wtorek, 20 grudnia 2022

NATO próbuje znaleźć pretekst do ataku na Serbię (ponownego)

 

NATO próbuje znaleźć pretekst do ataku na Serbię (ponownego)


The Saker o sytuacji na Bałkanach.

Jak niedawno wspomniałem, sytuacja w okupowanym przez NATO Kosowie gwałtownie się pogarsza. Upokorzenie NATO na Ukrainie zmusza jego przywódców do prób udowodnienia swojej „wojennej waleczności” i „męskości” poprzez, cytuję: „od czasu do czasu Stany Zjednoczone muszą wziąć jakiś mały gówniany kraj i przycisnąć go do ściany, tylko po to, by udowodnić że myślimy poważnie”(Michael Ledeen).

I znowu anglo-syjoniści chcą zaatakować prawosławny kraj, aby „pokazać Rosji”, co może się z nią dalej stać (Strobe Talbott).

NATO musi również czuć, że kończy się czas (a nawet amunicja!): Rosja nie może teraz pomóc Serbii inaczej, niż poprzez wyrażenie poparcia politycznego. Co więcej, położenie geograficzne może być przekleństwem, a Serbia znajduje się głęboko na terytorium NATO, otoczona ze wszystkich stron przez wrogów, którzy mają środki, aby uniemożliwić Rosji zaoferowanie jakiejkolwiek formy wsparcia poza słowami.

Serbia mogłaby z łatwością sama poradzić sobie z terrorystami z KLA, ale prawie na pewno wywołałoby to odwetowy atak NATO, a Serbia obiektywnie nie ma możliwości przeciwstawienia się NATO. Mieszkańcy Mons wiedzą o tym, więc prowokują tyle, ile mogą, póki jeszcze mogą.

Istnieje wiele podobieństw między sytuacją na Ukrainie i w Kosowie, z których głównym jest to, że w obu przypadkach Zachód próbował kupić czas na przygotowanie się do wojny (którą z powodzeniem przeprowadził przeciwko „obszarom chronionym” ONZ w Chorwacji). Niedawne przyznanie się Merkel, że jedynym punktem porozumień mińskich było kupienie czasu dla Ukrainy na przygotowanie się do wojny (jakoś udało im się przeoczyć, że Rosja również wykorzysta ten czas na przygotowania do wojny) jest w pełni zgodne z następującym planem koncepcyjnym:

Zaczynasz od udawania, że ​​chcesz wynegocjować jakąś na wpół rozsądną umowę, która, choć nie idealna, utrzyma pokój i da czas na negocjacje (tak zrobili z Palestyńczykami, Serbami, Rosjanami i wieloma innymi!).

Następnie wielokrotnie naruszaj warunki tej umowy, prosząc drugą stronę, aby „coś z tym zrobiła”.

Jeśli druga strona nic nie robi, prowokuj, aż cała umowa będzie najwyraźniej martwa, a następnie zaatakuj swoją zastępczą armię w „odwecie” za domniemane „wykroczenie” drugiej strony. A jeśli twoja zastępcza armia jest słaba i zdolna głównie do mordowania cywilów, daj jej pełne wsparcie NATO (które stało się „siłami powietrznymi KLA” w Kosowie).

Jeśli druga strona skontruje twój atak, oskarż ją o złamanie warunków umowy i zaatakuj ją w ramach „odwetu”.

Maniakalnie powtarzaj, że „Kraj X” (Kosowo czy Izrael, to bez różnicy) ma „prawo” do „obrony” przed „atakami”, ale nigdy nie uznaj tego samego prawa dla drugiej strony.

W przypadku Serbii wszystko jest jeszcze gorsze za sprawą „wielowektorowej” polityki rządu Vučicia, który z jednej strony zabiega o członkostwo i poparcie w UE, a z drugiej musi liczyć się z oburzoną opinią publiczną. W rzeczywistości gospodarka Serbii jest całkowicie zależna od sąsiadów, więc każdy postrzegany jako „nadmierny patriotyzm” (jakkolwiek minimalny, a nawet żenujący) może skutkować jeszcze bardziej niszczycielskimi sankcjami ze strony zjednoczonego Zachodu, który chce rozbić każdy suwerenny kraj.

