Jak w ogóle w tak zwanej histworii szwiata pojawiły się informacje o kaganacie Chazarskim?
Puszkin? Raczej nie mógł znać prawdy, jak było w rzeczywistości. Czy jakieś inne źródła pozostały? Znów wszystko jest oparte na „Opowieści minionych lat”, a dokładniej na liście Radziwiłłowskiej w niej zawartej, w którą dzisiaj wierzy prócz samych parchów jedynie Prezydent Akademii Nauk Federacji Rosyjskiej, prawdopodobnie, a i co do tego są wątpliwości.
Dalej co? Jest jeszcze jedna „pamiątka” starego żydowskiego piśmiennictwa, która nazywana jest „dokumentem Cambridge”. Właściwie nazwa już wystarczy, ale mimo wszystko.
Otóż tak zwany dokument z Cambridge lub inaczej pismo Schechtera (od imienia odkrywcy. Kto miałby wątpliwości! Dokumentu takiej wagi nie mógłby znaleźć nikt inny tylko żyd!) to rękopis napisany w języku hebrajskim. Zawiera on fragment listu nieznanego żyda, poddanego chazarskiego króla Josepha (Józefa) do bezimiennego pana z kraju śródziemnomorskiego. Jest to jeden z dwóch (obok listu króla Josepha) tak zwanych zabytków piśmiennictwa pochodzenia chazarskiego.
Autor w momencie pisania znajdował się w Konstantynopolu. Adresatem listu z dużym prawdopodobieństwem był dostojnik Chasdaj ibn Szaprut z Kordoby, zbierający informacje o Chazarii. Czas pisania może być datowany na około rok 949.
List zawiera unikalne informacje o historii i religii Chazarii, osiedleniu się żydów w Chazarii, działaniach trzech ostatnich królów chazarskich: Benjamina, Aarona i Józefa. Szczególnie interesująca jest historia współczesnej autorowi rusko-chazarsko-bizantyjskiej wojny w regionie Morza Czarnego, gdzie ruski przywódca zwany H-l-g-w, w tłumaczeniu ze skandynawskiego nazywa się Oleg.
Czy jest jakaś przypadkowa wzmianka o Wieszczym Olegu w liście Schechtera? Jasne, że nie ma. Ten, kto fałszował „dokument”, dokładnie znał twórczość A. S. Puszkina i dlatego, żeby nikt nie miał wątpliwości o autentyczności listu, nie mógł wspomnieć w nim o Olegu. Prawdopodobnie miało to miejsce w przeddzień pierwszej wojny światowej, żeby było bardzo przekonujące, ale już nie dziś.
Jest jeszcze jeden „przekonujący” dokument … składający się aż… z jednej frazy w „starożytnym chazarskim”:
Tak… Co jeszcze mają, oprócz prac histworyków z XIX i XX wieku? Aha! Z pewnością jak w przypadku innych cywilizacji z tego czasu, na terytorium starożytnej Chazarii powinny pozostać jakieś monety, brosze, dzbany i pierścienie z napisami w języku chazarskim? Guzik! Wszystkie rzeczy znalezione przez archeologów w tym rejonie mają wyraźne oznaki przynależności scytyjskiej, sarmackiej i słowiańskiej. To są tylko ewoluujące nazwy, zarówno bowiem Scytowie, jak i Sarmaci byli naszymi przodkami, przodkami Słowian. Świadczy to o tym, że nie tylko żadnych żydów tam nigdy nie było, ale również, że Kumanowie z Pieczyngów nie byli Turkami, lecz takimi samymi Słowianami jak ich sąsiedzi.
Fałszywy dokument z „Cambridge” napisano w Konstantynopolu. Wymieniony tam kniaź H-l-g-w (Oleg), którego wymyślono, przeszedł do histworii jako pierwszy bojownik z upiorami chazarskimi, i nawet zginął podobno z ich rąk, swoją tarczę miał przybić do wrót właśnie Cargrodu (Konstantynopola). Teraz pytanie: A dlaczego to on Chazarów (, którzy w domyśle dzisiejszych, pożal się Panie Boże histworyków byli żydami) we krwi moczył a tarczę Bizantyjczykom zawiesił?
Języka chazarskiego nie ma, rzeźb, budowli, przedmiotów użytkowych, narzędzi, broni nie ma, dokumentów żadnych też, może na mapach gdzieś istnieje? Owszem na tych namalowanych współcześnie przez żydów. I z tym jest duży problem. Jest pewna mapa, z pewnym prawdopodobieństwem z VIII wieku, i na niej jest masa ciekawych szczegółów, tylko że nie ma na niej żadnej Chazarii.
Chazarowie oczywiście byli i nigdzie nie zniknęli. Mieszkają sobie na północy Iranu, a nawet w Afganistanie. Jak i byli małym narodem, tak i są nim nadal. Nie wyginęli. Nikt ich nie unicestwił.
Jeżeli przeszło 300 lat jacyś żydzi rządzili w Sarmacji, to jak to jest, że we krwi współczesnych odwiecznych mieszkańców Kubania i północnego Kaukazu nie pozostawili żadnego genetycznego śladu?
Bo żadnego żydowskiego imperium pod nazwą „kaganat Chazarski” na terytorium, które zajmuje współczesna Rosja, nigdy nie było.
Ani języka. Ani pisma, ani artefaktów, niczego nie ma. Ani jednego zaczepienia dającego uzasadniony powód na istnienie żydowskiego imperium na Kubaniu i północnym Kaukazie. Może zachowały się jakieś podania o słynnym chazarskim (żydowskim) „Kaganacie” lub jego wodzach? Jest takie! Kagan Bulan, jakoby założyciel imperium chazarskiego, ale przecież wiemy o nim z fałszywej Radziwiłłowskiej listy. O jakich jeszcze „kaganach” Chazarii słyszeliśmy? Chanuka i Pascha, jakoby też byli chazarskimi wodzami. No nie wiem, co powiedzieć. Purima tylko brakuje.
No tak. Słowianie, te niepiśmienne, pogańskie obdartusy pospadali z drzew do prypeciowych bagien i potem rozmnożyli się szybciej niż króliki. I każde inne pojmowanie naszej historii jest z wściekłością atakowane w całym Internecie, który jakimś dziwnym zrządzeniem losu już prawie cały jest w ychnich łapskach. Nic to, że tradycja przetrwała. Nic to, że budowle przetrwały. Nic to, że języki nasze są wciąż tak bliskie, że można je śmiało uznać za dialekty jednego języka. Nic to, że na przykład Chorwaci czy Serbowie liczą tak samo jak my, mają takie same nazwy dni tygodnia i temu podobne. Nic to, że znaleziono i przetłumaczono słowiańskie runy. Nasi przodkowie byli analfabetami i chuj! To skąd we wszystkich słowiańskich dialektach jest taki wyraz jak pismo? No… pewnie sobie tak nazywali pisemne ukazy żydowskiego, chazarskiego kagana i tak im się spodobało, że przetrwało w niezmienionej formie we wszystkich słowiańskich językach. Nic to, że ślad genetyczny naszych przodków rozpościera się na całym niżu europejskim, i to od 12 tysięcy lat. W dupie to mają. Kultury jakieś wymyślili i namolnie z uporem maniaka powielają te brednie w milionach egzemplarzy. O tzw. Chazarii takoż i szczególnie. No… bo… jak tam kiedyś żydy były, to i być powinny teraz, bo ym siem należy. Wypisz wymaluj ten sam manewr co z Palestyną.
Znów kłaniają się Protokoły Mędrków Syjonu, które są według unych falsyfikatem czegoś, co nigdy nie istniało. Taka oto jest ychnia logika. I temu podobne.
https://docplayer.pl/63839-Program-swiatowej-polityki-zydowskiej.html
Pierwsza pozycja to „Program światowej polityki żydowskiej”, autorstwa ks. dr. Stanisława Trzeciaka, profesora Akademii Duchownej w Petersburgu, wydane w Warszawie w 1936 roku.
Druga pozycja to „Protokoły Mędrców Syjonu”, najstarsze polskie wydanie z 1919 roku, tu w formacie PDF.
========
Szczególnie kontrowersyjny dokument, którego tytuł jest całkowicie mylący oraz doprowadzający żydów do szału. Oczywiście podaje się światu, że jest to fałszerstwo. Fałszerstwo czego? Gdzie jest oryginał? Są tacy, którzy argumentują, że jest to plagiat Maurycego Joli. Po bliższym zbadaniu sprawy okazuje się, że „Protokoły” są jeszcze starsze, znacznie starsze i niewiele mają wspólnego z Jolim.
Wartość „Protokołów” leży nie w ich pochodzeniu, ale w ich treści!
Mamy więc dwa plany – „Plan trzech wojen” oraz „Protokoły”.
„Plan trzech wojen” przewiduje trzy wojny poprzedzające NWO.
Protokoły planują ychnie działania do czasu objawienia się Mosjacha (Antychrysta, który podobno już jest w Izraelu, i z którym podobno już tam jeden rabin jakieś sprawy obgadał). „Protokoły” są detalicznym wyjaśnieniem „Planu Trzech Wojen”.
Protokoły są planem Masonerii, wyznawców religii lucyferiańskiej – ostatnim ich edytorem był Albert Pike.
=========
Lucyferaza:
Syjon:
>>>
Szwajcaria. Miasto Syjon i góra Syjon (w centrum w oddali).
Nasuwają się sensowne pytania: Dlaczego Szwajcarię omijają wszelkie wojny i katastrofy spowodowane przez człowieka?, Dlaczego w tym rajskim zakątku przechowywane są podstawowe rezerwy żydowskiego złota, które nagromadzili z tak zwanej dziesięciny (10% podatek od wszystkich ich nieświątobliwych dochodów) oraz z globalnej grabieży ludzkich dóbr?
Pokrewieństwo języków – klucz do rozumienia historii narodów. Na przykład, narody słowiańskie, ludzie ci są uważani za ściśle ze sobą związanymi, rozdzielonymi historycznie na trzy większe grupy. Podstawą takiego myślenia są języki tych narodów pasujące do siebie w 70%.
To samo mamy w przypadku szwajcarskich miliarderów i finansistów, jak i żydów aszkenazyjskich oraz przedstawicieli świata przestępczego!!! Jedni, drudzy i trzeci, jak się okazuje, korzystają z blisko spokrewnionych języków, z tak zwanej niemieckiej grupy.
Fakt 1. Największa językowa grupa w Szwajcarii – niemco-szwajcarzy (65 %), następnie franko-szwajcarzy (18 %), włocho-szwajcarzy (10 %). W kraju również żyją ludzie używający języka retoromańskiego – romański i łacina, grupa licząca około 1 % ludności. Tak więc niemco-szwajcarzy są większością w Szwajcarii i mówią dialektem niemieckim.
Fakt 2. Największa gałąź żydów – tak zwanych aszkenazyjskich. To słowo tłumaczy się jako „Niemcy”. Ich potocznym językiem jest jidysz. Jak tłumaczą sami żydzi, ich naród utworzono z dwóch potężnych gałęzi z mnóstwem gałązek w każdym – tzw. plemion. Te dwie największe gałęzie – dwie stare etniczne grupy to żydzi sefardyjscy i aszkenazyjscy. „Sefarad” w ychnim języku oznacza „Hiszpania”, „Aszkenazi” – dosłownie oznacza „Niemcy”. [Nie Chazaria!]
Nazwy te zawierają odpowiedź na pytanie – gdzie żyli jedni i drudzy, i gdzie uwili swoje „rodowe gniazdka”? Jeżeli Sefardyjczycy są uchodźcami z półwyspu Iberyjskiego, to należy przypuszczać, że praojczyzną Aszkenazyjczyków są Niemcy. Dowodem jest ich język ojczysty – jidysz – uważany za dialekt języka niemieckiego. Na początku XX wieku jidysz mówiło koło 11 milionów żydów z całego świata. Informacja: słowo „jidysz” powstało z niemieckiego słowa Jüdische (judisze, tzn. judejski). Dla oznaczenia oddzielnego dialektu był on wykorzystywany tylko w XIX wieku. Przedtem sami żydzi nazywali swój język tajcz (דייַטש), co dosłownie oznacza niemiecki (dojcz, Deutsch). Czasem, dla uściślenia żydzi mówili, że mówią w żydowsko-niemieckim (idisz-tajcz, ייִדיש ־ טײַטש). Później, słowo „tajcz” odpadło i pozostał po prostu jidysz. Tak więc widzimy, że 65% Szwajcarów mówi w dialekcie niemieckim, i, że żydzi aszkenazyjscy mówiący w jidysz, który również jest dialektem niemieckim, mają podobnie jak my Słowianie spokrewnione języki.
Fakt 3. Dzięki artykułowi opublikowanemu niedawno w Internecie autorstwa Eleny Cetlin okazało się, że cały kryminalny świat rozmawia, grypsując – mieszaniną języków żydowskich! Szczegóły w pozycji „Więzienie dla żydów – dom rodzinny!”:
https://blagin-anton.livejournal.com/311629.html
Wychodzi bardzo ciekawy łańcuch językowy: niemco-szwajcarzy > judeo-syjoniści > kryminalny świat. Wiąże ich razem język — dialekt niemiecki.
========
Ot, macie „Chazarów”. Ot, macie pobieżnie nakreślony przez unych samych schemat działania ychnich mózgownic, które skażone genetycznie wrodzoną poneandertalską schizofrenią, namaczane, prane, wyżymane, odwirowywane, suszone i prasowane od małego przez ychnich rabinów, dotknięte często zjeboczeniami zeksalnymi wskutek chowu wsobnego, uważają się za ubermenszów.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz