zarabiał wtedy 18 000 zł, co w Polsce niemal odpowiadało wynagrodzeniu prezydenta kraju. Przy średniej pensji na Ukrainie w okolicach jedynie tysiąca złotych.

Miejscowe agroholdingi kontrolowane w mniejszości przez ukraiński kapitał, natomiast inwestorzy zagraniczni opanowali już większość obszaru handlu ukraińskimi płodami rolnymi: zbożem, kukurydzą, olejem i miodem słonecznikowym oraz wykupili najbardziej dochodowe obiekty przetwórstwa spożywczego. Dominują w nim ponadnarodowe koncerny, takie jak ADM, Bunge, Cargill, Cereol, Unilever, które przejęły większość zakładów ukraińskiego przemysłu olejarskiego. Zakłady przetwórstwa olejarskiego na Ukrainie są od lat nastawione na wykorzystanie jako surowca transgenicznego rzepaku i słonecznika, których uprawy są największe na świecie. Agroholdingi z uprawami GMO odpornymi na pestycydy i szkodniki uzyskują wyższe plony. W 2016 r. zanotowano rekordowy urodzaj zmodyfikowanych genetycznie słoneczników. Zebrano ich na Ukrainie 13,6 mln ton. Zakłady olejarskie kraju wyprodukowały z tego 5,37 mln ton oleju, co stanowi 34 proc. całego oleju słonecznikowego na świecie.

Zboża GMO rosną tuż za granicą Polski. Ukraina pozwala na sianie modyfikowanej pszenicy i rzepaku. Polska niemal nie bada pod kątem GMO zboża wjeżdżającego na nasz teren z Ukrainy. Ukraina zniosła zakaz uprawiania modyfikowanego zboża w grudniu 2013 roku. Decyzja ta spotkała się z bardzo chłodnym przyjęciem rosyjskich mediów, które uważały, że żywność GMO zaleje Ukrainę, ten „kosz chleba” Europy, a kraj ten stanie się polem doświadczalnym dla firm biotechnologicznych w rodzaju Monsanto.

Gdy weźmiemy pod uwagę, że tuż za naszą granicą rosną hektary zbóż, które nie mają prawa wjazdu na nasz teren, można zadać pytanie, co się z nimi dalej dzieje. Ukraina jest wielkim producentem zbóż, a import jej zbóż do Polski i Unii Europejskiej wciąż rośnie. Po korzystnej decyzji Komisji Europejskiej, która pozwoliła w 2016 r. na bezcłowy wjazd zboża z Ukrainy, zboże ruszyło szerokim nurtem. Do Polski przyjechało od stycznia do września 2016 r. 5,4 tys. ton pszenicy oraz 149,3 tys. ton kukurydzy z tego kraju. Jak obliczyło ministerstwo rolnictwa, import pszenicy z Ukrainy stanowił ok. 1 proc. całej sprowadzonej pszenicy do kraju, ukraińska kukurydza odpowiadała za ponad połowę (52 proc.) ogólnego przywozu kukurydzy. Coraz większą rolę odgrywa kukurydza paszowa, w większości przywożona do Polski poza preferencyjnymi kontyngentami.

Rolnicy, dla których ukraińska pszenica czy kukurydza jest konkurencją, zaczęli się skarżyć na zaniżanie cen i na niską jakość importowanego zboża. To jednak nie koniec problemów z importem z Ukrainy. Prawo naszego sąsiada dopuszcza uprawy modyfikowanej genetycznie pszenicy, rzepaku oraz kukurydzy. Zarzut, że polskie służby nie kontrolują na granicach importowanego z Ukrainy zboża podniósł Rafał Mładanowicz, prezes Krajowej Federacji Producentów Zbóż. Wskazał on wtedy, że na Ukrainie są dozwolone zboża GMO, pszenica genetycznie modyfikowana i rzepak. które są zakazane w Unii Europejskiej, a jego zdaniem – pod tym kątem nikt nie bada importowanego zboża.

Do tej pory w Unii Europejskiej i w Polsce nikt nie bada importowanego z Ukrainy oleju tłoczonego z genetycznie modyfikowanego słonecznika czy też miodu słonecznikowego. Dotychczas w Polsce ze względu na brak przepisów żywność GMO trafia na stoły z powodu niemożliwości przeprowadzenia właściwej kontroli. Otworzenie ukraińskiego rolnictwa na zagraniczne koncerny trudniące się produkcją i handlem roślinami GMO może okazać się dla gospodarki Ukrainy katastrofalne, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę, że zdecydowaną większość terytorium tego kraju pokrywają słynne czarnoziemy, których potencjał można zdecydowanie lepiej wykorzystać, prowadząc naturalne uprawy.

Posiadająca 41,3 mln ha użytków rolnych Ukraina jest w stanie wykarmić do 600 mln ludzi. Jednak Ukrainie grozi głód – 38% ludności żyje poniżej granicy ubóstwa – alarmowała w kwietniu 2016 r. ONZ. Od roku 1991 Ukraina jako kraj niesamodzielny gospodarczo będący częścią nieefektywnego sowieckiego organizmu gospodarczego straciła już 40 proc. swojej gospodarki dzięki zbawicielom MFW i Banku Światowego, pozbyła się z różnych przyczyn prawie 20 mln obywateli i nazbierała ogromne zadłużenie zewnętrzne. Pod względem poziomu życia Ukraińcy pozostają jednymi z najbiedniejszych w Europie. Mieszkańcy Ukrainy są jedną z najbardziej licznych armii emigrantów zarobkowych w Unii Europejskiej i innych sąsiadujących krajach. Około 10 mln Ukraińców wyjechało za chlebem, głównie do Polski, Rosji i na Białoruś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...