Jeszcze gorszy jest fakt, że UE/NATO jest zarówno stroną konfliktu, jak i sędzią i ławą przysięgłych, którzy mają prawo nakazać cokolwiek lub zignorować wszelkie skargi.

Jesteśmy teraz świadkami dziwnego spektaklu, w którym Vucic prosi KFOR (siły NATO w Kosowie) o „zezwolenie organów ścigania” (?) udzielone przez rezolucję RB ONZ nr 1244, która zezwala Serbii na wysłanie do Kosowa 1000 sił policyjnych/sił bezpieczeństwa. Pytając zamiast informować KFOR, Vucic stara się w jak największym stopniu uniknąć prowokowania władz KFOR i mieć nadzieję, że zachowają się chociaż trochę przyzwoicie. Bardzo wątpię, że to zadziała.

A fakt, że Vučić złożył tę prośbę po tym, jak Albańczycy wysłali 1000 własnych żołnierzy do serbskiej enklawy w Kosowie, w ogóle nie pomaga Vučićowi: Zachód wykazał się naprawdę niesamowitą zdolnością do selektywnego zaślepiania nie tylko podczas wojny USA/NATO/ Wojna UE z narodem serbskim w latach 90., ale jeszcze później jako „selektywnie ślepi” „obserwatorzy” praw człowieka i inni „obserwatorzy” w LDNR czy „selektywnie ślepi” inspektorzy MAEA w ZNPP.

Można by pomyśleć, że rezolucji RB ONZ nie można ignorować, ale w rzeczywistości jest to możliwe (wystarczy zapytać Izraelczyków!). Jeśli którykolwiek członek RB ONZ skarży się na jej naruszenie, zawsze można liczyć na to, że przedstawiciele USA/UE/NATO zawetują rezolucję RB ONZ.

Niestety Serbia po prostu nie może w tej chwili pomóc mniejszości serbskiej w Kosowie. Nawet jeśli Vučić zdecyduje się odrzucić żądania i rozkazy Imperium, Serbia nie może zrobić nic więcej, jak tylko ustnie zaprotestować.

Biorąc pod uwagę naprawdę niesamowitą zdolność Europejczyków do wybiórczej ślepoty, możemy być pewni, że wszelkie serbskie protesty nie zostaną wysłuchane. Ci sami Europejczycy, którzy wylewali oceany krokodylich łez nad „bombardowaniem Sarajewa”, a raczej „ludobójstwem w Srebrenicy”, w ciągu ośmiu lat, kiedy ukraińscy naziści używali własnych sił zbrojnych (bezpośrednio łamiąc ukraińską konstytucję) do mordowania, okaleczania, porwania, torturowania, a nawet atakowania ludności cywilnej Donbasu rakietami balistycznymi, niczego nie zauważyli.

Oczekiwanie choćby odrobiny przyzwoitości od zachodnich Europejczyków byłoby całkowitą naiwnością. Są zbyt zajęci nienawiścią i zamrażaniem…

Czas hegemonii się jednak kończy.

Gdy klęska NATO na Ukrainie stanie się niezaprzeczalna, organizacja szybko straci na znaczeniu i nie będzie mogła uzgodnić kolejnej operacji wojskowej. Jeśli chodzi o USA, to po utracie „listka figowego” zapewnionego przez NATO prawdopodobnie nie będą miały środków do ataku na Serbię, nawet nie po całkowitej klęsce na Ukrainie (upadek NATO spowoduje również poważny kryzys w USA) .

Problem Serbii polega na tym, że pełne pozbycie się NATO i jednocześnie wywołanie wojny kontynentalnej na pełną skalę w Europie zajmie dużo czasu (wiele miesięcy, prawdopodobnie kilka lat). I spójrzmy prawdzie w oczy, jeśli Rosjanie mogą teraz poświęcić swój czas na „demilitaryzację” Banderstanu, mniejszość serbska w Kosowie nie może.

Co więc Serbowie mogą zrobić w tej sytuacji?

Niepodejmowanie żadnych działań tylko wzmocniłoby pozycję terrorystów z AK i ich zachodnich szefów oraz pozostawiłoby bezbronną mniejszość serbską w Kosowie.

Przeniesienie sił, nawet jeśli zostałoby w pełni zatwierdzone przez rezolucję RB ONZ, groziłoby poważnym gospodarczym i wojskowym atakiem USA/NATO/UE na Serbię.

Ewakuacja serbskich cywilów z Kosowa? Teoretycznie byłaby to możliwość, ale musimy pamiętać, że dla narodu serbskiego Kosowo jest naprawdę świętą ziemią i wielu odmówiłoby wyjazdu. Opróżnienie Kosowa z jego serbskiej mniejszości również tylko dodałoby odwagi KLA i jej patronom. Wreszcie, kiedy Rosjanie ewakuowali swoich cywilów z Chersoniu, było co najmniej prawdopodobne, że było to tymczasowe posunięcie i że rosyjskie wojsko powróci raczej wcześniej niż później. Jednak w przypadku Kosowa Serbia jest stroną słabszą i tak pozostanie aż:

– Serbia odzyska suwerenność (obecnie Serbia jest zasadniczo pod rządami Zachodu, stąd groźby ze strony unijnych polityków, takich jak Baerbock).
– Połączy się z historycznie serbskimi krajami Czarnogóry, Bośni i Kosowa.
– USA/NATO/UE zostaną zdemilitaryzowane i zdenazyfikowane, przynajmniej w Europie.

To wszystko się wydarzy, problem polega na kiedy. Tego nie wiem.

Wiem tylko tyle, że naród serbski przetrwał absolutnie straszne, wręcz demoniczne prześladowania ze strony Osmanów, Anglosasów i Latynosów (Pavelic, podobnie jak Bandera, Franco czy Petain, był czystym wytworem papiestwa, w przeciwieństwie do Hitlera i Mussoliniego, którzy byli wytworem pogan i ateistów).

W obecnej sytuacji Serbowie być może będą musieli zaakceptować realną możliwość niepowodzeń, które będą musieli tolerować, choćby tylko tymczasowo. Zachód bardzo skutecznie podzielił również naród serbski, aby lepiej nim rządzić (czy to coś nowego?). Serbowie wiedzą, że Serbię może uratować tylko jedność i będą o nią zabiegać, nawet jeśli w obecnych warunkach jest to niezwykle trudne. Ostatecznie jednak naród serbski nieuchronnie przetrwa ten głęboki kryzys: pamiętamy o obietnicy Chrystusa, że ​​„kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”.

P.S. [Podobieństwa między Banderastanem a „Kosowem” są liczne i uderzające, włączając to, że oba reżimy są kierowane przez terrorystów i przestępców, którzy zarabiają miliony na różnych machinacjach finansowych, a nawet na handlu organami. Oba podmioty są kierowane przez „naszych sukinsynów” i dlatego mają przepustkę na wszystko, od podstawowych naruszeń praw człowieka po poważne prowokacje wojskowe, wszystko oczywiście w imię demokracji, pluralizmu i wszystkiego, co dobre pod słońcem. Sugeruję, że ciekawa może być następująca zasada: „pokaż mi swoich przedstawicieli, a powiem ci, kim jesteś”. Hegemon, który karmił, finansował, szkolił i angażował Al-Kaidę/ISIS nie będzie miał problemu z rozprawieniem się z bandytami u władzy w Kijowie czy Prisztinie, bez względu na to, co zrobią inni].

Marek-M – Dziennikarz, publicysta, tłumacz. Szerokie spectrum zainteresowań o wspólnym mianowniku, którym jest prawda, dziś towar deficytowy. A przecież tylko prawda nas wyzwoli.

https://memron.neon24.info

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...