niedziela, 31 stycznia 2021

Słowa mądrego lekarza, który jeszcze pamięta, jaka jest jego rola

1. Nie noszę maski na twarzy, ponieważ jest ona idealnym siedliskiem dla bakterii, wirusów i grzybów, które mogą dostać się do mojej jamy ustnej i do płuc, wywołując bardzo niebezpieczne choroby, np. śmiertelną grzybicę płuc.

2. Nie noszę rękawiczek w miejscach publicznych, ponieważ mam dość rozumu, aby zdać sobie sprawę, że muszę zmieniać rękawiczki za każdym razem, gdy dotykam czegoś innego, w przeciwnym razie stają się one brudnym rezerwuarem zarazków, siedliskiem bakterii, wirusów i grzybów oraz potencjalnym źródłem zakażeń.

3. Skóra, która nie oddycha, bo jest szczelnie pokryta przez kilka godzin maską lub rękawiczką, wydziela pot, który jest doskonałą pożywką dla wielu patogenów. W uwięzionej pod maską plwocinie można z całą pewnością odnaleźć bakterie, grzyby i koronawirusy.

4. Nie przyjmę szczepionki przeciwko koronawirusowi, bo jej zastosowanie nie ma dla mnie (oraz dla wielu wirusologów) żadnego logicznego uzasadnienia pod względem medycznym.

5. Mam wystarczająco dużo rozumu, aby pozostać w domu wtedy, kiedy mam objawy infekcji wirusowej lub by trzymać się z daleka od ludzi, którzy są chorzy na grypę lub mają objawy infekcji koronawirusowej. Są to bardzo podobne jednostki chorobowe, z tym że powikłania grypy są poważniejsze i częściej wywołują śmierć (w oparciu o wszystkie statystyki naukowe – nie mylić z rządowymi).

6. Myję ręce mydłem i wodą, bo to zdrowy rozsądek.

7. Nie zamierzam siedzieć w domu. Jeśli nie chcesz wychodzić z domu, bo według Ciebie „postępujesz właściwie”, to dobrze, ale ja nie zamierzam tego robić, gdyż czułbym się jak małpa w klatce. Uważam, że władza traktuje ludzi jak małpy, starając się na siłę wygenerować „epidemię” za pomocą zainfekowanych masek. „Elity” chcą sfrustrować społeczeństwo, przetrzymując ludzi przez długie tygodnie w domowym zoo i zastraszając ich niewidzialnym potworem. Zawsze uważałem, że każdy człowiek znajduje się o kilka szczebli ewolucyjnych wyżej niż małpa (byłem wtedy bardzo młody i naiwny, uważając, że „każdy”) i powinien odróżniać realne zagrożenie od manipulacji.

8. Moje ciało potrzebuje światła słonecznego/witaminy D3, a nawet ekspozycji na wszelkiego rodzaju zarazki, aby stymulować, wspierać i chronić mój układ immunologiczny oraz zachować zdrowie. Nie będę obniżał swojej odporności, pozostając w zamknięciu, czy odcinając sobie dostęp do świeżego powietrza za pomocą masek, które w sposób realny zagrażają mojemu zdrowiu i życiu.

lek. Mariusz Domagalski
https://zdrowapolska.org.pl

sobota, 30 stycznia 2021

Różnice między kobietą a mężczyzną

Płciowość jest podstawą ludzkiej tożsamości. Bycie kobietą lub mężczyzną bezpośrednio określa nas i definiuje poprzez przekaz i zachowanie. W poszukiwaniu podstawowych różnic między mężczyzną a kobietą można sięgnąć do wielu źródeł i przeanalizować je na wielu płaszczyznach.

Wśród tylu różnic między płciami, są jednak trzy różnice, które mają największe praktyczne zastosowanie. Na dobra sprawę zrozumienie tych różnic między kobietą a mężczyzną pozwoliło mi poprawić moje stosunki z matką i podniosło jakość mojego związku.

Różnica między kobietą a mężczyzną jest postrzegana z wielu perspektyw. Jednak są takie różnice, których zrozumienie pozwoli na udany związek lub współpracę. Podstawowa różnica między mężczyznami a kobietami tkwi w poszczególnych cechach fizycznych, psychicznych i duchowych.

Kluczowe różnice między kobietą a mężczyzną

Rozróżnienie między mężczyzną a kobietą jest bardzo realne i głęboko zakorzenione w naturze człowieka i fizjologii człowieka. Co więcej, badania wskazują, że ma ona charakter uniwersalny od kultury do kultury i znajduje wyraz w niemal każdej dziedzinie życia.

Idea ta ma oczywiście fundamentalne znaczenie dla biblijnego poglądu na ludzkość. W pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju powiedziano nam, że „Bóg stworzył człowieka na swój obraz; na obraz Boży go stworzył; stworzył mężczyznę i niewiastę ”(Rdz 1:27;). Wniosek jest jasny: rozróżnienie między płciami jest nie tylko podstawą ludzkiej natury, ale także wyjątkowo odzwierciedla boskość. W jakiś sposób, którego nie możemy w pełni pojąć, przedstawia nam widzialny obraz lub obraz niewidzialnego trójjedynego Stwórcy.

Mężczyźni cechują się zewnętrzną orientacją na życie
Mężczyzn cechuje:

  • odkrywczość
  • determinacja
  • oportunizm
  • ryzyko
  • inicjacja
  • aktywność
  • konkurencyjność
  • muszą wiedzieć, jaki jest następny krok

Odkrywczość
Każdy chłopiec i każdy mężczyzna jest na wyprawie. Odkrywa swoją tożsamość „tam” w świecie, w którym czuje, że jego większy cel i przeznaczenie leżą.

Determinacja
Mężczyzna jest zdecydowany „dostarczyć towar” albo „dokończyć dzieła”. Dlatego mężczyzna przywiązuje dużą wagę do tego, jakie ma umiejętności i czym zarządza. W ten sposób może upewnić się, że ma wszystko, czego potrzeba, aby osiągnąć cel lub wykonać zadanie.

Oportunizm
Mężczyzna jest sprawcą, albo przynajmniej chce być siłą sprawczą. W ostatecznym rozrachunku, jego uczucia dotyczące tego, co robi lub powodów, dla których to robi, są dla niego mniej ważne niż chęć i możliwość dokonania czegoś.

Ryzyko
Aby wykorzystać w pełni swoje możliwości oraz nadarzające się okazje, mężczyzna musi chcieć podejmować ryzyko. W związku z tym skłonność do przemyślanego i świadomego ryzyka ma fundamentalne znaczenie dla rozwoju męskiego charakteru.

Inicjator
Mężczyzna chce być postrzegany przez innych jako ktoś, kto ma chęć i umiejętność, aby „wzięcia byka za rogi”. Sami tez chcemy być tacy dla siebie, dlatego branie spraw w swoje ręce jest bardzo męskie. Dowodzenie i przywodzenie, choć niekoniecznie jest wyłącznie przywilejem męskim, jest jednak głębiej zakorzenione w naturze mężczyzn.

Aktywność
Aktywny i agresywny. Istnieje oczywisty związek między inicjacją a aktywną agresją. W świetle tego warto zauważyć, że mózg mężczyzny jest dwa i pół razy większy i bardziej aktywny w rejonach odpowiedzialnych za działanie i agresję, niż mózg kobiety.

Konkurencyjność
Mężczyźni chcą tego, co najlepsze i są gotowi poświęcić sporo energii i uwagi, aby dostać to, co najlepsze.

Musi wiedzieć, co będzie dalej
W przeciwieństwie do kobiety mężczyzna nie zatrzymuje się na dłużej i nie ma skłonności do „przytulania”, „delektowania się” znaczącymi doświadczeniami ani „zatrzymywania się” w danej chwili. Ogólnie rzecz biorąc, różnica między kobietą a mężczyzną polega również na tym, że mężczyzna chce zrobić swoje i przejść do następnej rzeczy albo etapu.

Kobiety cechują się wewnętrzną orientacją na życie
Kobiety cechuje:

  • intymność
  • wybiórczość
  • potrzeba bezpieczeństwa
  • skromność
  • opiekuńczość
  • komunikacja za pomocą słów
  • pragnie równości i uległości
  • wpływowość
  • nawiązywanie więzi

Intymność
Kobieta ceni intymność ponad działanie. Kobieta bardziej troszczy się o bycie niż działanie i zawsze racjonalizuje powód, dla którego jest w związku.

Wybiórczość
Kobieta bardziej niż mężczyzna ceni związki, jednak nie wchodzi w nie bezkrytycznie. Powoli wybiera i mądrze odbiera partnera, który spełni jej oczekiwania. Jest to zazwyczaj decyzja na zasadzie inwestycji dlugoterminowej.

Szuka bezpieczeństwa
Ponieważ jej orientacja jest wewnętrzna, skierowana ku związkom, pielęgnowaniu i „gniazdowaniu”, samica tego gatunku kładzie nacisk na bezpieczeństwo i ochronę. Kobieta w dużo większym stopniu niż mężczyzna ceni sobie cechy takie jak niezawodność, uczciwość i wiarygodność u potencjalnego partnera.

Skromność
Pewna siebie kobieta wie, że posiada coś bardzo cennego – siłę swojej kobiecości. Dlatego kobieta kieruje się wrodzonym pragnieniem jej ochrony. Skromność jest podstawą jej natury.

Opiekuńczość
Opiekuńcza i troskliwa, kobieta jest bardziej naturalnie skłonna do reagowania na strapionych, potrzebujących lub zranionych z natychmiastowym współczuciem i troską.

Używa słów
Mężczyźni rozmawiają, aby przekazać informacje lub pomysły. Kobiety mówią, aby przekazać uczucia i myśli. W rezultacie kobiety używają więcej słów niż mężczyźni. Dlatego trzeba się uodpornić na słowotok swojej pani.

Pragnie równości i uległości
Kobieta chce być równa mężczyźnie, ale jak to bywa z kobietami, na swoich zasadach. W głębi każdej kobiety jest potrzeba oparcia w parterze i każda kobieta chce mieć w nim lidera, który ją też ochroni i w ogóle wymagania z kosmosu.

Wpływowość
Dzierży „miękką siłę”, która kształtuje ludzkość. Kobiety mogą wywierać wielki i subtelny wpływ na małżeństwo i relacje domowe. Fakt jest taki, że za prawie wszystkimi decyzjami stoją kobiety. Każda bowiem lubi kierować swoim mężem czy kochankiem, co ma szeroki oddźwięk w decyzjach politycznych i militarnych na najwyższych szczeblach.

Nawiązywanie więzi
Kobieta jest zaprogramowana przez naturę do nawiązywania więzi z innymi na wielu różnych płaszczyznach.

Fundamentalne różnice między kobietą a mężczyzną

Filozofowanie na temat różnic między kobietą i mężczyzną nie pomoże jednak zrozumieć tego świata. W moim odczuciu ważne jest, aby szczególnie mężczyźni zdali sobie sprawę z tego, czym różnią się od kobiet. Pomoże im to w dotarciu do wnętrza kobiet, które są dla nich bliskie. Ale przede wszystkim znając różnice między kobietą a mężczyzną, można łatwo zrozumieć oczekiwania obu stron. Jeśli jesteś mężczyzną w związku, to przede wszystkim zdaj sobie sprawę z tego, że …

Kobiety reagują w przeciwny sposób na zmęczenie, niż mężczyźni

Mężczyzna po pracy odpoczywa. Większość z mężczyzn siada przed telewizorem nie z lenistwa, lecz aby wyłączyć umysł i być, trwać w chwili. Mężczyzna po wykonanym obowiązku i kiedy zrobił już swoje, zajmuje się sobą. Kobiety mają odwrotnie. Kobiety energetyzuje dzień pełen wrażeń i gdy wracają po pracy do domu, nie zamierzają na tym poprzestać. U kobiet okres późnego popołudnia to czas generowania pomysłów i robienie zamieszania. Jak je uspokoić, to już indywidualna kwestia.

Kobiety oczekują, że mężczyźni będą czytać im w myślach

Czytanie w myślach kobiet nie jest trudne. Główną różnicą między kobietą a mężczyzną jest to, że kobieta zazwyczaj nie powie wprost, o co chodzi. Jak to jest wkurwiające, każdy wie. Mając tę świadomość, można łatwo dotrzeć do umysłu kobiety i sprostać jej oczekiwaniom. Większość technik manipulacji o to się właśnie opiera. Z tym że, dotarcie do drugiej osoby wymaga wysiłku. Mężczyźni różnią się od kobiet też tym, że każdy wysiłek dozują.

Kobiety interesuje cały obraz, a nie tylko poszczególne elementy

Jest to główna różnica miedzy kobieta a mężczyzna, przez która randkowanie i zaciągnięcie kobiety do łóżka jest tak utrudnione. Mężczyźnie zwykle wystarczy bodziec. W ujęciu kobiet to właśnie czyni mężczyznę zwierzęciem. Natomiast kobiety utożsamiane są z czymś bardziej duchowym, bo zwracają uwagę na wszystko-i bodziec i otoczkę. Dlatego na randkach zwykło się zapalać świeczki, przyciemniać światła i włączać muzykę.

Dla kobiety liczy się cała gama doznań i tego właśnie oczekuje. Tutaj ważne będą różnice w temperamencie, jeśli ma do czegoś dojść. Kobiety różnią się w tej kwestii od mężczyzn. I nie dlatego, że kobiety są uduchowione a mężczyźni to zwierzęta. Jest w zasadzie na odwrót, jednak kobiety mierzą prawie wszystko na skali zaangażowania emocjonalnego, co czyni je mniej dojrzałymi psychologicznie od mężczyzn.

https://zagrajmywzycie.pl/

Nie będzie żadnej ochrony życia

Obsadzony przez nominatów PiS trybunał Julii Przyłębskiej opublikował po trzech miesiącach zwłoki uzasadnienie do wyroku z 22. października ubiegłego roku zawierającego orzeczenie o niekonstytucyjności aborcji eugenicznej, czyli mordowania ludzi w stadium prenatalnym ze względu na śmiertelną chorobę lub ciężkie uszkodzenie ciała.

Od czasu masowych wystąpień po ogłoszeniu wyroku, analitycy i dziennikarze powołujący się na wewnętrzne źródła w PiS podkreślali, że warunkiem opublikowania wyroku w „Dzienniku Ustaw” miało być takie jego uzasadnienie, które umożliwiałoby partii Jarosława Kaczyńskiego de facto utrzymanie „kompromisu aborcyjnego” z 1993 r.

Ogłoszone obecnie uzasadnienie spełnia ten warunek, gdyż ochronę życia ciężko chorego człowieka na prenatalnym etapie jego życia warunkuje między innymi ochroną zdrowia matki, nie precyzując jednak tej kategorii. Przy odpowiedniej interpretacji ustawowej, może to oznaczać legalizację aborcji w przypadku uzyskania odpowiedniego zaświadczenia od psychiatry, że urodzenie ciężko chorego dziecka zagraża zdrowiu psychicznemu matki.

Marek Suski z PiS już zapowiedział rozpoczęcie prac nad opartą na projekcie Andrzeja Dudy ustawą aborcyjną legalizującą mordowanie ludzi z ciężkimi wadami lub chorobami wrodzonymi. Pomysł taki wcześniej zgłoszony został przez działaczy partii Korwin, obecnie zaś Krzysztof Bosak poparł możliwość organizowania przez zwolenników dzieciobójstwa wystąpień ulicznych. Równocześnie, krytycy zwracają uwagę, że ugrzęzły w martwym punkcie prace nad rządowym programem „Za życiem”.

Liberalizm francuski

Warto w tym miejscu odwołać się do doświadczenia francuskiego, towarzyszącego wprowadzeniu 26. listopada 1974 r. tzw. ustawy Simone Veil, legalizującej aborcję na życzenie (interruption volontaire de grossesse). Odbyło się to w warunkach powszechności praktyk dzieciobójczych, którym obywatelki Francji poddawały się w liczbie ok. 300 tys. rocznie, pomimo formalnego obowiązywania zakazującej tego ustawy z 1920 r.

Po II wojnie światowej ustawa z 1920 r. stała się jednak martwą literą, gdyż ograniczone społeczną traumą faszyzmu i liberalną ideologią władze nie były gotowe karać za jej nieprzestrzeganie. We Francji półjawnie działały luksusowe prywatne kliniki w których zamożne kobiety mogły bezpiecznie poddać się zabiegowi spędzenia płodu. Pomimo zakazu, zabiegi takie wykonywali także zwykli ginekolodzy, lekarze pierwszego kontaktu, pielęgniarki i położne. Nie były one wyjątkiem nawet w katolickich ośrodkach opieki zdrowotnej.

Do krajów takich jak Holandia, UK i Szwajcaria organizowano z prowincjonalnych miast francuskich wyjazdy autokarowe, tablice z rozkładami których dostępne były w lokalach organizacji pozarządowych i aptekach. Swobodnie działały organizacje takie jak istniejący od 1960 r. Mouvement Français pour Le Planning Familial (MFPF), działające od 1969 r. Association nationale pour l’étude de l’avortement, powstały w tym samym roku Mouvement de libération des femmes, czy wreszcie założony w 1973 r. Mouvement pour la liberté de l’avortement et de la contraception, które otwarcie prowadziły proaborcyjną agitację i poradnictwo w tej kwestii.

W pełni kontrolowana we Francji przez loże masońskie, koncesjonowana systemowa prawica nie próbowała się nawet silić na „wojnę kulturową” z ideologami demoliberalizmu. Elementem tego ostatniego jest feminizm, wraz z jego koncepcją „wolności seksualnej” kobiety. Elementem jej budowania było wprowadzenie we Francji w 1967 r. pigułki antykoncepcyjnej, co miało dać kobiecie kontrolę nad własną płodnością, rozmontowując w ten sposób patriarchat i zaprowadzając równość płci.

Z tego samego liberalnego pnia ideowego wyrosło środowisko zwolenników aborcji, pierwszą bowiem nazwą wspomnianego wyżej MFPF, pod którą występowało ono od 1956 r., było Maternité Heureuse, które swoim celem deklarowało „umożliwienie parom (…) posiadania dzieci jedynie wtedy, gdy tego zapragną”.

Paradygmat demoliberalny i zaciśnięcie reżymowej prawicy masońskiego uścisku na gardle uniemożliwiły stosowanie zapisów ustawy z 1920 r. zakazującej zarówno zabijania ludzi w prenatalnym etapie ich rozwoju, jak i skłaniającej ku temu propagandy.

W otwartej agitacji proaborcyjnej uczestniczyły takie tytuły prasowe jak „Marie Claire”, „L’Express”, „Le Monde”, „Le Nouvel Observateur” i wiele innych. Na łamach tego ostatniego ukazał się w 1971 r. list 343 francuskich – jak byśmy to dziś powiedzieli – „celebrytek”, które przyznały się do dokonania aborcji. Dwa lata później 330 lekarzy francuskich sygnowało manifest, w którym przyznawali że przeprowadzają zabiegi aborcyjne.

Przełom nastąpił jednak jeszcze w 1972 r. wraz z procesem w Bobigny: sądzono w nim na mocy ustawy i ostatecznie uniewinniono siedemnastoletnią dziewczynę imieniem Marie-Claire, która z pomocą matki poddała się aborcji. Wyrok uniewinniający był jasnym dowodem, że ustawa chroniąca życie ludzkie z 1920 r. jest martwym przepisem.

W kolejnych latach i dekadach formalna już tym razem liberalizacja potoczyła się bardzo szybko: po przyjęciu ustawy Veil w 1974 r. która miała początkowo obowiązywać jedynie przez pięcioletni okres próbny, w 1979 r. przyjęta została wydłużająca czas jej obowiązywania ustawa Pelletier; w 1982 r. ustawa Roudy wprowadziła refundację aborcji przez ubezpieczenie społeczne (sic!); w 1988 r. wprowadzono ustawę zezwalającą na użycie środka RU 486 umożliwiającego aborcję farmakologiczną; w 1992 r. przyjęta została ustawa Neieretz uznająca za przestępstwo utrudnianie przeprowadzenia zabiegu spędzania płodu; w 2001 r. przyjęto ustawę Aubry-Guigou wydłużającą, w porównaniu do ustawy Veil, okres w którym dozwolona jest aborcja z dziesiątego do dwunastego tygodnia ciąży, zezwalającą małoletnim na aborcję bez zgody rodziców, oraz znoszącą ograniczenia dla propagandy aborcyjnej; w 2004 r. na mocy dekretu Philippe’a Douste–Blazy’ego zezwala się na aborcję farmakologiczną w warunkach domowych.

Pozostawione w ustawodawstwie liberalne „furtki” uruchomiły „efekt kuli śniegowej” a nabierająca rozpędu liberalizacja doszczętnie zdruzgotała umiarkowany początkowo zamysł stojący za ustawą Veil, której ideą pozostawało postrzeganie aborcji jako czegoś złego i jako drastycznego rozwiązania stosowanego w ostateczności.

Liczba wykonywanych obecnie we Francji aborcji sięga 220 tys. rocznie i wskaźnik ten jest niższy niż w latach 1970. ze względu na między innymi pochodne wyrwy demograficznej spowodowanej aborcją – starzenie się społeczeństwa francuskiego. W czasie trwającej we Francji cztery lata II wojny światowej zginęło 600 tys. obywateli tego państwa. Obecnie przez trzy lata gnie ich więcej w wyniku samej tylko aborcji.

Antyliberalizm francuski

Na paradoks zakrawa, że to właśnie we współpracującym z Niemcami konserwatywnym państwie Vichy udało się skutecznie wyeliminować aborcję, podobnie jak to dopiero faszystom udało się oczyścić południe Italii z plagi mafii.

W 1941 r. Państwo Francuskie przyjęło ustawę opisującą aborcję jako „przestępstwo mogące stanowić szkodę dla jedności narodowej, Państwa i wszystkich Francuzów”. W 1942 r. na mocy kolejnej ustawy uznano aborcję za zbrodnię przeciwko bezpieczeństwu państwa i oddano do kompetencji sądów wojskowych, obciążając karą śmierci. W 1943 r. zgilotynowano nawet dla dania odstraszającego przykładu parającą się pokątnie spędzaniem płodów praczkę Marie-Louise Giraud (jej postać w 1988 r. zmitologizowali w filmie „Une affaire de femmes”jego reżyser Claude Chabrol i odtwórczyni głównej roli Isabelle Huppert).

Dzięki tej polityce, państwo rządzone przez marszałka Philippe’a Pétaina opanowało i praktycznie wyeliminowało praktyki dzieciobójcze.

Przedstawiliśmy tu szerzej przypadek francuski, by unaocznić że w liberalnym reżymie politycznym pełna ochrona życia ludzkiego na jego etapie prenatalnym nie jest możliwa, ponieważ dla uczynienia jej skuteczną, należałoby wyeliminować propagandę aborcyjną, karać przykładnie winnych spędzania płodów, zamknąć granice dla „turystyki aborcyjnej”, monitorować i ograniczyć swobodę obrotu gospodarczego, a przede wszystkim prowadzić szeroko zakrojoną prorodzinną politykę społeczną, kulturalną i edukacyjno-informacyjną.

Wszystkie te działania sprzeczne są z liberalnym paradygmatem społeczeństwa otwartego, wolności, równości płci, politycznej alternacji przy władzy i światopoglądowego pluralizmu mającego za punkt wyjścia liberalną antropologię polityczną i socjologiczny indywidualizm. Na działania konieczne dla skutecznej ochrony życia i wyplenienia praktyki dzieciobójstwa może pozwolić sobie jedynie państwo oparte na zasadach przeciwnych liberalnym: społeczeństwa zamkniętego, wspólnoty, autorytetu, organicyzmu, patriarchatu, silnej i zdolnej do formatowania życia społecznego władzy.

Antyliberalizm i jego upadek w Europie Wschodniej

Interesujących przykładów dostarczają tu doświadczenia Europy Wschodniej: w ZSRR życie poczęte chroniono w latach 1936-1955, w NRD w latach 1950-1972, w Czechosłowacji do 1950 r. i potem w ograniczonym stopniu do 1957r., w Rumunii w latach 1948-1957 i 1966-1989, w Bułgarii przed 1956 r. i w pewnym zakresie w latach 1968-1973, w Polsce aborcję na życzenie wprowadzono w 1956 r.

W najgłośniejszym przypadku Rumunii służby bezpieczeństwa ścigały podziemie aborcyjne, zakazany był obrót środkami antykoncepcyjnymi, w zakładach pracy nad pracownicami sprawowano opiekę, by wykryć i pomóc im donosić ciążę, rodziny wielodzietne honorowano orderami, w kulturze i przestrzeni publicznej upowszechniano zdjęcia i przedstawienia matek karmiących etc.

Rumunia łączyła zatem działania represyjne z motywującymi i osiągnęła sukces w postaci imponującego wzrostu współczynnika dzietności u początków kampanii demograficznej Conducatora. Załamanie polityki demograficznej państw socjalistycznych związane było z ich liberalizacją, zaś polityka ta nabierała konsekwencji w okresie konsolidacji tych państw w okresach „stalinizmu” i „breżniewizmu”.

By wrócić do obecnej polskiej sytuacji i polityki PiS, warto sięgnąć do przykładu współczesnych Niemiec: spędzanie płodu formalnie jest tam legalne jedynie w przypadku zagrożenia życia matki lub poczęcia w wyniku przestępstwa, czyli swoboda zabijania dzieci nienarodzonych jest formalnie węższa niż w Polsce.

Tak jak jednak w przypadku projektu PiS, pozostawiono w Niemczech furtkę liberalizacyjną, znosząc karalność aborcji w pierwszym trymestrze w przypadku spełnienia kilku warunków proceduralnych, co sprawia że praktycznie można ją tam też wykonywać z powodów społecznych i ekonomicznych. W liberalnym reżymie polityczno-społecznym takie liberalne regulacje są jedynymi możliwymi, nawet jeśli występek składa tam niekiedy ukłon cnocie przemycając owe liberalne uregulowania w formule konserwatywnych regulacji (jak w Niemczech) lub konserwatywnych uzasadnień liberalnych regulacji (jak we Francji). Trwając w demoliberalnym paradygmacie, Polska nieuchronnie będzie się osuwać ku takiemu stanowi.

Rozwiązanie jest tylko jedno: wyjście z błędnego koła demoliberalizmu.
[A demoliberałów do dołów z wapnem – admin]

Ronald Lasecki
https://xportal.pl

Władimir Putin wysłał Wielki Reset w kosmos

27 stycznia 2021 r., zaledwie dobę po telefonicznej rozmowie z Joe Bidenem, Władimir Putin anonsowany przez Klausa Schwaba zabiera głos w Davos, online. Jak większość mówców dostrzega napięcia w wielu częściach świata wynikające ze skutków pandemii.

Oto treść jego wystąpienia na konferencji Wielkiego Resetu zorganizowanej przez Światowe Forum Ekonomiczne.

„Wielu obserwatorów zauważa podobieństwa istniejącej dziś sytuacji gospodarczo-politycznej i tej jaka panowała w latach trzydziestych XX wieku. Rzeczywiście, istnieje wiele cech, które mogą oznaczać zagrożenie. Gospodarka, która doprowadziła do rozwarstwienia społecznego w skali globalnej oraz w poszczególnych krajach owocuje polaryzacją opinii publicznej, podziałem radykalizujących się zwolenników prawicy i lewicy.

Niezadowolenie z sytuacji ekonomicznej prowadzi do eskalacji zachowań radykalnych. Ma to wpływ na stosunki międzynarodowe, których stabilność staje się mniej przewidywalna. Słabnie autorytet instytucji międzynarodowych. Niewątpliwie dobrym krokiem jest wznowienie rozmów o przedłużeniu układu START (Strategic Arms Reduction Treaty – traktat o redukcji broni strategicznej wygasający 05.02.2021 r. – przyp.tłum.).

Mam nadzieję, że gorący konflikt nam nie grozi, bo w zasadzie oznaczałby koniec naszej cywilizacji, ponieważ taki konflikt byłby nieprzewidywalny i łatwo wymknąłby się spod kontroli. Nie możemy jednak siedzieć z założonymi rękami, nie robić nic by tego uniknąć.

Niezwykle istotna jest kondycja gospodarcza świata. Jej załamanie oznaczałoby w konsekwencji walkę wszystkich ze wszystkimi. Czynnikami eskalującymi napięcia są próby zniszczenia tradycyjnych wartości, do których jesteśmy przywiązani, a są nimi rodzina, podstawowe swobody, prawo wyboru i prywatności. Jaskrawo widoczny jest konflikt demograficzny, który łatwo może przerodzić się w wojnę kulturową godzącą w podstawy cywilizacyjne. Powinniśmy zapobiegać wydarzeniom, które prowadzą do stworzenia dystopii.

Moim zdaniem podstawowym zadaniem do rozwiązania są kwestie społeczne. Statystyka obrazuje skalę. Mówiono, że ostatnie 40 lat to stały rozwój. Teoretycznie dochód na głowę podwoił się. Ponad miliard ludzi wyszedł z kręgu ubóstwa. Udało się to osiągnąć w Chinach i w Rosji. Istotne jednak jest, kto najbardziej skorzystał na rozwoju gospodarczym, co nie oznacza tylko wprowadzania na rynek nowych towarów, ale uwzględnia odczuwalny wzrost dochodu klasy średniej. Według obliczeń Banku Światowego w krajach rozwiniętych rozwarstwienie wyraźnie pogłębiło się.

W 2000 roku 3.3% populacji USA żyło za 5,5 dolara dziennie. W 2016 roku liczba ta wzrosła do 5,6%. Równocześnie rosnące dynamicznie zyski wielkich korporacji amerykańskich i europejskich szły w parze z rosnącym zubożeniem społeczeństwa. Właściciele korporacji stanowią 1 % populacji. Przez ostatnie 30 lat dochód 50% populacji w krajach rozwiniętych pozostawał na tym samym poziomie przy trzykrotnym wzroście kosztów edukacji i usług medycznych.

Milionom ludzi dostępność usług medycznych, możliwość kształcenia uległy istotnemu ograniczeniu. Według Międzynarodowej Organizacji Pracy w 2019 r. 21% młodych ludzi (267 000 000) nie uczyło się, ani nie pracowało.

Wśród zatrudnionych 30% żyło za 3,5 dolara dziennie. Tak duża dysproporcja wynika z przyjęcia tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego. (Na jego podstawie okres rozwoju oznacza prosperity bogatych, a biedni cieszą się, że mają pracę – przyp. tłum.). Zgodnie z nim niskie podatki płacą korporacje i ludzie zamożni, a przeciętny obywatel zaciąga ustawiczne kredyty.

Do tych mechanizmów i obrazu gospodarki doszedł problem epidemii koronawirusa. Ubiegły rok był największym załamaniem gospodarczym od czasu drugiej wojny światowej. Zniknęło 500 milionów miejsc pracy już w pierwszym półroczu. Tylko połowa z nich została przywrócona. 250 milionów bezrobotnych jest bardzo niepokojącą liczbą. Strata dochodów z tego tytułu oszacowana została na poziomie 3.5 tryliona dolarów.

Wyjście z takiej skali zapaści będzie niełatwe. O ile 10 lat temu można było skorzystać z mechanizmów makroekonomicznych, dzisiaj one nie działają. Według IMF globalne zadłużenie jest tak duże, że nie pozwala na ten krok. W niektórych państwach zadłużenie przekroczyło 200%, a nawet 300% PKB. Przy zerowych stopach procentowych kraje rozwinięte nie dysponują bodźcami kredytowymi.

Powiększa się bańka rynkowa i przepaść między realną gospodarką a wirtualną. Przedsiębiorcy dostrzegają to i mówią mi o tym widząc potencjalne perturbacje. Świadomość planowanej 4-ej rewolucji przemysłowej wykorzystującej w szerokim zakresie AI być może okaże się rozwiązaniem.

Koronawirus przyczynił się do przebudowy rynku pracy. Automatyzacja będzie kolejnym krokiem w kierunku redukcji liczby zatrudnionych. Bez istotnej pomocy ze strony państwa wielu liczy się z utratą miejsca pracy. Najczęściej to średnia warstwa społeczna jest dotknięta redukcją. Problemy społeczno-polityczne są pochodną gospodarki. Niezadowolenie poszkodowanych ze zmian zachodzących ich kosztem wynika z tworzenia iluzji rozwoju. Niezadowolenie jest wynikiem rzeczywistych problemów, które zbagatelizowane prowadzą do napięć.

Nowe technologie odgrywają dużą rolę w modernizacji. Obserwujemy i rozmawiamy o tym co zaszło w tym zakresie w Stanach Zjednoczonych. Nie chodzi tu wyłącznie o gigantów technologii. Potencjał kapitałowy niektórych z nich przewyższa potencjał całych państw. Gruntując sobie pozycje monopolistyczną zaczynają naruszać interes społeczny. Trzeba znaleźć granice między interesem korporacji a interesem społeczeństwa.

Nie może monopolista przejmować funkcji dyktatora sterującego nastrojami, przejmującego rolę wychowawczą rodziców, albo decydować o wolności wypowiedzi. USA doświadczyły skutków praktyk monopolistycznych i z pewnością wiadomo wszystkim o czym mówię.

Zagrożeniem z jakim wchodzimy w trzecią dekadę stulecia są zjawiska wewnętrzne. Dostrzegamy działalność obcych inspiracji na obszarze własnego kraju wobec naszych obywateli. Nie odpowiada nam metoda sterowania obywatelami szkolonymi przez kraje satelickie celem destabilizacji wewnętrznej. Nie godzimy się ponadto na sankcje, restrykcje w wymianie handlowej, informacyjnej, technologicznej. Taka strategia prowadzi do niebezpiecznych jednostronnych decyzji użycia siły militarnej, zwłaszcza kiedy wywoływanie punktów zapalnych na naszym terenie organizowane jest pod fikcyjnymi pretekstami.

Nie ma uniwersalnych, magicznych rozwiązań na całą gamę problemów. Myślę, że jesteśmy w stanie zmniejszyć różnice w podejściu do rozwiązań z należną cierpliwością. Moim przesłaniem jest zasada budowy zrównoważonego rozwoju na gruncie rozwiązywania problemów społeczno-ekonomicznych przez krajowe banki centralne, które powinny odegrać kluczową rolę. Rządy poszczególnych państw zorientowane w charakterze i skali problemów własnych powinny samodzielnymi decyzjami realizować kroki naprawcze.

Nie wyklucza to w żadnym stopniu możliwości współpracy międzynarodowej. Czas przejść do działania bezpośredniego, redukować społeczne zróżnicowanie. W Rosji mamy podstawowe zasady: człowiek powinien mieć zapewnione godne warunki do życia, czyli mieszkanie, infrastrukturę, transport, wygody i przyjazne środowisko.

Człowiekowi potrzebne jest zaufanie do państwa, czyli pracując może liczyć na rozwój, awans, kształcenie zawodowe, zapewnioną emeryturę z chwilą zakończenia kariery. Człowiek musi mieć zapewnioną profesjonalną opiekę lekarską gdy zachodzi potrzeba. Niezależnie od statusu materialnego rodziców dzieci powinny mieć dostęp do edukacji.

Te zasady są podstawą zrównoważonego rozwoju gospodarczego. Dbałość o człowieka jest warunkiem rozwoju państwa. Nowe technologie może tworzyć utalentowany człowiek, który nie żyje w strachu o jutro. Taki jest nasz warunek realizacji agendy.

Budowa scentralizowanego, jednobiegunowego modelu porządku świata zakończyła się. My nawet nie zaczęliśmy go realizować. To była wizja sprzeczna z zasadami kulturowego i historycznego zróżnicowania naszej cywilizacji. Naturalnie istniejące różnice są podstawą konkurencyjności i wcale nie grożą anarchią. Owszem, instytucje gwarantujące pokój są potrzebne i choć powstały w innych czasach, obiektywnie mogą skutecznie oddziaływać, ale muszą dostosować się do zmienionej rzeczywistości. Stany Zjednoczone mogą włączać się w te działania na takich samych zasadach jak każde inne państwo by rozwiązywać konflikt regionalny. Wielostronna wzajemna pomoc zdaje egzamin praktycznie. Dowiedliśmy tego w sprawach, Syrii, w konflikcie o Górny Karabach, gdzie zakończenie rozlewu krwi było najistotniejsze (…)”.

*                        *                         *

Pominięty końcowy wątek klimatyczny nie wydawał się tak istotny jak kluczowe zdanie „Budowa scentralizowanego, jednobiegunowego modelu porządku świata zakończyła się”. Władimir Putin wysłał w kosmos Nowy Porządek Świata.

Opracowanie: Jola
Na podstawie: YouTube.com
https://wolnemedia.net/

piątek, 29 stycznia 2021

Nie będzie sekcji zwłok Polaka zamordowanego w Anglii? Kuriozalne wyjaśnienie śmierci!


Cała Polska wraz z Polonią na świecie żyją sprawą Sławomira R, Polaka zagłodzonego na śmierć w angielskim szpitalu.

Siostra zmarłego ujawnia zdumiewające informacje…

Otrzymaliśmy ze szpitala kuriozalną informację na temat przyczyn śmierci brata – napisała na Twitterze. Jak podała, medyczna przyczyna śmierci zostanie zarejestrowana jako: odoskrzelowe zapalenie płuc, niedotlenienie mózgu i zawał mięśnia sercowego. Stanie się tak, mimo tego, że to Polak został odłączony od aparatury podającej wodę i pożywienie. – czytamy na portalu Niezależnej.

„Śmierć została zbadana przez lekarza sądowego, który nie ma żadnych obaw” – czytamy na twitterze p. Agaty. Sąd wykluczył konieczność przeprowadzenia sekcji zwłok, której domaga się rodzina. Zamiast tego, poinformowano, że Polak zostanie skremowany.

„Czyli umarł na zawał serca, który miał 6 listopada, a to, że przez prawie dwa tygodnie był głodzony, bez wody i faszerowany midazolamem nie spowodowało śmierci.” – ironizuje siostra zmarłego.

Jak widać, angielski szpital próbuje zatrzeć ślady tej śmierci. Co na to polski rząd? [Gówno – admin]

https://prawy.pl/

Prawica bezobjawowa a Konwencja Stambulska

Wiele krajów odrzuciło konwencję stambulską jako wysoce szkodliwą. Wydawało się zatem, że tzw. „obóz dobrej zmiany” też to uczyni, tym bardziej, że konwencja stambulska stanowiła element propagandy wyborczej w 2015 roku, a także w 2019 i 2020 roku.

I co się okazało? Już ponad 5 lat w polskim porządku prawnym funkcjonuje legislacyjny potworek.

Potworek ten bazując na marksistowskiej teorii walki płci za główne przyczyny przemocy w rodzinie uważa rzekomo uciskający kobiety „patriarchalizm” oraz religię, z głównym akcentem położonym na religię katolicką.

Co ciekawe, w tejże konwencji nie ma mowy o alkoholizmie, narkomanii, pornografii, relatywizmie moralnym i innych patologicznych zjawiskach, które prowadzą do przemocy w rodzinie. Interesujące, że nie ma w konwencji mowy o przemocy wobec mężczyzn, która coraz częściej pojawia się w orzecznictwie sądów w Europie Zachodniej.

Jeszcze bardziej interesujące są wyniki badań Europejskiego Instytutu Równości Kobiet i Mężczyzn, z których wynika, że najlepszymi wynikami z radzeniem sobie z przemocą wobec kobiet legitymuje się Polska. Daleko za nami są takie „oświecone” kraje jak Francja, Niemcy, Szwecja czy Norwegia.

Według unijnych statystyk w Zachodniej Europie z przemocą styka się co trzecia kobieta. Ale nie dotyczy to Polski. Opublikowanie tych unijnych wyników badań na chwilę spowodowało uciszenie histerycznych wrzasków rodzimych wojowniczych feministek, które zostały zaskoczone takimi danymi.

Musimy sobie zatem odpowiedzieć na pytanie – czym w rzeczywistości jest konwencja stambulska? Możemy ją zdefiniować jako pierwszy dokument, który z punktu widzenia nauki wprowadza mocno dyskusyjny podział na płeć w sensie biologicznym (sex) oraz społeczno-kulturowym (gender). W tym stanie konwencja stambulska ma stanowić ramową podstawę do powstawania krajowych systemów prawnych w tym zakresie. Sama konwencja bowiem jest manifestem ideologicznym.

Obóz polityczny PiS, w tym nawet sam Jarosław Kaczyński, już w grudniu 2014 roku, a więc przed wyborami w 2015 roku powiedział, że: „jest zdecydowanie przeciwko przemocy wobec kobiet, natomiast to nie ma nic wspólnego z konwencją” i kategorycznie stwierdził wówczas: „Jestem zdecydowanie przeciwko konwencji”.

W 2015 roku premier Beata Szydło stwierdziła, że jeśli Prezydent Komorowski podpisze ustawę, to ona jako Premier Rządu skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego mówiąc przy tym: „Jesteśmy przeciwni i uważamy, że nie powinna być w ogóle przyjmowana”.

W podobnym tonie wypowiadał się ówczesny kandydat do prezydenckiego fotela, Andrzej Duda, który zapewniał, że jeśli zostanie prezydentem to absolutnie nie ratyfikuje konwencji. Ale konwencję stambulską, tuż przed swoim ustąpieniem ratyfikował Prezydent Komorowski.

Co na to obóz „dobrej zmiany”, który w wyborach 2015 roku zgarnął całą pulę, bo i większość w Sejmie oraz Prezydentura. Jak się okazało, „obóz dobrej zmiany” zastosował się do znanego powiedzenia Wałęsy „Jestem za a nawet przeciw” i twórczo zastosował je w praktyce.

Otóż, jako pierwszy w stosowaniu tego hasła w praktyce pokazał się sam Prezydent Andrzej Duda. Wyraził to w programie Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać”, gdzie podkreślił, że nie należy stosować się do zapisów konwencji, ale ani słowem nie wspomniał, że należy ją wypowiedzieć. Podobnie postąpił PiS, które mimo wielu szumnych zapowiedzi, nigdy nie skierowało dokumentu do Trybunału Konstytucyjnego.

Ale co najbardziej istotne, nigdy nie uruchomiło procedury wypowiedzenia konwencji, ba nigdy nie rozpoczęło żadnych prac w tym kierunku. Bardzo interesujące w tym jest to, że wypowiedź ówczesnego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego, który wzywał do jak najszybszego wypowiedzenia konwencji określono jako pogląd członka Solidarnej Polski, a nie oficjalne stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości, czy Broń Boże, stanowisko Zjednoczonej Prawicy.

I sprawa został przykryta na całe 5 lat, ale … objawiła się przy okazji ostatnich wyborów prezydenckich i wcześniej parlamentarnych. PiS szło do wyborów z krytyką LGBT+, ale milczało na temat konwencji, która stanowi przecież fundament tęczowego bezeceństwa.

Zamiast działań Zjednoczonej Prawicy, w przestrzeni medialnej pojawiają się piramidalne bzdury sygnowane przede wszystkim przez lewicę dotyczące tragicznych skutków jakie spadną na Polskę w przypadku wypowiedzenia konwencji. To jest charakterystyczne dla lewicy mydlenie oczu, bowiem mamy takie kraje jak: Armenia, Czechy, Lichtenstein. Litwa, Łotwa, Mołdawia, Ukraina, Słowacja, Węgry, Wielka Brytania, które nie ratyfikowały konwencji. Natomiast Bułgarski Trybunał Konstytucyjny wprost stwierdził, że konwencja jest niezgodna z bułgarską konstytucją. Dodać należy, że Azerbejdżan i Rosja w ogóle nie podpisały konwencji. Musimy też zauważyć, że maleńka Słowacja oparła się dwukrotnie naciskom międzynarodowym i konwencji nie ratyfikowała.

PiS i Zjednoczona Prawica określają się obozem dbającym o wartości. Bardziej jednak adekwatnym stwierdzeniem będzie określenie ich jako „Obozu Bezobjawowej Prawicy”, co postaram się uzasadnić poniżej.

Otóż sprawę dotyczącą konwencji i jakiekolwiek nadzieje związane z jej wypowiedzeniem rozwiała wiceminister Iwona Michałek. Powiedziała bowiem bez ogródek: „Jeśli chodzi o Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, to stanowczo mówię, że nie toczą się żadne prace dotyczące wypowiedzenia konwencji stambulskiej”.

Czy nie potwierdzają te słowa słuszności w określeniu Zjednoczonej Prawicy jako Bezobjawowej Prawicy? A może rządzący w skrytości podzielają prezentowane w konwencji stambulskiej antywartości? Ale Zjednoczona Prawica winna pamiętać, że rządy Bezobjawowej Prawicy zwykle szybko się kończą. Przykładem tego są kraje uchodzące niegdyś za katolickie, o prawicowej orientacji takie jak: Irlandia, Hiszpania, Portugalia czy Malta. Wystarczyło poluzować stanowisko w kryteriach moralnych i do władzy doszła lewica.

W Polsce wystarczyłoby, gdyby nie daj Boże, do władzy dorwał się Zandberg ze swoją czeredą, to na pewno skorzysta z zapisów konwencji, której ustęp 1 art. 12 mówi wprost:

„Strony podejmą działania niezbędne do promowania zmian wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowania kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn”.

Mając taki zapis można zmajstrować praktycznie wszystko, czego dowodzą wystąpienia pani Magdaleny Środy, której z ust nie schodzi oskarżanie kościoła i religii katolickiej o wszelkie bezeceństwa wobec kobiet. Kolejnym przykładem takich zachowań jest trwający obecnie „Strajk kobiet”, który podobnie jak inne lewackie organizacje oskarża o wszystko Kościół katolicki

Pozostaje zatem apel do miłościwie panującej nam Bezobjawowej Prawicy, dla niepoznaki zwącą się Zjednoczoną Prawicą, przestańcie mydlić nam oczy waszą rzekomą obroną wartości, tylko zacznijcie w tej materii działać. Bo kolejny raz mamienie konserwatywnej części społeczeństwa i katolików może nie dać żadnych wymiernych efektów. I wypadniecie z gry. Na zawsze.

[Nie wypadną, większość polactwa przecież popiera te „wartości” – admin]

Ireneusz T. Lisiak
Myśl Polska, nr 3 (17-24.01.2021)
https://myslpolska.info/

Nawalny zdrajca vs Putin i Rosja

Czy Nawalny to taki ktoś, kto może zagrozić pozycji Putina? Czy jego dywersyjne działania mogą zniszczyć Rosję?

Znany rosyjski publicysta, politolog Siergiej Markow – o sytuacji, która rozwija się wokół konfrontacji władz rosyjskich z prozachodnią opozycją:

„Nie ma bezpośredniego istotnego konfliktu między Putinem a Nawalnym. Dla prezydenta Rosji Putina bloger Nawalny to tylko bloger i sługus sponsorowany przez obcą agenturę .

Putin ma ogromny konflikt z kierownictwem służb wywiadowczych Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i innych krajów NATO oraz klasą polityczną tych krajów.

Ta koalicja państw w NATO, której naprawdę nie podoba się to, że Putin stara się uczynić Rosję silną i niezależną, tak by świat był wielobiegunowy, stara się zatem oczerniać i obalić Putina, albo utrudnić mu pracę jako prezydenta Rosji. I wykorzystuje do tego wewnętrzne problemy Rosji, opłacając zwerbowanych ludzi do niszczenia Rosji od środka i podżegając do konfliktów na tle społecznym i politycznym.

Nawalny dziś wykonuje cudze polecenia a jutro będzie pewnie jakiś inny zwerbowany przez zachodnie służby dywersant i szpieg (pion, marionetka) którego zachodnie kraje wykorzystają do swoich podłych niszczycielskich celów.

Gdy okaże się że będą chcieli swoją marionetkę poświęć dla jakiejś konkretnej sprawy to zostanie Nawalny czy inny ich kolaborant sługus przez swoich pracodawców bez żadnych skrupułów otruty, zamordowany – by wywołać histeryczne oburzenie, że to ta okropna Rosja, że Putin dokonuje zamach na wolność i demokrację.

Zachód wykorzystuje do tego także tych rosyjskich polityków, którzy przez swoją niemoralność są gotowi współpracować z każdym, nawet z deklarowanymi zajadłymi wrogami Rosji.

Obecnie w tym szeregu zdrajców i niemoralnych sługusów gotowych na każdą zdradę, Nawalny jest numerem jeden.

Nawalny i wszyscy inni zdrajcy są politycznie zależni od zagranicznych ośrodków i w przypadku Nawalnego od obcych agentów sponsorów jego wrogiej przeciwko Rosji działalności”.

*                        *                         *

Jak okazuje się – Stany Zjednoczone i zachodnie służby wywiadowcze znalazły już następcę Nawalnego.

Prawdziwe oblicza zostały odkryte, maski zostały zdjęte. Zgodnie z oczekiwaniami Zachód zamierza uczynić z Julii Nawalnej dla swoich dywersyjnych potrzeb Tichanowską 2. Z żony aresztowanego kolaboranta „męczennika” formują swego rodzaju bojownika z niesprawiedliwością.

Największy amerykański gigant medialny CNN opublikował materiał o Julii Nawalnej, która apeluje do prezydenta Rosji Putina, a w narracji CNN „wywiera presję na Putina” (według publikacji).

Więc teraz Nawalna nagle znalazła się w centrum wojny z państwem rosyjskim – a jej wizerunek akcentowany przez CNN ma wyglądać jako stoickiej, spokojnej i opanowanej kobiety i stać się symbolem walki z „uciskiem” już sam w sobie.

Co więcej, amerykańskie zatroskane CNN zadaje pytanie: czy może ona kiedykolwiek przewodzić ruchowi opozycyjnemu w kraju ?

Na temat presji na Putina, CNN pisze:

„Nawalna trafiła nawet do mężczyzny, którego jej mąż uważa za stojącego za zamachem – do samego rosyjskiego prezydenta”. Ona napisała bezpośrednio do Władimira Putina, żądając, aby pozwolił jej mężowi opuścić kraj.

Naturalnie poniżej znajduje się ••• fake tekst •••, że głowa państwa rosyjskiego spieszyła się, aby spełnić jej życzenie. A to jest już ze strony uprawianej propagandy przez CNN całkowita błazenada. .

W swoim artykule amerykańscy dziennikarze zwrócili uwagę na porównanie między Julią Nawalną a Swietłaną Tichanowską. Jednocześnie białoruska opozycjonistka została przedstawiona jako twarz masowych protestów przeciwko Łukaszenko przywódcy oprawców.

Podsumowując, CNN zapewnia, że ​​zwolennicy nazwali Nawalną „pierwszą damą”.

Zachodnie służby wywiadowcze muszą teraz zapełnić próżnię bo ich długoletni płatny dywersant i zdrajca i oszust posiedzi teraz sobie, i to zasłużenie,  przez długie lata w dobrze klimatyzowanym i chłodzonym ośrodku wśród białych niedźwiedzi.

W ten sposób Zachód aktywnie próbuje wykreować wizerunek wielkiego męczennika w słusznej sprawie – poprzez propagandę i zniekształcanie faktów.

Bo dla zachodnich rusofobów, wszyscy zdrajcy i dywersanci którzy niszczą Rosję to automatycznie są demokratyczni, sprawiedliwi, bez skazy i zawsze męczennicy w słusznej sprawie – ale zapominają dodać, że dla zorganizowanej przestępczej zachodniej bandy w NATO z siedzibą w USA której głównym celem jest zniszczenie Rosji i przejęcie wszelkich zasobów surowców i ich rabunkowa eksploatacja .

Celem jest zniszczenie Rosji na wzór Jugosławii i Ukrainy. Tak więc mimo dywersji, zdrady i sankcji, Rosja by przetrwać musi po prezydencie Putinie mieć następcę nowego prezydenta kogoś na miarę Putina dbającego o Rosję a nie o interesy obcych.

ŻADNYCH typów jak zdrajca gorbacz czy pijus i zdrajca jelcyn.

https://fakty-kontra-news.neon24.pl/

Oznaki upadku państwa

Przejdź do treści                 Aktualizacja strony została wstrzymana … Facebook-f   Twitter   Google-plus-g   Instagram   Youtube Menu O...