Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przebudzenie
Marsze Polaków za pokojem – 19 października w Rzeszowie , 26 października w Szczecinie budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...
-
Sokrates – grecki filozof słynął ze swych opowieści dydaktycznych i innych moralnych rad z zakresu – dziś nazwalibyśmy to – stosunków międz...
-
Wiele się obecnie rozprawia o znaczeniu wszechoceanu, z drugiej zaś strony lądów – głównie Eurazji – w starciu o panowanie nad światem. Zas...
-
A to dopiero zakpiła sobie z obywatela Tuska Donalda Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje! Kiedy Naczelnik Państwa, co to najpierw patronował spr...
„Koncepcje „trójpodziału władz” Locke’a i Monteskiusza nie mogłyby się na przykład zrodzić nigdzie poza cywilizacją zachodnią – konieczny świadomościowy kontekst dały im teologiczne koncepcje Trójcy Świętej i utopijna polityczna koncepcja „dwóch mieczy” (polityczno-duchowego duopolu papiesko-cesarskiego).”
Bóg mi świadkiem, że nie widzę żadnego związku pomiędzy koncepcją trójpodziału władzy a Trójcą
świętą. Ja rozumiem, że jak się bardzo chce, to można wszystko ze sobą powiązać np. piernik z wiatrakiem, ale po co to robić ? Podział na władzę duchową i świecką też nie ma tu nic do rzeczy, gdyż idea Monteskiusza dotyczy w zasadzie władzy świeckiej.
„Wśród naukowej elity współczesnego Zachodu światopogląd scjentystyczny zapanował jednak bezapelacyjnie a szczególnie po 11. września 2001 r. przyznawanie się do wiary w abrahamicznego Boga – wedle relacji jednego z bynajmniej nie wrogich religii naukowców – jest w środowiskach uczonych-przyrodników czymś równie wstydliwym i żenującym jak puszczenie bąka w towarzystwie.”
Jaka to elita, „uczonych-przyrodników” to mogliśmy się przekonać choćby na przykładzie sławetnych „szczepionek”. Profesorowie medycyny (która przecież należy do nauk przyrodniczych) zachęcali ludzi do szczepień powołując się na konieczność ochrony innych osób np. seniorów, zagrożonych rzekomo strasznym kowidem. A teraz przedstawicielka producenta wprost oznajmia, że koncern w ogóle nie badał wpływu zaszczepienia ich preparatem na możliwość transmisji choroby. Nikt inny, oczywiście, też tego nie badał, przynajmniej na początku całej akcji, skąd więc ci uczeni wiedzieli, że szczepiący się wnuczek chroni dziadka ?
To gremia wykształconych przyrodników uznały , że o tym, czy jakiś stan jest patologią można zdecydować w demokratycznym głosowaniu. Uczeni wymyślili również „śmierć mózgową”, żeby uzasadnić pobieranie od żywych ludzi narządów do przeszczepów. A gdzie, jeśli nie na uniwersytetach, zrodziła się idea, że normalnie ukształtowany człowiek (nie obojnak) może sobie wybrać płeć ?
Dlaczego niby idea, że Bóg stworzył świat ma być gorsza czy głupsza od koncepcji, że świat sam się zrobił – najpierw nic nie było, a potem to nic wybuchło (nie wiadomo dlaczego) i dalej już jakoś poszło. Albo weźmy taką teorię ewolucji. Wszyscy wiemy, że mutacje często mają opłakane następstwa – wiele ciężkich chorób bierze się z mutacji. Niekoniecznie też mutacja prowadzi do powstania osobników lepiej przystosowanych do warunków środowiska . W Afryce np. rodzą się mutanci albinotyczni, którzy bardzo źle znoszą duże nasłonecznienie. Czy więc mądre jest zakładanie, że w stosunkowo krótkim czasie – bez ingerencji inteligentnej Istoty Wyższej – zaistniała wielka liczba ukierunkowanych pozytywnie mutacji ? Co więcej – założenie, że te zmutowane osobniki przetrwały i były zdolne do rozrodu, a inne osobniki chciały się z nimi kojarzyć i nowe geny okazały się dominujące. Cała ta teoria sprowadza się więc do wiary w ogromną liczbę korzystnych zbiegów okoliczności. Współczesne nauki przyrodnicze jakoś szczególnie sobie upodobały koincydencje i wszystko nimi tłumaczą.
Tak nawiasem mówiąc, bardzo jestem ciekawa, jak też wygląda w środowiskach naukowych podejście do wiary talmudycznej lub satanistycznej ? Czy to kogoś żenuje ?
„…światopogląd scjentystyczny nie jest w stanie wyjść poza wąskie grono uczonych-przyrodoznawców…”
Nieuzasadniony optymizm. Cały problem w tym, że ten światopogląd nie tylko wylazł z wąskiego grona swoich pomysłodawców, ale wręcz na chama się wszędzie wpycha . Jeśli ktoś komuś się przeciwstawia „cenzurą, represjami, biurokratyczną reglamentacją i doktrynerstwem” to raczej ów światopogląd wyznawcom katolicyzmu (i zdrowego rozsądku) a nie odwrotnie. Dziwne, że Szanowny Autor tego nie widzi.
To fakt, że cywilizacja łacińska, współtworzona przez Kościół katolicki, umożliwiła powstanie uczelni i nauki. Dokąd jednak byśmy zaszli odrzucając „bombę z opóźnionym zapłonem” w postaci racjonalizmu ? Jaką też można byłoby temu przeciwstawić alternatywę ? Trzeba również pamiętać, że chrześcijaństwo w wydaniu katolickim to nie tylko ontologia i epistemologia (gdzie możemy się zastanawiać nad naturą rzeczywistości – duchem i materią – oraz nad poznawaniem tej rzeczywistości) lecz również aksjologia i wypływająca z niej etyka. Co nam i co z nas zostanie, jeśli to wszystko odrzucimy ?