wtorek, 27 maja 2025

Świadectwo Siewierskiego

Ja tam jestem niewierny Tomasz, jak mi nie wybuchnie i nie rozwali jakiegoś miasta, i pomiary nie wskażą na promieniowanie, to jakoś specjalnie w żadne bomby atomowe nie wierzę, już prędzej w bemby – bomby miłości bliźniego, które tak ladnie opisał pan. Stasio

Lem w Kongresie futurologicznym.


Z książki Death Object – Exploding the Nuclear Weapons Hoax autorstwa Akio Nakatani


Świadectwo Siewierskiego


Alexander P. de Seversky (7 czerwca 1894 – 24 sierpnia 1974) był rosyjsko-amerykańskim pionierem lotnictwa, wynalazcą i wpływowym zwolennikiem strategicznej siły powietrznej. Wkrótce po zakończeniu wojny odbył podróż inspekcyjną do Hiroszimy i Nagasaki. Jego obserwacje i wnioski są szczególnie cenne, ponieważ miał duże osobiste doświadczenie w bombardowaniach i działaniach powietrznych, a także głęboką koncepcyjną i teoretyczną wiedzę na temat materiałów wybuchowych i skutków wybuchów. Sprawozdanie z jego podróży zostało opublikowane w artykule magazynu z 1946 r., który został szerzej omówiony jako rozdział w jego książce z 1950 r. „Air Power: Key to Survival”.


Severskiemu zarzuca się czasami stronniczość. Czasami mówi się, że w mylący sposób zminimalizował przerażającą moc broni atomowej, aby z góry uprzedzić lub złagodzić amerykańskie poczucie winy w oczach opinii publicznej za zrzucenie bomby na pogrążoną w ruinie Japonię. To niedorzeczny zarzut, ponieważ w 1946 roku nie było powodów do zmartwień. Opinia publiczna w przeważającej mierze zaakceptowała użycie bomby.


Nie było też zbyt wiele lęku, aby się uspokajać. USA były jedynym posiadaczem broni nuklearnej. Bardziej prawdopodobne jest, że obserwacje Severskiego były dokładnie takimi, jakimi je postrzegano – szczerą oceną racjonalnego, trzeźwego i posiadającego dużą wiedzę wojskowego (który całkowicie wierzył w istnienie bomby atomowej i który jedynie kwestionował część szumu informacyjnego wokół jej efektów). Raport ten w niewielkim stopniu przyczynił się do zjednania mu sympatii amerykańskiego reżimu politycznego, chcącego zaszczepić strach u nowych powojennych przeciwników.


Po odwiedzeniu głównych obszarów Pacyfiku przybyłem do Japonii. Badania, do których zostałem przydzielony, rozpocząłem od lotu powietrznego po wyspach Honsiu i Kiusiu, które obejmują główną część przemysłowej Japonii. Przeleciałem nad Tokio, Jokohamą, Yokosuką, Nagoją, Osaką, Kobe, Akashi i dziesiątkami innych miast, które były przedmiotem intensywnego ataku powietrznego. Niektóre z tych miast są tak blisko siebie, że sprawiają wrażenie niemal ciągłego jednego ośrodka przemysłowego.


Wszystkie te obszary zniszczenia przedstawiały w przybliżeniu ten sam wzór wizualny. Mniejsze miasteczka zostały doszczętnie spalone. Widziane z góry dominował kolor różowawy – efekt, jaki wywołały stosy popiołu i gruzu zmieszanego z zardzewiałym metalem.


Podobne różowawe dywany rozścielały się w większych miastach, z tą różnicą, że wśród nich stały duże i małe, nowoczesne betonowe budynki i konstrukcje fabryczne, mosty o nienaruszonym stanie i inne obiekty, które przetrwały uderzenie. Wiele budynków oczywiście spłonęło, ale z powietrza nie było tego widać.


Byłem podekscytowany perspektywą widoku pierwszego miasta zbombardowanego bombą atomową, i przygotowany na radykalnie nowe widoki, jakie sugerowały ekscytujące opisy, które czytałem i słyszałem.


Ale ku mojemu całkowitemu zdziwieniu Hiroszima z powietrza wyglądała dokładnie tak samo, jak wszystkie inne spalone miasta, które widziałem!


https://varapanyo.blogspot.com/2024/02/dobra-nowina-izrael-naprawde-moze-nie.html?m=1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...