Są dane o urodzeniach w 2023 r. Gorsze od najgorszej prognozy.
Według wstępnego szacunku GUS, w 2023 r. urodziło się w Polsce 272 tys. dzieci. Konkretnie: tyle mieliśmy urodzeń żywych. To najmniej przynajmniej od końca drugiej wojny światowej.

Pierwszy raz w tym okresie liczba urodzeń zjechała poniżej 300 tys. (choć po prawdzie możliwe, że stałoby się tak już w 2022 r., gdyby nie większa liczba porodów uchodźczyń z Ukrainy). Dla porównania, w 2022 r. na świat przyszło w Polsce około 305 tys. dzieci, w 2021 r. 331,5 tys., a w 2020 r. ponad 355 tys.


Gorzej od najgorszych prognoz
Dane o 272 tys. urodzonych dzieciach w Polsce są nie tylko najsłabsze w historii, ale gorsze nawet niż wynikało z niskiego wariantu prognozy demograficznej GUS z 2023 r. Zakładała ona, że w tym pesymistycznym scenariuszu na świat przyjdzie ok. 291,6 tys. dzieci. Nie ma co nawet wspominać o głównym (średnim) wariancie, mówiącym o blisko 302 tys. urodzeń.

Ostatni rok, w którym liczba urodzeń w Polsce była większa niż:
1 mln – 1930;
900 tys. – 1932
800 tys. – 1938
700 tys. – 1984
600 tys. – 1987
500 tys. – 1992
400 tys. – 2017
300 tys. – 2022
200 tys. – ? (2027?)#demografia_polska— Krzysztof Mamiński (@KMaminski) January 31, 2024
Fatalnie liczby wyglądają też np. na tle prognoz sprzed raptem kilku lat. Przykładowo, gdy w 2016 r. ruszał program 500 plus, rząd – powołując się m.in. na ówczesną prognozę GUS – zakładał, że w 2023 r. urodzi się w Polsce ponad 366 tys. dzieci. Ba, tamta prognoza GUS zakładała, że nawet w niskim wariancie i bez 500 plus na świat przyjdzie w 2023 r. ponad 308 tys. dzieci.

Grudzień najgorszym miesiącem w historii
Z danych GUS wynika także, że w samym grudniu 2023 r. urodziło się w Polsce 18,9 tys. dzieci. To oznacza, że grudzień był najgorszym w historii (!) miesiącem pod względem liczby urodzeń. Jeszcze nigdy w Polsce nie przyszło na świat w trakcie jednego miesiąca mniej niż 20 tys. dzieci. Poprzedni negatywny „rekord” wynosił 20,8 tys. i pochodził z kwietnia 2023 r.
Najmniej zgonów od 2017 r.
GUS poinformował także, że według jego wstępnych szacunków zmarło w Polsce w 2023 r. około 409 tys. osób. To najmniej od 2017 r. – w latach 2020-2022 śmiertelność w Polsce była znacznie wyższa z powodu pandemii COVID-19 [jasne… – admin]. Dane za 2023 r. wskazują już na powrót do „stabilnego” poziomu. Ba, dane są wręcz symbolicznie lepsze od tych z 2018 r. (414,2 tys. zgonów) i 2019 r. (409,7 tys. zgonów).
Według szacunku @GUS_STAT, w 2023 r. zmarło w Polsce 409 tys. osób. To mniej nie tylko niż w latach 2020-2022 (pandemia), ale i 2018-2019. Mniej niż w optymistycznym wariancie prognoz GUS. Ciekawe. Przypadek, lepsze zdrowie, mniej np. grypy, echo przedwczesnych zgonów w pandemii? pic.twitter.com/qmcvRVXwxm
— Mikołaj Fidziński (@MikolajFidzinsk) January 31, 2024
Ważna nie tylko liczba urodzeń
Spadająca liczba urodzeń to oczywiście zła wiadomość dla stanu ludności Polski – a to ważne choćby dla potencjału naszej gospodarki. Niemniej z tym, że ta liczba idzie w dół, w krótkim okresie już niewiele da się zrobić – to bowiem m.in. efekt tego, że po prostu mamy coraz mniej kobiet w wieku rozrodczym. Obecnie jest ich w Polsce już poniżej 8,7 mln. Dla porównania, w 2018 r. było ich 9 mln, w 2010 r. 9,5 mln, w 2002 r. 10 mln. W kolejnych latach czeka nas dalszy spadek.
Tym, na co (być może) dałoby się oddziaływać to tzw. wskaźnik dzietności, czyli w największym skrócie liczba dzieci rodzonych przeciętnie przez jedną kobietę. Gdyby ten wzrósł, można byłoby spowolnić proces spadku liczby rodzących się w Polsce dzieci (drugim czynnikiem mogłoby być wysokie saldo migracji do Polski [o czym marzą parchy z GW – admin]). Wskaźnik dzietności musiałby naprawdę eksplodować, żeby trend spadkowy liczby urodzeń całkiem odwrócić.
W każdym razie na to się zdecydowanie nie zanosi. W ostatnich latach wskaźnik dzietności wręcz spadał. W 2022 r. wyniósł 1,26. Wcześniej niższy był w 2005 r. Co więcej, wstępne szacunki wskazują, że w 2023 r. mógł on spaść nawet poniżej 1,2, do poziomu najniższego w historii.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz