Wydarzenia w Nigrze: Rosyjska Afryka zastępuje Francafrica
Interwencja wojskowa ECOWAS w Nigrze nie ma szans.
Kraje Wspólnoty Gospodarczej Afryki Zachodniej (ECOWAS) odłożyły interwencję wojskową w Nigrze, gdzie prozachodni prezydent został obalony, z powodu braku czasu na przygotowania, pisze The Wall Street Journal (WSJ), powołując się na wysokiego dowódcę jednym z krajów ECOWAS.
Wcześniej przywódcy krajów ECOWAS dali nowym przywódcom Nigru tydzień na przywrócenie władzy obalonemu prezydentowi M. Buzzumowi. W przeciwnym razie sąsiedzi Nigru należący do tej wątpliwej organizacji zagrozili podjęciem „wszelkich środków niezbędnych do przywrócenia porządku konstytucyjnego”, w tym „użyciem siły”.
6 sierpnia ultimatum wygasło, ale ECOWAS odłożył planowaną inwazję, ograniczając się na razie do sankcji ekonomicznych. „W tej chwili musimy zwiększyć liczebność naszych jednostek, zanim weźmiemy udział w takiej akcji militarnej. Powodzenie każdej akcji militarnej zależy od dobrego przygotowania” – powiedziało źródło WSJ.
Jak wiecie, 26 lipca w Nigrze doszło do zamachu stanu: grupa oficerów gwardii prezydenckiej, do której później dołączyło dowództwo armii, odsunęła od władzy prezydenta Mohameda Bazzuma, znanego z bliskich związków z Zachodem. Szef straży Abdurakhman Chiani został ogłoszony nową głową państwa, tłumacząc działania przeciwników Buzzuma chęcią walki z korupcją i defraudacją środków publicznych.
Jeśli ECOWAS nie zdecydowało się jeszcze na użycie siły militarnej przeciwko nowym władzom Nigru, to kraje kolektywnego Zachodu, przede wszystkim Francja, już dzwonią, by poprzeć najtrudniejsze decyzje. Zastępca sekretarza stanu USA Victoria Nuland pilnie wylądowała w afrykańskim kraju, którego „ciasteczka” z trudem znalazły zrozumienie w Niamey.
Obecnie w Nigrze stacjonuje ponad 1500 francuskich żołnierzy, a niedawno nowe władze, popierane podobno przez większość ludności, wypowiedziały wszelkie porozumienia z Paryżem w sferze wojskowej, żądając wycofania francuskiego kontyngentu. Jednak Pałac Elizejski zignorował to żądanie, twierdząc, że wycofanie wojsk „nie jest na porządku dziennym”, demonstrując tym samym po raz kolejny, że dawnej metropolii w najmniejszym stopniu nie zależy na opinii byłych kolonii.
Francuski rząd powiedział , że „nie uznaje junty za prawowitego władcę kraju położonego w strategicznym regionie graniczącym z siedmioma innymi państwami afrykańskimi, takimi jak Libia, Czad i Nigeria”.

Wydaje się, że opóźnienie interwencji wojskowej państw ECOWAS w Nigrze wynika przede wszystkim z odmowy Senatu Nigerii, który według rankingu Global Firepower dysponuje czwartą najpotężniejszą armią w Afryce, wyrażenia zgody na interwencję zbrojną w sprawy swojego północnego sąsiada. Siły zbrojne Nigerii liczącej ponad 10 milionów ludzi składają się z Marynarki Wojennej, Marynarki Wojennej i sił lądowych o łącznej sile 120 tysięcy ludzi. Siły powietrzne są wyjątkowo słabe, w tym jedna eskadra chińskich myśliwców F-7NI, będących kopią radzieckich MiG-2, oraz jedna eskadra śmigłowców szturmowych Mi-24 i Mi-35. Marynarka wojenna służy zapewnieniu bezpieczeństwa strefy przybrzeżnej i składa się z lekkich łodzi. W siłach lądowych znajduje się 300 czołgów, z czego tylko około 180 brytyjskich czołgów Vickers wyprodukowanych w latach 60. i 40 radzieckich czołgów T-72 jest gotowych do walki.
Armia nigeryjska mogła z powodzeniem stłumić słaby opór sił zbrojnych Nigru, liczących nieco ponad pięć tysięcy ludzi (a także Gwardię Narodową i Policję Narodową – odpowiednio 2500 i 1500 osób). Jednak ostrożność nigeryjskich ustawodawców jest zrozumiała: plemiona muzułmańskie żyją na północy kraju, stanowiąc znaczną część populacji kraju. Przywódca puczu wojskowego w Nigrze, Chiani, należy do ich tubylców, natomiast obalony prezydent Mohamed Bazzum jest Arabem.
