wtorek, 16 kwietnia 2024

Lasy „Państwowe” to instytucja agenturalna.

 tekst: Harakiri

Lasy „Państwowe” to instytucja agenturalna. Straciłem do leśników cały sentyment i dziś mam ich za wrogów Polski tak jak i trepów, policję, księży, dziennikarzy, lekarzy (o politykach nie wspominając). Tam, u leśnych nie ma sercem Polaków, a i pochodzeniem też już nie.

Na Pomorzu niecałe siedem lat temu wichura zniszczyła tysiące hektarów lasu. W moim nadleśnictwie, w najbliższej okolicy połowa lasu przetrwała. Od razu rzucili się na niego, żeby go wycinać, gdy jeszcze wiatrołomy obok leżały. Trzy lata potem tak zaplanowali dziesięcioletni plan pozyskiwania drewna, żeby wyciąć wszystko co jeszcze pozostało. 700 hektarów na przestrzeni ponad ośmiu kilometrów. Sosny lat 140! Drzewostany ochronne, drzewa z dziuplami itp. wszystko niepodlegające wycince według obecnego prawa!!! Interesujące jest gdzie trwa taka wycinka – teren przylegający do rzeki do którego równolegle przebiega linia połączonych ciekami wodnymi i bagnami jezior. I tak przez dość długi odcinek województwa pomorskiego i trochę kujawsko-pomorskiego. Zupełnie jakby nawałnica wyczyściła pod coś teren, a oni dokańczali to co się ostało. W latach głębokiego PRLu odbywały się tam jakieś manewry? W każdym bądź razie były nawet czołgi w lesie. Miejscowi je widzieli ale nikt im nie powiedział co i jak. W jednej z leśniczówek przebywał Kiszczak. Wydało się latach dopiero. Bywało, że Rosjanie (żołnierze) blokowali drogi i nie można było dostać się na skróty do niektórych wsi. Potem na lata nastał spokój. Aż do niedawna. Kilka lat po nawałnicy wojskowe znaki na drogach przy mostach na krajowej „berlince” nr 22 (obecnie żmudnie i wyjątkowo dokładnie remontowanej)! Co tam wojsko szukało na tych ponawałnicowych zrębach i w resztakch lasu? W 2017 wyciągali drewno z rzeki swoim sprzętem, to wiem. A w następnych latach? Duda non stop tutaj przyjeżdża. Z samorządowcami, (bądź co bądź z PO) czasu nie spędza, ale mógłby. On woli leśników… Po co tu tyle przylatuje? Były zdjęcia w lokalnych mediach jak łaził po lesie. Miejscowi leśnicy mają pierdolca na punkcie ukraińców. Walą na ten temat syfu na swoje fejsbuki, nie wiem po co. Sami piszą, że teren tej części nadleśnictwa, o którym wspominam jest monitorowany „ze względu na działania wywiadowcze Federacji Rosyjskiej”, nawet jednemu sołtysowi kazali na stronie sołectwa opublikować list z taką treścią. Ale jak im się powie w twarz, że prowadzone tamże wycinki nie są zgodne z obowiązującym w Polsce prawem i mają charakter militarny to wyzywają od ruskich onuc i nie dadzą już spokoju gdy zobaczą w lesie. Serio tutaj jest coś nie tak. Pracownicy nadleśnictwa na swojej stronie chwalili się szkoleniem (tak, władze ich wysłały!) na strzelnicy! Jeden z leśników z bronią jeździ po lesie. Krótką, nie sztucerem. Nigdy czegoś takiego nie widziałem, mimo że jeden bezdomny recydywista koczował w tej okolicy na wyspie na środku jeziora i kawał xuya z niego był, to nikt z bronią wtedy tu nie łaził poza myśliwymi.

Słuchy dochodzą, że podobne jaja dzieją się w lasach na Podkarpaciu, Podlasiu, Warmii i Mazurach. Coś wam to mówi? – granica z Ukrainą, Białorusią i Rosją!

A po co był zakaz wstępu do lasu podczas plandemii? Chowano w lasach broń. Nikt bez powodu nie obstawiałby wszystkich dróg do lasów policją. Nie wierzcie to. Jaki wirus? W lesie?

Na rzekach i jeziorach zawsze były podczas wojen linie obrony. Gdy nie ma lasu to jedna strona może rozmieścić artylerię, nic jej nie zawadza podczas ostrzału, a i czołgi się swobodnie poruszają ale też i z drugiej strony to wroga łatwo z góry widać na pustkowiu i można go zbombardować wtedy w piździet.

Będzie wojna. Już jest wszystko przybite, niestety.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...