wtorek, 24 czerwca 2025

Monopol byłby gorszy od duopolu



Nie tylko idee, ale także słowa mają konsekwencje. Narzucają widzenie rzeczywistości i oceny nie tylko moralne, ale także te wydawałoby się bardziej wyważone, bo polityczne.


Ich wpływ opiera się na ludzkim wygodnictwie, na potrzebie rozumienia rzeczywistości, ale bez wkładania wysiłku w jej faktyczne zrozumienie, czasem brakuje też siły by oprzeć się presji grupy, środowiska, mediów, czy własnych emocji.

Współczesne technologie i bycie stale online potęgują wpływ tych czynników. Słowo albo pojęcie, a nawet teoria wytrych, to taka „teoria spiskowa” tyle tylko, że bardziej podstępna, bo potrafi złapać w swoje sidła nawet ludzi w innych kwestiach myślących niezależnie.

Taką rolę w ocenie polskiej rzeczywistości pełni złowroga zbitka „duopol PO-PiS”, pod którym rozumie się trwające od 20 lat rządy na przemian dwóch partii i dominujących w nich dwóch nienawidzących się przywódców. Każda z nich ma swoje media, swoich sponsorów, swoje żelazne elektoraty, swoich protektorów zagranicznych. Każda żywi się istnieniem przeciwnika, który niczym orwellowski Goldstein pozwala mobilizować głosujących, utrzymywać karność w partyjnych szeregach, podczas gdy w wielu zasadniczych kwestiach ich działania są podobne.

Jednak nie takie same, przede wszystkim dlatego, że mają różne elektoraty i różnych protektorów zagranicznych. Zakorzenienie potrzeby plemiennego podziału w ludzkiej psychologii sprawia, że model ten jest czymś więcej niż wynalazkiem współczesnych pijarowców.

Jego przejawy można znaleźć już w starożytności, w Średniowieczu, w podziałach na lewicę i prawicę, które budzą protesty tak zwanych ludzi ideowych, bo strony są nie dość lewicowe bądź nieprawdziwie prawicowe.

Polska nie była przez dwie dekady duopolu wyjątkiem, a tylko jednym z wielu jego przykładów, z naszym zamorskim hegemonem na czele. Cóż więc wypada czynić ludziom zatroskanym o dobro wspólne, a jednocześnie upokorzonym tym, że mają do wyboru jedynie „mniejsze zła”, a przed takim wyborem staną Polacy także tym razem w drugiej turze wyborów.

Po pierwsze, trzeba wyrzec się złudzenia jakim jest przekonanie, że dobrym narodem rządzą źli politycy. Kto zetknął się z życiem jakiejkolwiek instytucji ten wie, że nie ma między nimi zasadniczej różnicy, poza skalą w jakiej działają. Taka pokora wobec rzeczywistości pozwoli wyrzec się marzeń o tak zwanym przebudzeniu narodu, bardziej realne jest pojawienie się obarczonych podobnymi wadami nowych sił po prawej, a może i lewej stronie w kolejnych wyborach parlamentarnych.

A póki co lepiej przeformułować tradycyjne pytanie: „na PiS czy na PO?” i zadać je następująco: Co będzie po wyborach jeśli wygra ten, a co gdy tamten? To podstawa politycznego myślenia.

Kolejne pytania powinny brzmieć: jak dany wybór wpłynie na kwestię wciągnięcia Polski do wojny na Ukrainie, na spolegliwość wobec Unii Europejskiej z jej klimatyzmem, a w konsekwencji na nasze portfele i temperaturę w domach, jak wpłynie na edukację i wychowanie naszych dzieci, jak wpłynie na wolność słowa i swobodę debaty publicznej, jak wpłynie na zachowanie waluty i gotówki, jak wpłynie na…, tu wymieńmy inne ważne dla każdego sprawy i bądźmy do bólu egoistami.

Zbadajmy której stronie starego duopolu bliżej do pozostałych kandydatów i jak toczą się nieuniknione polityczne targi po pierwszej turze. Dopiero na końcu zadajmy pytania najtrudniejsze: Czy lepszy od duopolu i prawdopodobnego nowego rozdania w wyborach parlamentarnych jest monopol do jakiego dojdzie w wypadku wygranej Rafała Trzaskowskiego, a przede wszystkim czy bardziej nienawidzimy PiS, czy bardziej kochamy Polskę.

Olaf Swolkień
https://myslpolska.info/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...