„Wojna więc musi trwać i chodzi jedynie o to, aby jej koszty przerzucić na Europejczyków”.
Chyba tak, chyba najbardziej trafne stwierdzenie.
„Prawdopodobnie prezydent Donald Trump i jego ekipa zdają sobie sprawę z tego, że Rosjanie nie pozwolą Amerykanom na bezkarne plądrowanie Ukrainy, której raczej powinni wypłacić reparacje za wplątanie jej do ich wojny.”
To być może. Niemniej być może:
a) te metale ziem rzadkich, już dawno oddano przez Zel-iego „Brytyjczykom” lub „bidenowcom” w żymskiej czapce,
b) te metale ziem rzadkich to jakiś rodzaj „oferowania komuś Niderlandów”, przez nikogo zbyt poważnie nie traktowane. Rosja chyba nawet tego nie podnosi w negocjacjach.
Trump jakby przyjął manierę mniej więcej – zachowując świadomość wszelkich różnic i nikomu nie przygadując - Chruszczowa, Adolfa, Idi Amina i last i jednak chyba rzeczywiście least we wspomnianym towarzystwie Korwina-M: „jestem dużym dzieckiem, szczerym to bólu, czasem kierującym się emocjami, liczcie się ze mną”. To i kieruje (on lub jego szefowie) percepcję społeczeństw na pomysły quasidziecinne, choć jak widać dające skutki w postaci ceł: metale ziem rzadkich (być może), przyłączenie Kanady ….
„Możliwe więc, że amerykańska propozycja rozejmu jest jedynie próbą zastawienia pułapki na Rosję, aby w oczach światowej opinii publicznej przedstawić ją jako rozbójnika, który lubuje się w przemocy i nie chce pokoju.”
Od dawna Rosja kreowana jest na rozbójnika. Teraz któryś z trumpowców, Rubio, przyznaje, że to „proxy war” miedzy US i Rus, nie potępili Rosji w ONZ….. Być może jednak, odstąpienie od prymitywnej antyrosyj propagandy, nie ma na celu zakończenie wojny, lecz pewne zmiany w tej wojnie.
Jeśli wojna ma być na koszt Europy, Trump/jego szefowie kreujący wierzenia społeczeństw, chcą powiedzieć: starałem sie zakończyć wojnę , a Europa i Rosja nie chcą etc….
YN1