poniedziałek, 22 maja 2023

Rosja i Chiny mają znacznie lepsze uzbrojenie niż Zachód.

 

Rosja i Chiny mają znacznie lepsze uzbrojenie niż Zachód.


Do czego Rosja i Chiny wykorzystają swoją dominację militarną?

Ten pierwszy wygrał wojnę w Syrii i przygotowuje się do zwycięstwa na Ukrainie. Mimo usilnych starań NATO, które już na Bliskim Wschodzie poniosło porażkę przez pełnomocników dżihadystów, nie jest w stanie odwrócić rzeczywistości na polu bitwy.

Sposób myślenia byłych mocarstw kolonialnych każe im wyobrażać sobie, że Rosja i Chiny wykorzystają swoją przewagę militarną do narzucenia swojego sposobu życia reszcie świata. Ale to wcale nie jest ich intencją i tego nie zrobią.

Moskwa i Pekin nieustannie nawołują do stosowania prawa międzynarodowego. Nic więcej. Rosjanie chcą pokoju w kraju, podczas gdy Chińczycy chcą handlować wszędzie.

Wydarzenia na Ukrainie sprawiły, że zapomnieliśmy o powtarzających się od 2007 r. postulatach Rosji: domaga się ona własnych gwarancji bezpieczeństwa, w szczególności braku składowanych na terytorium sąsiada arsenałów państw trzecich. Rosja nie ma środków na obronę swoich, największych na świecie granic.

Dlatego nie może zapewnić sobie bezpieczeństwa, jeśli armie wroga gromadzą się na kilku frontach u jego granic, chyba że stosując „strategię spalonej ziemi” marszałka Fiodora Rostopchina. Taki jest sens wszystkich negocjacji w sprawie ponownego zjednoczenia Niemiec.

ZSRR był temu przeciwny, chyba że Nowe Niemcy zobowiążą się nie przechowywać broni NATO na wschodzie.

Taki był sens wszystkich negocjacji z państwami byłego Układu Warszawskiego. Taki też był sens negocjacji ze wszystkimi państwami byłego ZSRR. Moskwa nigdy nie sprzeciwiała się temu, by państwo wybrało swoich sojuszników i ostatecznie przystąpiło do NATO. Zawsze sprzeciwiała się temu, że przystąpienie do NATO wiązałoby się z instalacją natowskich zapasów broni na jej terytorium.

Moskwa nie była usatysfakcjonowana aż do 1999 roku, kiedy 30 państw członkowskich OBWE podpisało Deklarację Stambulską, zwaną „Kartą Bezpieczeństwa w Europie”, która określa dwie główne zasady:

• prawo każdego państwa do wyboru sojuszników

oraz

• obowiązek każdego państwa, aby nie zagrażać bezpieczeństwu innych, zapewniając własne.

To naruszenie tych zasad i tylko ono doprowadziło do konfliktu na Ukrainie. Taki był sens przemówienia prezydenta Władimira Putina na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w 2007 roku, gdzie potępił niewywiązywanie się z zobowiązań OBWE i ustanowienie „monopolowego” rządzenia światem.

Zachód, który uważał Rosję za kraj zbankrutowany, przyznał jej rację, ale śmiał się z jej niemocy.

Mylili się: Rosja powstała i ich wyprzedziła. Dziś wykorzystuje swoją siłę, abyśmy szanowali zasady, których przysięgliśmy przestrzegać, a nie narzuca nam swój sposób myślenia.

Od upadku Związku Radzieckiego Zachód zaniedbał zobowiązania podjęte podczas zimnej wojny w celu zbudowania „Nowego Porządku Świata”, jak to ujęli Margaret Thatcher i George Bush Senior; Nowy Porządek Świata „oparty na zasadach”, które sam Zachód zdefiniował. W ten sposób nagromadziliśmy naruszenia naszych zobowiązań, a w konsekwencji prawa międzynarodowego.

Istnieje zasadnicza niezgodność między prawem międzynarodowym, które powstało na konferencji haskiej w 1899 r., a prawem anglosaskim: prawo międzynarodowe jest konwencją pozytywną. Jest opracowywany jednomyślnie. Oznacza to, że jest akceptowany przez każdego z tych, którzy go stosują. Wręcz przeciwnie, prawo anglosaskie opiera się na zwyczaju. Dlatego zawsze stoi za ewolucją świata i uprzywilejowuje tych, którzy go zdominowali.

Od 1993 roku ludzie Zachodu zaczęli wymieniać, jeden po drugim, wszystkie międzynarodowe traktaty, aby przepisać je na prawo anglosaskie. Madeleine Albright, która wówczas reprezentowała Stany Zjednoczone pod rządami prezydenta Billa Clintona w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, była córką profesora Josefa Korbela.

Ten czeski dyplomata, który został profesorem na uniwersytecie w Denver, nauczał, że najlepszym sposobem na zdominowanie świata przez Stany Zjednoczone jest nie podbój go militarnie, ale skłonienie go do przyjęcia własnego systemu prawnego, tak jak zrobiła to Korona Brytyjska w swoim imperium. Po pełnieniu funkcji ambasadora przy ONZ Madeleine Albright została sekretarzem stanu. Kiedy prezydent George W. Bush zastąpił Billa Clintona, to adoptowana córka Josefa Korbela, Condoleezza Rice, zajęła jego miejsce po interludium Colina Powella.

21 marca 2023 r. w Moskwie prezydenci Rosji i Chin Władimir Putin i Xi Jinping uzgodnili wspólną strategię mającą zapewnić triumf prawa międzynarodowego. W ich mniemaniu jest to ani mniej, ani więcej niż demontaż wszystkiego, co osiągnęły Madeleine Albright i Condoleezza Rice.

Rosja, która w kwietniu sprawowała prezydencję w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, postanowiła przeprowadzić otwartą debatę na temat: „Utrzymanie międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa: skuteczny multilateralizm oparty na obronie zasad zapisanych w Karcie Narodów Zjednoczonych”.

Sesja, której przewodniczył rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, nie miała na celu rozpakowania brudu nagromadzonego od upadku Związku Radzieckiego, ale rozpoczęcie zmobilizowania jak największej liczby państw. W nocie ramowej (S/2023/244), rozesłanej przez Rosję przed debatą, Moskwa wyjaśniła, w jaki sposób zachodni porządek jednobiegunowy zastępuje prawo międzynarodowe.

Ostrzegł także przed rolą podmiotów pozarządowych, tzw. „NGO” w tym układzie. Podkreślił również, że uczynienie z praw człowieka kryterium dobrego rządzenia, a nie celu do osiągnięcia, zamienia je w broń polityczną i poważnie szkodzi ich poprawie. Ogólnie rzecz biorąc, trybunały międzynarodowe są używane do orzekania, co jest dobre, a nie, co jest złe.

Nie służą już do rozstrzygania sporów, ale raczej do tworzenia hierarchii; dzielić a nie łączyć. Nota zakończyła się serią pytań, w tym: „Co można zrobić, aby przywrócić kulturę dialogu i konsensusu w Organizacji Narodów Zjednoczonych, w tym w Radzie Bezpieczeństwa?

Jak najlepiej wykazać, że obecna sytuacja, naznaczona wybiórcze podejście do norm i zasad prawa międzynarodowego, w tym Karty, jest niedopuszczalne i nie może być kontynuowane?

Interwencja Sekretarza Generalnego ONZ António Guterresa z Portugalii nie pozwoliła na żaden postęp. Ograniczył się do przedstawienia przyszłego programu Organizacji Narodów Zjednoczonych. Duża liczba uczestników debaty podzieliła się następnie na trzy grupy.

Rosja pochwaliła Kartę Narodów Zjednoczonych i potępiła jej ewolucję w ciągu ostatnich trzydziestu lat.

Opowiadała się za równością wszystkich suwerennych państw i potępiała wygórowaną potęgę Zachodu i jego jednobiegunową organizację. Przypomniał, że specjalna operacja wojskowa na Ukrainie była konsekwencją zamachu stanu w Kijowie w 2014 roku i dlatego problemem nie jest Ukraina, ale sposób, w jaki prowadzimy stosunki międzynarodowe.

Mimochodem Rosja ostrzegła Sekretarza Generalnego ONZ i przypomniała mu o obowiązku zachowania bezstronności. Podkreśliła, że jeśli dokumenty kolejnych szczytów Organizacji nie będą respektować tej zasady, to zamiast łączyć świat, jeszcze bardziej go podzielą.

Grupa Przyjaciół Obrony Karty Narodów Zjednoczonych i Grupa 77 przyjęły podejście rosyjskie.

Druga grupa, złożona z ludzi Zachodu, wielokrotnie odwracała debatę od kwestii ukraińskiej, odmawiając uwzględnienia przewrotu na Majdanie, podkreślając przemoc rosyjskiej „inwazji” i powołując się na jej ludzką cenę.

Trzecia grupa strzelała ostrzejszymi strzałami. Pakistan potępił pojęcie „multilateralizmu sieciowego” jako sprzeczne z międzynarodowym porządkiem suwerennych i równych państw. Odrzucił również jakąkolwiek perspektywę „świata jednobiegunowego, dwubiegunowego, a nawet wielobiegunowego, jeśli miałby być zdominowany przez kilka ultrapotężnych państw. Etiopia i Egipt potępiły rolę aktorów niepaństwowych na świecie.

Podczas gdy Rosja i Chiny przypominały różnym delegacjom przed debatą o traktatach międzynarodowych, że Nowy Porządek Świata rażąco narusza, w tej debacie nie wspomniano o konkretnych przypadkach, z wyjątkiem Ukrainy, do której zwrócił się Zachód.

Należy jednak przewidzieć liczne roszczenia krajów spoza Zachodu, tj. rządów reprezentujących 87% światowej populacji.

A zatem:

• Finlandia zobowiązała się na piśmie w 1947 r. do zachowania neutralności. Jej członkostwo w NATO jest zatem naruszeniem jej własnego podpisu.

• Państwa bałtyckie zobowiązały się na piśmie, gdy zostały utworzone w 1990 r., do zachowania pomników ku czci ofiar Armii Czerwonej. Zniszczenie tych pomników jest więc naruszeniem ich własnego podpisu.

• Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła Rezolucję 2758 25 października 1971 r., uznając, że to Pekin, a nie Tajwan, jest jedynym prawowitym przedstawicielem Chin. W rezultacie rząd Czang Kaj-szeka został usunięty z Rady Bezpieczeństwa i zastąpiony przez rząd Mao Zedonga. Dlatego np. ostatnie manewry chińskiej marynarki wojennej w Cieśninie Tajwańskiej nie stanowią agresji przeciwko suwerennemu państwu, ale swobodne rozmieszczenie jego sił na jego własnych wodach terytorialnych.

• Traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej z 1968 r. zobowiązał państwa sygnatariuszy do nieprzekazywania broni jądrowej krajom trzecim. Jednak w ramach NATO Stany Zjednoczone przekazały taktyczne (nie strategiczne) bomby atomowe do niektórych swoich baz zamorskich. Ponadto szkolą zagraniczny personel wojskowy w zakresie ich używania. Jest to naruszenie własnego podpisu przez Stany Zjednoczone, a także przez Niemcy, Belgię, Włochy, Holandię i Turcję.

Ostatecznie tym, czego „Zachód” powinien się obawiać ze strony Rosji i Chin, jest to, że zmuszą Zachód do bycia sobą i dotrzymywania danego słowa.

https://www.voltairenet.org/article219244.html

Judasz
https://sensorium.neon24.org

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...