Białoruś nie jest Rosją formalnie, ale w układzie strategicznyn stanowi przedpole tzn. bufor NATO i tak samo Ukraina. Jeśli NATO planuje logistykę przez via pomerania, nie robi tego dla sportu, tylko dla ewentualne projekcji sił na wschód. I nie musimy sami tego chcieć, wystarczy, ze będą cię chcieli nas użyć. A infrastruktura ta im to umożliwi.
Po drugie ta droga nie służy obronie Polski, lecz jej użyciu jako korytarza przelotowego i obszaru manewrowego. Gdyby chodziło o obronę kraju inwestowanoby w systemy obrony pasywnej, infrastruktur dual-use w głębi terytorium, nie w betonowy kanal przerzutowy w otwartym terenie. To nie jest ochrona to wystawienie celu.
Po trzecie twoje rozumowanie działa w paradygmacie zero-jedynkowym: wojna albo pokój. Tymczasem trwa permanentna operacja proxy. Rzeczywistość XXI wieku to nie klasyczne starcia armii, lecz wojna infrastrukturalna, logistyczna, poznawcza Polska w tej grze została przypisana do roli szachownicy nie gracza !
Funkcja tarczy to funkcja martwa. To nie jest „obrona” to planowe złożenie się w ofierze (Polski) na ołtarzu cudzej wojny (NATO/USA z Rosją na polskiej ziemi!)
Mówią „NATO nie zaatakuje samo z siebie” – to fałszywa rama. NATO od lat działa w trybie proxy, destabilizując regiony, rozmieszczając siły uderzeniowe i budując infrastrukturę pod przyszły konflikt. Nikt nie potrzebuje formalnego „ataku”, skoro wystarczy przesunąć linie zaopatrzenia, zainstalować bazę i ogłosić „obronę demokracji”. Przypomnijcie sobie Jugosławię, Irak, Libię, Syrię. Gdzie był „atak” tamtych krajów?
Rosja nie potrzebuje prowokacji NATO do ataku ale NATO potrzebuje Rosji jako uzasadnienia dla pełnej militaryzacji regionu. I właśnie to się dzieje. Via pomerania, CPK, Forward Deployment, stałe bazy USA to nie jest przygotowanie na atak. To jest architektura pod przyjęcie ofensywy z naszego terytorium. Dla Rosji to nie są prowokacje to jawna zapowiedź użycia Polski jako punktu wypadowego NATO przeciwko niej. Odpowiedź Rosji na to nie będzie „czy”, tylko „kiedy i gdzie”.
Mówią też: „I tak będziemy miejscem głównych walk”. Nie, nie musimy. Ale jeśli akceptujemy tę rolę i promujemy ją, to legitymizujemy projekt uczynienia z Polski pola bitwy. To właśnie taka uległość mentalna pozwala budować via pomerania jako korytarz śmierci. Nie ma w tym logiki dla Polski, ani żadnej suwerenności kraju. Jest tylko zgoda władz na uczynienie z nas pola bitwy i śmierci byleby tylko było dobrze zorganizowane. To wystawienie się Polski jako mięso armatnie w interesie amerykańskiego interesu geopolitycznego tj. wyeliminowania Rosji jako konkurenta USA z grona światowych mocarstw na koszt Polski i Polaków, za cenę naszego życia. Rząd, a nawet Konfederacja z PiSem biorą w tym udział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz