niedziela, 6 kwietnia 2025

Lupinka zrozumiała iż Ardaban opowiada legendy, a wszak nie to było przedmiotem jej ciekawości.

 Ot, tak, dla przykładu, aby zilustrować intencje autorów tek powiedzmy pracy.

Dalszy ciąg tego rozdziału:

Lupinka zrozumiała iż Ardaban opowiada legendy, a wszak nie to było przedmiotem jej ciekawości.
– Ardabanie drogi – rzekła – to, co powiadacie, zajmujące jest niezmiernie, ale dumałam, co prawić będziecie o życiu węży, o ich obyczajach, a przede wszystkim o tym, jak leczyć należy żmijowe ukąszenia.
– Czy sądzisz, że wiedza medyka może być udziałem takich małych dziewczynek, jak ty?
– Wujku Ardabanie – mała worożycha przeszła na ton poufały – możem nieduża i niedorosła, ale moje lata nieliczne nie przeszkadzają mi pomagać w pracy cioci Dosi od wielu lat. I węże najprzeróżnistsze łapię wraz z nią, choć doić ich samej mi jeszcze nie wolno.
– Przedziwne z ciebie dziecko – westchnął król nauk – chyba jednak będę musiał zaspokoić ciekawośc twą w materii wężowej. No dobrze. Zacznijmy od kobry. Wąż ten liczy sobie sześć łokci długości, jak ten, którego oglądałaś. Czasem dochodzi do ośmiu, ale rzadko. Żyje na równinach, w dżungli i na otwartej przestrzeni, w rejonach zamieszkałych przez ludzi, gdzie czyni pożyteczną robotę, albowiem przy ludziach są szczury i inne szkodniki, którymi kobra się żywi, polując głównie nocą. Zjada także ropuchy i żaby, ptaki i inne węże. Jak wiesz, niektóre węże znoszą jaja, inne rodzą żywe potomstwo. Kobry wylęgają się z jaj.
Jad kobry działa dwojako. Paraliżuje i rozkłada krew, coby trucizna działała szybciej. Dlatego medycy używają rozcieńczonego jadu wężowego dla przyspieszenia i wzmocnienia działania innych leków. Wszak wąż jest u Greków symbolem leczenia człowieczych niedomagań.
– Czy jest jakaś odtrutka na jad kobry?
Ardaban spojrzał na dziecko badawczo.
– Nie ma. Ale ukąszonemu pewnymi środkami można pomóc, by jego własna krew przezwyciężyła truciznę. Do takich leków należy kurkuma, jak powiada jedna z ksiąg Ajurwedy.
– Co to jest Ajurweda?
– Jest to nazwa wszelkich starożytnych zapisów dotyczących leczenia w zgodzie z wszechmocną Naturą.
– Do czego jeszcze można użyć jadu kobry?
– Niektórzy szaleńcy wprowadzają się w stan euforii za pomocą jadu wyciśniętego z młodej kobry i płacą zań duże pieniądze zaklinaczom wężów.
– Co to za ludzie, ci zaklinacze?
– O tym opowiem ci kiedy indziej. Teraz chciałaś posłuchać o wężach. Drugi wąż zaliczany do najgroźniejszych to krait, albo karait. Jest on cienki i niepozorny, krótszy od kobry. Długość jego nie przekracza trzech stóp. W dzień leniwy i spokojny, można go nawet delikatnie gołymi dłońmi podjąć z ziemi, gdy zwinięty w kłębek wyleguje się na ścieżce. W nocy staje się napastliwy. Zjada przede wszystkim inne węże, także własnego rodzaju, płazy i jaszczurki. W obliczu zagrożenia głośno sapie i jak musi, to i ukąsi. Rana nie jest bolesna i z początku można się omylić co do zatrucia jadem. Ugryziony z czasem nie może oddychać ani poruszać się i umiera przez zaduszenie. Można próbować ratować ofiarę, wdmuchując mu powietrze do płuc, ale do tego potrzebnych jest kilka osób, by się przy tym zmieniały, aż życiowe soki człowieka strawią truciznę.
Następnym groźnym gadem jest daboja. Długi na cztery stopy, opasły, z cienkim ogonem. Mimo, że żyje blisko ludzkich osad, stara się ludzi unikać. Poluje nocą, ale gdy jest zimno, to i za dnia. Nie lubi, gdy się go podnosi z ziemi i bardzo głośno sapie ostrzegawczo zanim ukąsi. Ofiara choruje do dwóch tygodni i jeśli nie umrze, cierpi ból znaczny jeszcze przez miesiąc.
Wreszcie na koniec opowiem ci o najosobliwszym wężu z naszej wielkiej czwórki, a jest to afa. Nie przekracza długości dwóch stóp, czatuje na ofiarę zakopując się w piasku tak, że tylko łeb wystaje. Potrafi włazić na krzaki do wysokości półtora chłopa, szczególnie podczas dżdżystej aury. A chodzi odmiennie od innych węży, które wiją się w trawie, mianowicie kroczy, przemieszczając tułów bokiem, wspierając się na karku i ogonie. Ten sposób poruszania się jest przerażająco szybki. W krainach chłodnych na zimę zasypia. Na południu Indii znosi jaja, a na północy rodzi żywe młode. Jad jego zatruwa krew i powoduje skurcze uniemożliwiające oddychanie i inne życiowe powinności ciała.
– A co z tą legendarną wielką kobrą, która potrafi połknąć człowieka w całości?
– Zapewne mówisz o wężu zwanym kobrą królewską. To najpiękniej ubarwiony gatunek węża ze wszystkich, jakie znamy. Jedyny z węży, który dla wylęgu młodych z jaj buduje gniazdo i strzeże go pilnie. Osiąga długość do dwudziestu stóp, a gdy zagrożony wzniesie się do ataku, potrafi spojrzeć w oczy rosłemu mężowi. Na szczęście żyje w głębokich ostępach dżungli, albo w odludnych stepach, a ludzi się boi i ucieka przed nimi. Jednak osaczony może ugryźć, a jedno ukąszenie zabija nawet słonia, albowiem jad, choć nie tak silny jak u węży z Wielkiej Czwórki, przedostaje się do rany w ilościach nader obfitych. Jeśli kiedyś złapiesz i wydoisz kobrę królewską, zyskasz niezwykle drogocenny lek na reumatyzm i niewydolności stawów.
– Nie będę się mogła doczekać, wujku Ardabanie, na wyprawę z tobą w knieję, coby złowić węża królewskiego.
Złapał się za głowę posiwiałą poczciwy Abisyńczyk, albowiem małe dziewczynki są od tego, aby swymi niezwykłymi pomysłami nabawiać trosk, a snu pozbawiać wujków swoich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...