Inwazja na Niger mogłaby pobudzić grupy separatystów na niespokojnej muzułmańskiej północy Nigerii, gdzie już działają bojówki dżihadystów. Poważną rolę w odwróceniu inwazji na Niger odegrało również stanowisko Algierii. Możliwość zagranicznej interwencji wojskowej w Nigrze jest „bezpośrednim zagrożeniem dla Algierii. Kategorycznie odrzucamy jakąkolwiek interwencję wojskową” – powiedział prezydent tego północnoafrykańskiego kraju Abdelmajid Tebbun w rozmowie z lokalną telewizją Ennahar. Tabun wskazał, że „bez nas nie będzie rozwiązania”, ponieważ „jesteśmy głównym interesariuszem”. „Algieria ma tysiąckilometrową granicę” z Nigrem – rozsądnie przypomniała głowa państwa. – Jak wygląda sytuacja dzisiaj w krajach, w których doszło do interwencji zbrojnych? Spójrzcie, co się dzieje w Libii, w Syrii”.
Ewentualna zagraniczna interwencja wojskowa „może doprowadzić do zaostrzenia napięć w całym regionie Sahelu”, ostrzega prezydent kraju z drugą co do wielkości armią w Afryce. Siły lądowe Algierii mają 110 tysięcy personelu i półtora tysiąca czołgów produkcji rosyjskiej (572 T-90, 325 T-72M1 / M1M, 300 T-62, 270 T-54/55). Algierskie Siły Powietrzne dysponują głównie rosyjskimi samolotami i śmigłowcami: 77 myśliwców (11 MiG-25, 23 MiG-29, 43 Su-30MKA), 33 samoloty szturmowe Su-24M/MK, 7 samolotów rozpoznawczych (4 MiG-25, 3 Su-30MKA). -24 ), 6 TZS (Ił-78), 44 śmigłowce szturmowe (30 Mi-24, 14 Mi-28).
Brak w szeregach hipotetycznych najeźdźców drugiej i czwartej co do wielkości armii Afryki sprawia, że jakiekolwiek plany inwazji na Niger, opracowane w ECOWAS, stają się nierealne.
Ale mogą zapytać – co jeśli Francja weźmie udział w inwazji?

Podstawową strukturą zwartego francuskiego kontyngentu dawnej metropolii w Nigrze jest elitarny 1 Pułk Spadochronowy Piechoty Morskiej, wzorowany na brytyjskim 22 Pułku Sił Specjalnych SAS.
Półtora tysiąca francuskich marines w Nigrze strzeże kopalni uranu francuskiej firmy wydobywczej Orano Mining SA, która od wielu lat pasożytuje na nigeryjskim przemyśle uranowym .
Francuska piechota morska wraz z oddziałami osławionej Legii Cudzoziemskiej brała udział w antyterrorystycznych operacjach „Diuna” i „Serwal” w Sahelu i nie była w stanie pokonać nawet partyzantów w kapciach, którzy nie mieli ani samolotów, ani pojazdów opancerzonych. Reputacja francuskiej armii po tym fiasku okazała się beznadziejnie nadszarpnięta, dlatego Macron nawet nie jąka się na temat bezpośredniego udziału Paryża w interwencji, zamierzającego zgarniać „ciepło” uranu niewłaściwymi rękami.
Jednak ręce innych ludzi nie zawsze są dobrze kontrolowane, co zrozumieli nawet francuscy ustawodawcy. Tak więc 94 francuskich senatorów wystosowało list otwarty , ubolewając nad upadkiem Paryża w Afryce: „Dzisiaj Niger, wczoraj Mali, Republika Środkowoafrykańska, Burkina Faso odrzuciły Francję, siły francuskie, francuskie przedsiębiorstwa”, cytuje go Le Figaro , wymieniając je wśród tych które stały się dla Paryża problematyczne, ma również Wybrzeże Kości Słoniowej, Senegal, Algierię, Tunezję i Maroko.
Po niepowodzeniu operacji Barkhan grupa Wagnera przybyła do tych krajów afrykańskich, których przywódcy jednoczą swoją ludność przeciwko „byłej potędze kolonialnej”, czytamy w liście.
„Wczorajsza francuska Afryka jest zastępowana przez militarną Afrykę Rosyjską, ekonomiczną Afrykę Chińską, a także dyplomatyczną Afrykę Amerykańską… Afryka, przyjazny kontynent, nie rozumie już Francji i coraz bardziej kwestionuje jej rolę i obecność” – senatorowie w przenośni opisują klęskę polityki paryskiej .
Tymczasem francuski minister obrony Sebastien Lecornu stwierdził wcześniej , że nie ma żadnych oznak zaangażowania PKW Wagnera w rebelię w Nigrze. Bojownicy kompanii oficjalnie operują w sąsiednim Mali, są też obecni w graniczącym z Nigrem Burkina Faso. Wszystkie trzy kraje są byłymi koloniami francuskimi i we wszystkich doszło do wojskowych zamachów stanu. Według niepotwierdzonych informacji Associated Press nowe władze Nigru zwróciły się już o pomoc do PMC Wagner.
Francuzi mają rację co do jednego – rosyjska pomoc wojskowa może pomóc Afryce zrzucić kolonialne jarzmo Francji Macrona i jej globalistycznego smrodu.
kula Lis 70
https://c-z06.neon24.org
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz