wtorek, 2 sierpnia 2022

Oczekuję odpowiedzi na pytanie: dlaczego politycy i pralnie medialne zajmują się transportem „ukraińskiego” zboża, za które od wielu lat nie wpłynęło do państwowej kasy w Kijowie ani centa.

Oczekuję odpowiedzi na pytanie: dlaczego politycy i pralnie medialne zajmują się transportem „ukraińskiego” zboża, za które od wielu lat nie wpłynęło do państwowej kasy w Kijowie ani centa.

Na Ukrainie, jako integralnej części Związku Radzieckiego, po 1945 roku wdrażane były ogólnoradzieckie programy produkcji żywności: powstały tam duże uprawy słonecznika i liczne kombinaty przerobu nasion. Dobrze wymyślony szyld „Spichlerz zbożowy przyszłości” wiele mówi, bo wcześniej Ukraina znana była jako „spichlerz” Związku Sowieckiego. Według CIA sowiecka Ukraina była na drugim miejscu po Matce Rosji jako „najważniejszy ekonomicznie składnik byłego Związku Sowieckiego”. Pod wieloma względami, ukraińska ziemia uprawna stanowiła kręgosłup ZSRR. Jej urodzajny czarnoziem dawał ponad 25% produktów rolniczych ZSRR. Stąd eksportowano znaczne ich ilości do innych republik, a gospodarstwa produkowały 4 razy więcej niż następna republika na liście. Znana z bardzo żyznych gleb oraz posiadająca 25 proc. światowych zasobów czarnoziemu Ukraina w 1991 roku odłączyła się od Rosji, tworząc samodzielne państwo i tym samym przestała być głównym spichlerzem ZSRR.

Tragedia Ukrainy trwa już 19 lat, gdzie z liczącego ponad 50 milionów mieszkańców kraju wyemigrowano (zmuszono do opuszczenia) około 20 milionów ludzi. Jeszcze w latach 50. ponad dwie trzecie Ukraińców mieszkało na wsi. Dziś te proporcje są odwrotne. Spadek poziomu życia i postępująca szybko degradacja terytoriów wiejskich – ich infrastruktury technicznej, socjalnej itd. – wpływały na głębszy niż w miastach kryzys demograficzny. W latach 1991-2020 ludność wiejska Ukrainy zmniejszyła się aż o 25% (o 5 mln mieszkańców), wobec spadku ludności miejskiej „tylko” o 12% (o 4 mln osób). W zasadzie nie istnieje rolnik ukraiński uprawiający zboże, kukurydzę, rzepak czy słonecznik – ponieważ prawie cała uprawa i sprzedaż wymienionych płodów rolnych oraz zyski należą wyłącznie do koszernych oligarchów lub do zagranicznych koncernów.

Przeprowadzona pod dyktando Banku Światowego (BŚ), Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) i przedstawicieli amerykańskich firm agrobiznesu prychwatyzacja (od „prychwatyty” – przywłaszczyć), ukraińskiego rolnictwa pozwoliła wyrosnąć ukraińskiej oligarchii wywodzącej się z koszernych dyrektorów kołchozów, która za bezcen przejęła wypuszczone przez państwo certyfikaty prywatyzacyjne a w konsekwencji kluczowe obiekty przemysłowe. Kontrolujące setki tysięcy hektarów agroholdingi są dzierżawcami gruntów rolnych nominalnie należących kiedyś do państwa, bądź do byłych pracowników kołchozów, którzy otrzymane na papierze „nadziały ziemi” oddali w dzierżawę oligarchom, nie mając ani sprzętu, ani umiejętności, by samodzielnie na nich gospodarować.

Władający nieraz setkami tysięcy hektarów koszerni prezesi oligarchicznych agroholdingów mają na liście swoich płac deputowanych do ukraińskiego parlamentu, przedstawicieli sądownictwa oraz pracowników „Podatkowa” (Urzędu Skarbowego). Agroholdingi poza ogromnym majątkiem zdobyły także wpływ na władzę, unikając płacenia podatków i wyprowadzając miliardowe zyski za granicę, podczas gdy budżet państwa świeci pustkami. Lokująca swoje majątki w różnych miejscach na świecie garstka koszernych oligarchów ma w swoich rękach 80 proc. ukraińskiej gospodarki. Nasz wschodni sąsiad roztrwonił większą część potencjału i w efekcie gospodarka jednego z najbogatszych państw Europy jest oparta dziś na lichwiarskich kredytach i pożyczkach zagranicznych. Zadłużenie Ukrainy drastycznie wzrosło z 0,5 mld dolarów w 1991 r. do ok. 130 mld dolarów obecnie.

Ponadnarodowe korporacje dążą do całkowitej kontroli nad światowymi zasobami nasion, a kto ma nad nimi kontrolę, ten kontroluje także zasoby żywności. A kto kontroluje zasoby żywności – kontroluje naród bez używania przemocy zbrojnej.
Stosowane w pralniach medialnych wyrażenie „zboże ukraińskie” straciło na aktualności ponieważ takiego już nie ma. Każdy logicznie myślący człowiek określi to jako genetycznie zmodyfikowane zboże zagranicznych koncernów uprawiane na Ukrainie, gdzie rolnictwo było do 24 lutego br. „kopalnią złota” dla zagranicznych koncernów

USA całe w gruzach – powiedział 20 stycznia 2017 r. w swojej mowie inauguracyjnej prezydent Donald Trump. Wynikło z niej, że rdzewiejące fabryki przemysłu zbrojeniowego są porozrzucane po kraju jak nagrobki. Miliony ton rdzewiejącego uzbrojenia od wielu, wielu lat jest gotowe do akcji. Koszty utylizacji to miliardy dolarów. A tu świat jakoś nie kwapi się do konfliktów i wojen powodując miliardowe straty amerykańskich korporacji zbrojeniowych. Synowi jego następcy Joego Bidena – Hunterowi Bidenowi oraz 3 amerykańskim koncernom międzynarodowym udało się w latach 2020-2021 znaczną część rdzewiejących zapasów broni przerzucić drogą morską na Ukrainę.

Oczywiście nie była to akcja dobroczynna. Hunter Biden oraz CArgill, Dupont i Monsanto (formalnie niemiecko-australijskie, ale z kapitałem amerykańskim) za rdzewiejące uzbrojenie zażądały od oligarchów Zełenskiego 17 milionów hektarów bardzo urodzajnego czarnoziemu. Aby zrozumieć, czym jest 17 milionów hektarów, wystarczy pomyśleć, że całe Włochy mają 16,7 miliona hektarów gruntów rolnych. Krótko mówiąc, trzy amerykańskie firmy kupiły na Ukrainie większą powierzchnię użytkową niż całe Włochy.

To dlatego już rok przed 24 lutym 2022 nastąpił gwałtowny wzrost cen pasz (Cargill i Du Pont) oraz nawozów (Monsanto-Bayer): ponieważ oni już wtedy wszystko wiedzieli, o wszystkim byli poinformowani.

Na Ukrainie Cargill jest od ponad 20 lat, inwestuje w elewatory zbożowe, porty morskie i jest wiodącym producentem genetycznie zmodyfikowanej paszy dla zwierząt. Bayer, producent aspiryny i pestycydów, oraz Monsanto, największy wytwórca genetycznie modyfikowanych nasion i przy okazji jedna z najbardziej nielubianych firm na świecie, złączyły siły. W 2016 r. Niemiecki gigant chemiczny Bayer poinformował, że przejął międzynarodowy koncern biotechnologiczny Monsanto. Celem Bayera i Monsanto jest zysk. Są to korporacje, które nie odpowiadają ani przed obywatelami, ani rządami, a jedynie przed akcjonariuszami. A w ogóle, czyż nie jest znamienne, że te same koncerny chemiczne, które w latach 30-tych wspierały Hitlera i niemiecki nazizm (IG Farben – założyciel obozu pracy Auschwitz czy też Bayer, AGFA), wraz z ich nowymi tworami takimi jak Monsanto dziś znów próbują rządzić światem?

Kiedy zakończy się konflikt rosyjsko-ukraiński? Wówczas, gdy Stany Zboczone pozbędą się rdzewiejących zapasów broni – zmuszając frajerów z Europy do podwyższania cen energii i żywności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...