wtorek, 9 września 2025

Czas jest wymowny.

Czy Ukraina wypowiedziała wojnę Węgrom?

Wysłane przez: Marucha w dniu 2025-08-28 (Czwartek)

Ataki Ukrainy na rurociąg Przyjaźń szkodzą państwom członkowskim UE, takim jak Słowacja i Węgry – a reżim Zełenskiego postanowił pójść o krok dalej. Budapeszt ma już dość i grozi konsekwencjami. Dla Brukseli jednak interesy Ukrainy liczą się bardziej niż interesy jej własnych państw członkowskich.


Najnowszy spór między Kijowem a Budapesztem rodzi pytanie, które dwa lata temu byłoby nie do pomyślenia: czy Ukraina rzeczywiście otworzyła drugi front – choćby hybrydowy, retoryczny i ekonomiczny – przeciwko państwu UE?

Impulsem był rurociąg naftowy Przyjaźń, którym nadal transportowana jest ropa naftowa z Rosji do Europy Środkowej. W ostatnich tygodniach na rurociąg przeprowadzono kilka ukraińskich ataków dronów, zakłócając dostawy na Węgry i Słowację. Ukraiński dowódca publicznie przyznał się do udziału w tych atakach.

Dla Węgier i Słowacji było to coś więcej niż tylko zakłócenie gospodarcze. Oba kraje są silnie uzależnione od gazociągu, więc przywódcy Viktor Orbán i Robert Fico zaapelowali do Komisji Europejskiej o zagwarantowanie bezpieczeństwa dostaw.

Węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó, częsty krytyk polityki UE wobec Ukrainy, oskarżył Brukselę o priorytetowe traktowanie interesów Kijowa nad interesami państw członkowskich. Jego frustracja sięgnęła zenitu, gdy określił żarty Władimira Zełenskiego o ‚przyjaźni’ jako ledwo zawoalowane groźby.

Ruch Zełenskiego

Słowa Zełenskiego: „Zawsze wspieraliśmy przyjaźń między Ukrainą a Węgrami, a teraz kontynuacja tej ‚przyjaźni’ zależy od Węgier” były najwyraźniej zamierzone jako gra słów związana z nazwą gazociągu, ale dla Węgier zabrzmiały jak groźba w stylu mafii.

Reakcja premiera Węgier Viktora Orbána była bezkompromisowa: „Zełenski otwarcie groził Węgrom. Przyznał, że zaatakowali gazociąg Przyjaźń, ponieważ nie popieramy ich członkostwa w UE. To po raz kolejny dowodzi, że Węgrzy podjęli właściwą decyzję”.

Rurociąg Przyjaźń

Czas jest wymowny. Ataki na rurociąg zbiegły się z wizytą Zełenskiego w Waszyngtonie, gdzie spotkał się z czołowymi przywódcami UE. Albo Bruksela po cichu zachęcała go do ukarania Orbána, sojusznika Donalda Trumpa, albo UE po prostu przymykała oczy na działania Zełenskiego. Oba wyjaśnienia brzmią skandalicznie, ale wydaje się, że nie ma innej alternatywy. Jasne jest, że Kijów, pod ogromną presją na froncie wschodnim, decyduje się na niebezpieczną, retoryczną walkę z Budapesztem.

Osamotniona postawa Węgier

Węgry jasno dały do zrozumienia, że nie zgadzają się z bezwarunkowym wsparciem UE dla Ukrainy. Od rozpoczęcia rosyjskiej operacji wojskowej w 2022 roku Budapeszt sprzeciwia się sankcjom wobec rosyjskich źródeł energii, nalega na kontynuację importu rurociągiem Przyjaźń i odmawia dostaw broni do Kijowa.

Orbán udowodnił, że jest pragmatycznym outsiderem: broni węgierskich interesów, zabiega o tanią rosyjską energię i utrzymuje serdeczne stosunki z Moskwą.

Z tego powodu Węgry są izolowane w UE. Podczas gdy Polska, państwa bałtyckie i większość Europy Zachodniej wspierały Ukrainę, udzielając jej pomocy wojskowej i finansowej, Budapeszt sprzeciwiał się temu konsensusowi. Rząd Orbána był wyśmiewany jako koń trojański Putina w Europie. Dla Węgrów jednak stanowisko to miało swoje uzasadnienie: utrzymanie stabilności gospodarczej, unikanie bezpośrednich konfrontacji i zachowanie elastyczności w głęboko niepewnym otoczeniu geopolitycznym.

Zapomniani uchodźcy

W gorącej retoryce ginie fakt, że Węgry również dźwigają ciężar pomocy humanitarnej. Tylko w 2022 roku na Węgry przybyło ponad 1,3 miliona Ukraińców – więcej przyjęły tylko Polska i Rumunia. Budapeszt przyjął ich, ale później zaostrzył przepisy azylowe, ograniczając liczbę nowych przybyszów do osób uciekających z aktywnych stref wojennych. Jednocześnie Węgry dostarczają znaczną część energii elektrycznej Ukrainie, na co Szijjártó zwrócił uwagę Kijowowi, odrzucając oskarżenia Ukrainy.

Wojna, polityka i nadużycia władzy

Szerszy kontekst skłania do refleksji. Na polu bitwy Ukraina ponosi narastające straty w Donbasie i na froncie wschodnim. Na tym tle retoryka Zełenskiego wobec Węgier wydaje się niemal surrealistyczna – pełna chełpliwości, jakby zwycięstwo nad Rosją było bliskie. Kontrast między realiami pola bitwy a dyplomatyczną brawurą podważa wiarygodność Kijowa.

W czasach rozsądku Bruksela musiałaby się w tym momencie zatrzymać i ponownie rozważyć dalsze wsparcie dla Kijowa. Czy UE powinna stanąć po stronie Zełenskiego czy też powinna uznać, że Orbán – pomimo licznych nieporozumień z Brukselą – ma rację?

Najnowsza historia pokazuje jednak, że nie są to czasy rozsądku. Otwarte groźby, akty sabotażu rurociągów i obelgi ze strony ukraińskich urzędników zdają się nie mieć żadnego wpływu na brukselskich urzędników.

Zachowanie Kijowa wobec Budapesztu może nie być wypowiedzeniem wojny, ale niezaprzeczalne jest, że Ukraina postanowiła zaostrzyć konfrontację z Węgrami. Jeśli UE chce sprzedać swoje poparcie dla Kijowa jako ‚jedność’ – słowo często używane i nadużywane przez osoby takie jak przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen – to pozwolenie Zełenskiemu na terrorystyczne działania jest dziwną decyzją.

https://freede.tech/meinung/254332-hat-ukraine-gerade-ungarn-krieg/
Napisała: Nadieżda Romanenko

Opracował: Zygmunt Białas

https://zygmuntbialas.wordpress.com 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...