Notka o artystach z drewna struganych
…pokolenie wszelkich idoli, struganych naprędce, struganych aby zapełnić przekaz…
Pewna dziennikarka, określając się jako feministka rzekła: „ale wiocha, kto to ogląda?” Pytanie pojawia się regularnie, więc odpowiem: ja i 200 milionów ludzi na całym świecie.
No tak, 200 milionów plus feministka. Zadanie postawione, zadanie wykonane.
Koszt w sumie żaden. Bo tych kilkadziesiąt pieśniarek i pieśniarzy łatwo utrzymać za nie swoje, mała cena jeśli weźmiemy pod uwagę, że kupony można odcinać od tego co na co dzień robią, rubryki pudelków jest czym zapełniać, jakież to ważne aby grono wiernych kierować w należytym kierunku, aby w centrum zainteresowania 200 milionów plus feministka było życie owych drewnianych kukiełek. Kukiełki z kolei się godzą, życie łatwe przed nimi, wzajemnie się adorują aby przekazu dopełnić.
Tegoroczny festiwal wygrała rodowita o niecodziennej karnacji, przynależnej Szwedom Loreen. I słusznie. Po wysłuchaniu uważam, że jej należy zwycięstwo.
Ale.
Jak zerkniemy na całokształt dokonań artystki, to niewiele tego. To już nie są czasy gdzie równie kiczowata ABBA triumfy święciła. Jest jednak pewna różnica. Björn Ulvaeus z ABBY był również kompozytorem, i to jednym z większych, którzy dla równie wielkich muzykę tworzyli. Podobnie jak i Bee Gees, to nie taka zwykła pop grupa, tu podobnie wielkim kompozytorem był Barry Gibb.
Pytanie kto zawładnął Eurowizją?
Miernoty z drewna strugane nie mogąc znieść swej niemocy twórczej, różni operatorzy -dyrektorzy z poszczególnych krajów biorący udział w kreowaniu wydarzenia, dobierając artystów po uważaniu, też miernoty, czy wyżej wspomniany przekaz dla 200 milionów plus feministka.
Myślę, że to była suma wszystkich złudzeń, nadziei, świadomości własnej indolencji, a wszystko to doskonale wpisuje się w przekaz dla owych milionów plus feministka.
Jak kilka dni temu słuchałem tuza – dyrektora w Trójce, wypowiadającego się na temat Blanki, wierzyć mi się nie chciało, że można takie pierdoły opowiadać. A człek na stanowisku. Moją uwagę zwrócił również artykuł w Interii na temat tegorocznego faworyta z Fina, niejakiego Käärijä . Ileż zachwytów tam było nad pacanem w zielonym kubraczku, któremu jęzor dziwacznie „z paszczu” co i rusz umykał, taki chyba artystyczny środek wyrazu sobie chłopiec upodobał. Napisano, że „publiczność szalała”, wyśpiewując refren. Tak, refren, szalenie niemonotonny, skomplikowany, z głębokim przesłaniem.
Zaśpiewam i ja „Cha, cha, cha, cha, cha, cha, cha, ei”, chyba dobrze zrozumiałem tak przesłanie jak i głębię wypowiedzi, chyba się w słowach nie pomyliłem.
O urokach wykonawców szkoda słów strzępić. Szkoda się tym struganym światem zajmować. Pominę nawet wiodące europejskie kraje takie jak Izrael i Australia. Smaku dodaje kosz dany Wołodymyrowi. On jako artysta chciał rzec kilka słów, oni że „Eurowizja jest międzynarodowym programem rozrywkowym i podlega surowym regułom oraz zasadom ustalonym od początku jego istnienia. Jednym z fundamentów konkursu jest apolityczny charakter imprezy. Zasada ta zabrania możliwości dokonywania politycznych lub podobnych wypowiedzi w ramach konkursu”.
Domyślam się że austriacka Konczita wpisała się w przekaz, Wołodymyr już nie. Może, jakby sobie piórko w dotychczas uważane za koniec pleców miejsce włożył, co jako komikowi i artyście wypadało by- to już tak, wpisałby się. Niestety jako prezydentowi mu taki gest już nie przystoi.
O innych jak wspomniałem szkoda języka strzępić, nasza Pani Blanka wyśpiewała taką turecką w treści i brzmieniu piosenkę z lat 90, tylko biustu nieco mniej niż u wcześniejszej artystki Cleo.
Z naszego podwórka.
Mamy na szczęście jeszcze wśród młodzieży
Tu w duecie Dawid Podsiadło i Sanah
Kaśka Sochacka
Daria Zawiałow
Wspomnieć można Korteza
Ale tu… niestety cycków brak, tak zwani „kierownicy – dyrektorzy muzyczni” nie napatrzą się. A i teksty nieco do zastanowienia zmuszają. Wiem, wiem, trochę to trudne, może zbyt trudne.
Pozostałały jeszcze owe 200 milionów. Cóż… wrażeń życzę i do zobaczenia za rok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz