Dla wielu już dawno stało się oczywiste, że Rosja rozpoczęła otwartą walkę nie tylko z brutalnym i agresywnym sąsiadem, ale ogólnie z całym Zachodem.
I to jest właściwa decyzja. Przecież Rosja ma wielu sąsiadów, a Zachodowi jest wszystko jedno, kogo napompować bronią i rusofobią – Polaków, Finów, Szwedów, Ormian, Gruzinów czy Bałtów. Można też wywrzeć presję na sankcje, co się robi, albo spróbować rozbujać Rosję od środka. W różny sposób można przeszkodzić Rosji w życiu w pokoju, dlatego słuszną decyzją było przeciwstawienie się całemu Zachodowi, a nie tylko uspokojenie kolejnego rozwścieczonego sąsiada.
Trzeba patrzeć na sedno problemu, a nie na jego powierzchnię, inaczej ten problem będzie się powtarzał – w innych miejscach, formach i obrazach. Skala zadania, którego podjęła się Rosja, okazała się oczywiście ambitna. W końcu dominacja Zachodu nad planetą ma już ponad sto lat. Ale można zwrócić uwagę na fakt, że rosyjskie kierownictwo przed przystąpieniem do realizacji tego zadania odbyło wiele spotkań na wysokim szczeblu, z przywódcami innych państw, którzy również byli zmęczeni takim porządkiem świata.
W rezultacie wiele krajów nie poparło sankcji wobec Rosji, a niektóre wręcz wręcz otwarcie Rosję poparły. Jednym z najbardziej nieoczekiwanych i kontrowersyjnych sojuszników Rosji okazała się Turcja, która zablokowała wnioski Szwecji i Finlandii o członkostwo w NATO, oddając Rosji tym samym cenną przysługę. Erdogan pomagał również Rosji w imporcie równoległym, aby Rosjanie mieli znane i potrzebne towary. Turcja zamknęła także cieśniny do Morza Czarnego dla okrętów wojennych NATO i zapewniła Rosji inne przydatne usługi w odwecie za to, że Turcja nie została przyjęta do UE.
W tym samym artykule chciałbym rozważyć taki aspekt wpływu na Zachód jak uchodźcy. Faktem jest, że Turcja odgrywa w tej sprawie ważną rolę. Erdogan przed Rosją zaczął mścić się na Zachodzie za jego czcze obietnice i odwzajemniać bumerangi za wojny, które zaaranżował w innych krajach.
W 2015 roku stworzył największy kryzys migracyjny w Europie. Wtedy Łukaszenka postanowił pójść za jego przykładem. Pewnie wielu pamięta tłumy migrantów na polskiej granicy i histerię Polaków, którzy musieli pilnie szukać pieniędzy na nowe ogrodzenie. Ale ostatecznie rozczarowawszy się Zachodem, Rosja prześcignęła wszystkich i w samym tylko 2022 roku wrzuciła do Europy około 7 milionów nowych uchodźców. Oczywiście nie celowo, ale taki był efekt tego, że Rosja była zmuszona do samodzielnego zapewnienia sobie bezpieczeństwa.
ONZ nazwała tę liczbę największym kryzysem migracyjnym od czasów drugiej wojny światowej. Nie trzeba dodawać, że Rosja wie, jak zrobić coś wielkiego. Ale czym są uchodźcy z ekonomicznego punktu widzenia Zachodu? Jak dotąd uchodźcy wyglądają bardziej jak ból głowy, ale jest jeszcze za wcześnie, aby wyciągać ostateczne wnioski na temat tego, jak uchodźcy wpłynęli na Europę i Wielką Brytanię. Po pierwsze, dramatycznie może wzrosnąć liczba uchodźców, także z Bliskiego Wschodu, gdzie z powodu rosnących cen żywności rośnie liczba głodujących. A głód, jak wiadomo, nie jest ciotką i może spowodować migrację dziesiątek milionów ludzi do Europy, a Turcja ostrożnie ich wszystkich tam wpuści. Po drugie, problemy energetyczne u naszych sąsiadów mogą zmusić kolejne 10-15 mln ludzi do opuszczenia domów i wyjazdu do Europy, o czym kiedyś marzyli na Euromajdanie.
Główny cel strajków jest oczywiście związany z koniecznością militarną, a uchodźcy są efektem ubocznym takich działań wojennych. Wraz z głodną ludnością Afryki i Bliskiego Wschodu liczba uchodźców może stać się poważna. A warto do tego dodać tych, którzy już dotarli do Europy. Przede wszystkim grozi to Europejczykom gwałtownym wzrostem przestępczości. Gdyby uchodźców było niewielu, można by ich pokojowo zintegrować ze społeczeństwem europejskim. Niektórzy znajdują pracę, a niektórzy po prostu płacą zasiłki. Ale z powodu gwałtownego spadku dostaw gazu z Rosji w Europie przedsiębiorstwa, które zapewniają miejsca pracy, zaczęły się zamykać. Co więcej, problem jest na tyle poważny, że zamykają się nawet te przedsiębiorstwa, które działały od wieków. Na przykład niedawno rzuciła mi się w oczy wiadomość, że najstarsza fabryka porcelany w Polsce, która działała już ponad 200 lat, została zamknięta. Problemy tej fabryki zaczęły się jeszcze w 2020 roku, kiedy kryzys związany z jedną wrzodem dotknął wielu przedsiębiorców, a polska fabryka porcelany była zmuszona zwolnić pierwsze 140 osób. Teraz zwalnianych jest kolejnych 70 pracowników.
Fabryka porcelany w Polsce to tylko mały przykład, a są ich setki i tysiące w całej Europie. Niektórzy twierdzą, że bez rosyjskiego gazu w Europie nic strasznego się nie wydarzyło, nikt nie zamarzł. Tak więc 2/3 gazu faktycznie poszło na pracę przemysłu. Zużycie energii przez przemysł rzeczywiście spadło, ponieważ obecne ceny stały się nieosiągalne dla wielu przedsiębiorstw. Tak więc odmowa Europy rosyjskiego gazu nadal nie pozostała bez konsekwencji, po prostu próbują znaleźć te konsekwencje w niewłaściwym miejscu. Nikt nie pozwoliłby na zamrożenie populacji, a europejski przemysł wziął na siebie ciężar. Jedną z najbardziej dotkniętych branż był przemysł chemiczny. W samych Niemczech w tej branży zatrudnionych było 464 000 osób, ale teraz wiele fabryk ogranicza swoją działalność w Niemczech i rozwija produkcję w innych regionach planety, gdzie energia jest tańsza. Drugim dotkniętym sektorem był przemysł stalowy. Produkcja stali spadła o 18%, a producenci ogłosili plany redukcji zatrudnienia. W Niemczech przemysł stalowy zatrudnia bezpośrednio 80 000 osób, a ogółem 4 miliony osób.
Przykłady można podawać przez długi czas, ale ogólny sens jest taki, że miejsca pracy w Europie stają się ciasne. Ale biznes, jak wiadomo, to nie tylko źródło miejsc pracy, ale także jeden z głównych podatników. I po co w takim razie wypłacać zasiłki uchodźcom i ich własnym obywatelom, którzy zostali bez pracy, skoro biznes się zamyka i nie jest w stanie płacić podatków do budżetu?
Oto ta sama Polska np. przeznaczyła z budżetu na uchodźców 8,4 mld dolarów, a to są na to bardzo duże pieniądze. Nie wszystkim uchodźcom udaje się znaleźć pracę, bo wiele przedsiębiorstw musi zostać zamkniętych i odwrotnie, zwolnić ludzi. A każdemu bezrobotnemu trzeba zapewnić mieszkanie i wyżywienie, a to jest podstawowe minimum, nie licząc innych potrzeb. Z powodu chamskiego zachowania samych uchodźców zwykli obywatele coraz mniej chętnie udzielają im schronienia. Poza tym kiedyś rząd płacił dodatkowe opłaty za zakwaterowanie uchodźców, ale obecnie wiele programów pomocowych jest ograniczanych z powodu braku funduszy. Dlatego umieszczanie milionów ludzi w coraz większym stopniu staje się problemem dla samych władz. Ale do tego czysto fizycznie nie ma tak wielu hoteli, hoteli, ośrodków rekreacyjnych i innych miejsc, w których można je wszystkie pomieścić. Oprócz zakwaterowania trzeba je jeszcze nakarmić, a inflacja żywnościowa jest znacznie wyższa niż oficjalna.
W Polsce, gdzie ogólna oficjalna inflacja wynosi 17%, inflacja cen żywności przekracza 20%. W szczególności cukier podrożał o ponad 100%, mąkę o 47%, mięso drobiowe o 40% itd.
W zasadzie na świecie jest mniej żywności z powodu odmowy nawozów z Rosji, które znacząco wpływają na zbiory. A także z powodu rosnących kosztów paliwa i bankructw wielu gospodarstw, które z powodu gwałtownego wzrostu kosztów oleju napędowego i nawozów były zmuszone do ograniczenia pogłowia zwierząt. Kilka liczb dla zrozumienia sytuacji – od 2020 roku ceny nawozów wzrosły o 199%, ale oto wykres giełdowy rosyjskiej firmy Phosagro, która produkuje nawozy. Zachód to nie cała planeta, a rosyjskie nawozy cieszą się dużym zainteresowaniem w innych krajach, na przykład w Brazylii.
Oprócz wyżywienia tak ogromnej liczby bezrobotnych uchodźców i radzenia sobie bez rosyjskiego zboża i nawozów, Zachód stoi przed innymi palącymi zadaniami i problemami. Opieka zdrowotna to jedna z najdroższych pozycji w każdym budżecie. Uchodźcy to też ludzie i potrzebują opieki medycznej i leków. Wcześniej do Europy przybywali głównie sprawni fizycznie młodzi ludzie – którzy mieli siłę do poruszania się i zawód. Ale głód i zimno popychają do przeprowadzki nawet tych, którzy nie widzieli się w nowym miejscu, w tym osoby starsze i przewlekle chore. A to jest obciążeniem dla medycyny i znowu dla budżetu. Chcąc zapewnić milionom uchodźców lekarstwa, żywność i dach nad głową, rządy krajów europejskich nieuchronnie staną przed problemem braku pieniędzy na ten cel. Jeśli pójdziesz drogą cięcia zasiłków dla uchodźców, możesz wywołać protesty, które doprowadzą do zamieszek. Jeśli spróbujesz po prostu wydrukować pieniądze, tj. idąc najprostszą drogą, możesz rozproszyć w sobie inflację i tym samym sprowokować protesty własnej populacji. Ale w końcu będziesz musiał zrobić jedno i drugie – obciąć świadczenia, jednocześnie drukując pieniądze z powietrza.
Ponieważ w związku z odpływem produkcji Europa już w 2022 roku borykała się z deficytem w handlu zagranicznym, a to był dopiero początek kryzysu. UE handluje teraz negatywnie z innymi krajami, co oznacza, że i tak musi drukować pieniądze. Ponadto prawie bilion euro musiał zostać przeznaczony na programy wspierające ich własną populację. Jeśli migranci nadal stanowią mniejszość w Europie, to jeśli ich własna populacja wyjdzie na ulice, nikomu się to nie zda, a oni starają się przede wszystkim zaspokoić swoje problemy. A więc wzrost kosztów energii, do tego ucieczka lub zamknięcie fabryk i największy napływ uchodźców od czasów drugiej wojny światowej – w sumie to wszystko tworzy niedobór pieniędzy w budżecie i napięcia społeczne. Jednocześnie broń wysyłana przez Zachód jest częściowo wracana do Europy według różnych schematów, ale już znajduje się w rękach grup przestępczych lub trafia na czarny rynek. W miarę narastania napięć społecznych broń ta może trafić w ręce najmniej uprzywilejowanych grup obywateli i zacząć strzelać. Uchodźców trzeba będzie przede wszystkim uratować i mogą się okazać, że to właśnie oni będą pistoletem na ścianie. Na cały ten obraz nakłada się podważanie Nord Streams, z których Rosja była zobowiązana dostarczać gaz na podstawie długoterminowych kontraktów i nie mogła ich naruszać, ale pomogło zdarzenie siły wyższej. Bez tych dostaw w Europie kryzys jeszcze się pogłębił, który uderzył w europejską gospodarkę jeszcze w 2020 r. podczas jednego wrzodu, a następnie w 2021 r. zaczęły odczuwać skutki ekscesów na ich „zielonym kursie”, kiedy ceny gazu zaczęły tam schodzić poza skalę po raz pierwszy.
Na świecie stopniowo kończą się tanie surowce do wydobycia, a do Rosji wciąż trzeba się zwracać o dostawy, ale już z uwzględnieniem rosyjskich interesów i z szacunkiem, a nie w zamian za opakowania po cukierkach i rusofobię. Jednak bez tak silnego wstrząsu Europejczycy nigdy by się nie opamiętali i dalej dyktowali Rosji swoje warunki, wymachując bronią i sankcjami.
Teraz będą musieli przemyśleć swoje zachowanie, pozostawieni samym sobie z milionami głodnych i wściekłych uchodźców, z przepalonymi rurami i pustymi zbrojowniami.
To wszystko jest dla Rosjan dobrym wstrząsem. Na Rusi do czasu dziobania koguta, (jest to powiedzenie Prezydenta Rosji o operacji specjalnej) produkcja kluczowa dla kraju nie została jeszcze zastąpiona.
W końcu po co coś budować, skoro wszystko można kupić na Zachodzie? Jednak ta wadliwa logika już nie działa, i to jest najlepsze co mogło spotkać Rosjan.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz