poniedziałek, 2 sierpnia 2021

Telewizja = programowanie twojego myślenia

“Twoja” telewizja. Usiądźmy wygodnie przed telewizorami. Weźmy do ręki pilota, postawmy na stoliku ciepłą herbatę i ustawiając częstotliwość na dowolny kanał – zacznijmy oglądać. W tym momencie możemy włączyć jeszcze stoper i przeprowadzić pierwszy test: ile czasu minie, zanim zobaczymy kogoś zabitego na ekranie?

Obojętnie czy weźmiemy pod uwagę to, co pojawi się w serialu, wiadomościach, czy w jakimkolwiek innym programie. Po prostu poczekajmy, odliczając czas do pojawienia się pierwszej ofiary na wizji.

Ile minie czasu? – może kilka, może kilkanaście minut.

I albo będzie to fikcja, którą ktoś wyreżyserował, nazywając to filmem, albo fikcja w innej postaci – podana jako wiadomość z pierwszej ręki.

Czymże różni się jedno od drugiego? – powszechnie zakładamy, że są to dwie zupełnie inne rzeczy, ale gdyby się tak dłużej zastanowić…

Telewizja – programowanie umysłu

Obecnie prawie każdy człowiek na świecie ma dostęp do telewizji. Gdy popatrzymy w okna domów i mieszkań wieczorową porą, to zobaczymy niebieską poświatę, która z ekranów się wylewa.

Często też oprócz dorosłych ludzi, siedzą obok ich dzieci – którzy dopiero wszystkiego o świecie się dowiadują.

I w tym czasie, gdy tak sobie oglądają puszczone na ekranie obrazki – tam, bohaterowie filmów akcji sieją zniszczenie. Poruszają się po mrocznych zakamarkach miast, rozprawiają się z bandziorami i generalnie – toczą nieustanną walkę, po drodze gęsto rozsiewając wybuchy i demolkę.

Człowiek, który to ogląda, przeżywa całą gamę emocji, lecz w dużej mierze są one negatywne. Może nawet jest ich wiele odcieni – strach, lęk, zgroza, smutek, złość, ale wszystkie mają ujemy ładunek.

W ten sposób sączy się do jego życia wszystko to, co tam ogląda – odczuwając dane emocje, sam wytwarza taką energię, która później, w ten czy inny sposób – materializuje się w jego życiu, w postaci problemów, awarii i wszelkich dramatów spraw codziennych.

Telewizja – strach

Nazwaliśmy się rozwiniętą Cywilizacją; podzieliliśmy kraje na te, które dopiero osiągają pewien poziom, i na te, które już wysoko się wspięły.

Ale o jakim rozwoju społeczeństwa mówimy, skoro w telewizji na próżno możemy szukać pozytywnych obrazów, dobra, ciepła i miłości przejawów?

Jak możemy przystawać na scenariusze wojennych filmów i kina akcji, pokazując je dzieciom, a w tym czasie za temat tabu uznawać karmienie niemowlęcia piersią?

W czym przejawia się Człowieczeństwo – odpowiedzmy sobie na to pytanie – w walce i zniszczeniu, czy w ciepłych uczuciach macierzyńskich?

I w ten sposób możemy przeprowadzić kolejny test

Ile czasu minie, gdy usiądziemy przed telewizorem, i pojawi się przed naszymi oczyma obraz szczęśliwej rodziny, spełnionego małżeństwa dwojga kochających się ludzi, wspaniałych, radosnych dzieci i ogólnego dobra, które stało się ich doświadczeniem i życiem?

Czy w tym przypadku w ogóle się tego doczekamy? Jeśli chodzi o zniszczenie, to wystarczy poczekać dosłownie chwilę; co jednak, gdy chcemy poczuć dobre emocje, które wywołają w nas radosne sceny w telewizji?

Możemy skakać po kanałach, szukać w filmach, wiadomościach i przeróżnych programach, a nie uświadczymy sceny w której mądrość dziejów zawarta będzie, w której pokazana prawdziwa i szczera Miłość zostanie.

Miłość

Skąd więc potem ludzie mają czerpać swe wzorce, skoro praktycznie nic dobrego nie jest pokazywane, a jednak prawie wszyscy ludzie chcą żyć w dobroci i radości, być kochanymi i rodziny zakładać…

Możemy dziś spojrzeć na telewizję i zrozumieć, że to my, odbiorcy tworzymy to, co jest nam pokazywane.

Popyt rodzi podaż, a więc to my świadomie musimy zdecydować czym karmimy swoje umysły.

Pozdrawiam serdecznie,
Andrzej Tomicki

https://www.odkrywamyzakryte.com/

Trochę informacji dla tych, co może jeszcze myślą się zakrzepić.

Trochę informacji dla tych, co może jeszcze myślą się zakrzepić.

Z reguły co podaje się jako szczepionkę zostaje zlokalizowane w miejscu zastrzyka. Tak nie jest z technologiom genetyczną mRNA. Tego Pfizer i reszta mafii Pfarma nie zbadała na ludziach (a może tak?), zanim milionom sprzedano ten preparat. Ale jest informacja co się dzieje z autopsji zmarłego po jednej dawce,

Najważniejsze
• Przedstawiamy przypadek pacjenta z pojedynczą dawką szczepionki przeciwko SARS-CoV-2.

• Wytworzył odpowiedni poziom miana w surowicy, ale zmarł 4 tygodnie później.

• Dzięki pośmiertnemu mapowaniu molekularnemu znaleźliśmy wirusowe RNA w prawie wszystkich badanych narządach.

• Nie zaobserwowaliśmy jednak żadnych charakterystycznych cech morfologicznych COVID-19.

• Można było wywołać immunogenność, podczas gdy sterylna odporność nie została ustalona.

https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1201971221003647

Tak że pacjent nic z tak zwanej szczepionki nie dostał, bo i tak się zakaził od innego pacjenta gdzie leżał.

A białko kolczaste Covid-19 wyprodukowań przez komórki zmarłego dzięki mRNA technologii nawet znaleźli w jego mózgu. Jak tam dotarło ? Krew !!!!

A jak będzie NOP ? Artykuł z 17/12/2020
https://www.money.pl/gospodarka/covid-19-wszyscy-zaplacimy-za-skutki-uboczne-szczepionki-dorzuca-sie-koncerny-farmaceutyczne-sprawdzamy-6587244817095488a.html

W przyszłym tygodniu rząd ma przedstawić publicznie projekt ustawy dotyczący utworzenia Funduszu Kompensacyjnego, z którego państwo wypłacałoby rekompensaty za działania niepożądane po podaniu szczepionki na COVID-19. Jedna z koncepcji jest taka, by fundusz był zasilany nie tylko pieniędzmi podatników, ale też koncernów farmaceutycznych.

Mówiąc obrazowo: jeśli szczepionka nie będzie np. skażona, lekarz zakwalifikuje nas prawidłowo do szczepienia, a pielęgniarska nie wstrzyknie nam dawki nieprawidłowo, a mimo to nastąpi reakcja niepożądana – państwo zrekompensuje szkody zdrowotne powstałe w związku z tym powikłaniem.

O wielkości rekompensaty i czy się ona komuś należy, zadecyduje specjalna komisja rządowa. Procedura ta nie będzie wykluczała lub ograniczała możliwości dochodzenia swoich praw na drodze sądowej, tak jak miało to miejsce do tej pory.

Jak podkreśla dr Grzesiowski, Polska, mimo że mamy programy obowiązkowych szczepień dla dzieci, gdzie państwo nakłada na rodziców obowiązek przyjęcia przez dziecko określonych szczepionek, nie doczekała się żadnego funduszu wypłat za niepożądane skutki podania szczepionki.

Co prawda w 2017 r. ówczesny minister zdrowia, Konstanty Radziwiłł zapowiedział utworzenie specjalnego funduszu państwowego dla dzieci z powikłaniami poszczepiennymi.

Powstał nawet projekt ustawy, ale nastąpiła zmiana na stanowiskach w resorcie zdrowia, ministra Radziwiłła zastąpił prof. Łukasz Szumowski i projekt trafił do rządowej zamrażalki.

Na końcu widzimy bardzo dobrze znane nazwisko doktora („Maski nic nie pomagają.”), który był na froncie obrony Narodu kiedy Zakrzep-19 atakował Polskę w Marcu 2020. Nie oszczędzał złotówek by kupić najlepsze respiratory, które dzisiaj zbieraj kurz bo grosze warta Amanatagyna lub Iwermektyna była zbyt niebezpieczna dla mafii Pfarma.

Rekompensata to fikcja teatralna, bo nie ma nic tak ważnego dla marnowania pieniędzy jak kupowanie F-35 lub te stare odrestaurowane Abramsy.

Charakterystyka teorii spiskowej


Charakterystyka

Większość badań nad teoriami spiskowymi przeprowadzono w latach 90. XX wieku i pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku[2]. Teorie spiskowe łączą w sobie zwykle podobne cechy. Keeley wymienia ich 5. Do swojego zaistnienia teorie spiskowe potrzebują oficjalnej wersji wydarzeń, którą następnie teoria spiskowa może obalić. Zamysły i motywy konspiratorów są zawsze negatywne; trudno, zdaniem Keeleya, znaleźć teorię, w której konspiratorzy mieliby w sekrecie czynić coś dobrego. Sporna jest tu interpretacja słowa negatywna, bowiem jej pojęcie może się różnić w zależności np. od wyznawanej religii – osoba robiąca coś obiektywnie złego może być przekonana, że wykonuje zamysł Boga i tym samym czyni coś dobrego. Ponadto teorie spiskowe zwykle wiążą ze sobą wydarzenia niepowiązane. Zdaniem zwolenników teorii spiskowych konspiratorzy starają się ukryć informacje na temat konkretnych zdarzeń. Podstawowym materiałem, na podstawie których tworzy się teorie spiskowe, są dane błądzące (errant data) dwóch rodzajów – niewyjaśnione przez oficjalne raporty dane oraz dane, które oficjalnym raportom zaprzeczają[3]. Uscinski i Parent wymienili 4 elementy charakteryzujące każdą teorię spiskową: dotyczą one grupy ludzi, działań prowadzonych w tajemnicy, mają na celu zmienić pewne instytucje, ukryć prawdę lub zapewnić komuś zyski oraz dotyczą działań, które prowadzone są kosztem ogółu[4]. Teorie spiskowe dotyczą pewnych grup, ważnych wydarzeń, śmierci znanych osób czy kryzysów i epidemii. Wśród osób wierzących w teorie spiskowe występuje szczególny przykład stereotypu – stereotyp spiskowy. Zazwyczaj o stereotypach mówi się, gdy opisują one typowego członka danej grupy. Stereotyp spiskowy jest poznawczą reprezentacją zbiorowego wroga i stanowi reprezentację grupy jako całości – odrębnego bytu. To temu zbiorczemu bytowi przypisuje się działania konspiracyjne[5]. Sam termin „teoria spiskowa” jest niemal zawsze nacechowany negatywnie[6][7], w przeciwieństwie na przykład do „teorii naukowej”. Zdaniem profesor Rebekki Moore wśród historyków używanie terminu „teoria spiskowa” służy do podkreślenia braku obiektywizmu lub fałszywości danych poglądów[6].

W jednym z badań autorzy zasugerowali, że teorie spiskowe przybierają formę quasi-religijną; ich treść, forma i funkcja są podobne jak w religiach, jednak brakuje im (oraz ich wyznawcom) zorganizowanej formy charakterystycznej dla instytucji religijnych[8].

Zwolennicy teorii spiskowychEdytuj

W 2014 nakładem Oxford University Press ukazała się książka American Conspiracy Theories autorstwa Josepha E. Uscinskiego i Josepha M. Parenta. Badacze doszli do wniosku, że zwolenników teorii spiskowych można znaleźć wśród osób w każdym w wieku, o różnej płci, narodowości, zamożności, przekonaniach politycznych, stopniu wykształcenia i statusie zawodowym. Skłonne do wiary w teorie spiskowe są, zdaniem badaczy, zarówno osoby o poglądach lewicowych, jak i prawicowych, jednak różnią się w tym. Osoby o poglądach lewicowych są bardziej skłonne wierzyć, że media i partie polityczne są sterowane przez bogatych kapitalistów i korporacje, zaś konserwatyści, że wspomniane podmioty są kontrolowane przez naukowców i lewicę. Zauważyli również, że w pewne teorie spiskowe są bardziej skłonne wierzyć osoby o określonych poglądach politycznych czy narodowości (badali między innymi białych Amerykanów i Afroamerykanów). Ponadto odnotowali, że odsetek wierzących w teorie spiskowe różni się u osób o różnym wykształceniu: wśród badanych przezeń osób, które nie ukończyły amerykańskiego odpowiednika szkoły średniej, 42% miało predyspozycje do wiary w teorie spiskowe, zaś wśród osób, które ukończyły studia, odsetek ten wynosił 23%[4] (w 2017 ukazały się badania wyjaśniające, skąd biorą się różnice w postrzeganiu teorii spiskowych zależnie od edukacji[9]). W jednym z badań, w którym analizowano wypowiedzi osób dyskutujących nad wydarzeniami z 11 września 2001, autorzy wywnioskowali, że osoby wierzące w teorie spiskowe nie lubią, gdy ich przekonania nazywa się w ten sposób, gdyż niesie to ze sobą społeczną stygmatyzację[2].

Czarna propaganda

Czarna propaganda – forma propagandy, która ma sprawiać wrażenie, że została stworzona przez tych, których ma zdyskredytować.

Przykładem takich działań w czasie II wojny światowej były fałszerstwa niemieckich pism urzędowych dokonywane przez polski ruch oporu (Akcja N) czy niemiecka ulotka napisana w języku polskim w czasie powstania warszawskiego z rzekomym „rozkazem” generała Tadeusza Bora-Komorowskiego[1]:

Polacy, decydujący moment naszej heroicznej walki wymaga od wszystkich niezłomnej wiary w zwycięstwo, ofiarności w imię narodu i dyscypliny wobec kierownictwa. Ogłaszam następujący rozkaz:
Bolszewicy są przed Warszawą. Twierdzą, że są przyjaciółmi narodu polskiego. To potworne kłamstwo. Nasze KresyWilno i Lublin wzywają do zemsty. Wróg bolszewicki spotka się z taką samą bezlitosną walką jak niemiecki okupant. Współpraca z Rosją jest zdradą ojczyzny. Czas powstania polskiego jeszcze nie nadszedł. Rozkazy sowieckich pachołków anuluję. Wydałem rozkaz dowódcy Armii Krajowej, by zdławić wszystkie próby poparcia dla SowietówNiemcy uciekają. Do walki z Sowietami! Niech żyje Wolna Polska! „Bór”.

Smutny kraj smutnych ludzi. Dlatego warto było to zobaczyć.

Będąc na Pomorzu Zachodnim odżałowałem kilka litrów benzyny i zajechałem na dawne lotnisko wojskowe w Makowicach koło Płotów, gdzie odbywał się tegoroczny Poland`s Rock Festival, czyli owsiakowy „Woodstock”.
Przed laty odwiedziłem „Woodstock” w Kostrzynie nad Odrą i przyznam, że zrobił on na mnie wrażenie. Ogromne tłumy młodych ludzi w różnym stanie i kondycji, liczone chyba w dziesiątkach tysięcy, luzacka atmosfera, niewymuszona uprzejmość i życzliwość. Złe strony owsiakowej imprezy są znane i nie zamierzam ich tu przypominać. Było, owszem, taplanie się w błocie, ale był też „Przystanek Jezus” i siedząca przy drodze grupka młodych zakonnic, które na wędkę łowiły młodych uczestników imprezy, wdając się z nimi nieraz w długie, i jak się domyślam, poważne rozmowy. Dużo dobrej muzyki (obok oczywiście pospolitego dudnienia) i sporo osób w słusznym, a nawet bardzo słusznym wieku, które przybyły tu z miasta i bawiły się przy tej muzyce. To są wrażenia zebrane za dnia, a co się działo w nocy, ile tam poszło marychy, amfy, alkoholu i prezerwatyw, niestety nie było mi dane oglądać.
Impreza w Makowicach była bladym cieniem imprezy w Kostrzynie nad Odrą.
Do lotniska trzeba było dojechać okrężną drogą, bo główny dojazd był zamknięty. Przy drodze dwa parkingi wypełnione samochodami najwyżej w jednej czwartej. Wszędzie pełno zmotoryzowanych policyjnych patroli. Teren lotniska wraz z dużym naddatkiem okalającego go lasu ogrodzony wysokim drucianym płotem. Na lotnisko wstęp miały tylko osoby z identyfikatorami, które trzeba było nosić w widocznym miejscu. Zaszczepione lub przynajmniej przetestowane – to był warunek wzięcia udziału w tej imprezie. Przetestować można się było na miejscu, przed wejściem na teren lotniska, ale w sobotę po południu punkt był już nieczynny i nie wydawano też kart wstępu.
Jak się tam dostałem i poruszałem, to nieistotny szczegół.
Pierwsze wrażanie – to jakiś obóz koncentracyjny! Nie tylko teren był ogrodzony, ludzie oznakowani, ale i cały obszar podzielono na sektory, przy wejściu do których stali bramkarze i pilnie sprawdzali identyfikatory. Żeby dojść od głównej bramy do sceny z występami, trzeba było przejść przez trzy sektory i na każdym przejściu poddać się kontroli. Kiedy chciało się wejść do Lidla, żeby kupić napój lub coś do jedzenia – kontrola. Po terenie lotniska krążyły „pokojowe patrole”, które też miały kontrolne uprawnienia. Ba, nawet młoda sprzedawczyni kawy pytała o identyfikator. Tu i tam snuły się single, pary, małe grupki młodych ludzi. Nie było w nich nic z luzu i spontaniczności, który pamiętałem z Kostrzyna. Może nawet nie ćpali?
Nie znalazłem ani ulubionej przez Owsiaka drużyny buddystów, częstującej kaszą z warzywami, ani Przystanku Jezus.
Pod sceną, z której waliły gigadecybele, skakał tłumek młodych ludzi. Było ich tysiąc, może dwa. O samej muzyce nie będę pisał. Była zdecydowanie nie na mój gust. Występowały trzeciorzędne w większości zespoły, nie było żadnych znanych artystów. Ze sceny leciało ogłuszające dudnienie, z którego z trudem wyłowić można było czasem ciekawsze czy bardziej melodyjne akordy. Nie było pań w wieku balzakowskim, które w Kostrzynie tak ochoczo skakały przy muzyce zespołu „Piersi”. Jedynie przez płytę lotniska powoli sunęła ku wyjściu para starszych ludzi z czarnym psem na smyczy, chyba uciekając przed tą muzyka i tą atrmosferą koncłagru.
Wymuszona, smutna impreza w obozie koncentracyjnym – takie wrażenie zrobił na mnie tegoroczny owsiakowy festiwal.
Jedyny pożytek jaki można było z niego wynieść, to przestroga, że niedługo cała Polska będzie przypominała płytę lotniska w Makowicach: podzielona na sektory, do których wpuszczać będą za okazaniem przepustki, i kontrolować nas na każdym kroku. Smutny kraj smutnych ludzi.
Dlatego warto było to zobaczyć.

Jedyny rozsądny dowódca Powstania Warszawskiego, który zadecydował o zakończeniu walki już 4 sierpnia. Dlaczego nie czcimy jego pamięci, a pamiętamy nazwiska innych, wysyłających do walki dzieci i żołnierzy bez broni?Dowódca VII Obwodu Armii Krajowej ppłk Roman Kłoczkowski “Grosz”

Jedyny rozsądny dowódca Powstania Warszawskiego, który zadecydował o zakończeniu walki już 4 sierpnia. Dlaczego nie czcimy jego pamięci, a pamiętamy nazwiska innych, wysyłających do walki dzieci i żołnierzy bez broni?
Dowódca VII Obwodu Armii Krajowej ppłk Roman Kłoczkowski “Grosz”
w obliczu dużych strat, przeważającej siły pancernej Niemców i zagrożenia życia ludności cywilnej i groźby zniszczenia zabudowań miejskich zadecydował 4 sierpnia o zakończeniu działań powstańczych w Legionowie. Podwarszawska miejscowość była jedynym miejscem poza granicami stolicy, gdzie wybuchło Powstanie Warszawskie o czym trudno szukać wzmianki w publikacjach Muzeum Powstania Warszawskiego
Wydarzenia w Legionowie rzucają ciekawe światło na historię samego Powstania, jest sporo faktów które zastanawiają. Choćby dlaczego 28 lipca Niemcy opuścili koszary w Legionowie i podpalili magazyny żywności, 31 lipca skoncentrowali tu oddziały dywizji pancernej SS „Wiking” i dywizji pancerno-desantowej „Hermann Göring”, a 1 sierpnia w godz. 10–11 kolumna ok. 400 wozów pancernych, czołgów i wozów amunicyjnych odjechała z Jabłonny szosą strużańską.
30 lipca, czyli dwa dni przed godziną „W” oddział podporucznika Zygmunta Mireckiego wyzwolił blisko 4 tys. sowieckich żołnierzy przetrzymywanych w nieludzkich warunkach w obozie jenieckim w Beniaminowie. Armia Czerwona była coraz bliżej.

W mieście powstanie wybuchło dokładnie o godzinie W. Już 1 sierpnia powstańcy w Legionowie osiągnęli cel strategiczny. O godz. 18.00 w Chotomowie został wykolejony jadący od Modlina techniczno-sanitarny pociąg wojskowy. Kosztem niemałych strat przez trzy doby linia kolejowa Modlin – Warszawa była zablokowana.
Siły niemieckich dywizji pancernych były jednak przeważające, a na linię kolejową skierowano pociąg pancerny. Istniało zagrożenie ataku Niemców na ludność cywilną i otwarcia ognia w częściowo drewnianą zabudowę miejską.

W czwartek 4 sierpnia “Grosz” podejmuje decyzję o demobilizacji oddziałów. Jako doświadczony wojskowy po prostu właściwie ocenił sytuację po wstrzymaniu ofensywy armii sowieckiej i wydał rozkaz wygaszenia walk w Legionowie, uchronił to miasto przed pacyfikacją i całkowitym zniszczeniem.

W wyniku tego powstał 300-osobowy batalion pod dowództwem porucznika Bolesława Szymkiewicza „Znicza”, angażujący się w akcje dywersyjne na zapleczu frontu niemiecko-sowieckiego na Pradze. Z kolei 6 września podjęto decyzję o przeprawie najlepiej uzbrojonych żołnierzy na zachodnią stronę Wisły na wysokości Kępy Burakowskiej. Pozostali mieli wrócić do konspiracji na terenie Legionowa.

*** Kim był Roman Kłoczkowski? Przede wszystkim weteranem wojny polsko-bolszewickiej, przedwojennym specjalistą wojsk balonowych i kwatermistrzem 2. Batalionu Balonowego i dowódcą szkoły podoficerskiej w randze majora. W 1939 r. brał udział w Wojnie Obronnej. Po powrocie z frontu w październiku 1939 r. zaczął działać w konspiracji jako jeden z organizatorów ZWZ-AK. W październiku 1942 r. został komendantem I Rejonu Legionowo „Marianowo-Brzozów” wchodzącego w skład „Obroży” – VII Obwodu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej. Za udział w akcji „Burza” został odznaczony przez władze emigracyjne krzyżem Virtuti Militari V klasy. W październiku 1944 r. mianowano go ostatnim komendantem „Obroży”. W 1945 r. powrócił do Legionowa, ale zagrożony aresztowaniem przez UB przeniósł się do Wrocławia. Tam podjął pracę gońca na pogotowiu ratunkowym. Zmarł na zawał serca 24 XII 1952 r.

DR DAVID MARTIN Z DR REINEREM FUELLMICHEM: „TO, MOI PRZYJACIELE, JEST DEFINICJA SPISKU PRZESTĘPCZEGO… TO NIE JEST TEORIA. TO JEST DOWÓD”.

DR DAVID MARTIN Z DR REINEREM FUELLMICHEM: „TO, MOI PRZYJACIELE, JEST DEFINICJA SPISKU PRZESTĘPCZEGO… TO NIE JEST TEORIA. TO JEST DOWÓD”.

https://www.brighteon.com/e02ba312-7258-4630-894e-e3335b319a1b

Transkrypt – Polski

https://dmrf77puv3cl6pet2ttgzsgu6m-ac4c6men2g7xr2a-truthcomestolight.translate.goog/dr-david-martin-w-dr-reiner-fuellmich-this-my-friends-is-the-definition-of-criminal-conspiracythis-is-not-a-theory-this-is-evidence/

„…moja organizacja została poproszona o monitorowanie naruszeń traktatu o broni biologicznej i chemicznej na samym początku 2000 roku. Pamiętacie wydarzenia związane z wąglikiem we wrześniu 2001 roku. tylko pochodzenie wąglika… Naszą obawą było to, że koronawirus był postrzegany nie tylko jako potencjalny czynnik manipulacyjny do potencjalnego wykorzystania jako wektor szczepionki, ale także bardzo wyraźnie uważany za kandydata na broń biologiczną. I tak nasze pierwsze publiczne sprawozdanie na ten temat miało miejsce przed wybuchem SARS w drugiej połowie 2001 roku. Możesz więc sobie wyobrazić, jak bardzo jestem rozczarowany, że siedzę tutaj 20 lat później, ponieważ 20 lat wcześniej wskazywałem, że pojawił się problem horyzont w odniesieniu do koronawirusa.

Ale po rzekomej epidemii… zawsze będę mówić o rzekomej epidemii, ponieważ uważam, że ważne jest, abyśmy zrozumieli, że koronawirus jako krążący patogen w modelu wirusa, który mamy, w rzeczywistości nie jest nowy w ludzkiej kondycji i nie jest nowy w ostatnie dwie dekady. Właściwie jest częścią sekwencji białek, która krąży od dłuższego czasu.

Ale rzekoma epidemia, która miała miejsce w Chinach w 2002 r., a następnie w 2003 r., dała początek bardzo problematycznemu zgłoszeniu w kwietniu 2003 r. przez Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom w Stanach Zjednoczonych. A ten temat ma kluczowe znaczenie, aby uzyskać bardzo precyzyjne niuanse. Ponieważ oprócz zgłoszenia całej sekwencji genów tego, co stało się koronawirusem SARS, co w rzeczywistości stanowi naruszenie 35 sekcji kodu USA, nie można opatentować substancji występującej naturalnie. Naruszeniem 35 amerykańskiego kodu w sekcji 101 był patent o numerze 7220852. Teraz ten patent miał również szereg powiązanych z nim patentów pochodnych. Są to zgłoszenia patentowe, które zostały rozbite, ponieważ dotyczyły wielu przedmiotów podlegających opatentowaniu. Należą do nich jednak patent USA 46592703P (co w rzeczywistości jest bardzo interesującym określeniem), patent USA… 7776521.Patenty te obejmowały nie tylko sekwencję genu koronawirusa SARS, ale także sposoby jej wykrywania za pomocą RT-PCR.

Powodem, dla którego jest to problem, jest to, że jeśli oboje posiadacie patent na sam gen i patent na jego wykrywanie, macie sprytną przewagę nad możliwością kontrolowania 100 procent opatrzności nie tylko samego wirusa ale także jego wykrywanie — co oznacza, że masz pełną kontrolę naukową i przekazu .

A ten patent, o który ubiega się CDC, był rzekomo uzasadniony przez ich zespół ds. PR jako poszukiwany, aby każdy mógł swobodnie badać koronawirusa. Jedynym problemem z tym stwierdzeniem jest to, że to kłamstwo.

A powodem, dla którego jest to kłamstwo, jest to, że urząd patentowy, nie raz, ale dwa razy, odrzucił patent na sekwencję genu jako niemożliwą do opatentowania, ponieważ sekwencja genu była już w domenie publicznej. Innymi słowy, przed złożeniem przez CDC wniosku patentowego, urząd patentowy stwierdził 99,9% tożsamości z już istniejącym koronawirusem zarejestrowanym w domenie publicznej. Po odrzuceniu przez eksperta patentowego i po zapłaceniu grzywny w odwołaniu w 2006 i 2007 roku CDC unieważniło odrzucenie patentu przez urząd patentowy i ostatecznie w 2007 roku uzyskał patent na koronawirusa SARS.

Każde publiczne oświadczenie wydane przez CDC, które mówiło, że było to w interesie publicznym, jest sfałszowane przez ich własną łapówkę wpłaconą w urzędzie patentowym. To nie jest coś subtelnego. A co gorsza, uiścili dodatkową opłatę, aby zachować prywatność swojej aplikacji. Kiedy ostatnio sprawdzałem, jeśli próbujesz udostępnić informacje do badań publicznych, nie płacisz opłaty za zachowanie prywatności informacji.

Żałuję, że nie udało mi się wymyślić wszystkiego, co właśnie powiedziałem, ale wszystko to jest dostępne w publicznym archiwum patentowym – które każdy członek społeczeństwa może przejrzeć. A publiczna PARA, jak to się nazywa urząd patentowy Stanów Zjednoczonych, ma nie tylko dowody, ale także dokumenty, które posiadam.

To jest niezwykle ważne. Jest to niezwykle ważne, ponieważ osoby sprawdzające fakty wielokrotnie stwierdzały, że nowy koronawirus, oznaczony jako SARS-CoV-2, w rzeczywistości różni się od patentu CDC. A oto problem genetyczny i patentowy. Jeśli spojrzysz na sekwencję genów zarejestrowaną przez CDC w 2003 r., ponownie w 2005 r. i ponownie w 2006 r., odkryjesz identyczność w około 89 do 99 procentach nakładających się sekwencji, które zostały zidentyfikowane w tak zwanej powieści. podklad SARS-CoV-2.

Wiemy, że podstawowe oznaczenie koronawirusa SARS, który w rzeczywistości jest kladem rodziny betakoronawirusów, i podklad, który nazywa się SARS-CoV-2, muszą pokrywać się z punktu widzenia taksonomatu. Nie możesz mieć oznaczenia SARS na rzeczy, jeśli najpierw nie jest to SARS. Tak więc nieszczere sprawdzanie faktów, które zostało przeprowadzone, mówiąc, że w jakiś sposób CDC nie ma nic wspólnego z tym konkretnym patentem lub tym konkretnym patogenem, wykracza zarówno poza dosłowną wiarygodność opublikowanych sekwencji, jak i poza wiarygodność, jeśli chodzi o Taksonomia ICTV — ponieważ bardzo wyraźnie stwierdza, że jest to w rzeczywistości podklad kladu zwanego koronawirusem SARS.

Teraz ważne jest 28 kwietnia — i bardzo uważnie posłuchajcie daty, bo ta data jest problematyczna. Trzy dni po tym, jak CDC złożyło patent na koronawirusa SARS w 2003 r. – trzy dni później Sequoia Pharmaceuticals, firma założona w Maryland – Sequoia Pharmaceuticals w dniu 28 kwietnia 2003 r. złożyła patent na środki przeciwwirusowe do leczenia i kontroli zakażeń koronawirusem . CDC złożyło trzy dni wcześniej. A potem leczenie było dostępne trzy dni później.

…Więc zadaj sobie proste pytanie. Jak można mieć patent na terapię na rzecz wynalezioną trzy dni wcześniej?

…Omawiany patent, patent 7151163 z 28 kwietnia 2003 r., wydany firmie Sequoia Pharmaceuticals, ma inny problem. Problem polega na tym, że został wydany i opublikowany, zanim faktycznie dopuszczono patent CDC na koronawirusa.

Tak więc stopień, w jakim informacje mogły być znane w jakikolwiek inny sposób niż informacje poufne pomiędzy tymi stronami, wynosi zero.

Nie jest fizycznie możliwe, abyś opatentował rzecz, która traktuje rzecz, która nie została opublikowana — ponieważ CDC zapłaciło za utrzymanie tego w tajemnicy.

To, moi przyjaciele, jest definicja spisku przestępczego, haraczy i zmowy. To nie jest teoria. To jest dowód.

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...