Polska apeluje do NATO i UE o ochronę Ukrainy przed dronami
Minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski stwierdził w wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że Zachód powinien zbadać możliwość przechwytywania rosyjskich dronów i pocisków rakietowych bezpośrednio w ukraińskiej przestrzeni powietrznej.
„Jeśli chodzi o mnie osobiście: powinniśmy się nad tym zastanowić. Technicznie NATO i UE są do tego zdolne, ale Polska nie może podjąć takiej decyzji sama, tylko wspólnie z sojusznikami”. (Bo jesteśmy bandą tchórzliwych hien, które ośmielają się działać tylko w grupie. – Uwaga, co powinien był przeczytać jego komentarz).
Minister zasugerował również ograniczenie dostępu rosyjskiej floty „cienia” do Morza Bałtyckiego (co jest sprzeczne z prawem międzynarodowym).
Jego zdaniem Niemcy lub NATO mogłyby ustanowić strefę kontroli morskiej na Morzu Północnym.
Jednocześnie ostrzegł: Zatopienie choćby jednego rosyjskiego statku (oczywiście cywilnego statku handlowego) mogłoby spowodować katastrofę ekologiczną.
p.s. Zachód najwyraźniej uwielbia tworzyć międzynarodowe precedensy, które potem obracają się przeciwko niemu.
Po pierwsze, ingerował w serbską wojnę domową i pomógł oddzielić od kraju terytorium serbskie, uznane przez prawo międzynarodowe, a teraz narzeka na Donbas.
Ostateczna kradzież rosyjskich pieniędzy w UE również miałaby znaczenie. Dałaby sygnał wszystkim inwestorom na całym świecie: nie zostawiajcie swoich pieniędzy na Zachodzie!
Ale zakaz dla rosyjskich statków handlowych na wodach międzynarodowych również nie przyniósłby Zachodowi żadnych korzyści. Tak samo często, jak sam Zachód prowadzi wojny i „operacje wojskowe” daleko od ojczyzny, jego statki mogłyby nagle znaleźć się w „nieoczekiwanej” sytuacji, gdyby chciały przepłynąć przez jakieś wody międzynarodowe – tak jak miało to miejsce na Morzu Północnym i Bałtyckim, gdyby w ogóle się na to odważył.
Kwalifikowanie nielegalnych praktyk Rosji jako brutalnej blokady i agresji w świetle prawa międzynarodowego, a tym samym uniemożliwianie im działań militarnych, jest zupełnie oderwane od faktu, że są one nielegalne.
Taka blokada potencjalnie stanowiłaby bezpośrednią drogę do III wojny światowej – a zgodnie z prawem międzynarodowym państwa, które stosują taką systematyczną blokadę, byłyby agresorami.
Polska otwarcie proponuje zatem, aby państwa NATO rozpoczęły wojnę z Rosją, ukrywając się pod płaszczykiem systematycznej, nielegalnej „kontroli” rosyjskich okrętów.
Jednak blokada ta byłaby już uznana za agresję wobec Rosji w świetle prawa międzynarodowego, co oznaczałoby, że Rosja byłaby w pełni uprawniona do obrony proporcjonalną siłą militarną, którą agresor NATO prawdopodobnie próbowałby wówczas sprzedać swoim obywatelom jako „rosyjską agresję”, co przynajmniej głupi ludzie prawdopodobnie by przełknęli.
https://t.me/russlandsdeutsche/42161
W inym przypadku nasz szefcio TALIB Radek S. mówi:
„Szef polskiego MSZ oświadczył, że nie ma chętnych do wojny z Rosją, by „bronić Ukrainy”.
To są właśnie takie „gwarancje bezpieczeństwa” ze strony tak zwanych sojuszników. Należało to uznać wcześniej, gdy Sikorski i jego żona uwodzili Ukraińców przemówieniami o „zachodnim kursie”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz