„Dopóki bowiem w przewodach płynie tani prąd, dopóki ciepłownie dostarczają ciepłą wodę, dopóki kryzys energetyczny nie zagraża podstawom egzystencji całych krajów, to panna Greta, czy Wielce Czcigodna pani Spurek, może bezkarnie forsować swoje fantasmagorie. ”
Tu właśnie tkwi istota problemu. Zgadzam się z opinią, że większość ludzkości to osoby, delikatnie mówiąc, mało przenikliwe. Dzięki tej właściwości, masy łatwo ulegają sugestii i wszelkim modom, toteż można je bez trudu ukołysać propagandą i – przy pomocy wyszkolonych przewodników oraz psów – sprawnie prowadzić ku przepaści. Taka operacja wymaga wszelako sprzyjających warunków.
Dopóki jest miło i cieplutko, z muzyczką, fejsikiem, grami i serialami , to czemu nie – zadowolone, syte barany będą segregować śmieci w kolorowych woreczkach, groźnie pobekując na złego Putina, ustawią się w kolejkach do wyszczepień, a nawet pójdą ze znajomymi do knajpy wege. Żaden nie jest jednak gotów zrezygnować na zawsze ze starych przyjemności ani – tym bardziej – umierać za samostijny Banderland, Klausa Schwaba, Billa Gatesa, klimat czy arktyczne lodowce. Co to, to nie !
Negatywne bodźce, oddziałujące wprost na fizjologię (takie jak zimno czy głód), wytrącą z równowagi stado oraz owczarki i mogą wywołać zgoła nieprzewidziane reakcje. A tu do przepaści został jeszcze kawałek drogi, więc znajdujemy się w krytycznym momencie dziejowego pochodu. Co będzie jak miliardy, a choćby nawet tylko miliony czy tysiące baranów, powodowane owczym pędem, zawrócą ? Wbrew pozorom, z baranami żartów nie ma – mogą nawet stratować. A owczarki nie wydolą albo usiądą i zaczną wyć (bo zakładam, że się na „dobroczyńców” nie rzucą, lata tresury swoje jednak robią).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz