poniedziałek, 3 stycznia 2022

Mapa Gomberga

Podręczniki do historii każą nam wierzyc, że to 28 listopada 1943r na konferencji w Teheranie; gdzie doszło do pierwszych rozmów między wielką trójką (Churchilem, Roosveltem i Stalinem),zdecydowały się losy powojennej Europy.

A co jeśli o jej wyglądzie zdecydowano już wcześniej?, gdy o zwycięstwie aliantów trudno było jeszcze mówic.
A co jeśli jest na to dowód?
Zapraszam do zapoznania się z tajemniczą "mapą Gomberga".

[align=center:29oltt4w]Mapa Gomberga[/align:29oltt4w][/color]

Czy powojenny obraz świata został zaplanowany już wcześniej, przed Teheranem? Są sceptycy, którzy nie wierzą w możliwość istnienia spisków politycznych, tak krajowych, jak i międzynarodowych,  ale ich dowodem są konkretne fakty. Jednym z nich jest, obecnie zapomniana, tzw. "Mapa Gomberga".



CTTTRLKOQ --> newbielink:http://lh3.ggpht.com/_t9fjkR5gHAQ/S2bJGMzwKlI/AAAAAAAAAuo/TN-doSPlHZ4/s576/Mapy_Gomberga.jpg [nonactive]


"Mapa Gomberga" wydrukowana została w lutym 1942 r. w Filadelfii, a więc w czasach, gdy wojska III Rzeszy stały u wrót Moskwy i Stalingradu, a Amerykanie toczyli zaciekłe walki o wyspy Pacyfiku. Zawiera nie tylko planowany zarys granic państwowych po zakończeniu wojny, ale również fragmenty z 77. przemówienia F.D.Roosvelta do Kongresu oraz 41-punktowy zarys nowego, światowego porządku i rządzącej nim polityki, podpisany przez Maurice'a Gomberga, związanego (podobno) z Amerykańską Partią Komunistyczną i ruchem syjonistycznym. Choć równie dobrze mapa może być dziełem całkiem innych osób związanych z administracją prezydencką lub nawet sowiecką agenturą.

Co to jest "Mapa Gomberga"? Jak podaje ks.prof. M.Poradowski ([2] str. 42), chodzi tutaj o mapę polityczną przyszłego świata, która  została wydrukowana  jako kolorowa mapa ścienna o wymiarach 100 na 71 centymetrów. Napis na niej informuje, że chodzi tu o "Zarys powojennej mapy Nowego Świata" (Outline of Post-War New World Map). Autorzy mapy, stanowiący bliżej nieznaną grupę, usiłowali wywrzeć wrażenie, że przemawiają w imieniu rządu USA, umieszczając na mapie napis: "My, U.S.A., we współpracy z Demokracjami Ameryki Łacińskiej, Brytyjską Wspólnotą Narodów i Zjednoczonymi Sowieckimi Socjalistycznymi Republikami, przyjmujemy światowe przywództwo dla ustanowienia Nowego Światowego Moralnego Porządku w celu trwałego pokoju, wolności, sprawiedliwości, bezpieczeństwa i rekonstrukcji świata." U spodu mapy znalazł się także program zawarty w 41 punktach, który zaczyna się od słów "Taka będzie nasza polityka" (Our Policy shall be this) ([1] str. 208).

Mapa została wydana w  1942 roku w Filadelfii, jednakże w jej lewym górnym rogu odbito pieczęć z napisem "COMPLETED OCTOBER 1941". Oznacza to ,że inicjatorzy "nowego moralnego porządku świata" ustalili swoje plany jeszcze przed przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do wojny. Wydawcą mapy, zastrzegającym sobie prawa przedruku, był niejaki  Maurice Gomberg, o którym A.Gella pisze ([1] str. 208), że:
wedle dawnych znajomych czy przyjaciół p. Gomberga, był on emigrantem "gdzieś ze wschodniej Europy". Z zawodu był zegarmistrzem. Formalnego wykształcenia nie posiadał, nie mniej jednak uważano go za wybitnie inteligentnego. Podobno nie był członkiem, a jedynie sympatykiem Komunistycznej Partii Ameryki. Natomiast nie bez pewnej dozy ironii wspominają jego dawni znajomi, że Mr. Gomberg nigdy nie wyrażał swych opinii przed przeczytaniem ostatniego numeru dziennika "Freiheit". Dziennik ten wspomina znany pisarz amerykański Irving Howe: ' ...komunistyczny dziennik w języku jidysz wychodzący od 1922 roku, który przez sześć czy siedem lat cieszył się udziałem literackich talentów.'  (...)  ."

 W lewym górnym rogu "Mapy Gomberga" znajduje się informacja o jej wydawcy:
"Copyrighted and Published by Maurice Gomberg, Philadelphia, PA. 1942." oraz pieczęć "COMPLETED - OCT. 1941"

 Najistotniejsze jest to że autorzy mapy niezwykle trafnie przewidzieli, czy też zaplanowali przyszłość świata na dalsze pół wieku. Pomylili się, lub nie zrealizowali jedynie kilku punktów swojego planu - na przykład na omawianej mapie Iran i Finlandia zostały włączone do sowieckiego bloku jako "Iranian SSR" i "Finnish SSR" ([1] str. 209). Wiedzieli oni dobrze, że utworzenie jednego ośrodka władzy dla całego globu było w latach czterdziestych marzeniem przedwczesnym, dlatego dążyli do przeistoczenia świata w wielkie zespoły ponadnarodowe (komunistyczne). Jak podaje punkt 40 ich programu, celem tych przemian miała być nie "zemsta i eksploatacja, ale wolność i bezpieczeństwo wszystkich narodów." ([1] str. 211). Jak wyglądała w praktyce owa "wolność i bezpieczeństwo" choćby w bloku sowieckim , powszechnie wiadomo.  Tak więc mapa  ?Nowego Światowego Ładu Moralnego" dzieli glob ziemski na kilka takich ponaddnarodowych całości - między innymi:  panamerykańską, pansowiecką, panbrytyjską, paneuropejską i panafrykańską. Gwarantami "pokoju" (czy też raczej "żandarmami") w tym nowy świecie miały być przede wszystkim Stany Zjednoczone, Brytyjska Wspólnota Narodów i ZSRR, zaś pozostałe obszary globu miały zostać poddane demilitaryzacji. W celu utrzymania tego "nowego porządku" zaplanowano istnienie kilkunastu tzw. "Baz Pokoju" - "Peace-Security Bases" (czerwone i niebieskie trójkąty na mapie), w praktyce zapewne baz wojskowych, szczególnie licznie uwidocznionych na północnych obrzeżach kontynentu afrykańskiego.

Jeśli chodzi o Europę , to niemal w całości została ona oddana Związkowi Sowieckiemu. Prawie wszystkie kraje aż do Renu, do granicy Francji: Polskę, Niemcy, Danię, Holandię, Belgię, Austrię, Jugosławię, Rumunię, Bułgarię, z wyjątkiem Grecji, Włoch, Francji i Hiszpanii oraz Szwecji i Norwegii ([2] str. 43).   Szczególnie interesującymi są granice Czechosłowacji, już wtedy podzielone na Czechy i Słowację, Jugosławii (zobacz Albania). Polska miała istnieć jedynie jako jedna z republik Związku Sowieckiego (Polish SSR). Już wówczas zaplanowano utworzenie Izraela, nazwanego - Hebrewland, (kolor zielony) i Unii Europejskiej (United States of Europe). Zresztą o utworzeniu państwa żydowskiego mówi wyraźnie punkt 26 programu. Tak więc jeśli chodzi o Europę, to jej sytuacja realna po drugiej wojnie światowej niewiele różni się od projektu Mapy Gomberga.

Stany Zjednoczone także zostają hojnie obdzielone: całą Kanadą, całym Meksykiem i całą Ameryką Centralną.  Wprawdzie rozciągnięcie się Stanów Zjednoczonych na Kanadę, Meksyk i Amerykę Centralną, jak to zapowiadała "Mapa Gomberga", nie doszło do skutku, tym niemniej  zaraz po wojnie, powstała Organizacja Państw Amerykańskich obejmująca Amerykę Centralną i Południową. Inne propozycje "Mapy Gomberga" także zostały - chociaż częściowo i w nieco odmiennej formie - zrealizowane (państwa afrykańskie oraz Bliski i Daleki Wschód) ([2] str. 43). Co ciekawe w niektórych punktach programu (np. punkt 33)  zamieszczonego u spodu mapy występują pewne treści świadczące o stosowaniu przez jego autorów tzw. "odpowiedzialności zbiorowej" za wybuch II wojny światowej, w stosunku do wszystkich osób narodowości japońskiej, niemieckiej i włoskiej.

M.Poradowski pisze - "nie chodzi nam tu jednak o to, w jakim stopniu plany polityczne Mapy Gomberga zostały zrealizowane, lecz o sam fakt istnienia owych planów, czyli fakt istnienia konspiracji politycznej i to na tak wielką, bo odnoszącą się prawie do całego świata skalę. Jest to więc dokument wyjątkowej wagi, który zaświadcza istnienie sekretnych ośrodków władzy politycznej, które posługują się publicznymi i znanymi instytucjami, jak obecnie Narody Zjednoczone, czy Unia Europejska itd ." ([2] str. 44).

Zgodność i zbieżność z porządkiem pojałtańskim jest nie tyle zaskakująca, co wręcz szokująca. Nie wszystkie założenia wprowadzono w życie, części zdarzeń nie przewidziano, ale mimo wszystko mapa zakreśla powojenny podział stref wpływów oraz przewiduje część uzgodnień z Konferencji Teherańskiej, która miała miejsce rok później.

1. My, USA w kooperacji z naszymi aliantami, dla naszego bezpieczeństwa i dla międzynarodowej moralności, jesteśmy zdecydowani zmiażdżyć i zupełnie zniszczyć militarną moc agresorów Osi i ich satelitów bez względu na koszty, wysiłek i czas potrzebny dla osiągnięcia tego celu.

2. Stary porządek świata, kolonialnej opresji, eksploatacji dominiów, (?) odpowiedzialny za obecny światowy kataklizm narażający nasze bezpieczeństwo i pokojowy postęp, nigdy nie podniesie się.

3. Nowy Światowy Moralny Porządek stałego pokoju i wolności będzie ustanowiony po pomyślnym zakończeniu obecnej wojny.

Plan Gomberga zapowiada ustanowienie Nowego Światowego Moralnego Porządku, opartego o hegemonię Stanów Zjednoczonych, przy udziale Imperium Brytyjskiego i ZSRR, likwidację europejskich kolonii w Afryce i Azji Płd-Wsch oraz tworzenie organizmów ponadpaństwowych na szeroką skalę, w tym Unii Europejskiej. Europa Wschodnia zostaje przekazana ZSRR, podobnie zresztą jak Finlandia, cieśnina Bosfor i Iran (okupowany przez siły brytyjsko-sowieckie w latach 40.).

14. ZSSR (Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich) trzecia co do wagi militarna siła, w kooperacji z USA jako siłą dla wolności i utrzymania światowego pokoju, przejmie kontrolę nad wyzwolonymi, zdezorganizowanymi, przylegającymi do jej granic terenami, łącznie z Niemcami i Austrią, które będą reedukowane i w końcu zostaną dołączone jako równorzędne republiki USSR, jak w przybliżeniu zaznaczono na mapie.

Pozostałe państwa europejskie utworzą Stany Zjednoczone Europy:

18. Obszary znane jako Holandia, Belgia, Luksemburg, Szwajcaria, Francja, Hiszpania, Portugalia, Korsyka i ostatecznie Italia wraz z Sardynią i Sycylią będą zunifikowane jako zdemilitaryzowane federalne "Zjednoczone Stany Europy".

Zapowiedziano również likwidację Prus Wschodnich oraz wysiedlenia ludności niemieckiej:

34. Wszystkie osoby pochodzenia niemieckiego z Prus Wschodnich oraz Nadrenii zostaną przemieszczone do terytorialnych Niemiec i regionów na stałe zdeprusyfikowanych.

Jak również powołanie instytucji międzynarodowych, stojących na straży nowego porządku, czyli de facto ONZ i Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości:

15. Światowa Liga Narodowości pod nadzorem i arbitrażem mocarstw zostanie zorganizowana.

16. Zostanie ustanowiony Sąd Światowy z mocą karną ustanowienia całkowitego bojkotu, blokady, oraz okupacji przez międzynarodową policję łamiących międzynarodową moralność.

Nie zapomniano również o państwie Izrael:

26. Teren Ziemi Świętej starożytnych Hebrajczyków, obecnie znany jako Palestyna i Transjordania z przynależnymi regionami, jak zaznaczono na mapie, biorąc pod uwagę historię i bezwzględną potrzebę złagodzenia powojennego problemu uchodźców, zostanie zunifikowany jako zdemilitaryzowana, niezależna republika "Państwo Hebrajskie".

Ponadto punkt 39 programu odsłania prawdziwe cele jego autorów, którzy pod pozorem "zapewnienia pokoju" na świecie chcą w istocie zrealizować swój własny plan ekonomicznego i militarnego podporządkowania sobie całego globu ziemskiego. W punkcie tym postulują oni bowiem "znacjonalizowanie" wszelkich dóbr naturalnych, fabryk,  wprowadzenie światowej kontroli nad handlem wewnętrznym i utworzenie jednego globalnego systemu monetarnego, ekonomicznego i finansowego. W praktyce oznacza to wprowadzenie "żelaznej dyktatury światowej " postulowanej od dawna przez architektów "Nowego Porządku Świata".

Powtórzmy jeszcze raz: wszystkie te uzgodnienia i plany pochodzą z 1942 r.

Rzecz jasna zamierzenia były o wiele szersze. Zjednoczenie Irlandii Północnej, zjednoczenie kontynentu północnoamerykańskiego (NAFTA), Afryki (Unia Afrykańska), Indii, Beludżystanu i Afganistanu. Na uwagę zasługuje też jeden drobny fragment mapy: ZSRR pod swą pieczę otrzymać miała nie tylko Wschodnią Europę z Finlandią, ale również? Wyspy Kurylskie (czego zażądała strona sowiecka w 1945 r. i o które toczą się rosyjsko-japońskie waśnie aż po dziś dzień).

Czy mapa Gomberga jest dziełem przypadku i wizjonerstwa? Tak, o ile w sowieckich służbach specjalnych pracowali wizjonerzy. Tylko w jaki sposób świadczy to o amerykańskiej administracji i późniejszych procesach zjednoczeniowych na kontynencie europejskim? I czy ci sami ludzie, którzy kiedyś rysowali mapy Europy powojennej nie kreślą kolejnych scenariuszy dla świata?

Literatura:

1. A.Gella - "Sprawy polskie w perspektywie światowej" - Londyn 1985.

2. M.Poradowski - "Nowy Porządek Świata" - Poznań 1994.

CTTTRLKOQ --> newbielink:http://www.iluminaci.pl/info/mapa-gomberga [nonactive]

Ostara

Ostara




newbielink:http://circleofthesacredmuse.com/celebrations/ostara/ [nonactive]
Tłumaczenie: Split

Wiosenne Zrównanie Dnia z Nocą to jedno z czterech corocznych świąt związanych ze Słońcem. Dzień i noc są równe lecz właśnie w momencie kiedy szala przechyli się na stronę światła.
Wiosenna Równonoc jest poświęcona / gloryfikuje wschód słońca, młodość, Gwiazdę Poranną, Żywioł Powietrza oraz Wschód. Saksońska bogini Eostre (Ostara) – od której to imienia pochodzi nazwa Wielkanoc – i grecka bogini Eos – od której bierze swą nazwę kierunek świata Wschód – są boginiami jutrzenki. Tak jak poranek jest czasem narodzin nowego światła, tak i Wiosenna Równonoc jest czasem narodzin nowego życia. Od tej właśnie chwili Bóg Słońca rozpoczyna swą wędrówkę po Niebie, a światło jego i jego ciepło pokonują mroki zimy. I dzieje się tak aż jego potęga sięgnie zenitu podczas Przesilenia Letniego w czerwcu.

Święto, którego nazwa pochodzi od bogini Eostry, celebrowane jest o poranku, co sugeruje nam, że w czasach starożytnych Wiosenna Równonoc była także celebrowana o poranku, zgodnie z ideą / naturą Szabatu. Wiosenna Równonoc oznacza nowy początek, ponowne przebudzenie się natury z długiego zimowego snu i ten właśnie czas kiedy światłość przezwycięża ciemność. Z tego również powodu kur, którego pianie obwieszczało jutrznię był dla Apolla – Boga Słońca – święty.
Eostre, zwaną też Ostarą, była anglosaską boginią Wiosny, Płodności i Odrodzenia. Pierwotnie święto Eostre (imię to jest germańskim wariantem odpowiednio  Ishtar, Astarte a w końcu Izydy) było obchodzone w Kalendarzu Pogańskim we Wiosenną Równonoc. Miesiącem jej poświęconym był trzeci miesiąc księżyca, tzw. Księżyc Eostre, który przypada na czas od połowy lutego do połowy marca. Był on również zwany Miesiącem Zazieleniania się Ziemi. Od imienia bogini Eostre oprócz Wielkanocy (Easter) pochodzi również słowo „estrus”, oznaczające powtarzający się, ograniczony czas seksualnej otwartości u samic ssaków. Poeci saksońscy najwyraźniej identyfikowali się z Indyjską/Hinduską Wielką Matką Kali-Ma. Beowulf, tytułowy bohater staro-angielskiego (saksońskiego więc) epiku mówi o „ wodach Gangesu, którego to fale zalewowe płyną w dół, ku nieznanemu morzu blisko odległego domu Eostry”.

Stosunki seksualne były prawie obligatoryjne podczas Wieczoru Eostry / Ostary. Obligatoryjny był również spożywany wtedy wspólny posiłek składający się z pokarmów kojarzonych z płodnością, takich jak ciasta, miód i jaja.
W  tradycji grecko-rzymskiej celebrowano/ czczono Ceres, Boginię Ziarna. Robiono to od Święta Ostary aż do pierwszych plonów. Wierzono, że w Równonoc chodzi ona od pola do pola i błogosławi nowo posiane ziarna. To właśnie od jej imienia pochodzi słowo „zboże” (cereal). Wedle tradycji rzymskiej był to również początek Nowego Roku, który zaczynał się w 15 Marca, w Idy Marcowe. Astronomiczny Nowy Rok rozpoczynał się w Równonoc, w czas gdy słońce wchodziło w pierwszy znak Zodiaku, czyli w Barana.

Persowie również świętowali Nowy Rok we Wiosenne Zrównanie Dnia z Nocą, i aż do połowy XVIII wieku kultywowali stary zwyczaj wręczania sobie na tę okazję kolorowanych jaj. Jaja zawsze były symbolem ponownego narodzenia , dlatego właśnie jaja Wielkanocne były w kolorze czerwonym – kolorze życiodajnej krwi, szczególnie w Europie Wschodniej. Rosjanie kładli czerwone jaja na grobach – spełniały one funkcję tzw. amuletów zmartwychwstania. W krajach gdzie żyli i Chrześcijanie i poganie Niedziela Wielkanocna (dzień słońca) była poświęcona  czczeniu Chrystusa i chrześcijańskich wierzeń, natomiast Poniedziałek Wielkanocny (dzień księżyca) był poświęcony oddawaniu czci pogańskim bóstwom. W Czechach wiejskie dziewczyny, tak jak starożytne kapłanki, symbolicznie składały w ofierze Pana Śmierci wrzucając go do wody i śpiewając „ śmierć płynie już w wodzie, Wiosna przychodzi znów do nas, niosąc ze sobą czerwone jaja i żółte naleśniki / bliny ; pozbyliśmy się Śmierci ze wsi, przynosimy do naszej wioski Lato”.
Tradycyjne kolory tej pory roku obejmują zarówno zimne kolory Zimy i ciepłe kolory Lata, co daje nam pastelowe odcienie lawendy, różu, zieleni i żółci.

BARANEK

Baranek jest jednym z symboli Ostary i był zwierzęciem świętym dla praktycznie wszystkich bogiń z Europy, Środkowego Wschodu i Afryki. Został on również włączony do obchodów nowych chrześcijańskich Świąt Wielkiej Nocy.

KOSZYK WIELKANOCNY

Koszyk Wielkanocny jest pełen pogańskich symboli, takich jak kolorowane i udekorowane jaja, czekoladowe króliki czy też żółte kurczątka. Uważa się, że sama idea koszyka jest blisko związana z jajami, ponieważ wierzy się, że nasi przodkowie zaczęli pleść kosze zainspirowani przez ptaki, które to podglądali a które to wiły gniazda gdzie później składały swoje jaja.

WIELKANOC

Wiele z chrześcijańskich tradycji Wielkanocnych wywodzi się z tradycji pogańskich. Można powiedzieć, że Wielkanoc i zmartwychwstanie Jesusa to tak naprawdę  jeszcze jedna wersja starożytnych mitów.  
Jedną z pierwszych znanych nam i zapisanych historii związanych ze śmiercią i zmartwychwstaniem jest egipska opowieść o Izydzie i Ozyrysie. Jest to opowieść o wiecznej miłości w której to Bogini Izyda i Bóg Ozyrys władali starożytną krainą, a była to kraina pełna szczęścia i pokoju – aż do czasu kiedy to Set, brat Ozyrysa zamordował go w ataku zazdrości. Następnie rozczłonkował jego ciało na 14 części  i rozrzucił je po całym świecie. Izyda, z rozdartym sercem, wędrując  po świecie i opłakując swego ukochanego, zbierała je. Kiedy już zebrała wszystkie 14 części, z pomocą Annubisa, Władcy Świata Zmarłych, przywróciła Ozyrysa do życia. I z tego właśnie związku Izydy i Ozyrysa narodził się Horus, Bóg Słońca.
W starożytnym Rzymie 15 marca rozpoczynał się 10-dniowy obrządek ku czci Attisa, syna wielkiej Bogini Cybele. Jako symbol Attisa ścinano sosnę i owijano ją w płótno. Następnie ozdabiano fiołkami i umieszczano w grobowcu w świątyni. W Dzień Krwi, zwany także Czarnym Piątkiem, arcykapłan nacinał sobie rękę a krew jego spływała na sosnę. Częścią rytuału żałobnego, który potem następował, były oszalałe / podobne do transu  muzyka i tańce. Dwa dni później o świcie otwierano grobowiec – i okazywał się on pusty. Bóg powstał zmartwych i został ocalony – obiecując tym, którzy w niego wierzą również triumf nad śmiercią. Dzień ten był znany jako Hilaria, lub Dzień Radości i był to czas świętowania i ogromnej zabawy.
Czyż nie brzmi to znajomo ? Czas Wielkanocy  nadal określa się na podstawie faz księżyca. Przypada ona zawsze na pierwszą niedzielę  w  lub po pierwszej pełni księżyca po Wiosennej Równonocy. Innymi słowy w czas, który był kiedyś dla Eostry czasem „brzemiennym”, kiedy to na Ziemi natura ponownie budziła się do życia. To właśnie wtedy Bogini najpierw zabijała a potem poczęła ponownie Zbawiciela – Boga Roślinności – na cały kolejny cykl.

W XVI wieku znano ciekawy Wielkanocny zwyczaj zwany „ pełzaniem do krzyża z jajami i z jabłkami”. W zwyczaju tym dość wyraźnie wykorzystywano starożytne żeńskie symbole życia i śmierci, początku i spełnienia oraz otwierania i zamykania okręgów. Ceremoniał Królów Angielskich nakazywał aby w kościele rozpościerano dywany z szacunku i ku wygodzie króla, królowej i dworzan, którzy to następnie pełzali w kierunku ołtarza na rękach i na kolanach. I choć wymowa pokutna tego obrzędu jest dość jasna, jednakże użycie w nim  jaj oraz jabłek – produktów związanych z symboliką żeńską – nie jest do końca zrozumiałe. Być może reprezentuje to złożenie w ofierze Kościołowi świętych starożytnych symboli Bogiń – czyli symboliczny triumf Chrześcijaństwa nad Starą Religią.
W niemieckim jak i w angielskim w odniesieniu do Wielkanocy używano wyrażenia „the High Time” czyli „szczególny czas”. I to właśnie od tego wyrażenia wzięło nazwę potoczne określenie jakichkolwiek świąt czy uroczystości „high old time” czyli „piękny szczególny czas”.



KRÓLIKI



Króliki są symbolem płodności z powodu ich zdumiewającego tempa rozmnażania się. Z tego powodu kojarzone są również obrzędami płodności Wiosny. Ale pomijając to oczywiste skojarzenie, królik miał dla Pogan inne głębsze znaczenie – dużo mniej jasne. W rejonach Anglii gdzie istniały kopalnie cyny królika uważano za przynoszącego szczęście górnikom, prawie jak świętość. Górnicy, tak jak króliki, żyli kopiąc, ryjąc w ziemi. Wydawałoby się, że króliki żyją w dwóch światach – w tym oraz w tym podziemnym.
To skojarzenie cyny z królikami jest widoczne w kilku kościołach w hrabstwie Devon, w Wielkiej Brytanii. Posiadają one ornamenty na dachach zwane Cynowymi Królikami. Te trójkątne rzeźby przedstawiają trzy siedzące i patrzące w różne strony króliki które połączone są swoimi uszami. Te Cynowe Króliki do złudzenia przypominają bardzo popularne wśród kolekcjonerów starodawne formy używane do produkcji czekoladowych zajączków Wielkanocnych, formy które zrobione są właśnie z cyny.
Królik jest także księżycowym zającem, poświęconym Bogini Księżyca zarówno w krajach Orientu jak i na Zachodzie. W Chinach ludzie wpatrujący się w pełnię księżyca widzą w jego cieniach sylwetkę pięknej młodej Bogini Chang-O  trzymającą w swych rękach ulubionego królika. W Japonii natomiast ludzie wierzą, że królik księżycowy cały czas skubie/ przycina trawę na powierzchni księżyca, oczyszczając go i sprawiając, że świeci on na biało a nie na zielono. Na Zachodzie zając, tak jak i kot, był kojarzony z wiedźmami, czarownicami i mówiono, że posiadały one moc aby zamieniać się w zające. Po dziś dzień chłopi irlandzcy zachowują matriarchalne tabu i nie spożywają mięsa zajęczego mówiąc, że jeść je to tak jak spożywać swoją własną babkę. Celtycka królowa- wojownik Boudika/Boadicea, która mieszkała na Wyspach Brytyjskich w I wieku naszej ery, miała na swoich chorągwiach symbol księżycowego zająca. W Niemczech ludzie opowiadali mity o Hathor-Astarte, Bogini Księżyca która urodziła na Słońcu Złote Jajo. Dzieciom mówiono, że jeśli tylko będą grzeczne zając przyniesie im złote jaja w wigilię Wielkanocy.

LILIA
Lilia uważana  przez Chrześcijan jako symbol śmierci, w pogańskiej Grecji i w pogańskim Rzymie uchodziła za symbol życia i dekorowaną nią ołtarze Ostary oraz świątynie. Młodzi mężczyźni, udając młodych krzepkich bogów, dawali je młodym kobietom o których względy zabiegali. Przyjęcie przez kobietę takiej lilii oznaczało to samo co przyjęcie zaręczynowego pierścionka z diamentem w naszych czasach.
Lilia jest głęboko zakorzeniona w symbolice pogańskiej. Była świętym symbolem Lilith - Sumero-Babilońskiej Bogini Stworzenia. Lotus lub też lilia symbolizowała jej magiczne genitalia. Lilia często reprezentowała dziewiczą stronę Potrójnej Bogini ( oryginalnie : Liliową Pannę), podczas gdy jej matczyne/ macierzyńskie oblicze było reprezentowane przez różę. Lilia była również poświęcona Bogini Eostre-Astarte, która była Boginią Wielkanocnych Lilii. Bogini ta posiadała potrójny jonicki (tzn. przypominający żeńskie genitalia i symbolizujący płodność i potęgę kobiecej seksualności)  emblem, który jest widoczny we francuskiej fleur-de-lys – która jest stylizowaną lilią czy też w irlandzkiej koniczynie, którą nieodzownie się z lilią kojarzy. Warto zauważyć, że symbol koniczyny nie wywodzi się z Irlandii ale z Doliny Indusu, gdzie był używany już około 6000 lat przed początkiem Chrześcijaństwa.
Do innych bogiń które w swej świętej symbolice mają lilię należą Junona, Uni, Wenus, Dziewica Maryja i Hera. Kiedy z piersi Hery wytrysnęło mleko i w ten sposób powstała Droga Mleczna, krople które spadły na Ziemię przemieniły się w lilie. Wielkanocna lilia była średniowiecznym pas-kwiatem, od łacińskiego „passus” czyli „kroczyć, iść” i spokrewniona z wyrazem pascha czy też Pascha Wielkanocna. Dlatego właśnie nazywano ją „Pash-kwiatem”, „Pasque kwiatem”, czy też  kwiatem Pasji. Ta ostatnia nazwa była odnoszona przez Chrześcijan do Pasji – męczeńskiej śmierci Chrystusa, a przez Pogan do Wiosennej pasji, namiętnej miłości na śmierć i życie Boga Życia / Roślinności do Bogini Ziemi.

CZYNNOŚCI / OBRZĘDY



Pierwotnie święto Eostre podczas Wiosennej Równonocy związane było z rytualnym błogosławieniem pól i ziarna pod zasiewy. Jeśli chciałbyś celebrować to święto możesz wtedy :
 - rytualnie zasiać nasiona (wybierz ziele lub kwiat symbolizujące to czego pragniesz) w donicy, pobłogosław je wszystkimi czterema Żywiołami, a następnie umieść donicę z nimi w odpowiednim dla zasianej rośliny miejscu, np. na słonecznym parapecie czy w zacienionym miejscu. Będzie ona rosła a Twoje życzenia będą się spełniać.
- załóż swój ogródek
- upiecz i spożyj słodki „braided bread” czyli chleb który na wierzchu ma wzór plecionego warkocza
- zrób i zjedz czekoladowe jaja
- zrób wiosenne porządki – a-kysz z tym co stare, zaproś wszystko to co nowe !
- jeśli jesteś kobietą zrób nową miotłę
- jeśli jesteś mężczyzną spraw sobie  nowy kij / laskę
- dekoruj koszami kwiatów
- używaj ziół do celów praktycznych tak jak i magicznych
- noś ubrania w kolorze zielonym
- kochaj się na świeżo zaoranym polu lub na świeżo skopanym ogródku. Jest to Wielki Rytuał : ciało kobiety symbolizuje płodną glebę, jest wręcz wcieleniem Bogini Ziemi. W starych pogańskich czasach ta noc owocowała wieloma poczęciami nowego życia.
- wyjdź z domu przed wschodem słońca w Równonoc lub w Wielkanoc i zaczerpnij wody ze strumienia. Uważa się, że woda ta jest święta i posiada właściwości lecznicze.
- pójdź na pole i nazbieraj różnych dzikich/polnych kwiatów (przed zerwaniem ich podziękuj im za ich ofiarę). Możesz też kupić kwiaty w kwiaciarni, wybierając jeden czy dwa z tych które szczególnie lubisz. Weź je ze sobą do domu i z pomocą książek, własnej intuicji, wahadełka itp. sprawdź co one symbolizują i przepowiadają Ci  w życiu. Kwiaty które wybrałeś wyrażają

Twoje skrywane myśli i emocje.
- zaplanuj spacer po parku czy ogrodzie, przejażdżkę, wycieczkę do lasu lub w jakieś inne zielone miejsca. Nie traktuj tego jako ćwiczenie fizyczne, nie idź też tam w żadnym innym określonym celu choćby podziwiania natury. Spraw raczej aby Twój spacer, Twoja wyprawa była czymś szczególnym, rytuałem, hołdem złożonym samej Naturze.



- pokoloruj lub ufarbuj jaja, ozdób je specjalnymi symbolami, literami i  znakami i wymień się nimi z najbliższymi i z przyjaciółmi. Zostaw kilka z nich w lesie dla dusz / duchów, niektóre zaoraj na polu lub zakop w ogrodzie abyś miał dobry urodzaj. By uzyskać różne koloranty do farbowania jaj gotuj w wodzie przez 10-15 minut :
- 5 lub 6 odnóżek korzenia marzanny i mszycę o nazwie koszenila aby uzyskać kolor czerwony
- aby uzyskać kolor różowy użyj tych samych składników co powyżej, ale w mniejszej ilości
- korzenia kurkumy lub przyprawy kurkuma, kwiatów jarnowca ciernistego lub sproszkowanego szafranu aby uzyskać kolor żółty
- nasion urzetu barwierskiego (Isatis tinctoria), zgniecionych borówek, czerwonej kapusty i octu aby uzyskać kolor niebieski
- łupinek cebuli aby uzyskać kolor jasno-pomarańczowy
- naci marchewki aby uzyskać kolor żółto-zielony
- szpinaku aby uzyskać kolor zielony
- żurawiny aby uzyskać kolor brązowy
- kampeszu aby uzyskać kolor czerwono- lub ciemno-fioletowy
Trzeba użyć największą dopuszczalną ilość w/w produktów na jednostkę wody, tak aby uzyskany kolor był jak najbardziej intensywny.  Po 10-15 minutach gotowania w/w produktów w wodzie, należy wodę przecedzić i nalać do filiżanek a następnie dodać do każdej filiżanki 1-2 łyżeczki octu.

JEDZENIE / POTRAWY

Wiele produktów i potraw spożywanych podczas Wielkanocy jest pochodzenia pogańskiego. W Europie Wschodniej robi się danie o nazwie „pashka” z białego sera o kremowej konsystencji , masła i cukru. W Wielkanocny poranek „paszkę” ozdabia się kandyzowanymi fiołkami a ludzie witają się słowami „On (zmartwych)powstał”. Jest to jednoznaczne odniesienie do Chrystusa , ale fiołki pierwotnie kojarzyły się z Attis, z której to krwi narodziły się. Właśnie dlatego „pashka” kojarzyła się z Attis. A wracając do Chrystusa – jego powstanie zmartwych, jak już wiemy, było obchodzone w wiosenną Równonoc.
Koło Słońca, symbol idealnej równowagi która następuje podczas równonocy, stało się inspiracją do powstania „hot cross buns” czyli popularnych bułeczek z symbolem krzyża na wierzchu. Bułeczki takie robiono już w czasach pogańskich, na długo przed tym zanim dodano je do tradycji chrześcijańskiej związanej z obchodzeniem Wielkanocy (twierdząc, że krzyż na bułeczkach symbolizuje krzyż Jezusowy).
We Włoszech kolorowane jaja są używane do pieczenia różnego rodzaju ciast / bułek z motywem warkocza, symbolizujących Boginię Płodności i Boginię Ziarna.
Inne produkty związane z tą tradycją obejmują nasiona, cukinię, zielone warzywa naciowe i pędy/ kiełki, winogrono oraz poncz owocowy.

HOT CROSS BUNS (Bułeczki z symbolem krzyża na wierzchu)

Składniki :
1 szklanka rodzynek ; ½ szklanki suszonych moreli ; ½ szklanki posiekanych orzechów włoskich ; 1 łyżeczka drożdży ; ¼ szklanki ciepłej wody ; 3 szklanki mąki ; 1 łyżeczka soli ; 1 jajko, ubite ; 1 ½ łyżki stołowej miodu ; ½ szklanki bardzo gorącej wody ; ½ szklanki zimnej maślanki ;   1/8  szklanki stopionego masła
1. Posiekać morele na drobne kawałki. Rodzynki i morele krótko pogotować na parze, aż będą miękkie. Rozpuścić drożdże w ciepłej wodzie i odstawić.
2. Wymieszać w misce mąkę z solą, zostawiając w środku dziurę.
3. Ubić trochę jajko ; dodać miodu, gorącej wody, masła i maślanki.
4. Wlać to wszystko (punkt 3) oraz rozpuszczone drożdże do miski z mąką i solą. Dobrze wymieszać a następnie ugnieść. Pamiętaj, że ugniatając trzeba mieć mokre dłonie. W czasie ugniatania dodawaj tyle wody ile potrzeba, ażeby ciasto stało się miękkie i sprężyste.
5. Ugniatając delikatnie dodaj owoce i orzechy.
6. Uformuj z ciasta kulkę i umieść ją gładką stroną do góry w misce. Pozostaw w ciepłym, przewiewnym miejscu.
7. Po upływie 1 ½ godziny „wyciśnij” ciasto a następnie ponownie uformuj je w kulkę i pozwól rosnąć przez około 45 minut.
8. Następnie uformuj około 15 „placuszków” wielkości piłki golfowej i umieść je, zostawiając między nimi trochę miejsca, na wysmarowanej tłuszczem blasze do pieczenia ciastek.
9. Pozwól aby rosły przez około 10 minut, potem spłaszcz je delikatnie dłonią. Pozwól aby rosły przez następne około 30 minut.
10. Nagrzej piekarnik do temperatury 180 stopni C (350 F). Tuż przed włożeniem bułek do piekarnika, użyj drewnianej szpatułki i wyciśnij delikatnie na bułkach krzyże (wciskając szpatułkę nie głębiej niż połowa wysokości bułki).
11. Bułki się pieką, a w tym czasie przygotuj polewę z 3 łyżek stołowych miodu, 1 łyżki stołowej masła i ½ łyżeczki cynamonu. Doprowadź te składniki do wrzenia a następnie odstaw. Gdy bułki się upieką i wyjmiesz je z piekarnika użyj miękkiego pędzelka i posmaruj je przygotowaną polewą. Bułki podawaj do spożycia ciepłe / na ciepło.

Pashka

Składniki :
450 g białego kremowego serka (w temperaturze pokojowej) ; 220 g masła (w temperaturze pokojowej) ; 1 – ¾ szklanki cukru pudru ;            2 łyżeczki ekstraktu z wanilii ; 1 szklanka rodzynek ; 1 szklanka prażonych migdałów
Nagrzej piekarnik do 180 stopni C (350 F) a następnie do wyłożonego pergaminem naczynia włóż migdały i praż je przez około 10 -12 minut aż lekko zbrązowieją. Wyjmij z piekarnika i odstaw aby wystygły.
Ser umieść w robocie kuchennym i wymieszaj / zmiksuj, aż nie będzie żadnych gródek. Jeśli nie masz robota kuchennego, włóż ser do sitka o drobnych oczkach i używając plastikowej łyżki bądź gumowej szpatułki przetrzyj  serek do miski. Następnie dodaj masło i wymieszaj, aż uzyskasz kremową konsystencję. Dodaj cukier i wanilię i wymieszaj wszystko razem. Teraz dodaj rodzynki i migdały i jeszcze raz wymieszaj wszystko dokładnie, zwracając uwagę, żeby nic niewymieszanego nie pozostało na ściankach czy też na dnie. Następnie całość umieść w lodówce aż stwardnieje (minimum 2-4 godziny). Podawaj z kulką lodów polaną sosem „Melba”.
Sos Melba
450 g malin ; ½ -1 (około 100 – 200 g) szklanki cukru ; 2 łyżeczki świeżego soku z cytryny
Zmieszaj owoce i cukier w blenderze „na puree”, czyli tak, aby uzyskać prawie stan płynny. Dodaj sok z cytryny i dobrze wymieszaj. Następnie przetrzyj  przez sito o małych oczkach  do małej miseczki. Uzyskasz około 1-1/2 szklanki sosu. Sos należy schłodzić.

Fundacja Rockefellera, a nazizm i współczesne formy eugeniki

Fundacja Rockefellera, a nazizm i współczesne formy eugeniki


Fundacja Rockefellera jest głównym sponsorem publicznych organizacji, które domagają się od ONZ stworzenia programu drastycznego zmniejszenia populacji naszej planety. Dokumenty które są w posiadaniu coraz większej liczby naukowców w Ameryce, Anglii i Niemiec potwierdzają, że Fundacja i korporacyjni współpracownicy z dziedzin medycznych i politycznych zorganizowali rasowy programu bazujący na doświadczeniach hitlerowskich Niemiec.

Okazuje się, ze program segregacji rasowej nie zatrzymał się wraz z zakończeniem II wojny światowej. Ten sojusz z ONZ – starego prawa nazistowskiego z nową lewicą, stwarza jeszcze poważniejsze zagrożenie dla współczesnego świata, niż to miało miejsce w 1941 roku.

Monopolista naftowy John D. Rockefeller stworzył rodzinną Fundację Rockefellera w 1909 roku. W 1929 roku miał ulokowane 300 milionów dolarów funduszy w tym rodzinnym interesie kontrolując Standard Oil Company z New Jersey (obecna nazywa – Exxon’) jako dodatek do tej Fundacji.

Za fundacyjne pieniądze stworzył nową specjalizację lekarską zwaną – Psychiatric Genetics /Psychiatria Genetyczna/. Na nowym polu doświadczalnym Fundacja zreorganizowała medyczną naukę w Niemczech, tworząc i odtąd stale kierując nią pod nazwą Instytutu Psychiatrii Kaisera Wilhelma i Instytut Antropologii Kaisera Wilhelma– Eugenika, Ludzka dziedziczność. Szefem w tych instytucjach był szwajcarski faszysta psychiatra Ernst Rudin, wspierany przez swoich protegowanych Otmara Verschuera i Franza J. Kallmanna.

W 1932 roku rozpoczął się w Anglii „Ruch Rasowy”, który został wykorzystany przez Rockefellerów do utworzenia Światowej Federacji Eugeniki i wyznaczono Dr Rudina na prezesa tej organizacji. Ruch wzywał do zabijania lub sterylizacji osób, których choroba dziedziczna uczyniła ich ciężarem dla społeczeństwa.

Ustawa rasowa!

Jak Adolf Hitler doszedł do władzy w Niemczech?

Kilka miesięcy później, Hitler przejął dla Niemiec wzorce Rockefeller-Rudin i ta idea stała się nieodłączną częścią hitlerowskiego Państwa. Faszyści wyznaczyli Rudina na szefa Towarzystwa Higieny Rasowej. Rudin i jego personel, w ramach Grupy Roboczej Ekspertów od dziedziczności pod przewodnictwem szefa SS Heinricha Himmlera, przygotowali ustawę „O sterylizacji”. Opisaną i porównaną jako wziętą z modelu prawa amerykańskiego, które to prawo zostało przyjęte w lipcu 1933 r. i dumnie drukowane od wrzesień 1933 roku w Aktualnościach Eugenicznych (USA) z podpisem Hitlera. Grupa Rockefellera sporządziła inne ustawy rasowe, również oparte na istniejących statutach z Virginii. Otmar Verschuer i jego pomocnik wraz z Josefem Mengele pisali raporty dla specjalnych sądów, które egzekwowały „Rudina Prawo Czystości Rasowej” przeciwko współżyciu Aryjczyków i nie-Aryjczyków.

Zespół T4 z kancelarii Hitlera, bazujący na psychiatrach Rudina i jego personelu współpracował w tworzeniu filmów propagandowych pokazujący jak bardzo schorowani ludzie modlą się i proszą aby udzielić im Miłosierdzia i uśmiercić ich (eutanazja) – film był wyświetlany i skierowany do obywateli niemieckich. Społeczeństwo zareagowało antagonistycznie: Hitler musiał wycofać ze łzami wściekłści w oczach „Prawo do umierania” z kin. Propaganda ta trafiła na niezbyt przygotowany grunt.

IG Farben i Standard Oil Rockefellera

Pod kontrolą nazistów, niemiecki koncern chemiczny I.G. Farben i Standard Oil Rockefellera z New Jersey były jednym połączonym przedsiębiorstwem, powiązane setkami porozumień kartelowych. I.G. Farben prowadził działalność samodzielnie, aż do 1937 roku, kiedy rodzinna firma Warburga a partnera Rockefellera w bankowości oraz w projekcie niemieckiego nazistowskiego eugeniki dołączyła do nich. Po inwazji Niemiec na Polskę w 1939, Olej Standard Rockefellera zobowiązał się utrzymać wspólnotę z IG Farben nawet jeśli USA przystąpi do wojny z Niemcami. To zostało zdemaskowane w 1942 roku przez komisję śledczą senatora Harry’ego Trumana, a prezydent Roosevelt miał olbrzymie kłopoty prawne aby zatrzymać spółkę Standard Oil – IG Farben w napędzanie machiny wojennej wroga.

Cyklon B, IG Farben i Waffen SS

W latach 1940-41, I.G. Farben zbudował gigantyczną fabrykę w Monowicach w Polsce, później włączona do całego kompleksu obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu aby korzystać ze Standard Oil / IG Farben patentów w obozie pracy niewolniczej, /były prowadzone badania aby z węgla zrobić benzynę/. Produkowano tam również insektycydy /granulowana mieszanka ziemi okrzemkowej nasyconej cyjanowodorem, która uwalniała cyjanowodór (HCN) po wyjęciu ze szczelnych pojemników – nazwana Cyklon B. Specjalny oddział SS został przydzielony do pilnowania więźniów żydowskich i innych narodowości do zabijania tych, którzy nie nadawali się do pracy w tej fabryce. Niemiecki prezydent Emil Helfferich zeznał po wojnie, że fundusze z firmy Rockefellera były przeznaczone jako wynagrodzenie dla strażników SS w Auschwitz.
W 1940 r., sześć miesięcy po słynnym spotkaniu Standard-IG, przedstawiciel Europejskiej Fundacji Rockefellera Daniel O’Brian napisał do głównego szefa Fundacji  odpowiedzialnego za sektor medyczny Alana Gregga, że „byłoby niedobrze, gdyby zdecydowano się zatrzymać badania, które prowadzą a które NIE MAJĄ ZWIĄZKU z kwestiami wojny” – tak więc Fundacja kontynuowała finansowanie nazistów i ich  „psychiatryczne badania” w czasie wojny.

Eugenika Hitlera i Rockefellera

Wrócę do 1936 roku, kiedy dr Franz Kallmanna przerwał studia „dziedzicznej degeneracji” i wyemigrował do Ameryki, bo był pół-Żydem i w Nowym Jorku założył oddział genetyki medycznej – Instytut Psychiatryczny w stanie Nowy Jork. Scottish Rite Wolnomularze opublikowali studium Kallmanna w ponad 1.000 przypadkach schizofrenii, na podstawie których starał się on oprzeć i udowodnić swoją teorię o dziedziczeniu tej choroby. W książce Kallmann podziękował długoletniemu swojemu szefowi i wspomniał o Rudinie. Książka Kallmanna, opublikowana w 1938 roku w USA i nazistowskich Niemczech, była używana przez oddział T4 jako racjonalizacja rozpoczęta w 1939 roku mordowaniem pacjentów psychicznie chorych i innych nazwanych „Ludźmi z defektem” chociaż większość z nich to były małe dzieci. Tym programem objęto 250.000 ludzi używając do tego celu gazu i iniekcje z trucizną, W tym samym czasie szkolono personel pod względem uodparniania ich psychicznie aby z zimną krwią mordowali ludzi.

Dr Mengele i badania antropologiczne

W 1943 roku, Otmar Verschuer asystent Józefa Mengele został mianowanym medycznym komendantem w Oświęcimiu. W czasie wojny dyrektor Rockefellera Instytutu Antropologii Kaiser Wilhelm działu eugeniki i dziedziczności w Berlinie, Verschuer zabezpieczył fundusze na prowadzenie eksperymentów dla Mengele w Auschwitz z Niemieckiej Rady ds. Badań. Verschuer napisał raport z postępu prac do tej Rady: „Moim współpracownikiem, naukowcem, antropologiem i lekarzem w tych badaniach jest mój asystent Dr Mengele, który służy jako Hauptstuermfuehrer i lekarz obozowy w obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Za pozwoleniem Reichsfuehrera SS Himmlera, antropologiczne badania są przeprowadzane na różnych grupach rasowych w obozach koncentracyjnych i próbki krwi zostaną przesłane do mojego laboratorium w celu dalszych badań.”

Eksperymenty dr Mengele na bliźniętach

Mengele był przy każdym rozładunku transportu z ludźmi w Auschwitz szukając bliźniaków – ulubiony materiał genetyków psychiatryków. W dniu przyjazdu do stacji doświadczalnej Mengelego bliźnięta musiały wypełniać szczegółowy kwestionariusz wykonany przez naukowców z Instytutu Kaisera Wilhelma.” Były codziennie pobierane próbki krwi dla Verschuera i prowadzone specyficzne doświadczenia na proteinach. Igły były wkuwane do oczu w celu badania i analizy koloru oczu. Prowadzono eksperymentalne transfuzje krwi i powodowano infekcje. Narządy i kończyny poddawane były amputacji często bez środków znieczulających. Zmiany płci były również często przeprowadzane. Kobiety były sterylizowane, mężczyźni byli kastrowani. Tysiące ludzi zostało zamordowanych, a ich narządy, gałki oczne, głowy i kończyny wysyłano do Verschuera i grupy Rockefellera w Instytucie Kaisera Wilhelma.

W 1946 roku Verschuer napisał do Biura Ludzkiej Genetyki w Londynie prosząc o pomoc w dalszych jego badaniach naukowych.

Stara głowa – Nowa twarz!

W 1947 roku Biuro eugeniki przeniesiono z Londynu do Kopenhagi. Nowy duński budynek został zbudowany za pieniądze Rockefellerów. Pierwszy Międzynarodowy Kongres Genetyki Człowieka po II wojnie światowej odbył się w tym duńskim instytucie w 1956 roku. Do tego czasu, Verschuer był członkiem Amerykańskiego Towarzystwa Eugenika a następnie w Radzie d/s Populacji Rockefellera.

Dr Kallmann pomógł uratować Verschuer składając zeznania o jego pracach i postępowaniu w sprawach denazyfikacji /praca nie mające nic wspólnego z nazizmem/. Dr Kallmanna stworzył Amerykańskie Towarzystwo Ludzkiej Genetyki, które zorganizowało „Projekt Ludzkiego Genome” /kodu, genu/ – kosztem 3 miliardów dolarów.Kallmanna był dyrektorem tego Towarzystwa do 65 roku.

W latach 1950, Rockefellerowie zreorganizowali w USA aktywność eugeniczną w swoich biurach rodzinnych prowadząc równolegle prace w grupach nad kontrolą populacji i aborcji. Towarzystwo Eugenika zmieniło nazwę na Towarzystwo Biologii i Badań Społecznych.

Fundacja Rockefellera dawniej finansowała ruch eugeniki w Anglii, najwyraźniej spłacano dług wdzięczności Anglii za to, że brytyjska stolica i Angielski-partner rozpoczęły wypychać John D. Rockefellera z jego naftowego biznesu. W latach 1960-tych Towarzystwo Eugenika w Anglii zmieniło nazwę na Krypto-eugenika, stwierdzając w oficjalnych raportach, że będą wytwarzali produkty eugeniki ale bez oznaczania ich jako swoje.

Towarzystwo Eugenika w Anglii

Dzięki wsparciu Rockefellerów Towarzystwo Eugenika (Anglia) ustanowiło podkomitet o nazwie Międzynarodowa Federacja Planowania Rodziny, który przez 12 lat miała ten sam adres co Towarzystwa eugenika. Wygląda na to, że prywatna firma postawiła świat przed niebezpieczeństwem globalnej zagłady – pod flagą ONZ.
Osobiście polecam publikacje o Planowaniu Rodziny i mackach Rockefellera w AIDS i kampanii dezinformacji a przeczytać to można w książce “Nowe wirusy, AIDS i Ebola – Natura, wypadek czy celowe działanie” autorstwa mojego kolegi i znajomego, którego poznałem kilkanaście lat temu dr Leonarda Horowitza – bardzo ciekawa choć kontrowersyjna postać.

Źródło: newbielink:http://kefir2010.wordpress.com/2012/10/05/fundacja-rockefellera-a-nazizm-i-wspolczesne-formy-eugeniki/ [nonactive]

Druga kategorya kapitału.

Dorzucę jeszcze fragment z książki Erazma Majewskiego "Kapitał", być może komuś pomoże w lepszym zrozumieniu bogactwa.

CTTTRLKOQ -->viewtopic.php?f=10&t=303

12. 

(...)
Kapitał bowiem duchowy tem różni się od materyalnego, że jest pierwszym i niezbędnym warunkiem bogactwa materyalnego, a nawet wogóle bytu społecznego. Biorąc rzecz przyrodniczo, odgrywa on literalnie rolę życia, samego. Gdyby bowiem bogactwa duchowego nagle nie stało, albo gdyby przestało być czynną i twórczą siłą społeczną, czyli kapitałem, wówczas zdarzyłoby się ze społeczeństwem to samo, co się zdarza z organizmem, gdy zawieszają się w nim czynności życiowe odtwórcze i twórcze. Stałoby się trupem. Stagnacya w odtwarzaniu się bogactwa duchowego pociągnęłaby rychło zupełną stagnacyę w odtwarzaniu się materyalnego. Przemiana materyi w społeczeństwie zostałaby zawieszona i rozwój społeczny ustąpiłby miejsca zjawisku szybkiej dezorganizacyi, którego kresem byłoby doszczętne rozłożenie się bogactwa materyalnego w prostą przyrodę, z drugiej zaś strony zanik dusz w narodzie do rozmiarów i znaczenia zwierzęcych.
Pierwszorzedność bogactwa duchowego (potęgi społecznej) w tem się zaznacza, że gdy utracone nagle bogactwo materyalne (materya społeczna) może być względnie łatwo odtworzone w narodzie, w którym nie wygasły mądrość, wiedza, uczucia i wola, - odwrotny stosunek obu bogactw byłby niemożliwy.

I w tej nieodwracalności stosunku obu bogactw do siebie odsłania się najjaskrawiej z jednej strony słuszność, z drugiej wszakże niedokładność dawnego twierdzenia, że źródłem bogactwa jest "praca ludzka". Najogólniej ten wyraz biorąc, jest to prawdziwe z uwagi, że każdej, choćby najprostszej pracy ludzkiej towarzyszy choćby drobna szczypta "potęgi społecznej", następnie, że bierzemy wówczas sumarycznie wszelkie prace ludzkie, bez ich szczegółowego oceniania. Ale gdy weźmiemy pod uwagę, że praca pracy nie równa, że pewnym pracom towarzyszy i przewodniczy niezmiernie wielka ilość kapitału duchowego, (wiedzy i mądrości), gdy innym zaledwie tak minimalna jego ilość, jakiej potrzebują zwierzęta, to zrozumiemy jak dalece wyniki społeczne różnych prac "ludzkich" mogą i muszą być odmienne.
Źródłem bogactwa materyalnego jest tedy nie "praca ludzka", ale twórcza część duszy ludzkiej, czyli kapitał duchowy, połączony z pracą fizyczną ludzką w jedno działanie na przyrodę.


30. O cenie i wartości ludzi.

Wiemy już, że kapitał materyalny tyle znaczy praktycznie, jakby go nie było, dopóki nie przyłączy się doń duchowy. Pozostanie on póty martwym skarbem, podległym bezpłodnej destrukcyi, póki nie przyłączy się doń odpowiednio wielki i mocny specyalny kapitał duchowy. Wyłania się tedy fakt, że obie kategorye kapitału, jako prywatne własności, rozmieszczone są miedzy osobników w narodzie bez wzajemnej zależności.
Istnieją tu wszelkie możliwe stosunki, które najprościej będzie zebrać w cztery grupy:
1) pewna ilość osobników w narodzie posiada bardzo wielkie kapitały materyalne, choć reprezentuje niezmiernie drobne kapitały duchowe,
2) pewna ilość osobników reprezentuje bardzo wielkie kapitały duchowe, ale nie posiada znowu wcale materyalnego lub bardzo mały,
3) pewna ilość osobników reprezentuje drobne kapitały duchowe i żadnego materyalnego, wreszcie
4) istnieje pewna ilość osobników lub całostek społecznych, obdarzona jednym i drugim mniej lub więcej harmonijnie.
W tej chwili dotkniemy tylko prostych następstw podobnego rozkładu, a więc przymusowej stagnacyi kapitałów materyalnych w pierwszej grupie, zaś w drugiej i trzeciej - kapitałów duchowych. Tu bowiem materya społeczna - tam moc społeczna nie mogą przejść w stan czynny jedno bez drugiego. Z obu stron mamy tylko skarby, nadmiary, bezsilne, lubo tu i tam inne.
Cóż się więc dzieje? Pod wpływem głodu społeczne­go (w pierwszej grupie) i fizyologicznego (w drugiej i trzeciej) zjawia się pogoń właścicieli materyalnego za kapitałem duchowym - właścicieli zaś duchowego za materyalnym. Oba kapitały, niby dwie płci różnoimienne pożądają się i szukają się wzajem, aby się zlać w pełną dźwignię twórczą.
Idea jest pierwiastkiem twórczym, ale pogrążonym jakgdyby w próżni. Potrzeba jej materyi. I to samo zachodzi z bezwładną materyą. Dopiero, gdy nastąpi połączenie, odrazu zaczyna się działanie twórcze, zjawia się coś zupełnie podobnego do życia. W bezwładną materyę wstępuje życie i ta całość nowa asymiluje oraz wydziela i rośnie tak samo, jak wszelkie indywiduum żywe. Cóż dziwnego, że tam, gdzie wielka ilość materyi społecznej ma stale do rozporządzenia wielką ilość mocnych kapitałów duchowych, twórczość społeczna wre daleko silniej, niż tam, gdzie bądź jednego, bądź drugiego, bądź obu niewiele.
Zachodzi teraz pytanie czy te dwie różne ale wzajem sobie niezbędne potęgi (właściciele dwu kapitałów), wchodzą ze sobą w stosunek wymienny zgodnie z prawdziwą wartością obu, lub też nie? I drugie pytanie: jakież są szansę, aby spółki takie stawały się normalnemi, to jest gospodarczo najwydajniejszemi?
Na wszystkie te pytania odpowiedź wypada ujemna, mianowicie niekorzystna dla kapitałów, wartości i własności duchowych. Tak niekorzystny stan rzeczy ma dwie przyczyny główne.
Naprzód pomówimy o jednej.

Oto nie posiadamy łatwego środka do określenia wartości kapitału duchowego, tkwiącego w osobniku.
Tylko gdy osobnik posiada własny kapitał materyalny - może on nie poddawać się egzaminowi - i wedle własnej woli stać się siłą twórczą, odpowiedzialną jedynie przed sobą za wyniki swej działalności. Osobnik pozbawiony własnych pieniędzy musi znaleść ufnego władcę pieniędzy, który go oceni mniej lub więcej trafnie, ale musi on pierwej sam znać swą wartość (czyli moc twórcza), aby się nie dał niedoszacować, tymczasem rzadko znamy choćby własną wartość rzeczywistą i bądź przeceniamy się, bądź niedoceniamy sami.

Z tych powodów, jak również ze złej woli bądź jednej bądź drugiej strony, istnieje pewna ilość spółek niesprawiedliwych, jeszcze zaś większa ilość takich, o których nie umiemy wydać sądu: czy są one sprawiedliwe, a jeżeli nie, to do jakiego stopnia, brak nam bowiem zasady do porównywania ze sobą wartości kapitału duchowego z wartością materyalnego.
Zjawia się tedy potrzeba zastanowienia się jak mamy szacować kapitał duchowy, czyli moc twórczą?
Zadanie trudne, bo skomplikowane. Komplikuje się ono naprzód skutkiem stwierdzonej już niezgodności cen dzieł ludzkich z ich wartością rzeczywistą, następnie skutkiem naszej nieznajomości wartości tych dzieł.
Nie znając środka do sprawdzenia istotnej wartości dzieł - nie posiadamy tem samem środka do poznania wartości ich twórców. Ale też, o ile zdołamy ocenić wartość twórców czyli wartość wszelkich osobników pracujących - wówczas zdobędziemy sposób do ocenienia rzeczywistej wartości dzieł. Zadanie zatem godne trudu.

Zdawałoby się, że sytuacya nasza w tem poszukiwaniu należy do beznadziejnych, że brak nam punktów oparcia, ale, na szczęście, tak źle nie jest. Pierwszą pod­stawą, na której możemy się wesprzeć, jest pewność, że kapitału duchowego musi być więcej, aniżeli materyalnego, pewność, oparta na fizycznej zasadzie dźwigni. Gdyby było inaczej, wówczas nie zjawiłaby się ekonomiczna wytwórczość i nie byłoby ekonomicznego postępu; wartość dzieł ludzkich równałaby się zawsze ich cenie, która byłaby wciąż jednakowa, albowiem przy równowadze ramion dźwigni, produkcya (gdyby była możliwa) odbywałaby się właściwie bez dźwigni, byłaby dziełem prostej pracy ludzkiej. Pomijam już okoliczność, że w tych warunkach wcale nie mogłoby być tej ogromnej ilości i rozmaitości dzieł, jaka nas otacza, i którą ciągłe zużywamy, ale gdyby nawet przypuścić, że obywalibyśmy się bez nich, jak to niegdyś było, to wówczas ceny wszystkich wytworów trzymałyby się na najniższym poziomie zapłaty za prostą pracę ludzką, bo naprzód nie byłoby czem drożej płacić, następnie nie byłoby warto więcej płacić. To jest pewnik, zgodny zresztą z wynikami, do których doszliśmy na innych drogach.
A teraz drugą znowu podstawą, na której z nie mniejszą pewnością możemy się wesprzeć, będzie myśl, że gdyby wartość kapitału duchowego była opłacana w pełni i według wartości materyalnego, wówczas cena dzieł byłaby równa ich wartości, tylko tak bardzo wysoka, ze nie opłaciłoby się nikomu ich nabywanie.
Sam więc fakt, że ceny dzieł są zwykle niższe od wartości wskazuje, że wartość czynnego kapitału duchowego musi być wyższa od jego ceny. Odkąd wiemy, że materya kapitałowa reprezentuje pracę czysto fizyczną ludzką, opłacaną najniżej, odtąd nie może to podlegać wątpliwości.

Gdy więc z jednej strony widzimy, że przy małej ilości kapitału duchowego - nie byłoby ekonomicznego produkowania, a z drugiej strony wiemy, że produkowanie ekonomiczne jest cechą ludzkiej wytwórczości która wzmaga się z postępem, czego dowodzą ustawicznie obniżające się ceny bardzo wielu dóbr ludzkich, - to już mamy stwierdzenie, że kapitału duchowego musi być znacznie więcej, niżeli materyalnego, i to tem więcej, im naród jest produkcyjniejszy. Ale nie dosyć tego. Cena kapitału materyalnego dostarcza nam stałej skali do mierzenia wartości duchowego czyli do wyrażania jego wartości. Skoro raz posiadamy tą skałę, to już względnie łatwo dojść do przybliżonego choćby wyobrażenia o wielkości kapitału duchowego drogą oceny tych oszczędności na prostej pracy fizycznej, jaką nam niesie duchowy. Wiadomo, że wysoki rozwój techniki oszczędza iście nieprawdopodobne ilości prostej pracy ludzkiej, a choć nie we wszystkich działach wytwórczości oszczędność bywa równie wielką, to jednak dziś technika przeciętnie oszczędza bez porównania więcej pracy ludzkiej, niżeli jej pochłania. Ta pewność narazie nam wystarcza do postawienia twierdzenia, że wartość kapitału duchowego musi być bez porównania większą od jego ceny, a co za tem idzie, ogólna suma duchowego musi być znacznie wyższa od materyalnego. Rzecz prosta, że to nie przesądza jeszcze wcale o stosunku wzajemnym osobistych kapitałów duchowych względem takichże materyalnych, bo te stosunki mogą być i bywają rozmaite, - ale to wskazuje, że w ogólnym bilansie narodu kapitał duchowy nie reprezentuje ceny, równej jego wartości, a więc, że pewna i to bardzo znaczna ilość duchowego pracuje bezpłatnie. Dowodzi tego zresztą powszechnie znany fakt gospodarczy, że ceny ogromnej większości towarów utrzymują się w pobliżu granicy wartości pracy ich wykonawców, jak się to dawniej mówiło, a w pobliżu ceny ich pracy, jak my to dziś wyrażamy.

Mogłoby się zdawać, że takie zjawisko świadczy przeciw naszym wywodom, a więc że walczymy o wyrazy, gdyż "wartość" i "cena pracy (cenność)" schodzą się, niemal ze sobą, ale takiego mniemania nie możnaby brać na seryo. Odeprzeć je łatwo wskazaniem na fakt, że tak ogromna produkcya bogactwa, jaką widzimy, byłaby wprost niemożliwą, gdyby pracy prostej nie przychodził z pomocą - wyższy rozum, czyli gdyby kapitałowi materyalnemu nie przychodził z pomocą kapitał duchowy przynajmniej równej wartości, najczęściej zaś znacznie wyższy. A czemu rozum, ów kapitał, jest tak bardzo niedoceniany - to, zwłaszcza w ekonomii, nie może stanowić zagadki. Odkąd wiadomo, że wszelka cena jest wynikiem spółzawodnictwa, to całe zjawisko nizkich cen towarów, trzeba złożyć na karb silnego spółzawodnictwa, które panuje we wszystkich rodzajach wytwórczości. Ono to właśnie sprawia, że wszystkie ceny dążą do możliwie najniższego poziomu, ale cóż ceny nizkie mają wspólnego z wartością, gdy wiemy, że przyciśnięty potrzebą, odda choćby złoty zegarek (jeśli go ma) za bochenek chleba, jeśli tego chleba koniecznie potrzebuje.

Ludzie i własności ich duchowe, jak już wiemy - są także towarami, podobnie jak każde inne i podlegają wszystkim prawom rynku, jeżeli więc takiego towaru, któremu na imię "kapitał duchowy" jest więcej, niżeli go potrzeba na rynku, i jeżeli taki "kapitał-towar" ma tę nie dającą się usunąć wadę organiczną, że musi jeść i mieszkać pod dachem, aby nie zginąć, to w braku kupca musi się oddać, choćby za bezcen. Tak też bywa. Gdy już wszystek zapas materyi społecznej, gotowej do działania został połączony z kapitałem duchowym, pozostaje bardzo znaczny nadmiar ostatniego, zmuszony do bezczynności jedynie dla braku ważkiego ramienia, do któregoby mógł się przyłączyć. Z takiego stosunku płynie nieuchronny spadek ceny bogactw duchowych gotowych do działania twórczego. Moc twórcza, jak każdy towar, ocenia się tem niżej, im jej więcej na rynku i stąd materyalny kapitał, daleko rzadszy, jest bardziej poszukiwany.
Stąd płynie wybitna dążność osobników bogatych duchowo, ale pozbawionych bogactwa materyalnego (materyi kapitałowej) albo do wynajmowania sobie owej materyi od tych, którzy jej posiadają nadmiar, albo też - do wynajmowania siebie na usługi posiadaczów materyi, czyli tak zwanych kapitalistów.

I oto staje się zrozumiałem czemu materyalne bogactwo, pozostające we władaniu prywatnem dusz małych (słabotwórczych) niesie im zyski bez pracy. Zyski te niesie im ich użyteczność społeczna, pozwalająca innym osobnikom osiągać zyski większe, niżeliby sama ich praca im dawała, a w konsekwencyi przyczyniająca bogactw materyalnych. Dusze mocne, skazane dla braku materyi kapitałowej na bierność, wolą się dzielić z dostarczycielem ważkiej części dźwigni, wartościami nowo-wytworzonemi, niżeli trwać w bezczynności przymusowej. I to samo dzieje się często z drugą stroną - obie więc na wejściu w spółkę zyskują. To jedno tylko trzeba zaznaczyć, że najczęściej zyskuje daleko więcej właściciel materyi kapitałowej, niżeli właściciel kapitału duchowego ponieważ pierwszy ma nad drugim przewagę handlową jako właściciel towaru bardziej poszukiwanego i rzadszego.

Teraz możemy już poruszyć w całej rozciągłości pytanie (postawione w r. 24), skąd pochodzi niejednakowa, ale najczęściej olbrzymia różnica pomiędzy wartością dzieł ludzkich, indywidualnych lub zbiorowych, a ich ceną?

Czemu w praktyce handlowej nikt nie liczy się z rzeczywista wartością towarów i nietylko to, czemu sami ekonomiści, zwłaszcza z obozu mechanistycznego również nie interesują się rzeczywistą wartością towarów?
Dwie są tego przyczyny i rozpatrzymy je po kolei.

Dużo pracujemy, mało zarabiamy

Dużo pracujemy, mało zarabiamy


Opinie o Polaku jako pracowniku są mocno rozbieżne. Z jednej strony pojawia się obraz nisko wykwalifikowanego lenia, ze skłonnością do nieuczciwych praktyk, z drugiej zaś - osoby bardzo pracowitej, odpowiedzialnej, rzetelnej... i do tego gotowej świadczyć swe usługi za niewielkie pieniądze.

To ostatnie jest niestety prawdą. Blisko dekadę temu ówczesny premier Marek Belka powiedział, że Polacy przynoszą do Unii Europejskiej "głód sukcesu, obietnicę dynamizmu i gotowość, by pracować ciężej, dłużej i za mniejsze pieniądze". Jego słowa okazały się być prorocze i sytuacja Polaków na europejskim rynku pracy do dziś odpowiada stworzonemu przez premiera w 2004 roku obrazowi. Coroczne badania "zapracowania" poszczególnych narodów pokazują, że od dłuższego czasu jesteśmy w czołówce państw, w których pracuje się najdłużej.
Z badań przeprowadzonych w 2010 roku przez Instytut Badań nad Gospodarką Coe-Rexecode z Paryża wynika, że polscy pracownicy etatowi spędzają w pracy znacznie więcej czasu niż np. Niemcy, Finowie, Włosi, Francuzi czy Hiszpanie.
O ile statystyczny Francuz pracuje mniej niż 1700 godz. rocznie - Polak poświęca na pracę około 1975 godzin.
Potwierdzają to dane zgromadzone przez OECD, według których Polak pracuje 1970 godzin rocznie, czyli 38 godz. tygodniowo (wliczając urlopy). Dla porównania średnia dla Holendrów i Niemców to około 1400 godzin w roku (27 godz. tygodniowo).

Z czasem pracy niestety nie idą w parze zarobki. Choć jesteśmy jednym z najdłużej pracujących narodów, równocześnie znajdujemy się też w czołówce najsłabiej zarabiających. Z danych Eurostatu za 2011 rok, wynika, że od Polaków gorzej zarabiają jedyni Litwini, Rumuni i Belgowie. Zarobki w Polsce to średnio 5,4 tys. Euro rocznie, z kolei średnia dla starej UE wynosi 21,4 tys. Euro. Niewiele mniej zarabia się w Wielkiej Brytanii (20,7 tys.) i Francji (20,3 tys.). Z kolei w najlepiej "opłacanych" państwach Europy - jak Niemcy, Dania, Belgia, Austria, Luksemburg i Norwegia, średnie roczne dochody wahają się od 25 tys. w Niemczech do 28,6 tys. rocznie w Norwegii. Eksperci zwracają często uwagę, że porównywanie czasu pracy i dochodów jest błędem, gdyż od godzin spędzonych w pracy ważniejsza jest wydajność pracowników, a ta przemawia na niekorzyść Polaków. Z opublikowanego przez OECD (Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) raportu na temat wydajności pracy (jako wskaźnik wydajności przyjęto wartość PKB na godzinę pracy) wynika, że Polak nie ma się czym pochwalić. W ciągu godziny przeciętny Polak wytwarza usługi lub dobra o wartości niespełna 25 dolarów, Niemiec - 53,6 USD, a Francuz 57,7 USD.

Wprawdzie poziom produktywności Polaków stale rośnie i osiągnął już poziom 66,8 proc. średniej UE, jednak do liderów wciąż nam jeszcze daleko. Dla porównania w Niemczech produktywność pracowników jest na poziomie 111 proc. czyli niemal dwukrotnie wyższa od naszej. Jednak nawet koncentrując się jedynie na wydajności pracowników w poszczególnych krajach - Polacy wciąż zarabiają słabo. Jeśli bowiem pracownik w naszym kraju wytwarza w trakcie godziny pracy o połowę mniej dóbr niż statystyczny Niemiec, jego zarobki powinny być tylko o połowę niższe od tych uzyskiwanych u naszego zachodniego sąsiada. Tymczasem różnica w zarobkach jest niemal pięciokrotna. Jeśli dorzucimy do tego jeszcze fakt, że spędzamy w pracy około 25 proc. więcej czasu niż Niemcy, trudno oprzeć się przekonaniu że premier Belka w 2004 roku doskonale wiedział co mówi: pracujemy dłużej i za mniejsze pieniądze!

AD,MA,WP.PL

newbielink:http://praca.wp.pl/title,Duzo-pracujemy-malo-zarabiamy,wid,15269824,wiadomosc.html [nonactive]

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...