wtorek, 6 maja 2025
Nieśmiertelny Nikodem Dyzma
Czterdzieści pięć lat temu, szóstego kwietnia, w telewizji polskiej rozpoczęto emisję serialu pod tytułem „Kariera Nikodema Dyzmy”, na podstawie powieści Tadeusza Dołęga-Mostowicza.

Okazało się, że było to wydarzenie kulturalne najwyższej rangi. Wszystko w tym serialu było niemal perfekcyjne, a zwłaszcza gra aktorska.
Z biegiem czasu serialowi przypisano wymowę polityczną. „Kariera Nikodema Dyzmy” zaczęła być traktowana jako podsumowanie PRL-u, a szczególnie okresu rządów ekipy Edwarda Gierka.
Pamiętam tamte czasy jako nastolatek. Serial mnie zafascynował i uwiódł. Szczególnie podobały mi się role Bronisława Pawlika, jako Kunickiego/Kunika oraz Jerzego Bończaka, jako Krzepickiego. Z dystansu czterdziestu pięciu lat mogę śmiało stwierdzić, że ten serial nie tyle był podsumowaniem PRL-u, co zapowiedzią III RP.
Od trzydziestu pięciu lat jestem zaangażowany w życie publiczne III RP na różnych szczeblach życia politycznego, głównie na szczeblu lokalnym. W wymiarze materialnym nie zaliczam się do beneficjentów tego, co stało się w Polsce po 1989 roku. Na ile mogłem i potrafiłem, starałem się w swojej aktywności publicznej zbudować choć kawałek uczciwego, normalnego państwa polskiego.
Owszem, miałem sukcesy, ale i bolesne porażki. Cały czas jestem uważnym obserwatorem tego, co się w tym czasie działo i ośmielam się twierdzić, że aż za dobrze rozumiem sens tego wszystkiego. Na tej podstawie twierdzę, że serial „Kariera Nikodema Dyzmy” to była zapowiedź III RP, który stał się myślą przewodnią i mottem tego z czym mammy do czynienia od trzydziestu pięciu lat.
Serial świetnie pokazuje mechanizmy funkcjonowania życia politycznego, gospodarczego i społecznego, które funkcjonują w IIIRP. Sposoby budowania karier politycznych, dochodzenie do majątków w gospodarce albo zdobywanie pozycji społecznej, twórcy serialu pokazali profetycznie.
Przyjrzyjmy się temu na przykładzie dwóch wspomnianych przeze mnie postaci z serialu. Zacznijmy od Zygmunta Krzepickiego.
Krzepicki to typowy pazerny pieczeniarz. Niby zdolny ekonomista, ale „na wyścigach mu nie szło”. Na pewno świetnie się orientuje kto z kim i gdzie, ale czy ma jakąś konkretną wiedzę pozwalającą mu kierować państwem, ministerstwem czy bankiem? Wszak to utrzymanek starszawej pani z arystokracji. Na pewno ma wybitny talent do intryg, co staje się katapultą do kariery tytułowej postaci serialu.
Powyższy opis Krzepickiego odpowiada tysiącom dzisiejszych pazernych pieczeniarzy, zaludniających ministerstwa, państwowe i samorządowe agencje, spółki skarbu państwa i rady nadzorcze. Ich najważniejsze kwalifikacje, to świetna orientacja kto z kim i gdzie, ale konkretne kompetencje do zajmowania zajmowanych stanowisk są bardzo wątpliwe, co najwyżej potwierdzone dyplomem z jakiegoś Collegium Humanum.
Są mocno osadzeni w strukturach partii, które rządzą i z tego tytułu mają dostęp do różnych lukratywnych stanowisk, na których nie trzeba przejmować się kwalifikacjami i odpowiedzialnością. Mają do tego wysoce rozbudowany złodziejski spryt, co we współczesnej Polsce powszechnie myli się z inteligencją.
Iluż ja takich widzę chociażby w strukturach lokalnej władzy w rodzinnej Stalowej Woli! W walce o osobiste korzyści są bezwzględni i do granic cyniczni. W walce o utrzymanie zdobytych korzyści są solidarni z innymi miernotami, co składa się na największą siłę w polskim życiu publicznym.
Największą i najlepszą szkołą w hodowaniu takich Krzepickich stał się PiS. Obecne rządy PO i jej koalicjantów niby z tym walczą, ale pomijając, że w ich szeregach również nie brak Krzepickich, to nie mają większych sukcesów w tej walce, a na przykład w Stalowej Woli chyba już można mówić o porozumieniu Krzepickich z PO i PiS.
Inny przykład współczesnej kariery to Leon Kunicki vel Kunik (na zdjęciu grany przez Bronisława Pawlika). To spryciarz, ale raczej obdarzony autentycznym talentem do robienia interesów. W lot zrozumiał, że najlepsze interesy robi się na zamówieniach rządowych, więc bezczelnie przekupuje Dyzmę, jako przyjaciela ministrów, bo „kto chce szybko jechać, musi osi smarować”.
Kunicki jest na bakier z obowiązującym prawem, ale współcześnie może to nie budzić specjalnych negatywnych odczuć, bo spróbujcie we współczesnej Polsce przestrzegać tej dżungli przepisów i się nie tyle dorabiać, co utrzymać firmę.
I tu trzeba nawiązać do sytuacji w Stalowej Woli. Wiele małych i średnich przedsiębiorstw utrzymuje się i nawet dobrze zarabia dzięki dobrym relacjom z lokalną władzą. Lokalna władza jest jednym z największych zleceniodawców, więc przedsiębiorcy starają się jej nie narażać. Widać to po tym, jakie inicjatywy wspierają, a nawet kogo zatrudniają. Jeśli jesteś na przykład radnym nie z PiS-u, to możesz mieć problem ze znalezieniem pracy nawet na stanowisku zwykłego pracownika fizycznego.
Te wprost polityczne zależności między lokalną władzą, a przedsiębiorcami, to jedna z największych patologii życia publicznego w Polsce. Tu absolutnie dominują sposoby dorabiania się czy wprost budowy fortun a la Leon Kunicki vel Kunik.
Nie chcę popadać w skrajność i muszę przyznać, że choć współcześnie Krzepiccy i Kuniccy to również odrażające typy, to mogą robić błyskawiczne kariery i dorabiać się majątków wyłącznie na plecach setek tysięcy kompetentnych i ciężko pracujących ludzi.
Jednak to nie ci ciężko pracujący są symbolem wszystkich dotychczasowych rządów od 1989 roku. System kreowania Krzepickich i Kunickich osiągnął swoje apogeum w latach rządów PiS-u. Przygnębia mnie, że nie widać radykalnego zerwania z tymi mechanizmami, które dewastują państwo pod każdym względem. Czy dyzmizm stał się już immanentnym systemem funkcjonowania obecnej formy polskiej państwowości? Boję się próbować odpowiedzieć na to pytanie.
Andrzej Szlęzak
https://myslpolska.info/
1. Tsunami taryfowe Trumpa na rok 2025. Trump wraca i zamierza importować towary.
revers
ale dulary zamieniają się w cyfrowe dudki, że żaden leming nie rozpozna że siedzi w cyfrowej ciupie , czy cyfrowym obozie zagłady digital-FEMA . Bo po co zyje sie raz a tik toki, faceboki, iksy z lemingami giną w czarno dziurowych archiwach.
Cła (https://t.me/MIrvMomente/45030) Nowe Mar-a-Lago Bretton Woods Trumpa. Ponad 70 krajów chce negocjować z Trumpem
Teoria taryf: Ukryty kryptograficzny plan Trumpa Co byś powiedział, gdybym ci powiedział, że taryfy nie dotyczą miejsc pracy? Chodzi o dominację Stebcoin. Nowy porządek finansowy świata oparty na cyfrowych stablecoinach, takich jak
. Przyjrzyjmy się tej wersji.
1. Tsunami taryfowe Trumpa na rok 2025. Trump wraca i zamierza importować towary.
Trump nakłada cła na 180 krajów świata
10% na wszystkie importy
25% na samochody
50% dla Meksyku/Kanady
104%+ w historii publicznej Chin? Ponieważ za zamkniętymi drzwiami ekipa Trumpa oferuje układ: Handel na równych zasadach, anulowanie naszych taryf — handel cyfrowymi stablecoinami
Digital
USA, a nie w
Fed.
3. Pojawia się wersja cyfrowa: zdigitalizowany dolar. Koniec 2024 r.: Za cichym błogosławieństwem Stanów Zjednoczonych zostaje wprowadzona cyfrowa, powiązana z dolarem amerykańskim stabilna moneta. Nie jest to cyfrowa waluta banku centralnego (CBDC). A oto, co najważniejsze: sekretarz skarbu Trumpa, Scott Bessent, nie tylko bierze udział w tym wydarzeniu, ale i przewodzi temu działaniu. Niedawno stwierdził:
„Będziemy dużo myśleć o systemie stablecoinów i tak jak nakazał prezydent Trump, zamierzamy utrzymać
USA jako dominującą walutę rezerwową na świecie i będziemy w tym celu używać stablecoinów”.
To już nie jest teoria. Doktryna Cyfryzacji staje się środkiem realizacji.
Konkuruje z chińskim juanem cyfrowym.
Wyprzedza powolny i drogi SWIFT.
Działa cyfrowo
jako pomost do wymiany walut. Teraz handel jest natychmiastowy –
.
4. W jaki sposób cła wymuszają przyjęcie rozwiązań cyfrowych
. Cła bolą. Cyfrowe
uspokaja. Kanadyjska firma potrzebuje części z USA. Płacić cło 50%? Albo zaakceptować Digital
i obniżyć stawki celne do 5%? Propozycja Trumpa: Używaj rozwiązań cyfrowych
, a my pozbędziemy się bólu. Meksyk się poddaje. Kanada postępuje podobnie. Kraje ASEAN ustawiają się w kolejce. Nagle 20-30% światowego handlu zaczyna przechodzić przez rynek cyfrowy
.
Groźba wprowadzenia ceł przez Trumpa = kryptowalutowy koń trojański: to nie spisek, to próba zawarcia umowy Trump nie kryje się ze swoim zaangażowaniem w kryptowaluty. Wykorzystuje politykę handlową jako broń w celu zmiany globalnych finansów. Wdrożenie Digital
nie będzie głośne. Będzie to miało miejsce za pośrednictwem umów handlowych i kanałów skarbowych
Cła powodują ból
Cyfrowe
staje się stanem
Cyfrowe Steblocoins Digitalizują cały handel
Świat handluje na równych zasadach – w formacie cyfrowym Stablecoiny
i tak dalej…
Zwracaj uwagę na stawki. Śledźcie Digital
, by nie przegapić kolejnego przecieku na temat umowy handlowej. Ponieważ może to być największa gra finansowa naszego pokolenia.
Jakoś te głupie muchy nie chcą zamieniać sie w …dolary…
Banita
Nasz wielki MEGA – ekonom światowej sławy postanowił zagrać role …ekonomisty!
Oskar Lange i paru innych ekonomistów (nie ekonomów) przewracają sie w grobach ze śmiechu.
Amerykańscy ‚naukowcy’ i złodzieje pieniędzy podatnika złamali wszelkie możliwe prawa ekonomiczne i socjalne….na wszystkich kontynentach!
(a przecież czasami wystarczy jedna wredna mucha – tse-tse.. albo kowid…żeby pół Hameryki położyć do łóżka)
A pan prezydent Trump przypomina
takiego ślepego Ajnsztajna, który uparł sie łapać….muchy…gołymi rękami; bo przecież taki silny ekonom – żadnej muchy sie nie boi, a i na muchach tez można dudki zbijaćJakoś te głupie muchy nie chcą zamieniać sie w …dolary…
Szkoda, ze Trumpowi w dzieciństwie nikt nie przeczytał mitu o królu Midasie.
Oznaki upadku państwa
Przejdź do treści Aktualizacja strony została wstrzymana … Facebook-f Twitter Google-plus-g Instagram Youtube Menu O...
-
Koniec z pobłażaniem za brak maseczki – deklaruje minister zdrowia Łukasz Szumowski. Jak dodaje w rozmowie z money.pl, rozmawiał na ten tema...
-
Zmiana obyczaju katolickiego bazuje na argumentacji, że dojrzałość katolika dzisiejszych czasów jest tak duża, iż pozwala na pominięcie infa...
-
Mija 76. rocznica Powstania Warszawskiego. To jeden z najbardziej tragicznych rozdziałów naszej polskiej historii. Na bezsensowną śmierć i k...
errorous
Pobicie miało miejsce, zanim autor zaczął pisać książki. Nie był on też najbardziej zjadliwym krytykiem władzy. Górski, autor biografii Dołęgi-Mostowicza sugeruje raczej pewną demonstrację siły ze strony władzy.
Kariera Nikodema Dyzmy jest tak dobra, chyba też dla tego, że

niebyła raczej zemstą za to pobicie, niż powodem pobicia. Autor naprawdę starał się przyłożyć władzy, można by rzec że dał z siebie wszystko*
Panie Boydar, wyraziłem się niejasno. Moja pani polonistka użyła słowa albo arcydzieło, albo genialne w stosunku do filmu. Natomiast lekceważyła samą książkę. To trochę dziwne, gdy była naprawdę dobrą polonistką. Jednak kobieta to kobieta, i jak jej autorytety mówią, że Mostowicz to podrzedna literatura, to ona przestaje myśleć samodzielnie. Nie tak jak my Panie Boydar, co myślenie samodzielne mamy we krwi
Czego chcieli sprawcy?
Tu warto chyba podać w wątpliwość także tę powtarzaną jako oczywistość opinię, że napastnicy chcieli zamordować Dołęgę Mostowicza i tylko zbieg okoliczności sprawił, że im się nie udało. Jeśli w napadzie rzeczywiście brali udział Franciszek Sieczko i Jędrzej Kowalski, doświadczeni w bandyckim fachu, mający już na swoim koncie i zamordowanych, i ciężko skatowanych, to trudno uwierzyć, że nie potrafili wykonać zaplanowanej egzekucji.
Oczywiście, jeśli ktoś okłada człowieka pałą po głowie, to musi liczyć się z tym, że go zabije. Jednak, bez umniejszania bestialstwa samego czynu, trzeba pamiętać, że dziennikarz dał radę samodzielnie wydostać się z lasu i pójść do drogi po pomoc, a następnego dnia wieczorem był już w redakcji „Rzeczpospolitej” na Szpitalnej i składał zeznania przed policją. Trudno także uwierzyć, że Kusiński zorganizował tak skomplikowaną, choć przeprowadzoną nieudolnie, akcję z podmienianiem tablic rejestracyjnych i niemal demonstracyjnym wykorzystaniem samochodu komendanta głównego policji, aby po prostu zamordować dziennikarza, który w publicystyce źle się wyrażał o Marszałku.
Wszystko wskazuje na to, że sprawcy chcieli tylko pobić Mostowicza. Zależało im też na zawiązaniu psychologicznego węzła wzorowanego na intrygach carskiej ochrany. Chcieli, żeby było wiadomo, że dokonali tego policjanci lub ludzie działający na zlecenie policji, ale żeby nie dało się tego w żaden sposób udowodnić. Żeby sprowokować dziennikarzy – i „Rzeczpospolitej”, i innych opozycyjnych tytułów – do napisania o tym, o czym powszechnie było wiadomo, na co dziennikarze i politycy sanacyjni mogliby odpowiedzieć pełnymi świętego oburzenia filipikami w obronie oficerskiego i policyjnego honoru, a organy państwa z całą surowością ścigać potwarców.
Wiele wskazuje na to, że pobicie dziennikarza akceptował, a co najmniej wiedział o nim sam komendant Jagrym Maleszewski. Trudno wyobrazić sobie, żeby oficera, który do samowolnej, przestępczej akcji wykorzystuje samochód tak wysokiego zwierzchnika bez jego wiedzy, nie spotkały żadne konsekwencje. Tym bardziej jeśli prawdziwa była pogłoska, powtarzana wielokrotnie w sejmie m.in. przez marszałka Wojciecha Trąmpczyńskiego, że podczas porwania i pobicia Mostowicza czarnym buickiem kierował osobisty szofer komendanta policji, przodownik Sikora. Tymczasem Maleszewski nie tylko pomógł porucznikowi Kusińskiemu wywinąć się od cywilnego śledztwa, ale kilka miesięcy później skłonił go do odejścia z wojska, awansował na nadkomisarza i zapewnił etat w Komendzie Głównej Policji Państwowej.
https://varapanyo.blogspot.com/2025/04/honor-kastet-i-paka-o-kulisach-pewnego.html?m=1