wtorek, 16 kwietnia 2024

Nadejście państwa policyjnego w Ameryce

 

  1. Nadejście państwa policyjnego w Ameryce

    Gwardia Narodowa i policja stanowa patrolują obecnie metro w Nowym Jorku, próbując coś zrobić z eksplozją przestępczości. Częścią tego są kontrole bagażu i nowy nadzór wszystkich pasażerów. Żadnego ustawodawstwa, żadnej debaty, tylko edykt burmistrza.

    Wielu obywateli korzystających z tego systemu transportu mogłoby to z radością przyjąć. To miasto o ścisłej kontroli broni i nikt nie jest pewien, czy ma prawo się bronić. Kupcy byli nękani, a nawet aresztowani za próby zaprzestania grabieży i rabunków we własnych sklepach.

    Wiadomość została wysłana: Tę pracę może wykonać tylko policja. Czy to zrobią, czy nie, to już inna sprawa.

    Sprawy w metrze stały się szalone. Jeśli dobrze to wiesz, możesz podróżować bezpiecznie, ale odwiedzający miasto, którzy wsiądą do niewłaściwego pociągu w niewłaściwym czasie, narażają się na poważne ryzyko.

    W rzeczywistości mamy gwarancję, że zakończy się to jedynie konfiskatą noży i innych rzeczy, które ludzie noszą, aby się chronić, jednocześnie pozostawiając prawdziwym przestępcom jeszcze większą swobodę żerowania na obywatelach.

    Osoby przestrzegające prawa będą cierpieć, a przestępców będzie coraz więcej. To nie skończy się dobrze.

    Kiedy odsuniemy się od szczegółów, mamy do czynienia z początkiem prawdziwego państwa policyjnego w Stanach Zjednoczonych. Zaczyna się dopiero w Nowym Jorku. Gdzie Straż zostanie następnie rozmieszczona? Gdziekolwiek jest to możliwe.

    Jeśli przestępstwo jest wystarczająco poważne, obywatele z radością je przyjmą. W większości czasów i miejsc musiało tak być, że kiedy pojawia się państwo policyjne, ludzie wiwatują.

    Każdy z nas będzie miał własne historie o tym, jak do tego doszło. Niektórzy mogą zacząć od uchwalenia Patriot Act i utworzenia Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego w 2001 roku. Niektórzy skupią się na kontroli broni i odbieraniu obywatelom prawa do obrony.

    Moja własna wersja wydarzeń jest bliższa w czasie. Zaczęło się cztery lata temu w tym miesiącu od blokad. To właśnie zrujnowało zdolność społeczeństwa obywatelskiego do funkcjonowania w Stanach Zjednoczonych. Wszystko, co wydarzyło się od tego czasu, następuje jak jedno domino przewracające się za drugim.

    To idzie tak:

    1) blokada,

    2) utrata kompasu moralnego i szerzenie się samotności i nihilizmu,

    3) zamieszki wynikające z frustracji obywateli, 4) nieobecność policji z powodu hejtu ideologicznego,

    5) wzrost niekontrolowanej imigracji/uchodźców,

    6) epidemię zachorowań na skutek nadużywania środków odurzających i innych,

    7) przedsiębiorcy uciekają z miasta

    8) miasta popadają w ruinę, a to skutkuje

    9) większy nadzór i państwo policyjne.

    Etap dziesiąty to plądrowanie wolności i samej cywilizacji.

    Nie dzieje się tak w każdym momencie historii, ale wydaje się, że jest to solidny zarys tego, co wydarzyło się w tym przypadku. Cztery lata to bardzo krótki okres, aby zobaczyć, jak to wszystko się rozwinęło. Ale faktem jest, że Nowy Jork był mniej więcej cywilizowany zaledwie cztery lata temu. Nikt nie mógł przewidzieć, że nastąpi to tak szybko.

    Ale kiedy nastąpiły blokady, wszystkie zakłady się skończyły. Tutaj mieliśmy politykę, która w najbardziej bezpośredni sposób deptała wszystkie wolności, które uważaliśmy za oczywiste. Szkoły, firmy i kościoły zostały zamknięte, stosując różne środki egzekwowania prawa. Cała siła robocza została podzielona na niezbędną i nieistotną, a panowało powszechne zamieszanie co do tego, kto dokładnie był odpowiedzialny za wyznaczanie i egzekwowanie tego.

    Poczułem się wtedy jak w stanie wojennym, jakby całe normalne prawo cywilne zostało zastąpione czymś innym. Że coś miało związek ze zdrowiem publicznym, ale działo się wyraźnie więcej, bo nagle nasze posty w mediach społecznościowych zostały ocenzurowane i proszono nas o zrobienie rzeczy, które nie miały sensu, jak na przykład założenie maski przed wirusem, który wymykał się maseczce i chodzić tylko w jednym kierunku między alejkami spożywczymi.

    Ogromna część pracowników umysłowych pozostała w domu – wraz z dziećmi – aż do czasu, gdy stało się to nie do zniesienia. Miasto stało się miastem duchów. Większość amerykańskich miast była taka sama.

    W miarę upływu miesięcy klęski jeńców wypuszczano z domów na lato, aby zaprotestować przeciwko rasizmowi, ale nie z innego powodu. Aby to usprawiedliwić, te same władze zajmujące się zdrowiem publicznym stwierdziły, że rasizm to wirus tak samo zły jak Covid-19, dlatego jest dozwolony.

    Protesty przerodziły się w zamieszki w wielu miastach, a policji pozbawiano środków i zniechęcano ją do jakichkolwiek działań w tej sprawie. Mieszkańcy z przerażeniem patrzyli, jak płoną śródmieścia, a szaleńcy na punkcie narkotyków przejmują całe dzielnice miast. To było tak, jakby całemu społeczeństwu odebrano wszelkie standardy przyzwoitości.

    Tymczasem na konta bankowe obywateli wpływały duże czeki, co przeczyło wszelkim normalnym oczekiwaniom gospodarczym. Jak ludzie mogą nie pracować i zapełnić swoje konta bankowe większą ilością gotówki niż kiedykolwiek wcześniej? Weszło nowe prawo, które nie wymagało nawet płacenia czynszu. Jak dziwne to było? Nawet pożyczki studenckie nie musiały być spłacane.

    Jesienią przerwa w zamknięciu dobiegła końca i wszystkim nakazano wrócić do domu. Ale tym razem mieli zadanie do wykonania: mieli głosować. Nie w lokalach wyborczych, bo pójście tam spowodowałoby jedynie rozprzestrzenienie się zarazków, tak przynajmniej twierdziły media. Kiedy w końcu ogłoszono wyniki głosowania, to głosy korespondencyjne przechyliły wybory na korzyść partii opozycyjnej, która w rzeczywistości chciała dalszych blokad i ostatecznie narzuciła obowiązek szczepień całej populacji.

    Nowa partia sprawująca kontrolę odnotowała duże ruchy ludności z kontrolowanych przez siebie miast i stanów. Miałoby to duży wpływ na wzorce głosowania w przyszłości. Ale mieli plan. Otworzyliby granice dla milionów ludzi pod pozorem opieki nad uchodźcami. Te nowe, ciepłe ciała z czasem staną się wyborcami i z pewnością będą liczyć na spis powszechny, gdy nadejdzie czas ponownego podziału władzy politycznej.

    W międzyczasie rdzenna ludność zaczęła borykać się z problemami zdrowotnymi wynikającymi z nadużywania substancji psychoaktywnych, powszechnej depresji i demoralizacji, a także uszkodzeń spowodowanych szczepionkami. To zwiększone uzależnienie od instytucji, które w pierwszej kolejności spowodowały problem: establishmentu medycznego/naukowego.

    Wzrost przestępczości wypchnął małe firmy z miasta. Ledwo przeżyli blokady, ale z pewnością nie przetrwali epidemii przestępczości. Podważyło to bazę podatkową miasta i umożliwiło przestępcom przejęcie dalszej kontroli.

    Te same miasta stały się sanktuariami dla fal migrantów plądrujących kraj, a partyzanccy burmistrzowie faktycznie wykorzystywali pieniądze z podatków, aby zapewnić najeźdźcom zakwaterowanie w ekskluzywnych hotelach w imię współczucia dla nieznajomego. Choć wydaje się to niewiarygodne, wypędzono obywateli, aby zrobić miejsce szalejącym hordom migrantów.

    Ale wraz z tym oczywiście przestępczość wzrosła jeszcze bardziej, wzbudzając gniew obywateli i dając pretekst do wprowadzenia państwa policyjnego w postaci Gwardii Narodowej, której zadaniem jest teraz rozprawienie się z przestępczością w systemie transportowym.

    Jaki jest następny krok? Prawdopodobnie już tu jest: masowa inwigilacja i cenzura oraz stale rosnąca władza policji. Towarzyszyć temu będą dalsze ruchy ludności, gdyż ci, którzy mają na to środki, uciekną z miasta, a nawet z kraju i pozostawią go, aby wszyscy inni cierpieli.

    Kiedy opowiadam tę historię, wszystko to wydaje się nieuniknione. Nie jest. W każdym momencie można było to zatrzymać. Mądrzy i rozważni przywódcy polityczni mogli od początku przyznać się do błędu i wezwać kraj do ponownego odkrycia wolności, przyzwoitości i różnicy między dobrem a złem. Ale ego i duma powstrzymały to, co się wydarzyło, i pozostały nam konsekwencje.

    Władza staje się coraz większa, a społeczeństwo obywatelskie coraz mniej zdolne do radzenia sobie w dużych ośrodkach miejskich. Katastrofa ma miejsce w czasie rzeczywistym i jest łagodzona jedynie przez wzrost na giełdzie i system finansowy, który jeszcze nie uległ całkowitemu rozpadowi.

    Czy jesteśmy w środkowej fazie całkowitego upadku, czy też w punkcie, w którym społeczeństwo i ludzie na stanowiskach kierowniczych zmądrzeją i postanowią położyć kres spadkom? Trudno to wiedzieć. Ale tyle wiemy: istnieje rosnąca grupa ruchu oporu, która ma dość i nie chce siedzieć i patrzeć, jak ten wspaniały kraj zostaje złupiony i przejęty przez wszystko, czemu miał zapobiec.

    https://www.zerohedge.com/political/coming-police-state-america

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...