Nie wszystko złoto, co się świeci
Weekendowe święta wreszcie dobiegły końca. Większość ludzi wróci teraz do swoich codziennych obowiązków, chowając sezonowy rojalizm do szopy, razem z bukietami i Union Jacks.
Dla legitymistycznego monarchisty, jak ja, i członka Royal Stuart Society, nie jest to przypadek. Mój rojalizm jest prawdziwy. Jest istotną częścią tego, kim jestem.
Teraz, w moim ścisłym wyznaniu jakobityzmu, tak zwana koronacja była niczym innym jak aktem dalszego ustanowienia uzurpacji z 1688 roku, szczególnie i boleśnie poniżającym katolików.
Rozumiem, że niektórzy ulegli czarowi samej ceremonii, całemu blichtrowi i przepychowi. Jako monarchista podzielam ten sentyment. Ale wszystkie te rzeczy wydają się wyjątkowe, bo żyjemy w nudnych i szarych czasach demokracji parlamentarnej. W rzeczywistości koronacja była misz-maszem tradycji i nowinek współczesnych, nieoczywistych dla przeciętnego oka. Ale to temat na bardziej dogłębną analizę. Którą być może podejmę już wkrótce. Teraz chciałbym podkreślić, jak bardzo zdumiewają mnie katolicy, którzy 6 maja rozlewali na siebie herbatę z radości.
Odłóżmy na chwilę na bok rzeczywisty problem z roszczeniami Windsorów do Trzech Królestw. Musimy pamiętać, że chociaż ustawa sukcesyjna – która zabraniała katolikom poślubienia jakiegokolwiek domniemanego następcy tronu – została zmieniona w 2013 roku, a w pełni wprowadzona w życie w marcu 2015 roku.
I choć zakaz ten został technicznie zniesiony, w rzeczywistości nadal niemożliwe jest wstąpienie katolika na tron. Rzymski katolik nadal jest konkretnie wykluczony z sukcesji do niego, musi być w komunii ze schizmatyckim Kościołem Anglii i musi przysiąc, że zachowa ustanowiony Kościół Anglii i ustanowiony Kościół Szkocji. Suweren musi również przyrzec, że będzie stał na straży sukcesji protestanckiej. Jak to uczynił książę (nie król!) Karol – Ja Karol uroczyście i szczerze w obecności Boga wyznaję, zeznaję i oświadczam, że jestem wiernym protestantem i że zgodnie z prawdziwym zamiarem postanowień, które zabezpieczają protestancką sukcesję do tronu, będę podtrzymywał i utrzymywał wspomniane postanowienia w miarę moich możliwości zgodnie z prawem.
Żaden prawdziwy katolik nigdy by tego nie zrobił. Oznacza to w zasadzie, że aby zostać koronowanym, należy przejść na stronę schizmy anglikańskiej.
Co więcej, nawet jeśli katolik poślubi osobę następną w kolejce do tronu, to biorąc pod uwagę, że Prawo Kanoniczne Kościoła Katolickiego mówi, że katolicy, którzy poślubiają ochrzczonych niekatolików, przed uzyskaniem pozwolenia na ślub muszą „złożyć szczerą obietnicę, że uczynią wszystko, co w ich mocy, aby całe potomstwo zostało ochrzczone i wychowane w wierze katolickiej”. W przypadku, gdy dziecko katolika znajdowało się w linii sukcesji do tronu, rodziłoby to kolizje z obowiązującym zakazem. Jak więc widzimy, katolicy nadal są oficjalnie określani jako „naturalnie martwi i uznani za martwych” w zakresie dziedziczenia.
Rozróżnienie to zostało po raz pierwszy ustanowione w Bill of Rights 1689. Jacob Rees-Mogg potwierdził również, że „Akt Ugody uznaje kogoś, kto jest katolikiem, za ‚martwego’ pod względem sukcesji i przechodzi nad nim ‚tak, jakby był martwy’. Jest to absolut. Jeśli w jakimkolwiek momencie swojego życia był w komunii z Rzymem, zostaje wykluczony z tronu, uznany za martwego.
Najważniejsza jest jednak uzurpacja domu Windsorów (org. Saxe-Coburg i Gotha). Ta rodzina książęca bezprawnie zajmuje trony Anglii, Szkocji i Irlandii od 1688 roku. Posuwając się aż do stworzenia „Zjednoczonego Królestwa”, aby to uzasadnić. William z Orange był pierwszym w tej linii uzurpatorów.
Prawowita linia sukcesji dla Trzech Koron pozostaje w Domu Stuartów – nawet jeśli bezpośrednia, męska linia królewska Domu Stuartów zakończyła się w 1807 roku wraz ze śmiercią Henryka IX, kardynalnego księcia Yorku. Starsze pochodzenie Domu Królewskiego od tej daty jest dobrze udokumentowane. Ród Stuartów wywodzi się od Henrietty-Anny (1644-1670), córki króla Karola I i jej męża Filipa, księcia Orleanu i był dziedziczony przez ich spadkobierców, Dom Sabaudzki.
W wyniku małżeństw kolejnych spadkobierców przeszło ono następnie do Domu Modeny-Este, a później do Domu Wittelsbachów (Bawaria), w którym spoczywa do dziś i którego głową jest książę Franciszek.
Poniżej przedstawiono potomków księżniczki Henrietty-Anny, najmłodszej córki króla Karola I, którzy byliby de iure monarchami Domu Stuartów po śmierci króla Henryka IX i I w 1807 r:
Dom Sabaudzki (Sardynia):
Karol IV (1807-1819)
Wiktor (1819-1824)
Maria II (1824-1840) – starsza córka króla Jakuba II i VII, która została wydana za Wilhelma Orańskiego i stylizowała się na Marię II, nie należała do sukcesji de iure, jej ojciec i brat żyli w tym czasie.
Dom Este (Modena):
Franciszek I (1840-1875)
Maria III (1875-1919)
Dom Wittelsbachów (Bawaria):
Robert I & IV (1919-1955)
Albert (1955-1996)
Jego Wysokość Franciszek II (od 1996)
Muszę podkreślić, że pomimo faktu, iż żaden z tych monarchów de iure (od 1807 r.) nigdy nie zgłaszał oficjalnych pretensji do tronów Anglii, Szkocji czy Irlandii, ich prawo do urodzenia nie ulega zmianie. I zgodnie z boskim prawem królów i ich odpowiedzialnością przed Bogiem, ich dziedziczne prawo nie może być obalone lub anulowane. Gdyby przedstawiono im możliwość wstąpienia na tron swoich danych przez Boga królestw, byliby zobowiązani ją przyjąć. Jako lojalni poddani Stuartów i ich następców, nasze posłuszeństwo leży u nich. Obecnie – Jego Królewskiej Mości Królowi Franciszkowi II.
Na razie jednak, aż do ich przywrócenia, poprzez skryptowy nakaz biernego posłuszeństwa i nieoporu, nawet wobec monarchów, których nie pochwalamy, musimy być uprzejmi wobec Windsorskich uzurpatorów.
Ale zamiast wychwalać Karola jako naszego króla, powinniśmy się modlić o jego nawrócenie i wyrzeczenie. Tymczasem wznosząc nasze szklanki ku Królowi za wodą!
Modlitwa o nawrócenie Anglii:
O Mario Dziewicao Matko Boża
i nasza najłagodniejsza Królowo i Matko,
spójrz w miłosierdziu na Anglię, Twoje „wiano”
i na nas wszystkich, którzy w Tobie pokładają wielką nadzieję i ufność.
Przez Ciebie to Jezus, nasz Zbawiciel i nasza nadzieja
został dany światu; i dał nam Ciebie.
abyśmy mogli mieć jeszcze większą nadzieję.
Wstawiaj się za nami, dziećmi Twoimi, które dostałaś
i przyjęłaś u stóp Krzyża, o Matko Bolesna.
Wstawiaj się za naszymi odłączonymi braćmi, aby wraz z nami w jednej prawdziwej owczarni byli zjednoczeni z najwyższym Pasterzem,
Wikariuszem Twojego Syna.
Módl się za nas wszystkich, droga Matko, abyśmy przez wiarę owocującą w dobre uczynki wszyscy zasłużyli na to, by widzieć i chwalić Boga,
razem z Tobą, w naszym niebiańskim domu.
Amen.
Nicholas Patrick Stephen
Kardynał Wisemanz
(1802-1865)
Arkadiusz Jakubczyk
https://myslkonserwatywna.pl
[Oryginał w języku angielskim]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz