środa, 29 stycznia 2020

W 1939 r. Na świecie było oficjalnie prawie 15 700 000 Żydów.

The ‚Holocaust’ For Dummies
Internet Sources
6-11-9
1. W 1939 r. Na świecie było oficjalnie prawie 15 700 000 Żydów. (1) Po drugiej wojnie światowej liczba ta wzrosła do ponad 18 000 000 Żydów. (2) Oznacza to, że spośród 15 700 000 oryginalnych Żydów na świecie, 6 000 000 zostało rzekomo zagazowanych, pozostawiając tylko około 9 000 000 Żydów na Ziemi. Jednak światowa populacja Żydów w jakiś sposób odbiła się – i podwoiła – do ponad 18 000 000 w ciągu niecałych dziewięciu lat – astronomiczny wyczyn.
2. Od początku zawsze istniał „SZEŚĆ MILIONÓW”, z których 4 000 000 zostało rzekomo zagazowanych w Auschwitz. Następnie w 1990 r. Odkryto, że tylko 1,5 miliona zostało rzekomo zagazowanych w Auschwitz, co stanowi różnicę 2,5 miliona mniej. Jednak święta liczba Sześć Milionów pozostała nietknięta i niekwestionowana, mimo że nigdy nie znaleziono natychmiastowego zastępstwa dla 2,5 miliona.
3. W tym czasie dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz, dr Franciszek Piper, ogłosił, że tak zwana tam komora gazowa została sfabrykowana przez Sowietów PO WOJNIE (jako narzędzie propagandowe, aby świat koncentrował się na zło nazistowskich Niemiec, podczas gdy bolszewiccy komuniści nadal konsumowali jak najwięcej Europy). Oświadczenie Dr. Piper jest na taśmie wideo.
4. Ale jest coś więcej. Międzynarodowy Czerwony Krzyż oficjalnie i oficjalnie podał, że mniej niż 300 000 internowanych wszystkich narodowości w niemieckich obozach zmarło z różnych przyczyn, w tym ze starości. (3) A z tego niewiele ponad połowa była Żydami. Większość z nich zmarła w wyniku kilku poważnych epidemii duru brzusznego spowodowanych warunkami wojennymi, w których zginęło wiele osób w całych Niemczech – w tym lekarze, pielęgniarki i personel obozowy.
5. Nawet te zgony były zbyt duże dla władz niemieckich. 8 grudnia 1942 r. Heinrich Himmler, naczelny dowódca wszystkich aresztów, wydał rozkaz kategorycznie: „Za wszelką cenę należy zmniejszyć śmiertelność w obozach”.
6. W całej okupowanej przez Niemcy Europie żyło 2,4 miliona Żydów. Po wojnie 3,8 miliona Żydów twierdziło, że „ocalały” korzysta z niemieckiego rządu.
7. To był cud. Według „New York Times” z niedzieli, 4 stycznia 1987 r. ocalały Elie Wiesel wspominała „dzień przybycia Sowietów do Auschwitz”. Jednak w przemówieniu do National Press Club w Waszyngtonie, zgłoszonym przez Jewish Telegraph Agency 11 kwietnia 1983 r., Miał inne wspomnienia. (4) Zauważył, że był „jednym z ocalałych wyzwolonych przez Armię USA w Dachau” w dniu 15 kwietnia 1945 r. –
i tym samym stał się jedynym jeńcem wojennym, który wyróżniał się wyzwoleniem z dwóch różnych obozów w czasie II wojny światowej .
8. Nie dać się wyprzedzić słynnemu „łowcy nazistów” Simonowi Wiesenthalowi, zmarłem w wieku 96 lat, wiedząc, że według BBC News osobiście przeżył nie mniej niż 12 nazistowskich „obozów śmierci”.
9. W 1948 r. Pojawiła się opowieść o nieszczęsnej żydowskiej dziewczynie, którą zabili naziści. Został napisany długopisem, czymś, co pojawiło się na rynku dopiero po wojnie. Nazywał się „Dziennik Anny Frank”. Ten dokument pozostaje bardzo kontrowersyjny do dziś.
10. Skąd więc wzięła się ta liczba „SZEŚĆ MILIONÓW”? W tym celu musimy wrócić do jednego Ilyi Ehrenburga (5), głównego radzieckiego propagandy podczas drugiej wojny światowej, który później zmarł w Izraelu. To Ehrenberg po raz pierwszy wymyślił tajemniczą liczbę 22 grudnia 1944 r. Na długo przed dziesiątkami tysięcy żydowskich internowanych w niemieckich obozach, biorąc pod uwagę wybór pozostania „wyzwolonym” przez komunistów lub ucieczki na zachód z ich niemieckimi porywaczami, nie wahaj się, aby wybrać tę drugą opcję.
Zachęcamy Cię do prowadzenia własnych badań na ten temat i wielu innych pytań związanych z II wojną światową i niemieckimi obozami koncentracyjnymi.
Notatki
1- Amerykański Komitet Żydowski podaje liczbę 15 688 259.
2- Żydowski New York Times z 22 lutego 1948 r. Posługuje się liczbą 18 700 000.
3- Kiedy pod koniec wojny Czerwony Krzyż przeprowadził wywiady z tysiącami uwolnionych więźniów obozów, pytając, czy byli świadkami rzekomego „gazowania”, reakcja była ogólnie negatywna. Według dokumentu IRC nr 9925 z czerwca 1946 r .: „Sami zatrzymani o nich nie wspominali”.
4- W swojej książce Legenda naszych czasów, New York, 1982, The Wiesel wyjaśnił: „Rzeczy nie są takie proste, Rebbe. Niektóre wydarzenia mają miejsce, ale nie są prawdziwe; inne są – chociaż nigdy nie miały miejsca”.
5-Potworne kłamstwa tego żydowskiego psychopaty (Erenburga) udało się stworzyć klimat wściekłej, antyniemieckiej nienawiści, która doprowadziła do śmierci milionów.
Oto typowy przykład ludobójczej dziennej dawki podawanej żołnierzom radzieckim, wzięty z ulotki z 1944 r. Do Armii Czerwonej: „Zabij! Nic w Niemczech nie jest bez winy, ani żywe, ani jeszcze nienarodzone. Podążaj za słowami towarzysza Stalin i zmiażdż faszystowską bestię w jej legowisku. Złam dumę rasową Niemki. Weź ją za swój legalny łup. Zabijajcie, dzielni żołnierze chwalebnej armii radzieckiej! „

Nauka poszła w las


Historia, z czym zgadzają się wszyscy, jest nauczycielką życia. Jednak w praktyce rządzącym bardzo trudno zastosować się do tej reguły. Widać to od wielu lat w Polsce, gdzie tzw. polityka historyczna depcze tę zasadę na co dzień.
W pojmowaniu polityki zagranicznej cofnęliśmy się bez wątpienia do lat 30., kiedy z jednej strony dominował sanacyjny mocarstwowy optymizm, z drugiej, w ugrupowaniach narodowych – przekonanie, że świat jest nasz.
W kilka lat później przyszło bolesne zderzenie z rzeczywistością.
Po wojnie trzeba było zweryfikować podstawowe pojęcia i wyobrażenia. Jednym z tych, którzy tego dokonali był Bolesław Piasecki, który jeszcze w czasie wojny snuł plany budowy Imperium Słowiańskiego, podboju Rosji i całego Wschodu.
Na początku lat 60, tak o tym mówił: największym błędem ONR była „zaściankowość”, „zapominanie o tym, że istnieją nie tylko Związek Radziecki i Niemcy hitlerowskie, ale że istnieje powiązany system sił międzynarodowych, które decydują o losie Polski poza Polską”.
Według niego, przed wojną dominowało takie przekonanie: „Polityka polska będzie prowadzona niezależnie od tego co się na świecie dzieje, nie potrzebujemy sojuszników, nie potrzebujemy bać się wrogów, nie potrzebujemy badać chęci sojuszników do pomożenia nam, nie potrzebujemy sprawdzać stanu zagrożenia ze strony wrogów, bo my prowadzimy jakieś osobne życie…”.
Tymczasem, jak stwierdził, istnieją na świecie tylko trzy mocarstwa: USA, ZSRR i Anglia, a Polska „faktyczną suwerenność uzyskać można tylko przez własny wkład w organizację współżycia między narodami”.
Myślę, że obecnie niewiele się zmieniło w regułach rządzących światem, ale u nas nastąpił powrót do sanacyjnej tromtadracji, wymachiwania szabelką, pohukiwania i pouczania wszystkich wokół, co mają myśleć nie tylko o nas, ale i o własnej historii. Nie zdajemy sobie sprawy, jak to jest irytujące, wcale nie tylko dla Rosjan, ale naszych wszystkich sąsiadów.
Nauczka jerozolimska niestety nikogo w Warszawie nie otrzeźwiła, zapowiadamy „długotrwałą walkę”. Polskie MSZ przekształciło się więc w wydział propagandy IPN-u, a prezydent i premier prześcigają się w wygłaszaniu coraz bardziej radykalnych i jątrzących oświadczeń. O tym, że jest to droga donikąd, nie trzeba chyba nikogo przekonywać.
Jan Engelgard
Myśl Polska, nr 5-6 (2-9.02.2020)
http://mysl-polska.pl/

Urodzona w Auschwitz


W przeddzień 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau – 26 stycznia – odbyło się spotkanie Prezydenta RP i Pierwszej Damy z byłymi więźniami.
Wcześniej Para Prezydencka i Ocalali wspólnie uczestniczyli w Mszy świętej.
Wśród nich była Stefania Wernik zamieszkała w Osieku koło Olkusza. Na uroczystości przyjechała z mężem Janem (oboje na zdjęciu), pochodzącym z Wołynia, któremu ojca zamordowali nacjonaliści ukraińscy na początku 1945 roku. [Nacjonaliści? BANDYCI! – admin]
Stefania Wernik (z domu Piekarz) urodziła się 8 listopada 1944 roku w KL Auschwitz II-Birkenau. Po przyjściu na świat otrzymała nr obozowy 89136. Przeżyła wraz z matką Anną pobyt w obozie. Po wojnie przez wiele lat pełniła społecznie funkcję sekretarza Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych – Koło Nr 1 w Olkuszu.
Zmarła kilka lat temu Anna Piekarz podczas okupacji hitlerowskiej mieszkała z mężem w Czubrowicach. W maju 1944 r. wybrała się do mamy w Osieku, żeby przynieść trochę żywności. Była wtedy w drugim miesiącu ciąży. Osiek był w Rzeszy, podobnie jak i Olkusz, już poza granicą Generalnego Gubernatorstwa i trzeba było przekroczyć granicę.
Szło wtedy kilkanaście innych kobiet, które szmuglowały żywność. Sądziła, że jak one przejdą, to i jej się uda. Po przekroczeniu granicy cała grupa została zatrzymana przez dwóch Niemców z psami. Przerażone kobiety usłyszały: Halt! Nie było możliwości ucieczki. Zaprowadzono je na pobliski posterunek graniczny i tam trzymano do wieczora. Rozpętała się w tym czasie straszna burza. Wieczorem zawieziono je do Olkusza i umieszczono w areszcie, w którym przemoczone przesiedziały do rana. Niemcy powiedzieli im, że zostaną wywiezione samochodem do obozu Auschwitz i tak się też stało.
Po przyjeździe do obozu „przywitała” je funkcyjna Niemka, która powiedziała do wystraszonych więźniarek: Wiecie „cugangi” co to jest. Tu jest lager śmierci. Zaprowadzono je do łaźni i kazano rozebrać się do naga. Potem zostały ogolone na całym ciele, ostrzyżono im głowy i wydano więzienne ubranie oraz drewniaki na nogi. Po tych wszystkich czynnościach umieszczono je w baraku. Z powodu ciąży Annę Piekarz przed porodem przeniesiono do innego baraku.
Poród rozpoczął się w poniedziałek po południu, a urodziła dopiero w środę, 8 listopada 1944 roku. Potem przez dwa tygodnie leżała tak słaba, że nawet Stefanii nie mogła karmić. Stara Rosjanka przynosiła jej dziecko i dostawiała do piersi. Córka, która przyszła na świat, cały czas była przy niej. Jak już wyzdrowiała, wypuszczono ją ze szpitala i umieszczono w innym baraku.
Kiedy esesmani uciekli przed żołnierzami Armii Czerwonej w styczniu 1945 roku, wcześniej podpalając część obozowych baraków, Anna Piekarz zawinęła dziecko w koc, znalazła jakiś taboret, włożyła tam córkę i uciekła. Niektórzy więźniowie zabierali żywność z esesmańskich magazynów, a ona zabrała dziecko i samotnie uciekała. Spotkała po drodze jakiegoś Niemca, a że córka wtedy strasznie płakała, to on radził dać jej cukru, żeby się uspokoiła. Bała się, aby ten Niemiec jej nie zatrzymał, ale puścił ją wolno. Szła pieszo i ciągnęła na sznurku obozowy taboret, w którym leżała córka.
Pokonując kilkanaście kilometrów dotarła do Libiąża. Tam zatrzymała się u gospodarzy, którzy ją przygarnęli. To byli zamożni ludzie, mieli sklep w tej miejscowości. Byli dla niej bardzo dobrzy, dawali jej wszystko, czego potrzebowała. Dla dziecka przygotowali kołyskę. Mogła u nich być dłużej, ale ona chciała dostać się jak najszybciej do rodzinnego domu.
Mieszkała u nich tylko tydzień. Potem dotarła do Krzeszowic, gdzie jej brat służył u jednego z gospodarzy. Tam przenocowała, a potem jedna z kobiet pojechała powiadomić jej męża w Czubrowicach, żeby po nią przyjechał. Mąż nie chciał wierzyć, że to prawda, bo myślał, że ona już nie żyje.
W końcu jednak ta wiadomość dotarła do jego świadomości i 8 lutego 1945 roku przywiózł ocalone z Auschwitz do domu swojej teściowej w Osieku. Mąż Anny Piekarz poszedł do urzędu stanu cywilnego zgłosić fakt narodzin dziecka, ale nie powiedział, że córka urodziła się w obozie Auschwitz. Podał jako miejsce urodzenia Czubrowice. Bał się, żeby nie było jakichś kłopotów. Córka Stefania dopiero po ślubie przeprowadziła sądownie zmianę miejsca urodzenia w swojej metryce.
Stefania Wernik nie może pamiętać tragicznych wydarzeń, których świadkiem była jej matka, wszak w momencie wyzwolenia KL Auschwitz w dniu 27 stycznia 1945 r. miała zaledwie niecałe trzy miesiące. Do dzisiaj miewa jednak męczące sny, w których ciągle przed czymś ucieka. Po przebudzeniu jest szczęśliwa, że był to tylko koszmar senny.

Polityka wschodnia jako gra o sumie zerowej?

Im jestem starszy, to poza parszy-wieniem wiem, ze coraz więcej nie wiem. Termin „gra o sumie zerowej” jest zrozumiały intuicyjnie, ale poszukałem jakiejś przystępnej definicji:

Inaczej: gra ściśle konkurencyjna. Interesy graczy są dokładnie przeciwstawne. Dążąc do swojej wygranej jednoczenie musimy dążyć do przegranej przeciwnika. Suma wszystkich punktów/wpłat/zasobów zdobytych i straconych przez graczy jest równa zero. Przykładami gier o sumie zerowej mogą być szachy, czy poker, a także większość gier dwuosobowych.
Przeciwieństwem jest gra o sumie niezerowej, w której nasza wygrana nie musi oznaczać przegranej drugiej osoby, interesy obu graczy nie są dokładnie przeciwstawne i częściowa współpraca może okazać się opłacalna.
>http://gra.wstepna.pl/slownik-pojec/gra-o-sumie-zerowej/
W grudniu 2015 roku, prawdopodobnie łamiąc polskie prawo prezydent Duda zawiózł Poroszence 4 mrd PLN (por. Cztery miliardy złotych dla Ukrainy. Polska udzieli kredytu).
Wdzięczność Ukrainy jest taka sama jak drugiego naszego partnera strategicznego (tego położonego w Palestynie) i w najlepszym przypadku sprowadza się do pierdzenia nam w nos (najnowszy przykład: Zełenski krytykuje prezydenta Dudę: Powinien przyjechać. Najważniejsze jest czczenie pamięci ofiar Holokaustu – prawda, ze miłe słowa, a przecież mógł figurant skorzystać z okazji, by milczeć).
Otóż wbrew rozpowszechnionemu wśród PiS-owców mniemaniu, że celem polskiej polityki wschodniej jest robienie dobrze innym, a Ukrainie w szczególności (im kto ma większe zbrodnie na sumieniu, jest ich beneficjentem i im bezczelniej się ich wypiera, tym ma większe poparcie „dobrej zdrady”), celem każdej polityki powinno być wzmacnianie siły własnej.
[Żeby nie chować światła pod korcem – nawet profesor Andrzej Nowak, który jest prześwietnym historykiem (por. „Dzieje Polski” tom 4) choć niekoniecznie dobrym politykiem twierdzi, iż jedyne co możemy dziś robić na wschodzie, to zarzuciwszy mrzonki, na które nie mamy siły, WZMACNIAĆ SIŁĘ WŁASNĄ].
Na miejscu prezydenta Dudy zawiózłbym żydowskiemu grandziarzowi nie cztery, a czterdzieści cztery miliardy PLN, jeśliby tym samym polska siła wzrosła dwa razy tyle – poprzez polskie inwestycje, polskie szkolnictwo, likwidację banderyzmu, restytucję polskiego mienia itd itd.
Tymczasem jaki był skutek tej pożyczki / darowizny (por. Grajewski vel Żurawski: Ukraina odda czy nie odda, zainwestować warto)? Kasę przechwycili „oligarchowie” (synonim żydowskiego grandziarza), okruchy poszły na nowe pomniki Bandery, czerń jak wydłubywała tak wydłubuje kit z okien, a Polska straciła 4 mld PLN. Gra zerowa, po polskiej stronie kretyni,a po drugiej grube cwaniaki. Innymi słowy, kosztem uszczuplenia siły Polski, swoją siłę wzmocnili banderowcy i Chabad Lubawicz.
Inny przykład budowania siły obcego państwa kosztem uszczuplenia sił polskich:
MSZ: 261 tys. zł na pomoc dla Ukrainy w założeniu plantacji malin
(MSZ wycofał się po nagłosnieniu sprawy w mediach)
A tymczasem zobaczmy, jak np.nasi sojusznicy z NATO wzmacniają wschodnią flankę – czy może Wielka Brytania z Niemcami dofinansowują Wojsko Polskie? Otóż nie, przyślą co najwyżej kilkudziesięciu pryszczatych wojaków do pilnowania pokładów ziem rzadkich na Suwalszczyźnie, ale ani nie uszczupla siły własnej, ani polskiej nie wzmocnią.
Swego czasu wspomniany już Grajewski vel Banderowski żachnął się był, że nie będzie mu tu jakiś polski sadownik czy inny świniopas (który skutkiem polityki „dobrej zdrady” stracił rosyjskie rynki zbytu i stanął przed widmem bankructwa) dyktował, czym się ma zajmować MSZ. A tymczasem w ostatecznym rozrachunku celem polityki powinno być właśnie to, żeby taki sadownik czy świniopas żył coraz dostatniej, żeby mógł się budować, inwestować, dzieci wysłać do Oksfordu itd. [I powywieszać różnych Grajewskich – admin]
Przyklad:
EBOR znów inwestuje w niemieckiego giganta handlu Schwarz Group. Sieć otrzyma do 120 mln euro pożyczki, w tym do 70 mln euro na inwestycje w Grecji i do 50 mln euro na inwestycje w Mołdawii. Całkowity koszt projektu to 310 mln euro. (…)
W 2015 roku pisano, że należące do Grupy Schwarz sieci Lidl i Kaufland otrzymały prawie miliard dolarów na rozwój we wschodniej części Europy – m.in. od Banku Światowego i Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. (za https://www.dlahandlu.pl).
I pomyśleć, że gdyby w takich Niemczech rządziła „dobra zmiana” i ludzie pokroju Zurawskiego vel Grajewskiego, to zamiast na nowe Lidle, podarowaliby ten miliard USD ukraińskim oligarchom.

Uważaj, jak nazywasz swoją sieć WiFi


Główkując nad nazwą dla swojej sieci WiFi warto jest zachować rozsądek, ponieważ podejrzana nazwa może nam przysporzyć sporo kłopotów.
Jeśli na przykład nietypową nazwą zwrócimy uwagę personelu pokładowego w samolocie, to możemy zostać z niego nawet wyrzuceni z uwagi na kwestie bezpieczeństwa.
Nietypowe nazwy hotspotów Wi-Fi nie raz przysporzyły sporo kłopotów swoim właścicielom. Zupełnie niedawno z pokładu samolotu GoJet Airlines wyrzucona została para, która tuż przed startem korzystała z prywatnej sieci o nazwie „Zdalny detonator” (ang. „Remote detonator”).
Usunięci z pokładu Kanadyjczycy z Quebec’u, 42-letni mężczyzna i 31-letnia kobieta, zupełnie nie zorientowali się, że problemem są właśnie ich sieci WiFi, gdy wszyscy pasażerowie zostali poproszeni o wyłączenie telefonów. Kanadyjczycy zostali szybko zwolnieni z aresztu, ale w wyniku incydentu najedli się sporo strachu, a innych pasażerów zmusili do 5-godzinnego czekania na start na płycie lotniska.
Do podobnej sytuacji doszło w 2016 r., gdy jeden z pasażerów linii Qantas zauważył na swoim telefonie hotspot Wi-Fi o nazwie „Mobilne Urządzenie Detonujące” (ang. „Mobile Detonation Device”). Zaniepokojony mężczyzna poinformował o wszystkim załogę, a ta zdecydowała się wstrzymać start samolotu do czasu wyjaśnienia sprawy.
Źródło: PolishExpress.co.uk
https://wolnemedia.net

Monumentalne posągi połowieckie – kamienne baby ze stepów eurazjatyckich

Monumentalne posągi połowieckie nie są wyjątkową cechą kultury połowieckiej, ale należą do szerszej sfery kulturowej stepów eurazjatyckich. Takie posągi powstawały od okresu neolitu po średniowiecze i można je znaleźć w całej Rosji, na Ukrainie (szczególnie we wschodnim regionie), Niemczech, południowej Syberii, Azji Środkowej i Mongolii.

Połowcy – twórcy posągów
Twórcy posągu to Połowcy, którzy byli koczowniczymi wojownikami stepów eurazjatyckich w średniowieczu.
Na obszarze, który jest teraz Ukrainą, Połowcy wdali się w konflikt z Rusią Kijowską.
Mimo że Połowcy byli wpływową siłą w XI i XII wieku, najazdy Mongołów z XIII wieku złamały ich moc i zmusiły do migracji na zachód.
Jednymi z pozostałości kultury Połowców są liczne antropomorficzne posągi wykonane z kamienia lub drewna. Posągi te były wznoszone na stepach Europy i Azji od neolitu po średniowiecze.
Kamienne baby i posągi wojowników
Posągi połowieckie przedstawiają zarówno mężczyzn, jak i kobiety, chociaż te drugie znacznie częściej.
Stojące posągi mężczyzn najczęściej przedstawiają wojowników gotowych do bitwy, mających hełm typu ruskiego lub (rzadziej) czapkę z futrem, dwa owalne napierśniki z przodu, szablę i łuk, kołczan ze strzałami i bat.
Oprócz sprzętu wojskowego posąg wojownika miał również przedmioty codziennego użytku, takie jak noże, krzemienie i grzebienie, które trzymano za pasem. Czasami posąg męski prezentował zarysy koszuli, spodni, kaftanów, wysokich butów i pasa. Co ciekawe, posągi w czapkach miały reprezentować bogatych członków społeczeństwa połowieckiego.
Z kolei połowieckie baby są często przedstawiane jako kształtne kobiety, niekiedy noszące wyszukane ubrania i nakrycia głowy. Ponadto na tych posągach można zobaczyć liczne ozdoby, takie jak kolczyki, naszyjniki i amulety.
Podobnie jak męskie posągi, przedmioty codziennego użytku również znajdują się przy pasach. Ikoną posągów kamiennych bab są ich nagie piersi, symbolicznie związane z kobiecą siłą i nieśmiertelnością. Podobnie jak ich męskie odpowiedniki, posągi kobiet wyrzeźbiono zarówno w pozycji stojącej, jak i siedzącej. W pozycji stojącej przedstawiano żony wojowników, a w siedzącej żony bogatych Połowców.
Tajemnicze naczynie
Chociaż istnieją różne rodzaje posągów połowieckich, jedną z największych tajemnic na ich temat jest to, że wszystkie na wysokości brzucha trzymają pewien rodzaj naczynia. Można wyodrębnić różne kształty tych naczyń, w tym misy, dzbanki, kubki i kielichy.
Podobnie jak to, że te naczynia mają wiele różnych kształtów, tak istnieje wiele sugestii dotyczących ich przeznaczenia. Niektóre teorie zakładają, że mogły to być urny, symbolicznie zawierające prochy przodków, naczynia ofiarne lub naczynia rytualne.

Symbolem zagłady Polaków w KL Auschwitz jest blok nr 11 oraz na jego dziedzińcu Ściana Straceń.

Symbolem zagłady Polaków w KL Auschwitz jest blok nr 11 oraz na jego dziedzińcu Ściana Straceń.
Pod Ścianą Straceń rozstrzelano co najmniej kilka tysięcy więźniów. Byli nimi przede wszystkim Polacy. Blok ten zwany był Blokiem Śmierci. Sale tego bloku, zarówno na parterze jak i na piętrze, miały różne przeznaczenie. Przebywali w nich najpierw więźniowie karnej kompanii i kompanii wychowawczej oraz więźniowie odbywający kwarantannę wejściową lub wyjściową, a także w podziemiach tego bloku mieścił się areszt obozowy dla więźniów. Z jego historią związane są również tragiczne losy więźniów policyjnych, którymi byli Polacy (głównie Ślązacy) z rejencji katowickiej. Wystawa w bloku nr 11 na temat ich wstrząsających losów uległa likwidacji w maju 2018 r.
Relacje byłych więźniów KL Auschwitz na temat wydarzeń w Bloku Śmierci i na jego dziedzińcu pod Ścianą Straceń, gdzie rozstrzeliwano skazańców, są wstrząsające.
Przytaczam jedną z nich, której autorem jest były więzień Tadeusz Bałut:
„W dniu 17 sierpnia 1942 r. mój brat Zbigniew został po wieczornym apelu wywołany przez blokowego, który polecił mu, że dnia następnego pozostać ma obozie, nie wolno mu iść do pracy, tylko ma zgłosić się w Hauptschreibstubie. Spaliśmy wówczas razem z bratem na bloku 17-tym. Wiedzieliśmy, że brat pójdzie jutro na rozstrzelanie, naradzaliśmy się, co zrobić; rozważaliśmy możliwość ucieczki, gdyż drogę ucieczki kanałami znałem, zrezygnowaliśmy jednak z tego, ponieważ obawialiśmy się, by rodziców naszych za nas nie pociągnięto do odpowiedzialności.
Następnego dnia po apelu porannym i po wymarszu komand do pracy, brat mój i mający takie same wezwanie inni więźniowie zebrali się w Hauptschreibstubie. W dniu 18 sierpnia 1942 r. było ich tam 56. Krótko po godzinie 8-ej przyszedł do Schreibstuby Palitzsch z listą, wyczytał z niej nazwiska zebranych tam więźniów, sprawdził czy są wszyscy, a następnie ustawiono owych 56 w piątki i w otoczeniu Blockführerów, pod kierownictwem Palitzscha zaprowadzono na blok jedenasty. Pracując w tym czasie przy rollwadze, mogłem pozostać w obozie i słyszałem, że po zapędzeniu całej grupy na blok 11-ty, dochodził stamtąd głos pieśni „Jeszcze Polska nie zginęła”.
Obozowy akt zgonu Zbigniewa Bałuta, miał 22 lata
Wieczorem odwiedził mnie w bloku tłumacz z bloku 11-go, Ślązak z Katowic Kurt, wręczając mi kartkę, którą obecnie okazuje, opisał sposób wykonania egzekucji i powiedział mi, że brat trzymał się do ostatniej chwili bardzo dzielnie, nie tylko sam nie upadł na duchu, ale pocieszał swoich towarzyszy niedoli. Dosłownie powiedział mi, że mogę być dumny z mego brata.
Ten świadek okazał kartkę pisaną na papierze kratkowanym, ręcznie, ołówkiem, której treść jest następująca:
„18.8.42. Moi najmilsi ! Ostatnie słowa piszę do Was ! Te ostatnie chwile poświęcam tylko Wam moi najukochańsi. Lecz nie martwcie się, bo to wszystko dla i za Ojczyznę, za Polskę. Żegnajcie moi najukochańsi ! – niech Bóg ma Was w swojej opiece. Bóg mnie kiedyś złączy znów razem z Wami. Zbyszek”.
Pismo na kartce pochodzi z ręki mego brata. Kartkę te przesłałem przez znajomego mego Adama Kaczyńskiego, który pracował w Oświęcimiu jako robotnik cywilny, moim rodzicom, od których ją obecnie podjąłem”.
Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Proces Hőssa t. 4, k. 4-5, zeznanie b. więźnia Tadeusza Bałuta.
Karen Pence, Mike Pence, Andrzej Duda i Agata Kornhauser-Duda przy Ścianie Śmierci na dziedzińcu bloku 11. Fot. Muzeum Auschwitz
O zbrodniczych funkcjach bloku nr 11 pisałem wiele w różnych moich publikacjach, jak również na moim blogu.
Obszerna książka mojego autorstwa na ten temat dotychczas nie ukazała się drukiem, mimo że na jej wydanie przyznane są środki finansowe przez Fundację Pamięci Ofiar Auschwitz-Birkenau.
Prezydent RP, Andrzej Duda, podczas swojej wizyty w bloku nr 11 w dniu 15 lutego 2019 r. zapewne byłby zaskoczony, gdyby dowiedział się, że dotychczas nie ma opublikowanej monografii na temat Bloku Śmierci, będącego symbolem martyrologii Polaków w KL Auschwitz.
Udostępniam dwa rozdziały mojego opracowania „Blok nr 11 – jego funkcje” (z pominięciem przypisów), które są zatytułowane: „Rozstrzeliwanie więźniów pod Ścianą Straceń” oraz Więźniowie policyjni w bloku nr 11
W sprawie wydania mojej książki o bloku nr 11 zwróciłem się pismem z 14 listopada 2018 r. do dyrektora Muzeum Auschwitz, dr. Piotra M.A. Cywińskiego, na które do dzisiaj nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
Szanowny Panie Dyrektorze,
uprzejmie informuję, że Fundacja Pamięci Ofiar Obozu Zagłady Auschwitz-Birkenau w lutym 2018 r. przyznała 15 tysięcy złotych na wydanie mojego opracowania „Blok nr 11 – jego funkcje”. Do niego załączony jest także wybór fragmentów relacji i wspomnień byłych więźniów Auschwitz, które dotyczą bloku nr 11.
Fundacja ta zastrzegła jednak sobie, że warunkiem wydania tej pracy jest pozytywna opinia o jej treści (…) kierownika Centrum Badań Muzeum Auschwitz. Ponadto praca ta powinna być opublikowana przez Wydawnictwo Muzeum Auschwitz.
Uprzejmie proszę, aby taka opinia została mi przekazana w formie pisemnej, ponieważ chce przystąpić jak najszybciej do realizacji prac wydawniczych, zmierzających do opublikowania mojego tekstu, nad którym pracowałem wiele miesięcy.
Nadmieniam, że w 2011 r. przekazałem już ten tekst do recenzji i w roku następnym uwzględniłem sugestie oraz uwagi mi przekazane (…), zwracając poprawiony tekst do Centrum Badań.
Moja prośbę proszę potraktować jako pilną, ponieważ chciałbym, aby ta praca została opublikowana na rocznicę wyzwolenia Auschwitz 27 stycznia 2019 r.
Z wyrazami szacunku Adam Cyra
Po czterech miesiącach otrzymałem odpowiedź na moje pismo z dnia 15 listopada 2018 roku.
Szanowny Panie Doktorze,
W odpowiedzi na Pana korespondencję dotyczącą wydania publikacji o Bloku 11 informuję, co następuje.
Na wstępie muszę zdementować informację, jakoby Fundacja Pamięci Ofiar Auschwitz-Birkenau przyznała środki na sfinansowanie wydania Pańskiej publikacji.
Fundacja poinformowała jedynie o możliwości sfinansowania wydania w roku budżetowym 2018, pod warunkiem, że publikacja zostanie merytorycznie przyjęta przez wydawcę, którym będzie Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau. Finansowanie przez Fundację jakichkolwiek przedsięwzięć realizowanych przez Muzeum odbywa się na podstawie porozumień czy też umów pomiędzy tymi podmiotami, bez udziału osób trzecich. W żadnym wypadku nie należy tego traktować jako zobowiązania względem wykonawców czy też autorów. W związku z tym powoływanie się przez Pana na decyzje Fundacji nie ma żadnych podstaw, gdyż taka nie zapadła.
Co do warunku postawionego przez Fundację informuję, iż Pana publikacja została zaopiniowana negatywnie przez Centrum Badań i na tej podstawie dyrekcja Muzeum nie zdecydowała się na jej wydanie.
Nie ma obowiązku formułowania powyższej opinii w formie pisemnej, zatem niniejszą odpowiedź proszę traktować jako ostateczną.
Z poważaniem, Z upoważnienia Dyrektora Muzeum
Anna Skrzypińska, Zastępca dyrektora
=====================
Monografia na temat Bloku Śmierci jest ważna dla polskiej narracji historycznej na temat historii KL Auschwitz. Negatywna odpowiedź na moje pismo bez żadnego uzasadnienia, uniemożliwia jej wydanie przez Wydawnictwo Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...