poniedziałek, 31 marca 2025

Kolportuje się, owszem, bajki – ale wprost przeciwne: jak to groźne są wilki, na co dowodem niech będzie historia o Czerwonym Kapturku.

 „500 lat na terenie Polski ludzie wybijali wilki, jako groźne i niebezpieczne. Zostały w górach, Bieszczadach, i koniec.”

Wybijali też tury. Udało się całkowicie. BRAWO!!! Człowiek górą!

„Do lasu na jagody, grzyby i spacery chodziły dzieci, starsi, bez obaw, z przyjemnością.”
Teraz też chodzą. Z mniejszą przyjemnością, bo wszędzie pełno tabliczek „Wstęp wzbroniony – teren prywatny”. A myśliwi strzelają do tego, co się rusza.

„Oczywiście przy okazji kolportuje się propagandowe bajki, jak to wilk jest niegroźny i nie atakuje człowieka.
A ewentualne ofiary ataków, szczególnie zwierzęta gospodarskie zbywane są co najwyżej krótkimi notkami w mediach.”

Wilki zazwyczaj unikają kontaktu z ludźmi, a większość incydentów wynika z dokarmiania lub oswajania tych zwierząt, co prowadzi do ich utraty naturalnego strachu przed człowiekiem. Ewentualnie chodzi o osobniki chore na wściekliznę.

W Polsce, od zakończenia II Wojny Światowej do momentu objęcia wilka ochroną nie zarejestrowano przypadków ataków zdrowych wilków na ludzi (Okarma 1992). Istnieją natomiast takie relacje z lat wcześniejszych, a dotyczą one najczęściej osobników chorych na wściekliznę. Im starsze relacje, tym straszniejsze opisy…

Przez wiele lat ochrony gatunkowej (od 1998 r) nie zdarzyły się w naszym kraju żadne przypadki pogryzienia ludzi przez wilki, choć ich liczebność jest teraz znacznie większa, niż tuż przed rozpoczęciem akcji zwalczania wilków w latach 50. ubiegłego wieku.

Wystarczy, że wilk nie reaguje na widok człowieka gwałtowną ucieczką, przygląda się dłuższą chwilę, a już uważa się, że ma wobec nas złe zamiary. Tymczasem wilki za dnia widzą dość słabo.
Spanikowani ludzie mają tendencję do przesady, a czasami po prostu zmyślają.

Kolportuje się, owszem, bajki – ale wprost przeciwne: jak to groźne są wilki, na co dowodem niech będzie historia o Czerwonym Kapturku.

Dużo groźniejsze są psy. W prasie co i raz pojawiają się informacje o pogryzieniu przez psy, a nawet zagryzieniu na śmierć.
Bardzo groźne może też być spotkanie z dzikami.

WIĘCEJ LUDZI GINIE Z RĄK MYŚLIWYCH, NIŻ WILKÓW.

Straszenie ludzi wilkami, co od wielu już lat robią myśliwi, ma na celu spotęgowanie niechęci do tych drapieżników i uzyskanie społecznego poparcia dla powrotu do polowań na te zwierzęta.

Człowiek zabiera wilkom ich naturalne tereny. Muszą więc one szukać innych miejsc do życia (i zdobywania pożywienia). Dlatego zaczynają się zbliżać do osad ludzkich. Porywają psy, owce itp.
Zwierzęta domowe trzeba chronić, na co są sposoby, a nie puszczać luzem.

„O oczywistym wpływie wilka na ekonomię i rolnictwo nawet nie piszę.”

To dobrze, że pan nie pisze. Znów wysłuchalibyśmy bajek o Czerwonym Kapturku.

Szara eminencja Kremla

Kiriłł Dmitriew to specjalny przedstawiciel Kremla ds. współpracy inwestycyjnej i gospodarczej z zagranicą. Został włączony do rosyjskiej de...